Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Białorusini znowu bronią Kuropatów
2019-04-12
Tomasz Mróz

4 kwietnia z mińskiego uroczyska Kuropaty pracownicy firmy zajmującej się pracami leśnymi usunęli i wywieźli około 70 krzyży mających upamiętniać ludzi pomordowanych w tym miejscu przez NKWD na przełomie lat 30. i 40. XX wieku. Teren potem ogrodzono przy użyciu koparek i innego ciężkiego sprzętu. Tego samego dnia co najmniej 200 osób wzięło udział w procesji na terenie uroczyska, podczas której kilkoro aktywistów zostało zatrzymanych przez milicję. 6 kwietnia przedstawiciele białoruskiej diaspory w USA przeprowadzili pikietę przed głównym budynkiem ONZ w Nowym Jorku, chcąc zwrócić uwagę społeczności międzynarodowej na działania białoruskich władz w kuropackim lesie. 7 kwietnia na mińskim placu Wolności przed Soborem Ducha Świętego odbyła się modlitwa za pomordowanych w Kuropatach pod hasłem „Ocalimy wiarę przodków. Ocalimy siebie. Ocalimy Białoruś”. Inicjatorem tej akcji był lider partii Białoruska Hramada, Mikałaj Statkiewicz, za co 9 kwietnia został skazany przez miński sąd na 15 dni więzienia.

11 kwietnia białoruskie Ministerstwo Leśnictwa wydało specjalny komunikat, w którym poinformowało, że usunięcie „nielegalnie ustawionych obiektów (krzyży)” odbyło się w ramach zaplanowanej akcji „zagospodarowania zasobów leśnych”. Same krzyże, według komunikatu, nie są w żaden sposób związane z zachowaniem pamięci o ofiarach represji, ponieważ postawiono je nielegalnie.

Akcja usunięcia krzyży wywołała reakcje przedstawicieli Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej, Kościoła Katolickiego ora Cerkwi Grekokatolickiej. Wszystkie Kościoły w mniej lub bardziej zdecydowanej formie negatywnie oceniły działanie władz. Białoruska noblistka, Swietłana Aleksijewicz, nazwała ten akt „momentem zwrotnym” w białoruskiej historii, impulsem, który zmieni stosunek Białorusinów do obecnej władzy.

Usunięte krzyże zostały postawione w lipcu 2018 roku przez aktywistów na miejscu starych, zaś środki na ich zakup zebrano w publicznych zbiórkach. Były ustawione wzdłuż granic obszaru chronionego i wielkością zdecydowanie górowały nad wcześniejszymi krzyżami. Inicjatorem akcji był białoruski polityk Zmicier Daszkiewicz, który poinformował przed kilkoma dniami, iż prokuratura rzeczywiście zgłosiła uwagi do 13 z 70 postawionych krzyży, zaś pismo dotarło do niego trzy dni przed akcją 4 kwietnia.

Leżące na północno-wschodniej granicy Mińska zbiorowa mogiła stanowi przykład zmagań Białorusinów ze swoją pamięcią. Kuropaty zaistniały w białoruskiej świadomości dopiero w 1988 roku, gdy archeolog i późniejszy lider BNF Zianon Paźniak wraz z Jauhienem Szmyhalowem opublikowali w gazecie „Literatura i mastactwa” słynny artykuł Kuropaty – droga śmierci. Po początkowym entuzjazmie, trwającym od końca lat 80. do połowy lat 90., nastąpił okres stagnacji. W Kuropatach według różnych szacunków spoczywa od kilku do nawet 250 tysięcy ofiar stalinowskich represji. Łukaszenkowskie władze przez długi czas ignorowały fakt istnienia tego miejsca i różnymi sposobami utrudniały próby upamiętnienia ofiar komunizmu. W 2001 roku przez las w Kuropatach planowano poprowadzić wschodnią obwodnicę Mińska, co wywołało falę protestów i starć milicji z osobami broniącymi uroczyska. Władze wreszcie ugięły się pod presją i projekt nieco zmodyfikowano. Na początku 2017 roku spore protesty społeczne wywołały plany budowy obok Kuropat centrum handlowego. W tym celu władze zmniejszyły strefę ochronną rezerwatu ze 120 do 50 metrów. Protesty przyniosły pożądany skutek i budowę wstrzymano.

W 1994 roku w czasie odwiedzin w Kuropatach Bill Clinton ofiarował kamienną tablicę pamiątkową w formie ławeczki. Od tego czasu nieznani sprawcy niszczyli ją 11 razy. Nieuchwytni wandale regularnie niszczą krzyże stawiane przez aktywistów i zwykłych Białorusinów. Sprawców tych aktów wandalizmu nigdy nie udaje się schwytać.

Do niedawna na uroczysku znajdowały się jedynie krzyże i głazy stawiane spontanicznie od końca lat 80. Dopiero w listopadzie 2018 roku w Kuropatach stanął pierwszy oficjalnie wzniesiony pomnik upamiętniający pomordowanych. Budową zajęła się Federacja Związków Zawodowych. Decyzja o tym zapadła kilka miesięcy wcześniej, komitetowi budowy przewodził Paweł Jakubowicz, zaufany człowiek prezydenta Łukaszenki i były redaktor największego dziennika w kraju „Biełaruś Siegodnia”.

Afera wokół krzyży po raz kolejny wywołała dyskusję wokół Kuropat i rzeczywistej liczby ofiar, których szczątki spoczywają w tym lesie. 10 kwietnia na łamach oficjalnego dziennika „Biełaruś Siegodnia” temat ten podjął historyk Igor Mazarliuk – przewodniczący stałej komisji ds. edukacji, kultury i nauki przy Izbie Reprezentantów (niższej izbie białoruskiego parlamentu). Mazarliuk, powołując się na badania przeprowadzone jeszcze w latach 50., przekonuje, że w Kuropatach zamordowano nie więcej niż 7 tysięcy osób. Większość historyków i archeologów uważa jednak, że liczba ta jest zdecydowanie zaniżona, zaś w podmińskim lesie rozstrzelano co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób.

Znamienny jest jednak fakt, że osoba piastująca oficjalne stanowisko po raz kolejny wypowiada się w sposób lekceważący lub umniejszający rangę tego miejsca pamięci. To dobrze pokazuje, że współczesna Białoruś, mimo blisko trzydziestu lat formalnej niepodległości, nadal jest krajem, gdzie upamiętnienie ofiar stalinowskich zbrodni nie jest sprawą ani łatwą, ani oczywistą.

 

Fot. Tobster (Domena publiczna) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Płomień Braterstwa – bez Polaków czulibyśmy się dziś osamotnieni

22.08.2019
Mateusz Stachewicz Ołena Bodnar
Czytaj dalej

Gruzja: pełzająca aneksja

20.08.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu