Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wybory parlamentarne w Finlandii: wygrana z lewa i z prawa
2019-04-19
Juliusz Dworacki

Wygrana socjaldemokratów w wyborach parlamentarnych w Finlandii 14 kwietnia nie oznacza radykalnej zmiany w polityce tego kraju. Ujawnia natomiast kryzys poparcia dla tradycyjnych partii, czego świadectwem jest drugie miejsce prawicowej Partii Finów. Rodzi też pytania o rosnące nastroje nacjonalistyczne w Finlandii.

 

Według oficjalnych wyników, wybory parlamentarne wygrała Socjaldemokratyczna Partia Finlandii (fin. Suomen Sosialidemokraattinen Puolue; SDP) osiągając wynik 17,7 procent poparcia. Kolejne miejsce zajęła nacjonalistyczna Partia Finów (fin. Perussuomalaiset; PS[1]) z wynikiem 17,5 procent, co jest najlepszym wynikiem tego ugrupowania w historii. Porażką zakończyły się wybory dla dotychczas rządzącej Partii Centrum (fin. Suomen Keskusta; Kesk.), która wynikiem 13,8 procent zajęła czwarte miejsce, tracąc 18 miejsc w 200-osobowym parlamencie fińskim – Eduskuncie. Nieco lepszy wynik zanotował jej koalicjant – centroprawicowa Partia Koalicji Narodowej (fin. Kansallinen Kokoomus; Kok.) otrzymując 17 procent poparcia. Ostatni z dotychczasowych koalicjantów – Niebieska Reforma (fin. Sininen tulevaisuus; SIN) osiągnęła wynik zaledwie 1 procent poparcia i nie weszła do nowej Eduskunty. Jej lider Timo Soini, minister spraw zagranicznych i do 2017 roku lider Partii Finów, ogłosił swoje odejście z polityki. Frekwencja wyborcza wyniosła 72,1 procent i była najwyższa od 1991 roku. Nowy parlament jest niezwykle rozdrobniony, a kształt przyszłej koalicji niepewny.

 

Słabe zwycięstwo lewicy

Wprawdzie SDP oraz jej lider – związany wcześniej ze związkami zawodowymi Antti Rinne – ogłosili w wieczór wyborczy wielkie zwycięstwo i powrót do władzy po wielu latach (SDP ostatnie wybory wygrała w 1999 roku i od 2003 roku nie miała swojego premiera, ale wchodziła w skład koalicji rządowych w latach 2003–2007 i 2011–2015), niemniej wygrana ta nie jest takim wynikiem, jakiego lewica oczekiwała. Z uwagi na to, że żadne ugrupowanie nie osiągnęło co najmniej 20 procent poparcia, utworzenie koalicyjnego rządu będzie się wiązać z porozumieniem co najmniej trzech partii. Przed wyborami przewidywano utworzenie sojuszu partii lewicowych, naturalnym koalicjantem wydawała się wówczas Liga Zielonych (fin. Vihreä liitto; Zieloni), ale sojusz ten musiałby zostać rozszerzony. Potencjalnym sojusznikiem jest Partia Koalicji Narodowej. Jej lider Petteri Orpo nie wykluczył możliwości wejścia do rządu, ale pod pewnymi warunkami, takimi jak prowadzenie „odpowiedzialnej polityki gospodarczej i zatrudnienia” czy niezwiększanie długu publicznego. Wśród potencjalnych koalicjantów wymieniani są też skrajnie lewicowy Sojusz Lewicy (fin. Vasemmistoliitto; Vas.) czy Szwedzka Partia Ludowa (fin. Suomen ruotsalainen kansanpuolue; SFP-RKP), będąca przedstawicielem ludności szwedzkojęzycznej.

W pierwszej kolejności raczej nie będą też prowadzone rozmowy z pozbawioną przywództwa Partią Centrum, na której spoczywa ciężar porażek poprzedniego rządu. Juha Sipilä podał swój gabinet do dymisji w marcu, po odrzuceniu przez parlament projektu reformy służby zdrowia i świadczeń społecznych. Rząd pozostał jednak do czasów wyborów u władzy jako gabinet techniczny.

 

Sukces prawicy

Izolacją polityczną została objęta natomiast prawicowa i nacjonalistyczna Partia Finów, która osiągnęła wynik niewiele gorszy od zwycięskiej SDP, po raz pierwszy w historii znajdując się na drugim miejscu w rankingu wyborczym. Wskazuje się, że partia i jej lider – Jussi Halla-aho – osiągnęli to dzięki kilku czynnikom, m.in. ostrej antyimigranckiej retoryce w grudniu 2018 roku, kiedy fińskie władze ujawniły szereg toczących się spraw imigrantów ubiegających się o status uchodźców, równocześnie oskarżonych o przestępstwa seksualne. Wówczas poparcie dla ugrupowania wzrosło w ciągu kilku miesięcy o prawie 9–10 procent. Wskazuje się też na to, że Partia Finów nie była obciążona porażkami poprzedniego rządu. Do 2017 roku była ona częścią koalicji rządowej, ale odeszła na skutek nieporozumień z premierem po przejęciu w partii władzy przez Halla-aho. Wówczas doszło do secesji części posłów na czele z Timo Soinim, którzy, tworząc Niebieską Reformę, weszli na powrót do koalicji rządowej i zapobiegli upadkowi gabinetu. Tymczasem Partia Finów pod wodzą Halla-aho zradykalizowała swój antyeuropejski i antyimigracyjny kurs, stając się enfant terrible fińskiej polityki, objętym po wyborach kordonem sanitarnym. Ponadto sam Halla-aho jest postacią kontrowersyjną, polityk został w 2012 roku skazany przez sąd za komentarze internetowe, w których wiązał ze sobą Islam z pedofilią i Somalijczyków z kradzieżami.

Choć większość partii zapowiedziało, że nie będzie rozmów koalicyjnych z tym ugrupowaniem, Halla-aho oświadczył, że jest otwarty na wszelkie opcje. Istnieje możliwość, że w razie przeciągających się lub nieudanych rozmów między mniejszymi partiami, w stronę Partii Finów również zostanie wystosowana oferta wejścia do rządu.

 

Sprawy społeczne najważniejsze

Kampania wyborcza przed wyborami do Eduskunty charakteryzowała się tym, że najwięcej uwagi partie poświęciły kwestiom związanym z przyszłością fińskiego państwa opiekuńczego, systemu opieki społecznej, imigracji i – nieoczekiwanie – sprawom klimatycznym. W niewielkim stopniu poświęcono uwagę sprawom międzynarodowym czy obronnym. SDP zapowiedziało ustami Rinne większe świadczenia socjalne, przede wszystkim dla emerytów o dochodach 1400 euro na miesiąc, którym emerytura miałaby zostać podniesiona o 100 euro. W ten sposób 55 tysięcy ludzi mogłoby wyjść z biedy. SDP jest również partią, która podczas poprzedniej kadencji parlamentu popierała ideę bezwarunkowego dochodu podstawowego i prowadzonego wówczas eksperymentu z nim związanego, o czym pisałem na łamach NEW. W tym kontekście istotnym zagadnieniem była też walka z nierównościami, także pod względem płci. Antti Rinne zapowiedział już, że zamierza rozdysponować w swoim rządzie co najmniej 40 procent stanowisk zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet, nie precyzując całkowitej ich liczby. Warto zwrócić uwagę, że nowy parlament będzie złożony z 93 kobiet, co stanowi 47 procent całości jego składu, a 17 na 20 posłów Zielonych będą stanowić panie.

Poruszane były też kwestie środowiska i energetyki. SDP w swoim programie poparła rozwój energetyki odnawialnej, wodnej i atomowej. Prawie wszystkie ugrupowania wsparły też walkę Finlandii ze zmianami klimatu – poza jedną. Jussi Halla-aho i Partia Finów sprzeciwia się dalszą dekarbonizacją kraju i ekologicznym regulacjom, gdyż „kraj zrobił już wystarczająco dużo” dla ochrony klimatu, a dalsze działania ograniczają możliwości rodzimego przemysłu i konkurencji na rynkach światowych. Ugrupowanie uderzało również w tony antyimigranckie, postulując ograniczenie napływu obcej ludności do minimum. Przeciwna temu jest lewica, w tym SDP, która widzi w imigrantach remedium na starzenie się społeczeństwa i niż demograficzny. Czynniki te wpłynęły też na stanowisko partii wobec podwyżki podatków, która została uznana za nieuniknioną.

 

Bez rewolucji w polityce zagranicznej

Bez względu na wynik rozmów koalicyjnych (poza wariantem włączającym w nią Partię Finów) nie przewiduje się radykalnych zmian w polityce zagranicznej Finlandii. Wszystkie główne partie popierają integrację kraju z Unią Europejską, co jest szczególnie ważne w kontekście objęcia przez ten kraj półrocznej prezydencji w Radzie UE 1 lipca br. Także integracja Finlandii z NATO i ewentualne zagrożenia ze strony Rosji nie były głównym tematem kampanijnym. Zauważalny jest też brak zainteresowania agencji i mediów rosyjskich wyborami u północno-zachodniego sąsiada. Nie doszło też do większych prób manipulacji opinii publicznej przez tzw. trolle (choć te zidentyfikowane wspierały swoimi treściami Partię Finów).

Nowy rząd najprawdopodobniej będzie kontynuował dotychczasowe założenia fińskiej polityki zagranicznej i obronnej, których najważniejszą cechą jest bezaliansowość, nieprzystępowanie do NATO, bliska współpraca z Sojuszem Północnoatlantyckim i pozostawienie sobie „otwartej furtki” do akcesji. To ostatnie będzie szczególnie akcentowane w przypadku wejścia do koalicji rządzącej Partii Koalicji Narodowej, od dawna będącej zwolennikiem integracji z NATO. Nie są spodziewane też zmiany w polityce obronnej i wobec Rosji, która pozwala na utrzymanie z nią zarówno poprawnych relacji, jak i pewnego dystansu. Nie jest też możliwa radykalna zmiana w polityce zagranicznej bez porozumienia z prezydentem Sauli Niinistö, który ma w Finlandii znaczący wpływ na dyplomację i popiera dotychczasowe dogmaty. Rząd SDP najprawdopodobniej będzie też się angażować we współpracę z krajami nordyckimi oraz utrzyma armię poborową.

Antti Rinne, prawdopodobny przyszły premier, zapowiedział utworzenie swojego gabinetu do 27 maja. Choć zapewne uda się stworzyć koalicję rządową, wynik wyborów ujawnił, że tradycyjne partie (Centrum, Partia Koalicji Narodowej, SDP) zdobyły łącznie zaledwie 49 procent poparcia, co wiąże się z kryzysem zaufania do klasy politycznej i przeniesieniem go na ugrupowania radykalne. Wiązać się to może w przyszłości ze wzrostem nastrojów nacjonalistycznych i ksenofobicznych, choć wydaje się to nieprawdopodobne w kraju o najwyższych wskaźnikach demokracji i wolności rynku pracy (drugie miejsce według najnowszego rankingu World Press Freedom Index Reporterów bez Granic). Nie jest wykluczony scenariusz, w którym izolowana Partia Finów nagle wejdzie do rządu i zmieni część fińskich dogmatów politycznych.

 

[1] W mediach funkcjonuje także tłumaczenie „Prawdziwi Finowie” (oryginał nazwy ugrupowania jest nieprzetłumaczalny na język polski, najbardziej zbliżone określenie to „Podstawowi Finowie”), jednak sama partia używa obecnie w języku angielskim określenia „Partia Finów” i tak w większości ta nazwa jest obecnie podawana zagranicą. 

 

Żródła: Atlantic Council, BBC, Bloomberg, Gazeta Wyborcza, Helsinki Times, Helsingin Sanomat, PISM, Politiikasta.fi, Reuters, The Economist, The Guardian, The New York Times, thisisFINLAND (finland.fi), tvn24, Yle Uutiset/Yle News, Washington Post, wnp.pl.

 

Fot. Sonia Knapczyk


Powrót
Najnowsze

Ciemna Noc Muzeów w Gdańsku, czyli historia kontrowersyjnej ballady

21.05.2019
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Wrocław: Polska – Ukraina. Różne perspektywy wspólnej historii. Debata w Centrum Historii Zajezdnia

21.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Prof. Adolf Juzwenko laureatem nagrody PAU im. Jerzmanowskich

20.05.2019
NEW
Czytaj dalej

Gruzini wciąż marzą

20.05.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Paszinjan kontra sądy

20.05.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Świadek Wieku – Na nowy wiek. Setne urodziny Herlinga-Grudzińskiego

19.05.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu