Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Rozbity fortepian Petra Poroszenki
2019-03-20
Marek Bogdan Kozubel

Pięć lat temu wygrał wybory prezydenckie już w pierwszej turze. W nie małej mierze na fali hasła, aby wybrać lidera jak najszybciej. Ukraińcy oczekiwali wtedy, że świetny menadżer, „król czekolady” i doświadczony polityk postawi na nogi rozgrabiony przez prorosyjskie stronnictwo kraj, szybko zakończy wojnę w Donbasie i odzyska niedawno anektowany przez Rosję Krym. Zwalczy korupcję, doprowadzi do deoligarchizacji i demonopolizacji. Wtedy miał ponad 50 procent poparcia. Dziś Petro Poroszenko walczy o możliwość dostania się do drugiej tury.

 

„Król czekolady” spektakularnie wygrał wybory w 2014 roku dzięki kilku czynnikom: wizerunkowi skutecznego menadżera, zmowie z dwoma oligarchami, wspomnianym wyżej oczekiwaniom Ukraińców dotyczącym tylko jednej tury wyborów, ale również… prymitywnemu populizmowi. Były to hasła, że po zwycięstwie Poroszenki wszyscy będą „żyć po nowemu”, wojna zakończy się w przeciągu tygodni, Donbas i Krym wrócą pod jurysdykcję Kijowa, hrywna odzyska swą wartość, a nawet, uda się unormować relacje z Rosją. Dziś ci przedstawiciele ukraińskich elit intelektualnych, którzy fanatycznie popierają obecnego prezydenta, nie chcą przypominać sobie tych obietnic, za to chętnie zarzucają populizm oponentom Poroszenki.

Pozostaje pytaniem, jakie są rzeczywiste szanse Poroszenki na wejście do drugiej tury, bo jasnym jest, iż w pierwszej nie odniesie porównywalnego sukcesu jak w 2014 roku. Moim celem jest przyjrzenie się najważniejszym czynnikom, jakie mogą wpłynąć na ostateczną decyzję Ukraińców przy urnach wyborczych. Po swej stronie gwarant konstytucji ma poważne atuty. Niemniej znacznie więcej jest porażek, a nawet oczywistych grzechów prezydenta-oligarchy, które czynią go podatnym na ataki oponentów.

 

Atuty „króla czekolady”

Do zdecydowanych sukcesów Poroszenki jako prezydenta należy zaliczyć realizację obietnic związanych z integracją europejską. Za jego prezydentury Ukraina zawarła umowy o ruchu bezwizowym, akcesyjną do Unii Europejskiej czy szereg innych dotyczących handlu. Współpraca z UE pozwoliła na stworzenie dla Ukrainy nowego rynku zbytu towarów w miejsce rosyjskiego. Pozwala to nie tylko na silniejsze związanie z Zachodem i uniezależnienie od Rosji. Eksport towarów i usług do państw UE przynosi zyski liczone najczęściej w silnym euro, a nie jak w rosyjskim przypadku, rublu, który systematycznie traci na wartości. Powyższe sukcesy nie będą jednak w tej kampanii tak mocno eksponowane, gdyż ostatnie miesiące przyniosły inne, niemniej ważne zwycięstwo.

Tym sukcesem jest Tomos. To dokument powodujący, iż nad Dnieprem powstanie niezależna Cerkiew prawosławna. O znaczeniu tego zwycięstwa świadczy agresywna reakcja Rosji, jej Cerkwi prawosławnej oraz tych wschodnich Kościołów, które zdecydowały się poprzeć Moskwę w tym sporze. Tomos dla Ukrainy skutkować będzie odcięciem dopływu sporych funduszy od wiernych znad Dniepru do Rosji, a także stopniowym minimalizowaniem wpływu rosyjskiej Cerkwi na sytuację w Ukrainie. Dla Kremla to również poważna klęska wizerunkowa.

Fakt, iż Poroszenko dołożył starań do takiego rozwiązania zapewni mu nie tylko miejsce w historii Ukrainy, ale i kilka procent poparcia w najbliższych wyborach. Zresztą prezydent nie próżnował i w styczniu br. odbył tournée, którego celem było podkreślenie swego udziału w tym sukcesie. Właśnie wtedy, gdy też trwała rejestracja kandydatów do wyścigu wyborczego, zaczęło rosnąć poparcie dla Poroszenki. „Tomos Tour” z pewnością podniósł prezydentowi poparcie o kilka procent[1].

Bardzo ważne jest również podkreślanie kwestii utrzymania prozachodniego kursu Ukrainy. Za sprawą Poroszenki i koalicji rządowej przyjęto niedawno poprawki do ukraińskiej konstytucji, które tegoż kursu dotyczą. Ukraina ma stać się członkiem nie tylko UE, ale również Paktu Północnoatlantyckiego. Jasne zdeklarowanie w kwestii wizji zagranicznego kierunku państwa będzie zdecydowanie atutem przy niejasnej pozycji Tymoszenko i Zełenskiego.

Nie da się również zapomnieć o szeregu pozytywnych zmian w kwestii stosunku państwa do języka ukraińskiego. W latach 2010–2014 Ukraina była krajem specyficznym – jedynym w Europie, gdzie obywatele używający języka urzędowego byli traktowani jak „gorszy sort”. Jest to temat na potencjalnie odrębny artykuł. Dopiero po Rewolucji Godności nowe władze zaczęły wprowadzać porządki w tym zakresie. W ostatnich latach przyjęto nową ustawę o oświacie, która wzmacnia rolę języka urzędowego w procesie nauczania oraz szereg rozporządzeń mających zaadaptować jej rozwiązania. Obecnie na etapie konsultacji w Werchownej Radzie jest projekt kolejnej ustawy językowej. Podnoszenie tego tematu również może przynieść korzyść w postaci dodatkowych głosów 31 marca.

 

Porażki

Wpływ na decyzje wyborców będą miały również niektóre porażki prezydenta. Jednym z haseł Poroszenki jest „Armia, wiara, mowa!”. Do największych osiągnięć urzędującego prezydenta komentatorzy lubią zaliczać „niedopuszczenie do rozpadu państwa ukraińskiego” w 2014 roku, jak uczynił to niedawno Eugeniusz Sobol na łamach „Nowej Europy Wschodniej”[2]. Tylko że obiektywnie rzecz biorąc zasługi Poroszenki w tym zakresie były niewielkie. W rzeczywistości najgorszy okres tzw. Rosyjskiej Wiosny przypadał na czas urzędowania Ołeksandra Turczynowa jako p.o. prezydenta i Arsenija Jaceniuka jako premiera. Przygotowanie wojska do walki na lato 2014 roku to bardziej zasługa wojskowych wyznaczonych właśnie przez przyszłych liderów Frontu Ludowego. Natomiast gdy tylko Poroszenko zaczął wpływać na Siły Zbrojne Ukrainy, działania wojenne i dyplomację w zakresie konfliktu, zaczął się czas problemów i klęsk. Personalnie za przeważającą większość kłopotów odpowiadali oficerowie i dygnitarze mianowani przez „króla czekolady” lub związani z nim politycznie – były minister obrony gen. Wałerij Hełetej i obecny Szef Sztabu Generalnego gen. Wiktor Mużenko. Obaj ponoszą część odpowiedzialności za przebieg i wynik działań wojennych latem 2014 roku, w tym w momencie wkroczenia regularnych rosyjskich jednostek wojskowych na terytorium Ukrainy. Co ciekawe, wtedy Poroszenko nie chciał ogłosić stanu wojennego, posługując się kłamstwem jakoby Ukraina nie otrzymałaby kredytu od Międzynarodowego Funduszu Walutowego[3].

Na polu modernizacji i zwiększania liczebności SZU sprawy też nie wyglądają najlepiej. Komentatorzy często podkreślają, że wojsko ukraińskie jest znacznie silniejsze niż w 2014 roku. To prawda, ale w ciągu ostatnich pięciu lat uczyniono też zdecydowanie zbyt mało by Ukraina realnie zwiększyła swe możliwości obrony przed otwartą inwazją z Rosji. Poważnych niedociągnięć jest wiele. Zwraca uwagę choćby akt opóźnień w programie rakietowym, poważnym mankamentem jest brak fabryk amunicji do karabinów czy wolny rozwój przemysłu zbrojeniowego. Pewne problemy odnotowuje się również w zakresie wprowadzania standardów NATO w wojsku ukraińskim[4]. Na domiar złego właśnie z błogosławieństwa urzędującego prezydenta wraca do SZU znienawidzona „dziadowszczyzna”, symbolizowana przez oficerów dekowników, często o tzw. sowieckiej mentalności. Oficerowie i żołnierze wykazujący inicjatywę są systematycznie zniechęcani do służby wojskowej i często rozwiązują kontrakty[5]. Armia o niskim morale i motywacji nie obroni Ukrainy nawet przy wyposażeniu jej w najnowocześniejszą broń. Na papierze może się wydawać, że armia urosła w siłę, ale w rzeczywistości widać, iż obóz Poroszenki nie ma pomysłu na realne i jakościowe zmiany. Zresztą gwarant konstytucji w jednym ze swych przemówień stwierdził, że uzyskanie Tomosu jest dla Ukrainy ważniejszym sukcesem niż zwycięstwa na froncie[6]. Pozwolę sobie jednak zadać złośliwe pytanie: jakim cudem ten dokument miałby powstrzymać wrogie czołgi i lotnictwo w przypadku rosyjskiej agresji? Jakie będzie miał znaczenie w przypadku sukcesu rosyjskiej inwazji?

Prezydent nie może się również pochwalić osiągnięciami na polu ekonomicznym. Ciągłe eksploatowanie tematu Tomosu nie sprawi, iż przeciętni Ukraińcy poczują się syci lub dostrzegą szanse na realizacje swych ambicji w ojczyźnie. Gospodarce szkodzi korupcja, zacofanie niektórych gałęzi przemysłu, rodzime prawo jest mało przejrzyste. Na domiar złego Poroszenko zdecydował się na utrzymanie wpływu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy na biznes. Zamiast doprowadzić do reformy i przekierować ją głównie na zwalczanie zagrożeń dla ukraińskiej państwowości, obecny prezydent, podobnie jak jego niesławny prorosyjski poprzednik, wykorzystuje SBU do celów politycznych i gospodarczych.

 

Grzechy

Prezydentura Poroszenki od samego początku charakteryzowała się licznymi skandalami korupcyjnymi, podejrzanymi kontaktami z siłami prorosyjskimi i katastrofalną polityką kadrową. Największy wpływ na trwającą kampanię wyborczą będą miały dwie afery: wokół ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego oraz związana z przekupywaniem wyborców.

Pierwszy ze skandali jest dla Poroszenki potrójnie bolesny. Jego bohaterem jest bliski współpracownik prezydenta Ołeh Hładkowski, którego prezydent sam mianował wicesekretarzem Rady Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony. Sam fakt korupcji w zbrojeniówce kłóci się z ważnym elementem obecnej kampanii prezydenta oraz czyni nieskutecznym atak na jednego z rywali - Anatolija Hrycenkę. W skandal jest zamieszany również syn Hładkowskiego, Ihor, razem ze swymi młodymi kolegami. Uzyskanie na lewo rosyjskich części zamiennych nie uchodziłoby za coś gorszącego, zwłaszcza, że Siły Zbrojne Ukrainy bardzo ich potrzebowały, a ukraiński przemysł zbrojeniowy nie mógł ich wyprodukować. Problem wynikał z ich mocno zawyżonej ceny i niskiej jakości. Na dodatek w wyniku śledztwa dziennikarskiego Denysa Bihusa wyszło na jaw, iż Ihor Hładkowski wraz z kolegami skupował również nielegalnie zużyte części ukraińskich pojazdów… i odsprzedawał je następnie tym samym zakładom remontowym jako nowe. Znowu po znacznie wyższej cenie. „Chłopczyki”, jak niechlubnie określili ich autorzy dziennikarskiego śledztwa, często powoływali się przy tym na Ołeha Hładkowskiego[7].

Poroszenko próbował gasić medialny pożar dopiero po tygodniu. Przyjął wtedy dymisję Hładkowskiego. Na jego miejsce wyznaczył pułkownika sił specjalnych Serhija Krywonosa, weterana walk na wschodzie i krytyka wielu działań obozu prezydenckiego w materii wojskowej. Wcześniej z enigmatycznych powodów Krywonos zdjął swą kandydaturę z wyścigu wyborczego. Pojawiają się głosy na temat tego, że stanowisko jest ceną za poparcie popularnego oficera. W każdym razie powyższa nominacja z pewnością ostudziła oburzenie części elektoratu[8].

Pikanterii kwestiom zbrojeniowym dodaje fakt wmuszania SZU przez RNBiO białoruskich ciężarówek MAZ. Nie są one kupowane bezpośrednio na Białorusi, ale licencyjne składane w ukraińskich zakładach „Bohdan”. Powyższy koncern należy do wspomnianego wyżej Ołeha Hładkowskiego, a udziały w nim ma również Poroszenko. Problem z tymi ciężarówkami jest taki, że… w 80 procentach składają się z rosyjskich części. Oznacza to, że de facto Poroszenko z Hładkowskim świadomie wspierają przemysł zbrojeniowy agresora[9]. Warto w tym momencie dodać, że ukraińska firma KRAZ produkuje znacznie lepsze pojazdy tego typu.

Kolejną aferą uderzającą w kampanię prezydenta są oskarżenia o przygotowanie siatki przekupywania wyborców. Sztab wyborczy Poroszenki został wprost oskarżony przez mało oczekiwanego przeciwnika. Jest nim minister spraw wewnętrznych i jeden z liderów koalicyjnego Frontu Ludowego Arsen Awakow. Skierował on część sił policji oraz MSW do zapobieżenia zakłócaniu procesu wyborczego i 12 marca upublicznił wyniki pierwszych śledztw wymierzonych przeciwko skupującym głosy[10]. Uczciwie należy dodać, że oskarżenia o podobne działania padają również w kierunku sztabu Tymoszenko.

Sytuacji Poroszenki nie poprawia również kwestia walki z korupcją. Wielu ekspertów zwraca uwagę na to, że polityka obecnego gwaranta skupia się bardziej na utrzymaniu licznych schematów korupcyjnych niż ich likwidacji. Sam Poroszenko jest również bohaterem wielu afer, m.in. „Panama papers”. W końcu lutego br. do grona tematów, które mogą zaszkodzić prezydentowi doszedł wyrok ukraińskiego Sądy Konstytucyjnego, którym zniesiono kary dla polityków za nielegalne wzbogacenie się. Powyższe wydarzenie wywołało morze krytyki, która spadła na wymieniony organ, wielu deputowanych Werchownej Rady, jak i obóz prezydencki. Przy czym krytyka prezydenta jest w tym wypadku uzasadniona, gdyż ma on nie tylko ogromny wpływ na ukraińskie sądownictwo, ale i w Sądzie Konstytucyjnym zasiadają sędziowie, których sam wskazał[11].

W końcu nie bez znaczenia pozostaje kontrowersyjny związek „króla czekolady” z prorosyjskimi siłami nad Dnieprem. Dotyczy to głównie relacji z Wiktorem Medwedczukiem, zdeklarowanym zwolennikiem polityki Putina wobec Ukrainy i niesławnym szefem administracji prezydenta Leonida Kuczmy. Medwedczuk często lata z Ukrainy na konsultacje do Moskwy. Dziennikarze programu „Schemy” niejednokrotnie przyłapali go na kontaktach z prezydentem Poroszenką. Ponadto dzięki wsparciu ulicy Bankowej prorosyjski polityk zaczął odbudowywać swe wpływy nad Dnieprem. Właśnie dla niego SBU przeprowadziła czystkę na rynku paliw, aby Medwedczuk mógł zostać monopolistą na tym polu. Ponadto bez zgody Poroszenki nie doszłoby do przejęcia przez niego takich kanałów telewizyjnych jak News One i 112. Powyższe fakty podważają narrację o braku związków Poroszenki z Kremlem[12].

Nie mniejsze znaczenie ma również porozumienie Poroszenki z najbogatszym Ukraińcem Rinatem Achmetowem. Ten kojarzony dotychczas głównie z siłami prorosyjskimi i Ołehiem Laszko oligarcha wspiera dzisiaj również „króla czekolady”. Przy czym ma ze współpracy z Bankową spore korzyści płynące z niesławnej umowy „Rotherdam+”. Polega ona na kupowaniu przez państwo ukraińskie węgla dla elektrowni cieplnych po zawyżonej cenie. Formuła jej ustalenia polega na wskazaniu ceny węgla w portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia i doliczaniu do niej wartości sprowadzenia surowca do kraju. Po wejściu w życie tej umowy ceny ogrzewania zostały podniesione dwukrotnie[13]. Z kolei straty państwa ukraińskiego sięgają już niemal 42 mld hrywien[14].

 

Szantaż

Jedną z ostatnich desek ratunku dla Poroszenki jest szantaż wobec Ukraińców: „Ja albo Putin”. Obecny gwarant konstytucji stara się przedstawić samego siebie jako jedynego patriotycznego kandydata, a pozostałych uczestników wyścigu wyborczego jako kolaborantów Kremla. W rzeczywistości prorosyjscy kandydaci stanowią zdecydowaną mniejszość uczestników kampanii. Z liczących się wymienić można jedynie Jurija Bojkę i Ołeksandra Wiłkuła, którego poparł niedawno inny kandydat sympatyzujący z Rosją Jewgenij Murajew. Pewne podejrzenia można też mieć co do Julii Tymoszenko, której stosunek do Rosji zawsze był niejasny. Wśród pozostałych kandydatów przeważają jednak albo kandydaci zdecydowanie prozachodni (np. Hrycenko, Roman Bezsmertnyj, Olha Bohomołeć, Wiktor Krywenko), starający się utrzymać swą popularność (głównie Ołeh Laszko) czy w końcu „techniczni”, mający jedynie odciągać głosy faworytom (np. Ihor Smieszko, Jurij Tymoszenko).

Pomimo kłamliwej treści i prymitywnej oprawy, szantaż daje pewne efekty. Poroszenko stworzył wokół siebie liczne grono agresywnych słownie wyborców, którzy nie dopuszczają do siebie jakichkolwiek, nawet wiarygodnych, informacji zaprzeczających krystalicznemu wizerunkowi prezydenta. Swą łatwowierność łączą przy tym z napastliwymi i niejednokrotnie wulgarnymi atakami na innych kandydatów i ich wyborców, nie kryjących się ze swymi poglądami politycznymi. W społeczeństwie ukraińskim określani są pogardliwie jako „porocho-boty”.

Kolejnym szantażem Poroszenki i jego obozu jest notoryczne straszenie Ukraińców otwartą inwazją rosyjskich sił zbrojnych[15]. Wizja ta jest używana co jakiś czas po to, by utrzymywać obywateli w stanie strachu i napięcia, co skutkuje odwróceniem ich uwagi od skandali i problemów życia codziennego. Poroszenko stara się zresztą promować myśl o tym, że w obliczu potencjalnego ataku wroga, niedorzecznym jest zmiana zwierzchnika sił zbrojnych.

 

Poparcie realne czy malowane?

Ostatnio w ukraińskich mediach głośno było o wynikach sondażu przeprowadzonego przez grupę SOCYS. Według nich do drugiej tury przejdą zdecydowanie Zełenski (27,7 procent poparcia) i Poroszenko (19,6 procent). Sondaż został przeprowadzony na próbie równo dwóch tysięcy ankietowanych. Najbardziej podejrzane były jednak jego wyniki, które mocno odbiegały od ustaleń szeregu innych ośrodków badania opinii publicznej. Mało kto zwrócił uwagę na to, że SOCYS jest ściśle związana z Ihorem Hryniwem, jednym z czołowych „technologów politycznych” obozu Poroszenki. Ten fakt doskonale tłumaczy przesłanie, jakie ma płynąć z sondażu[16].

Tymczasem pozostałe sondaże, np. opublikowany niedawno przez grupę socjologiczną Rejtynh, wskazują na to, że większe szanse na wejście do drugiej tury ma Tymoszenko w parze z Zełenskim. Nawet jeżeli Poroszenko znajdzie się w następnej turze, i tak nie będzie w stanie pokonać żadnego ze swych czołowych konkurentów. Poza tym ten sam sondaż wskazuje na to, że liczba ankietowanych uważających, że sytuacja w ich ojczyźnie zmierza w dobrym kierunku jest bardzo niska – wynosi zaledwie 16%. Na dodatek nie wszyscy z nich chcą oddać swój głos na urzędującego prezydenta[17].

***

Niecałe dwa tygodnie przed pierwszą turą ciężko jest ustalić ostateczny skład duetu zmagającego się o fotel prezydenta Ukrainy. Szanse Petra Poroszenki na znalezienie się w tym gronie są niewielkie. Po pięciu latach prezydentury zyskał wielu wrogów, którzy z chęcią przyczynią się do jego upadku. Strach przed ich zemstą może popchnąć „króla czekolady” do różnych działań. Urzędujący prezydent celem poprawy swej sytuacji może wykorzystać wpływ na pracowników budżetowych i administrację, czyli tzw. adminresurs. Niewykluczone również, że będzie gotów dać zielone światło do fałszerstw wyborczych. Ostatnie z rozwiązań może się jednak dla niego okazać równie ryzykowne jak porażka w wyścigu.

 

[1] https://24tv.ua/tomos_tur_yak_poroshenko_piaritsya_za_byudzhetniy_kosht_n1097337.

[2] http://new.org.pl/5989-a-po-co-w-ogole-byl-ten-majdan.

[3] https://censor.net.ua/ua/news/3098897/statut_mvf_ne_zaboronyaye_vydilyaty_kredyty_krayinam_v_yakyh_ogolosheno_voyennyyi_stan_presslujba_kyyivskogo.

[4] СТРАТЕГІЧНІ ЦІЛІ РЕФОРМУВАННЯ ОПК – 5 НЕОБХІДНИХ СКЛАДОВИХ, [w:] http://opk.com.ua/.

[5] https://www.pravda.com.ua/columns/2016/10/20/7124177/; https://www.depo.ua/ukr/war/chomu-dosvidcheni-biyci-zalishayut-armiyu-i-yak-ce-pov-yazano-z-kombrigami-20180515773871.

[6] https://gordonua.com/ukr/news/politics/-poroshenko-tomos-tse-peremoga-ukrajini-mozhlivo-bilsh-vazhliva-nizh-peremoga-na-fronti-663276.html.

[7] https://24tv.ua/tizhden_u_rozdumah_abo_yak_obduriti_ukoboronprom_pered_nosom_u_prezidenta_n1121570; https://24tv.ua/kosmichni_sumi_i_golovni_figuranti_druga_chastina_rezonansnogo_rozsliduvannya_pro_ukroboronprom_n1121623.

[8] https://beztabu.net/uvolneniya-gladkovskogo-pomozhet-li-poroshenko-izbpvlenie-ot-ballasta_n61487; https://www.unian.ua/politics/10476855-zamulennya-ochey-chomu-poroshenko-priznachiv-krivonosa-zamist-gladkovskogo.html.

[9] https://www.unian.ua/politics/10468260-prezident-shcho-zaroblyaye-na-viyni.html.

[10] https://www.pravda.com.ua/news/2019/03/12/7208917/.

[11] https://thebabel.com.ua/news/26400-konstituciyniy-sud-skasuvav-stattyu-pro-nezakonne-zbagachennya.

[12] https://www.radiosvoboda.org/a/schemes/29615621.htmlю

[13] https://biz.nv.ua/publications/formula-uspeha-zachem-ahmetov-i-poroshenko-pridumali-rotterdam-pljus-rassledovanie-1249297.html; https://biz.censor.net.ua/news/3022869/vitseprezident_evrokomissii_raskritikoval_formulu_roterdam_dokument.

[14] https://rotterdam.com.ua/news/15-milyarda-dlya-axmetova-i-plyus-3-do-tarifu-spozhivachiv-625/.

[15] https://www.obozrevatel.com/ukr/politics/vijska-vzhe-na-kordoni-poroshenko-zayaviv-pro-gotovnist-rosii-napasti-na-ukrainu.htm.

[16] https://24tv.ua/yak_zminivsya_reyting_poroshenka_pislya_skandalu_v_oborontsi_n1127730.

[17] http://ratinggroup.ua/research/ukraine/monitoring_elektoralnyh_nastroeniy_ukraincev_9-15_marta_2019.html?fbclid=IwAR3i7tghvqM60g3GECBa8K_HGRAo13ynLm4yyKzplhKpwTLrY5ko418mIeo.

 

Fot. Адміністрація Президента України (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu