Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
„W sobotę”
2011-06-19
Piotr Pogorzelski
Co robi człowiek radziecki w obliczu największej atomowej katastrofy? Nic, pije litrami wino. Taki wniosek można wyciągnąć po obejrzeniu filmu W sobotę, który opowiada o awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu.

Bohaterem filmu jest młody komsomolec Wałerij, który jako jeden z pierwszych przypadkowo dowiaduje się, co wydarzyło się w elektrowni. Nie mówi jednak o tym nikomu, ponieważ nie pozwala mu na to członkostwo w partii. Informuje jedynie swoją dziewczynę, która początkowo ma ambiwalentne uczucia. „Coś takiego nie może się zdarzyć!” – mówi, ale zgadza się na ucieczkę z Prypeci, gdzie mieszkali pracownicy elektrowni. W tym momencie mamy wrażenie, że znaleźliśmy się w kiepskiej grze komputerowej, w której nasz bohater biegnie zziajany, krążąc po mieście wokół tych samych osób, poruszając się raz do przodu, raz do tyłu. Choć cały czas wiemy, że przecież jest przekonany do ucieczki. Złamany obcas dziewczyny sprawia jednak, że bohaterowie nie zdążają na ostatni pociąg. Decydują się odebrać dowód osobisty młodej dziewczyny i „utykają” na weselu swoich znajomych. Od trzydziestej czwartej minuty filmu do końca dekoracje niemal się nie zmieniają. Bohater pije z kolegami, a w jego wnętrzu toczy się zapewne walka o to, czy powiedzieć wszystkim o tragedii w elektrowni. Niestety, nie widać tego ani w grze głównego aktora, ani w dialogach. Film, który kosztował 3,2 miliona dolarów, w ciągu miesiąca projekcji w Rosji zarobił jedynie 138 tysięcy dolarów.

Wygląda na to, że nadal najlepszym filmem o katastrofie w Czarnobylu pozostaje Rozpad Michaiła Bielikowa z 1990 roku. Pokazuje on wydarzenia w elektrowni, strefie wokół niej, w tym w Prypeci, a także w Kijowie. Film, w przeciwieństwie do W sobotę, ma wiele płaszczyzn. Po pierwsze, nawet jak na kino okresu przebudowy jest tam ostra krytyka władz, które kłamią, zapewniając, że nic się nie stało. W scenie na lotnisku jeden z bohaterów wykrzykuje wszystko, co myśli o partyjnej elicie, która ewakuuje swoje dzieci z Kijowa, w następnym kadrze partyjni urzędnicy podkreślają, że nie ma zagrożenia dla ludności. Kolejna scena z Prypeci, gdzie ten sam bohater ostrzega weselników przed promieniowaniem i jest szarpany przez państwowego urzędnika, zapewniającego, że na 26 kwietnia jest zaplanowane 20 ślubów i tyle się odbędzie. Po drugie, tytułowy Rozpad nie oznacza jedynie rozpadu materiałów jądrowych, ale także całego imperium, a nawet stosunków rodzinnych (główny bohater nie jest pewien wierności żony). Po trzecie, pokazano prawdziwy obraz chaosu i paniki. W filmie jest wiele mocnych scen, na przykład kolejki, tłumy i bitwy o bilety na dworcu kolejowym w Kijowie. Pokazana została też pozbawiona ludzkiej twarzy władza w osobie milicjanta, który nie zgadza się na ewakuację kobiety stojącej z dzieckiem w wózku na moście, gdzie jest największe promieniowanie. Niektóre kadry mogą się wydać drastyczne, jak choćby „dobrowolne” aborcje, którym poddawały się kobiety po wybuchu w elektrowni jądrowej. Ciekawostką może być to, że film jest dwujęzyczny, część dialogów jest po ukraińsku, a część po rosyjsku, czego nie ma w W sobotę, który jest ukraińsko-rosyjską koprodukcją.

Gdy chce się zobaczyć film o Czarnobylu, lepiej sięgnąć do archiwum, niż oglądać mierne dzieła współczesnej postsowieckiej kinematografii. Jak się okazuje, cztery lata po katastrofie, jeszcze w ZSRR, można było powiedzieć więcej niż 25 lat po niej.

Piotr Pogorzelski jest korespondentem Polskiego Radia w Kijowie, autorem bloga ua2012.blox.ua

W sobotę, reżyseria: Aleksandr Mindzadze, produkcja: Rosja-Ukraina 2011.

Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu