Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Jurij Bojko – rosyjski głos nad Dnieprem
2019-03-25
Grzegorz Tutak

Kampania prezydencka na Ukrainie powoli dobiega końca. Zaplanowane na 31 marca wybory prezydenckie wyłonią przedstawiciela narodu, który będzie rządził Ukrainą przez następne pięć lat. Jednym z kandydatów jest Jurij Bojko, uznawany za najważniejszego gracza o poglądach prorosyjskich w tym wyścigu.

 

Nie jest to nowa postać na scenie politycznej Ukrainy. Zanim rozpoczął karierę polityczną od lat osiemdziesiątych  pracował w przemyśle naftowym. W 2002 roku został prezesem państwowej spółki Naftohaz, do momentu odwołania z pełnionej funkcji przez ówczesną premier Julię Tymoszenko. Wszedł do polityki w 2001 roku dzięki powiązanej z oligarchami partii Trudowa Ukrajina. Od tego czasu pełnił różne funkcje m.in. wiceministra do spraw paliw i energetyki (2003–2005), by następnie zostać szefem Ministerstwa Paliw i Energetyki w gabinecie Wiktora Janukowycza oraz Mykoły Azarowa, gdzie był również wicepremierem. Funkcję tę pełnił do 2014 roku. Znany ze swych prorosyjskich poglądów, niejednokrotnie szokował, między innymi wtedy, gdy uderzył Ołeha Laszko, za słowa kierowane pod jego adresem. Mimo przeszłości politycznej i współpracy z Wiktorem Janukowyczem, Jurij Bojko uniknął konsekwencji związanych z sytuacją na wschodzie Ukrainy oraz oskarżeń o zdradę.

 

Do dwóch razy sztuka?

Już w 2014 roku Bojko próbował sił w wyborach prezydenckich. Nie odniósł w nich sukcesu, zdobył 0,19 procent głosów. Obecnie reprezentuje prorosyjski Blok Opozycyjny, składający się głównie z byłych członków Partii Regionów. Bojko wie, że obywatele Ukrainy są zmęczeni rządami Petra Poroszenki, jak i wysiłkiem związanym ze staraniami o zajęcie należnego miejsca w Europie. Co więcej, wysokie notowania Wołodymyra Zełenśkiego pokazują, że ukraińskiej polityce potrzeba świeżości.

Czy jednak Bojko ma szanse na urząd prezydenta? Jak wskazują sondaże, poparcie dla niego waha się na poziomie 9–10 procent. Jest to wzrost stosunkowo duży, jaki nastąpił od ostatnich wyborów pięć lat temu. Jednak ostatecznie wszystko rozstrzygnie się przy urnach wyborczych. Bojko może liczyć na częściowe poparcie ludności we wschodniej Ukrainie, gdzie postawy prorosyjskie są bardziej widoczne.

Niemniej przejście kandydata Bloku Opozycyjnego do ewentualnej drugiej tury wyborów wydaje się mało możliwe. Aby móc zawalczyć o wysoki wynik poparcia, musiałby zjednoczyć elektorat południowo-wschodniej Ukrainy. Wydaje się, że nadzieje te zostały pogrzebane w momencie, gdy nie doszło do pełnej integracji politycznej opcji prorosyjskiej, co było spowodowane brakiem porozumienia ze zwolennikami Rinata Achmetowa.

 

Prorosyjskość remedium na problemy

Niezależnie od tego, kto obejmie fotel prezydencki, będzie musiał zmierzyć się z problemami natury ekonomicznej i energetycznej, korupcją i deoligarchizacją gospodarki, emigracji oraz przede wszystkim rozwiązaniem kwestii Krymu i Donbasu. Opcja prorosyjska i kandydatura Bojki może wydawać się czynnikiem, który sprzyjać będzie normalizacji stosunków na linii Kijów-Moskwa. Zapewne podjąłby on próbę rozwiązania konfliktu na podstawie negocjacji przy założeniu, że w najgorszym wypadku Ukraina odda Rosjanom Krym. W innym wypadku – jak podkreśla prorosyjski kandydat – konflikt pozostanie nierozstrzygnięty. Co więcej, Bojko nie stawia na integrację z Zachodem, wie również, że dla Ukrainy nie ma miejsca w NATO dopóki Ukraina jest w stanie konfliktu. Mimo upływu czasu zarówno sami Ukraińcy, jak i Europejczycy pamiętają upadek Janukowycza.

W ostatnim czasie, pomimo trwającej kampanii, Bojko spotkał się w Rosji z premierem Dimitrijem Miedwiediewem. Czy spotkanie przysporzy zwolenników temu kandydatowi? Okaże się to już w niedziele 31 marca. Bojko wskazuje, że jedyną możliwością rozwiązania sytuacji na wschodzie Ukrainy jest współpraca z Federacją Rosyjską. Ewentualnie podjęcie rozmów z Moskwą i normalizacja stosunków wymagałaby zgody społeczeństwa, a takiej nie ma. Co więcej, zgody na to najpewniej nie będzie, bowiem społeczeństwo ukraińskie jest rozdarte wewnętrznie – jednym bliżej jest do Zachodu, innym wciąż do Rosji. Ewentualna próba zacieśnienia relacji z Rosją pogłębiłaby podziały w społeczeństwie. Problem ten, dotyczyć będzie każdej osoby, która obejmie urząd prezydenta na najbliższe pięć lat.

 

Fot. Правительство России (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Grzegorz Tutak
Powrót
Najnowsze

Polskie spory o pamięć. Wizyta studyjna

12.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Miejsca i duchy bułgarskiej pamięci

11.10.2019
Krzysztof Popek Sylwia Siedlecka
Czytaj dalej

Kaukaz: Doświadczenia Przeszłości – Perspektywy Przyszłości

09.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Apel Kolegium Europy Wschodniej

09.10.2019
NEW
Czytaj dalej

Historia czy gospodarka? Czyli przyszłość relacji polsko-ukraińskich

09.10.2019
Eugeniusz Bilonożko
Czytaj dalej

Ukraina: Kryzys komunikacji

07.10.2019
Piotr Pogorzelski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu