Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wspólne interesy, brak zaufania
2019-02-25
Krzysztof Popek, Mariusz Antonowicz

Z Mariuszem Antonowiczem, członkiem Polskiego Klubu Dyskusyjnego w Wilnie oraz wykładowcą Uniwersytetu Wileńskiego, rozmawia Krzysztof Popek.

 

 

 

KRZYSZTOF POPEK: W piątek skończyła się dwudniowa wizyta prezydent Litwy Dalii Grybauskaitė w Polsce. Komentatorzy zgadzają się, że przebiegała w ciepłej atmosferze. Czy można spodziewać się jakichś znaczących skutków tej wizyty?

MARIUSZ ANTONOWICZ: Mamy do czynienia z ponowną instytucjonalizacją partnerstwa polsko-litewskiego. Jednym z najważniejszych skutków tej wizyty jest deklaracja o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Zakres działań jest dosyć szeroki i, co ważne, jest już powołana rada ministrów obrony narodowej Litwy i Polski, która będzie się spotykała co najmniej raz w roku. (…) Powstaje dziedzictwo dla następnego prezydenta Litwy i na przyszłość. Warto podkreślić, że za czasów Valdasa Adamkusa i Lecha Kaczyńskiego istniały grupy organizujące współpracę między kancelariami prezydentów i między rządami. Teraz nic takiego nie ma, dlatego ta deklaracja dotycząca uruchomienia stałych konsultacji między ministrami obrony jest pierwszym, wprawdzie małym, ale ważnym krokiem w tym kierunku.

Z tej deklaracji też wynika, że Litwa oficjalnie poparła dążenia Polski do zwiększenia obecności sił amerykańskich w regionie. Jest to bardzo istotne – Polska nie jest sama przy ubieganiu się o większą obecność wojsk USA, a ma obok siebie Litwę. To stanowisko prawdopodobnie popierają i inne kraje bałtyckie: Łotwa i Estonia. (…)

 

W Lublinie prezydent Litwy rozmawiała z prezydentami Polski oraz Ukrainy. Wprawdzie prezydentura Grybauskaitė zbliża się ku końcowi, a Petro Poroszenko daleki jest od drugiej kadencji, jednak czy to może być zapowiedź bliższej współpracy trójkąta Wilno-Kijów-Warszawa?

Powracając do deklaracji o bezpieczeństwie, wsparcie dla wschodniego wymiaru i współpraca w zakresie przeciwdziałania zagrożeniom oczywiście dotyczą również Ukrainy. Wprost to nie jest napisane, ale jest widoczne między wierszami. Druga sprawa to brygada litewsko-polsko-ukraińska, która jest naprawdę dobrym narzędziem, sprzyjającym tej współpracy i pomagającym Ukrainie integrować się z NATO. To jest dziedzictwo dla następnych prezydentów Litwy i Ukrainy, które będzie sprzyjało kontaktom trójstronnym.

Niestety brakuje zaufania. Z jednej strony widzimy problemy historyczne, które ograniczają kontakty polityczne w polsko-ukraińskich stosunkach, a z drugiej strony jest nieufność (jednak nie tak duża jak między Polską a Ukrainą) między polskimi a litewskimi politykami z powodu nierozwiązanych kwestii polskiej mniejszości na Litwie. Natomiast jest silne zaufanie między Litwą a Ukrainą, relacje te są naprawdę silne, szczególnie między obecnymi prezydentami. Może to brzmi trochę utopijnie, ale Litwa mogłaby odgrywać rolę pośrednika między Polską a Ukrainą, żeby można byłoby wspólnie działać w trójstronnym wymiarze regionalnym. Żeby ten scenariusz się zrealizował, potrzebne jest budowanie zaufania między Polską a Litwą. (…)

 

Wspomniałeś wątek polskiej mniejszości na Litwie. Andrzej Duda poruszył w czasie spotkania z Dalią Grybauskaitė sprawę polskiej pisowni nazwisk oraz polskich nazw ulic na Litwie. Może to zapowiedź jakiegoś progresu w tej kwestii?

To jest raczej korekta po wpadce Andrzeja Dudy podczas wizyty na Litwie, kiedy powiedział, że niektóre polskie oczekiwania są zbyt wygórowane. To wtedy wywołało oburzenie wśród poszczególnych grup Polaków na Litwie i wśród niektórych polityków w Polsce. Prezydent chciał poprawić ten błąd. To potwierdza też kurs, który jest realizowany w ciągu całej prezydentury [Andrzeja Dudy], zakładający, że współpracujemy w wielu wymiarach, ale kwestia Polaków na Litwie nie jest odsuwana na bok; o ich prawa wciąż strona polska się upomina. To jest ważny sygnał dla litewskich polityków, że nie da się zbudować silnego polsko-litewskiego partnerstwa strategicznego bez rozwiązania tych kwestii (bo głosy, że można to odsunąć na bok, pojawiały się na Litwie). (…)

 

Abstrahując od samej wizyty, jak można bardziej całościowo scharakteryzować obecne stosunki polsko-litewskie? Jakie widzisz płaszczyzny współpracy, jakie są główne źródła sporów?

Wyszliśmy z impasu, jaki był za czasów Platformy Obywatelskiej i pierwszej kadencji prezydentury Grybauskaitė, kiedy w ogóle nie istniały kontakty, kiedy nasi politycy bardzo mało się spotykali, rzadko między sobą się kontaktowali. Do tej zmiany oczywiście przyczyniła się sytuacja Ukrainy i nowy sposób postrzegania zagrożenia ze strony Rosji. W związku z tym uruchomiono silniejszą i bardziej prężną współpracę w zakresie bezpieczeństwa, energetyki i infrastruktury. Szczególnie ważne są projekty na tym ostatnim polu: Rail Baltica czy Via Baltica, które mają też ważny kontekst militarny. Udało się to osiągnąć w czasie ostatnich dwóch lat, za rządów Sauliusa Skvernelisa i obecnej ekipy rządzącej w Polsce, przy udziale Dalii Grybauskaitė. Można powiedzieć, że jesteśmy na etapie przejściowym, bo uruchamiamy mechanizmy i mamy pierwsze osiągnięcia, jednak należy poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. W tym roku czekają nas wybory prezydenckie na Litwie i parlamentarne w Polsce, kiedy zostaną wyłonione najważniejsze ośrodki decyzyjne w zakresie polityki zagranicznej obu krajów: prezydent na Litwie i rząd wyłoniony przez parlament w Polsce.

 

Jak wspomniałeś, Litwa będzie miała niedługo nowego prezydenta. Wskazuje się na trzech najważniejszych kandydatów: jest bezpartyjny ekonomista Gitanas Nausėda, kandydatka konserwatystów Ingrida Šimonytė oraz obecny premier z ramienia Związku Chłopów i Zielonych Saulius Skvernelis. Jakie są twoje przewidywania co do wyniku?

Dzisiaj pojawił się sondaż przeprowadzony w dniach 8–17 lutego, ale w nim były wymienione jeszcze takie nazwiska jak Visvaldas Matijošaitis czy Vygaudas Ušackas, którzy ostatecznie nie kandydują. Będziemy mogli rozmawiać o tym, kto ma większe szanse pod koniec marca. Wtedy, po pierwsze, będą znane sondaże na podstawie aktualnej listy piętnastu kandydatów, a, po drugie, będzie wiadomo, kto się wycofuje, a kto nie, co będzie zależne od tego, jak pójdzie zbieranie podpisów przez poszczególnych kandydatów.

Niemniej nie wpłynie to na sytuację, w której są trzej faworyci: Ingrida Šimonytė, Gitanas Nausėda oraz Saulius Skvernelis. Czwartej osoby, która mogłaby przystąpić do tego wyścigu, póki co nie widać. Nie ma też przesłanek, by oczekiwać, że ten triumwirat stanie się duopolem, a jednoznacznego faworyta, jak Grybauskaitė w 2014 roku, na pewno nie będzie. (…) Sporo kandydatów wycofało się, sporo kandydatów jeszcze się wycofa – wtedy zobaczymy jak przegrupują się te wszystkie głosy.

 

Jak będzie wyglądała prezydentura po Dalii Grybauskaitė, niewątpliwie silnym i samodzielnym polityku, który potrafił stworzyć dla siebie szeroką przestrzeń działania, przede wszystkim w polityce zagranicznej? Czy jej następca będzie w stanie utrzymać taką rolę głowy państwa?

Trzeba pamiętać, że na Litwie konstytucja bardzo wyraźnie określa, że prezydent kształtuje politykę bezpieczeństwa i politykę zagraniczną. To jest osoba numer jeden w polityce zagranicznej Litwy i to nie wynika z osobowości prezydenta, a z samego ustroju państwa.

Jak będzie wyglądała przyszła prezydentura? Trudno powiedzieć. Jeżeli to będzie Šimonytė czy Nausėda, na początku będą oni zależni od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, gdyż mają małe doświadczenie w polityce zagranicznej. Nausėdzie brak w ogóle jakiegokolwiek politycznego doświadczenia. Wpływ rządu w tym wymiarze będzie większy. Jeżeli prezydentem będzie Skvernelis, trudno powiedzieć, jak to będzie wyglądało, jakkolwiek on będzie dążył do odgrywania tak dużej roli, jaką miała Grybauskaitė. Jednak trzeba pamiętać, że nie jest on samodzielnym politykiem, jest bardzo zależny od lidera chłopów Ramūnasa Karbauskisa. W polityce zagranicznej byłby w takiej sytuacji duopol, gdyż Karbauskis będzie włączony do podejmowania decyzji.

 

Co zwycięstwo poszczególnych kandydatów oznacza dla relacji polsko-litewskich i Polaków na Litwie?

Šimonytė mówi bardzo wyraźnie o potrzebie współpracy z Polską, uważa, że jest to ważny partner. Nie widzi ona żadnych przeciwskazań dla oryginalnej pisowni nazwisk i większej obecności języka polskiego w życiu publicznym Litwy. Jest dosyć paradoksalne, gdyż jest to kandydatka konserwatystów. Zwycięstwo Šimonytė zapowiada wiele dobrego dla relacji polsko-litewskich. Jakie będzie miał stanowisko Sejm w tym układzie jest trudno powiedzieć. Moim zdaniem, jest dosyć prawdopodobne, że wygrana Šimonytė może sprowokować przegrupowanie sił politycznych w parlamencie.

W przypadku Skvernelisa, nie ma żadnych przesłanek twierdzić, że jest on przeciwnikiem rozwiązania problemów mniejszości polskiej, ale, ponownie, trzeba pamiętać, że nie jest on samodzielnym politykiem, jest zależny od Ramūnasa Karbauskisa, który kontroluje sejm. A wygrana Skvernelisa na pewno ustabilizuje koalicję rządzącą do następnych wyborów w roku 2020. Stanowisko Karbauskisa w sprawach Polaków na Litwie jest jednoznacznie negatywne. Sam ma dosyć nacjonalistyczne poglądy, kreuje swój wizerunek jako chłopa – faceta z wsi, który chce dać po głowie wileńskim elitom. Jest to populista, a trzeba pamiętać, że na Litwie populizm oznacza antypolskość. Może Skvernelis chciałby zająć się tymi kwestiami, ale są tu znaczące ograniczenia ze strony sejmu.

Stanowisko Nausėdy jest dziwne. Z jednej strony twierdzi, że pierwsza jego wizyta zagraniczna byłaby w Warszawie, postrzega Polskę jako bardzo ważnego partnera, nawet mówi, że chciałby być pośrednikiem między Komisją Europejską a Polską w trwającym sporze o praworządność. Z drugiej strony nie widzi potrzeby rozwiązania problemów mniejszości polskiej na Litwie, twierdząc, że są one wymyślone przez litewskich polityków, którzy zbyt wiele obiecali Polakom. Te stanowiska pokazują, że Nausėda nie zna się na sprawach zagranicznych, jest to obraz pewnej naiwności. Nie można zapominać, że Nausėda mówi, że są mu bliskie niektóre pomysły kandydata nacjonalistów Arvydasa Juozaitisa w dziedzinie kultury czy oświaty. Nausėda też chce siebie pokazać jako obrońcę języka litewskiego – kiedyś skarżył się, że na litewskich uczelniach wyższych jest zbyt dużo języka angielskiego. Stanowisko Nausėdy to ogromna sprzeczność i trudno wyrokować, jak będą rozwiązywane sprawy Polaków na Litwie w sytuacji, gdyby został prezydentem. Albo zmieni swoje zaopatrywania na sprawy polskie, albo znowu będziemy mieli kryzys w relacjach.

 

Interesująca jest przyszłość Dalii Grybauskaitė. Pojawiają się pogłoski, że ma szansę zastąpić Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Jak oceniasz te spekulacje?

Wstrzemięźliwie podszedłbym do tego z kilku powodów. Po pierwsze, przez pięć lat na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej był reprezentant nowej Unii. Mało jest prawdopodobne by miała go zastąpić przedstawicielka tego samego regionu. Po drugie, wybór Donalda Tuska był przeprowadzony przy dużym wsparciu Angeli Merkel, z którą wprawdzie Dalia Grybauskaitė utrzymuje bardzo dobre relacje, jednak w porównaniu z 2014 rokiem, kiedy odbył się wybór Tuska, pozycja Merkel obecnie jest dużo słabsza, zarówno w Niemczech, jak i w Unii Europejskiej. Dlatego powiedziałbym, że ten scenariusz nie jest bardzo prawdopodobny.

Nie przewiduje się miejsca dla Grybauskaitė w krajowej polityce. W ogóle mało o tym się mówi, nie ma nawet medialnych spekulacji. (…) Pojawiają się głosy, że może stanąć na czele jakiejś organizacji międzynarodowej (powiązanej z ONZ bądź nie), promującej prawa kobiet oraz ich obecności w polityce i świecie biznesu. To jest najbardziej realistyczny wariant, biorąc pod uwagę, że Grybauskaitė ostatnio uczestniczyła w wielu wydarzeniach o tej tematyce. (…)

 

Fot. Адміністрація Президента України (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Nadchodząca agonia systemu? Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie

17.07.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zwykły człowiek vs Rosja

16.07.2019
Tomasz Grzywaczewski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu