Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Misza odchodzi, Sandra wraca
2019-03-26
Wojciech Wojtasiewicz

W głównej gruzińskiej partii opozycyjnej nastąpiły spore przetasowania personalne. Czy Zjednoczony Ruch Narodowy złapie wiatr w żagle i będzie w stanie wrócić do władzy w 2020 roku?

 

W ostatnią niedzielę odbył się kongres Zjednoczonego Ruchu Narodowego, na którym wybrany został nowy przewodniczący ugrupowania. Partia wyznaczyła też swojego kandydata w przedterminowych wyborach na mera miasta Zugdidi w zachodniej Gruzji.

 

Misza usuwa się w cień

Na stanowisku przewodniczącego ZRN od kilku lat był wakat. Spowodowane to było utratą przez Micheila Saakaszwilego obywatelstwa gruzińskiego (jako gubernator Odessy przyjął ukraińskie). Były prezydent Gruzji był formalnym liderem ZRN, pomimo tego, że od jesieni 2013 roku przebywał poza granicami kraju. Partią de facto kierowała rada polityczna, na czele której stał deputowany Nika Melia. Saakaszwili po utracie obywatelstwa gruzińskiego stał się honorowym przewodniczącym partii. Ten stan rzeczy utrudniał zarządzanie ugrupowaniem. Poza tym uniemożliwiał wyłonienie nowych twarzy. Były prezydent cieszący się sporą sympatią w partii, ma ogromny elektorat negatywny w gruzińskim społeczeństwie. Koniec końców po kilku latach zdecydowano, że ZRN będzie miał znowu formalnego lidera. Został nim były kandydat na prezydenta w zeszłorocznych wyborach Grigol Waszadze.

Wybór ten wydaje się dość logiczny. Po pierwsze Waszadze zdobył sporą popularność i rozpoznawalność zeszłej jesieni (wygrał pierwszą turę głosowania). Po drugie ma również doświadczenie rządowe. W latach 2008–2012 był szefem gruzińskiego MSZ. Po trzecie w końcu jest lojalny i pozostaje w dobrych relacjach z Micheilem Saakaszwilim, który formalnie nie będzie kierował partią, jednak, nikt co do tego nie ma wątpliwości, będzie nadal pociągał za sznurki w ugrupowaniu.

Ponadto delegaci wybrali nową radę polityczną, na czele której ponownie stanął Nika Melia. Głosowanie na kongresie odbyło się za pomocą systemu elektronicznego.

 

Sandra walcząca

Kierownictwo partii podjęło również decyzje dotyczące jej kandydatów w wyborach uzupełniających do parlamentu oraz przedterminowych na merów pięciu miast: Zugdidi, Marneuli, Zestaponi, Cziatura i Chulo, które odbędą się 19 maja. Wakat w gruzińskiej legislatywie powstał po objęciu urzędu prezydenta przez Salome Zurabiszwili. Wcześniej była deputowaną wybraną w jednomandatowym okręgu w dzielnicy Tbilisi – Mtacminda. O pusty fotel powalczą dwaj główni kandydaci. Z ramienia partii rządzącej Lado Kachadze – lekarz i przewodniczący rady miejskiej Tbilisi w latach 1998–2002 z nadania ugrupowania ówczesnego prezydenta Eduarda Szewardnadzego oraz lider pozaparlamentarnego opozycyjnego ugrupowania Wolni Demokraci Szalwa Szawgulidze. Tego ostatniego poparły dwie główne partie opozycyjne – Zjednoczony Ruch Narodowy i Europejska Gruzja (ugrupowanie powstałe w wyniku rozłamu w ZRN w styczniu 2017 roku).

Natomiast o stanowisko mera stolicy zachodniego regionu Gruzji – Megrelii ubiegać się będzie była pierwsza dama Gruzji oraz żona Micheila Saakaszwilego, Sandra Roelofs. Poprzedni mer z ramienia Gruzińskiego Marzenia zrezygnował ze stanowiska i został aresztowany pod zarzutem korupcji. Sandra Roelofs już raz kandydowała w Zugdidi. W 2016 roku walczyła o mandat deputowanej w okręgu jednomandatowym. Wygrała pierwszą turę głosowania. Zrezygnowała natomiast z uczestnictwa w drugiej zarzucając władzy fałszerstwa wyborcze. Nie objęła również mandatu deputowanej z listy ogólnokrajowej (była dwójką na liście ZRN). Formalnym powodem takiej decyzji był sprzeciw wobec nieuczciwej, w jej ocenie, elekcji, a rzeczywistym – konflikt z ówczesnymi liderami ZRN (którzy kilka miesięcy później założyli wspomnianą partię Europejska Gruzja).

Tym razem Roelofs ma realną szansę na zwycięstwo. Megrelia to region, w którym ZRN oraz cała opozycja cieszą się sporym poparciem społecznym. Jej szanse wzrosną, jeśli inne ugrupowania opozycyjne zdecydują się ją poprzeć i nie wystawiać swoich kandydatów. Do tej pory zrobiło tak jedenaście partii skupionych w koalicji Zjednoczona Opozycja – Siła w Jedności, która została zawiązana dla poparcia Grigola Waszadzego w zeszłorocznych wyborach prezydenckich. Ponadto elekcja w Zugidi, jak również w czterech innych miastach i w okręgu jednomandtowym w Tbilisi, może stać się generalną próbą sił przed wyborami parlamentarnymi na jesieni 2020 roku. Opozycja będzie chciała już tej wiosny pokonać partię rządzącą przynajmniej w niektórych miastach. Może to też być okazja dla sfrustrowanego społeczeństwa do pokazania władzy czerwonej kartki.

 

Coraz większa smuta

A przyznać trzeba, że Gruzini nie mają specjalnych powodów do radości. W dalszym ciągu utrzymuje się wysokie bezrobocie, niskie pensje, umiarkowany wzrost gospodarczy, a poziom bezpośrednich inwestycji zagranicznych w 2018 roku uległ zmniejszeniu w stosunku do 2017 roku aż o 35 procent (z 1,9 do 1,2 miliarda dolarów).

Ponadto Gruzja mierzy się jeszcze z innymi kłopotami. Kilkanaście dni temu w separatystycznej Abchazji życie stracił niespełna trzydziestoletni Gruzin Irakli Kwaracchelia, który zamieszkiwał region galski (część Abchazji z dominującą liczbą ludności etnicznie gruzińskiej). Został zatrzymany przez rosyjskich pograniczników z powodu rzekomej nielegalnej próby przejścia przez tzw. granicę pomiędzy separatystyczną republiką a tzw. Gruzją właściwą. Twierdzą oni, że popełnił samobójstwo w areszcie, natomiast strona gruzińska, której przekazano po kilku dniach ciało zmarłego, podejrzewa, że został zamordowany. To nie jedyny taki przypadek w ostatnim czasie. W zeszłym roku życie stracił Gruzin Arczil Tatunaszwili, którego pojmali funkcjonariusze rosyjskiego FSB na terytorium Osetii Południowej. Miał spaść ze schodów w areszcie w Cchinwali i się zabić. Ciało, bez organów wewnętrznych, zostało przekazane Gruzinom po wielu tygodniach oczekiwania. Gruzińscy lekarze zidentyfikowali na nim liczne rany i ślady pobicia.

To nie jedyne problemy wokół Abchazji i Osetii Południowej. Kilkanaście dni temu gorąco zrobiło się na tzw. pograniczu gruzińsko-osetyjskim wokół wioski Churwaleti, w której kilka miesięcy temu Rosjanie zbudowali wieżę obserwacyjną przy zasiekach przygranicznych. Rzekomo mieli się w niej pojawić rosyjscy i osetyjscy żołnierze. Do wioski w trybie natychmiastowym przybyła gruzińska policja i funkcjonariusze służb specjalnych, jak również mer pobliskiego Gori. Jak się okazało był to fałszywy alarm. Ale nerwowa reakcja miejscowej ludności, mediów i władz państwowych świadczy o tym, jak pełna napięcia jest sytuacja w regionie.

Problemem pozostaje nadal stan niezależności gruzińskiego sądownictwa. Zagadnienie to zostało poruszone w dorocznym raporcie Sekretariatu Stanu USA na temat praw człowieka na świecie, w sekcji dotyczącej Gruzji. Aktualnie w parlamencie procedowana jest ustawa dotycząca wyboru sędziów do Sądu Najwyższego Gruzji. Proponowane rozwiązanie jest krytykowane przez opozycję, organizacje pozarządowe oraz byłą deputowaną Gruzińskiego Marzenia Ekę Beselię, która odeszła z partii wraz z kilkunastoma posłami w sprzeciwie wobec działań partii władzy w obszarze sądownictwa.

Nadal sporo emocji budzi sprawa jednego z największych banków w Gruzji –TBC i budowy portu Anaklia na gruzińskim wybrzeżu Morza Czarnego. W skład konsorcjum, które ma skonstruować owy port, wchodzi wspomniany bank. Jego szef oskarżył władze państwowe o prześladowanie i próbę zastopowania inwestycji w celu jej przejęcia przez środowisko biznesowe powiązane z Bidziną Iwaniszwilim. Były przewodniczący rady nadzorczej TBC Mamuka Chazaradze stwierdził, że szef MSW Giorgi Gacharia skierował do niego list z pogróżkami. Minister zaprzeczył. Sprawę bada prokuratura. Premier Mamuka Bachtadze odrzucił zarzuty bankiera i podkreślił, że jego rząd w pełni popiera inwestycję portową.

Po tegorocznych rozłamach i odejściach posłów klub parlamentarny Gruzińskiego Marzenia liczy 107 deputowanych (na początku kadencji 115). Oznacza to, że partia rządzaca utraciła większość konstytucyjną. Eka Beselia jak na razie nie powołała własnej partii ani klubu parlamentarnego, jedynie wróciła do prac w komisji prawnej, której przez wiele lat przewodziła.

Za to w ostatnich tygodniach miał miejsce kongres założycielski od dawna zapowiadanej nowej siły politycznej – Prawo i Sprawiedliwość. Partia będzie miała charakter centroprawicowy i prozachodni. Na jej czele stanęła pianistka i publicystka Tako Czarkwiani.

Niespodziewanie do polityki wrócił były premier Irakli Garibaszwili. Przewodził pracom rządu w latach 2013–2015 i był następcą Bidziny Iwaniszwilego na tym stanowisku. Teraz został sekretarzem generalnym Gruzińskiego Marzenia.

***

Sytuacja zarówno polityczna, jak i gospodarcza, Gruzji jest nienajlepsza. Problemy ekonomiczne przeplatają się z politycznymi. Gruzińskie Marzenie traci deputowanych, próbuje ratować się powrotem do czynnej polityki znanych twarzy (Iwaniszwili w zeszłym roku, teraz Garibaszwili), natomiast opozycja powoli zwiera szyki. Zbliżające się wybory uzupełniające do parlamentu i przedterminowe w pięciu miastach mogą stać się próbą sił pomiędzy obydwoma obozami. O ich wynikach przesądzą dwie zasadnicze kwestie. Po pierwsze czy opozycja będzie w stanie wyznaczyć wspólnych kandydatów. Po drugie czy elekcje będą uczciwe: bez nacisków na pracowników lokalnej budżetówki, aby głosowali na kandydatów obozu władzy, bez przekupstw wyborczych oraz używania tak zwanego adminresursu, jak miało to miejsce w wyborach prezydenckich jesienią zeszłego roku. Sytuacja polityczna w Gruzji z jednej strony jest napięta, z drugiej zaś większość społeczeństwa pogrążona jest w apatii. Czy majowe wybory przyniosą polityczne przesilenie? Z pewnością nie odsuną od władzy Gruzińskiego Marzenia, ale wygrana opozycji może stać się kolejnym kamyczkiem, który w przyszłości spowoduje lawinę, która zmiecie Marzycieli ze sceny politycznej, a przynajmniej pozbawi ich władzy.

 

Fot. Official White House Photo by Lawrence Jackson (domena publiczna) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Donald Trump – osamotniony dyplomata

21.09.2019
Adam Reichardt Ivo Daalder
Czytaj dalej

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu