Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Równanie z trzema niewiadomymi
2019-03-23
Jewhen Mahda

Wybory prezydenckie na Ukrainie łączą w sobie tendencje, charakterystyczne w ostatnim czasie dla Europy, a także typowo ukraińskie. Słusznie są jednym z głównych wydarzeń politycznych na naszym kontynencie 2019 roku.

 

Kampania wyborcza na Ukrainie de facto rozpoczęła się w styczniu 2018 roku wraz z pojawieniem się pierwszych sondaży dotyczących popularności potencjalnych kandydatów na prezydenta. Przez okres lat 2016–2018 stale wskazywano Julię Tymoszenko jako faworytkę, jednak z początkiem kampanii straciła przewagę. Należy zwrócić uwagę także na jedną istotną kwestię: zarówno głowa państwa, jak i parlament (wybory do Werchownej Rady będą miały miejsce w październiku 2019 roku), przetrwali całe kadencje, co świadczy o pewnej stabilizacji sytuacji na Ukrainie. Przynajmniej w oczach naszych zachodnich partnerów.

Stan wojenny, wprowadzony decyzją Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony po wzięciu w niewolę dwudziestu czterech ukraińskich marynarzy u wybrzeży Krymu, nie odegrał istotnej roli w kampanii wyborczej. Po pierwsze, został ogłoszony tylko w dziesięciu obwodach, a po drugie, trwał tylko miesiąc i nie mógł wpłynąć bezpośrednio na kampanię. Trzeba jednak podkreślić, że wybory prezydenckie w 2019 roku będą pierwszym głosowaniem, które odbędzie się w warunkach świadomości skali rosyjskiej agresji i strat poniesionych przez Ukrainę. Ukraińskie społeczeństwo jest w stanie długotrwałego stresu, zostało siłą wypchnięte ze sfery komfortu, stąd wzrost oczekiwań szybkiego rozwiązania istniejących problemów.

Ukraina jest republiką parlamentarno-prezydencką, niemniej stanowisko prezydenta jest atrakcyjne dla wielu polityków. Centralna Komisja Wyborcza zarejestrowała łącznie czterdziestu czterech kandydatów na stanowisko głowy państwa, z których pięciu wycofało się w czasie kampanii. Trzydziestu dziewięciu kandydatów na karcie wyborczej to nie tylko rekord Ukrainy, ale i w skali całego regionu. Co ciekawe, po raz pierwszy w historii 10 procent uczestników tego wyścigu stanowią kobiety. Niestety, można śmiało powiedzieć, że większość wyborców nie czytała artykułu 106 Konstytucji Ukrainy, określającego główne kompetencje prezydenta, ani ustawy o wyborach na prezydenta Ukrainy; przy podejmowaniu decyzji będą polegać głównie na emocjach, a nie na racjonalnym wyborze. Nie przeszkadza to znacznej części ukraińskich wyborców we wzięciu udziału w wyborach prezydenckich.

Ukraińscy oligarchowie popierają konkretnych kandydatów, ich sympatie różnie się rozkładają. Ihor Kołomojski zdecydował się wystąpić przeciwko Petro Poroszence, w tym zyskał poparcie (choć nieoficjalne) Dmytro Firtasza. Rinat Achmetow wsparł nie tylko Ołeha Laszkę, ale i urzędującego prezydenta. Lojalny Poroszence pozostał Jurij Kosiuk, a Wiktor Pinczuk jak zwykle zachowuje pewien dystans, przy którym jednak wyraża sympatie wobec Anatolija Hrycenki.

Sytuacja w kraju przyczyniła się do tego, że temat pokoju i wojny stał się wiodący, jakkolwiek w rzeczywistości kwestia ta jest często obarczona manipulacjami. Faktem jest, że politycy oferujący jak najszybsze zawarcie pokoju nie określają, jaką cenę Ukraina będzie musiała za niego zapłacić. Wątpię, czy cena ta będzie do przyjęcia dla większości społeczeństwa ukraińskiego. I jeszcze tym bardziej będzie trudna do zaakceptowania dla setek tysięcy naszych współobywateli, którzy bronili suwerenności kraju z bronią w ręku w Donbasie. Niestety, pewni kandydaci na prezydenta nie opowiadają się w swoich programach za przywróceniem integralności terytorialnej kraju, za to są gotowi obiecać bezpośrednie negocjacje z „republikami ludowymi” okupowanego Donbasu bądź przyjęcie postawy neutralnej; odrzucają też „niepotrzebne reformy” oraz integrację ze strukturami europejskimi i euroatlantyckimi. Wizyta Jurija Bojko w Moskwie i jego negocjacje z udziałem Wiktora Medwedczuka z rosyjskim premierem Dmitrijem Miedwiediewem oraz przewodniczącym zarządu Gazpromu Aleksiejem Millerem są postrzegane przez część ukraińskiego społeczeństwa za deklaracja ideowa.

Niestety kandydaci na prezydenta Ukrainy nie nadali nowej jakości kampanii wyborczej. Podobnie jak w poprzednich wyborach, większość faworytów po prostu prezentuje swoje programu, woląc nie angażować się w bezpośrednią debatę z przeciwnikami. Przytłaczająca część kandydatów koncentruje kampanie na szerszym lub węższym krytykowaniu władz. Urzędujący prezydent Petro Poroszenko jako jedyny stara się informować o tym, co zrobił w przeszłości. Media publiczne planują debatę dla osiemnastu najwyżej ocenianych kandydatów, co spotkało się z pozytywną reakcją ekspertów. Oskarżenia formułowane przeciwko faworytom wyścigu prezydenckiego są dosyć tradycyjne – przekupstwo, wykorzystanie zasobów administracyjnych czy posługiwanie się tzw. kandydatami technicznymi w niektórych przypadkach są nawet aż nadto oczywiste.

Wielu kandydatów w programach wyborczych łatwo wykracza poza zakres uprawnień prezydenckich, obiecując „złote góry” w jak najkrótszym czasie. Niestety, obietnic tych nie da się zrealizować, ale Ukraińcy często chcą wierzyć w to wyborcze placebo. Co ciekawe, wielu kandydatów zaczęło kampanię jeszcze bez formalnej rejestracji w Centralnej Komisji Wyborczej. Nawiasem mówiąc, skład komisji został zmieniony w 80 procentach jesienią 2018 roku, a fakt ten może mieć wpływ na wątpliwości, czy wynik będzie faktycznie odzwierciedlał wolę wyborców. Minister Spraw Wewnętrznych Arsen Awakow ogłosił się już strażnikiem zapewnienia demokratycznego przebiegu wyborów, jednak jego działania uderzają przede wszystkim w Petra Poroszenkę. Właśnie przeciwko urzędującemu prezydentowi działają też paramilitarne organizacje pokroju Drużyn Narodowych. Z drugiej strony Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, której szefa mianuje prezydent, ujawniła niedawno aferę korupcyjną związaną z Julią Tymoszenko.

Kluczową cechą obecnych wyborów jest to, że Rosja nie ma zdolności do bezpośredniego wpływania na ich przebieg, jak to miało miejsce od wielu lat. Kreml będzie próbował wpływać przez pośredników, swoistych agentów wpływów; wspomniana wizyta Jurija Bojki w Moskwie była tego demonstracją. Bezpośrednimi przejawami działań Rosjan są liczne fake newsy i manipulacje, chęć zdestabilizowania sytuacji i podważania wiarygodności wyników. Kreml doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ma w stu procentach lojalnego kandydata na prezydenta, więc będzie dążyć do maksymalnego zniszczenia woli wyborczej. Przy pomocy takiego samego scenariusza Rosja będzie chciała destabilizować całą politykę europejską i negatywnie wpływać na wybory do Parlamentu Europejskiego w maju.

Obawiam się, że 31 marca i 21 kwietnia będziemy świadkami prób przerywania procedury głosowania w lokalach wyborczych w różnych częściach kraju, a następnie nagłaśniania tych incydentów kanałami komunikacyjnymi zarówno w kraju, jak i zagranicą. Zadanie prowokatorów jest proste – podważyć prawomocność głosowania jak to tylko możliwe, sabotować wyrazy woli obywateli Ukrainy i oczernić ukraińskie wybory w oczach cywilizowanego świata. Przedstawiciele wszystkich kandydatów, funkcjonariusze służb porządkowych, oficjalni obserwatorzy i reprezentanci opinii publicznej muszą się temu skutecznie przeciwstawić – przeprowadzenie demokratycznych wyborów jest kluczowe z punktu widzenia interesów narodowych.

Główną cechą wyborów prezydenckich na Ukrainie w 2019 roku jest obecność trzech faworytów wyścigu, choć tylko dwóch może dotrzeć do finału. Już ta niepewność odróżnia wybory prezydenckie na Ukrainie od tych przeprowadzanych w Rosji. W rzeczywistości wyprowadza to nasz kraj z granic „russkogo mira”. Dlatego niezwykle ważne jest, aby zakończyć kampanię wyborczą w sposób demokratyczny i odpowiedzialny, z uwzględnieniem woli obywateli.

Przełożył Krzysztof Popek

 

Jewhen Mahda jest ukraińskim politologiem oraz współpracownikiem „Nowej Europy Wschodniej”.

 

Fot. Steve Beaukiss (CC BY-SA 2.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu