Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Hydroawantura w Pankisi
2019-04-25
Wojciech Wojtasiewicz

W ostatnią niedzielę doszło do starć pomiędzy mieszkańcami Wąwozu Pankisi a policjantami. Lokalna społeczność sprzeciwia się budowie hydroelektrowni. To nie pierwszy przypadek kiedy mieszkańcy Gruzji w różnych regionach kraju wyrażają swoje niezadowolenie z powodu rozbudowy infrastruktury energetycznej. Najczęściej do protestów dochodzi w zachodniej części kraju, w Swanetii. Przepychanki pomiędzy lokalną wspólnotą a funkcjonariuszami policji miały miejsce zarówno w okresie prezydentury Micheila Saakaszwilego, jak i w czasie rządów Gruzińskiego Marzenia.

 

Bezpieczeństwo energetyczne

Gruzja z uwagi na ukształtowanie terenu (góry, duże różnice w wysokości nad poziomem morza pomiędzy poszczególnymi częściami kraju, liczne rzeki, w tym górskie) ma naturalne warunki dla rozwoju energetyki wodnej. Od wielu lat rozbudowywana jest infrastruktura hydroenergetyczna. Proces modernizacji dotychczasowej infrastruktury rozpoczęty został w okresie rządów Micheila Saakaszwilego, gdyż słusznie została ona uznana za przestarzałą – praktycznie całe zaplecze powstało w okresie sowieckim. Poszczególne elektrownie były sprzedawane zagranicznym inwestorom, które zobowiązywały się do ich unowocześnienia. Ponadto państwo we współpracy z podmiotami prywatnymi zaczęło budowę nowych hydroelektrowni. Działania te miały na celu uniezależnienie energetyczne Gruzji od Rosji, od której dotychczas pochodziła większa część wolumenu energii elektrycznej. W okresie władzy Eduarda Szewardnadzego (1992–2003) Gruzja cierpiała na chroniczne braki prądu. Energia elektryczna dostępna była tylko kilka godzin dziennie, przez co zarówno zakłady produkcyjne, jak i obywatele, nie mogli normalnie funkcjonować. Ponadto większość społeczeństwa i przedsiębiorstw nie regulowało rachunków za prąd, a państwo nie umiało wyegzekwować należności.

Radykalna zmiana nastąpiła w pierwszych latach prezydentury Micheila Saakaszwilego: zreformowano system pobierania opłat, wprowadzono indywidualne liczniki, nawiązano współpracę energetyczną z Turcją, Armenią i Azerbejdżanem. W okresie zimowym, kiedy poziom rzek był niski, Gruzja kupowała energię elektryczną od tych krajów, uniezależniając się tym samym od dostaw z Rosji. Natomiast w okresie letnim Gruzja nadwyżkę energetyczną odsprzedawała Baku, Erywaniowi i Ankarze. W związku z tym w przeciągu kilku lat Gruzja z importera stała się eksporterem netto energii elektrycznej. Większe zapotrzebowanie na energię elektryczną wynikało z dynamicznie rozwijającej się gruzińskiej gospodarki. Największymi inwestorami w gruzińskim sektorze energetycznym były firmy z Czech i Turcji. Efektem ubocznym zmian był wzrost opłat za energię zarówno dla odbiorców komercyjnych, jak i indywidualnych. Jednak prąd dostępny był całą dobę. Pod koniec rządów Saakaszwilego zdecydowana większość prądu wytwarzana była w hydroelektrowniach.

 

Obawy Gruzinów

Jednak w tej beczce miodu pojawiła się łyżka dziegciu. Mieszkańcy terenów górskich, w szczególności Swanowie, zaczęli sprzeciwiać się rozbudowie infrastruktury energetycznej w miejscach ich zamieszkania. Rząd planował wysiedlać niektóre wsie, proponując jednocześnie odszkodowania i nowe domostwa. Jednak ludność obawiała się, że otrzymane pieniądze będą niewystarczające na urządzenie życia na nowo. Ponadto w grę wchodził również czynnik przywiązania do ziemi przodków oraz bogatego dziedzictwa kulturowego. Swanowie to ludność niezwykle tradycyjna, dla której ziemia ma ogromne znaczenie symboliczne. W okresie prezydentury Saakaszwilego kilkukrotnie dochodziło do protestów lokalnej ludności. Były one pacyfikowane przez policję. Brakowało dialogu: Swanowie twierdzili, że są wypychani z procesu decyzyjnego, a rząd nie informuje ich o planach; władze natomiast oskarżały miejscowych o stawanie okoniem wobec procesu modernizacji branży energetycznej. Podobnie sprawy miały się w okresie rządów Bidziny Iwaniszwilego. Do tego ekolodzy podnosili, że inwestycje infrastrukturalne spowodują poważne naruszenia w ekosystemie Swanetii.

 

Największa hydroelektrownia

Największe kontrowersje powstały wokół budowy hydroelektrowni Chudoni w Swanetii. Prace konstrukcyjne rozpoczęto jeszcze w okresie sowieckim, w 1979 roku. Zostały wstrzymane dziesięć lat później z powodu protestów lokalnej ludności i procesu rozpadu Związku Radzieckiego. Do projektu powrócono w latach dziewięćdziesiątych, jednak został on ponownie powstrzymany pod naciskiem organizacji ekologicznych. Kolejna reaktywacja budowy miała miejsce w 2005 roku, kiedy Micheil Saakaszwili pozyskał środki finansowe z Banku Światowego. Proces został ponownie zablokowany jesienią 2013 roku przez rząd Gruzińskiego Marzenia w wyniku protestów społecznych. Elektrownia miała zostać zbudowana na rzece Enguri, posiadać trzy turbiny o łącznej mocy 700 MW. Wraz z hydroelektrownią powstać miała betonowa zapora wodna o wysokości 200,5 metra. Jednostka ta mogłaby kumulować w okresie letnim wodę, która byłaby także używana w okresie zimowym do produkcji energii elektrycznej. Co istotne, projektowana hydroelektrownia miała zostać zlokalizowana w górnej części Swanetii, która wpisana została w 1996 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jej powstanie mogło wpłynąć w negatywny sposób na życie około dwóch tysięcy osób. W 2013 roku sprawa budowy hydroelektrowni została zawieszona i ta sytuacja trwa do dzisiaj. W 2018 roku doszło do następnych protestów w Swanetii przeciwko budowie pomniejszych hydroelektrowni (m.in. Nenskra na rzece o tej samej nazwie), tam na rzekach oraz kopalni złota.

 

Zamieszki w Wąwozie Pankisi

Analogiczne kontrowersje wystąpiły w północno-wschodniej części kraju, czyli Wąwozie Pankisi, który zamieszkiwany jest przez Kistów, czyli gruzińskich Czeczenów. Dotyczyły budowy kilku pomniejszych hydroelektrowni, w tym Chadori-3 o mocy 5 MW na rzece Alazani. Lokalni mieszkańcy obawiają się utraty dostępu do wody pitnej oraz potrzebnej do uprawy rolnej, jak również przesiedleń. W ostatnią niedzielę przed południem doszło do starć pomiędzy ludnością lokalną, która chciała zablokować wznowioną budowę, a funkcjonariuszami policji, którzy mieli za zadanie chronić plac budowy. W ruch poszły kamienie i kije ze strony protestujących oraz pałki i gaz łzawiący ze strony policji, która koniec końców musiała się wycofać z miejsca zajścia. 55 osób zostało rannych, w tym 17 cywilów i 38 policjantów. Informacja o wznowieniu prac remontowych została przekazana lokalnej społeczności trzy dni wcześniej przez ministrów infrastruktury i rozwoju regionalnego, środowiska i rolnictwa oraz gospodarki. Na miejsce zdarzenia przybył wiceminister spraw wewnętrznych, który zaproponował przedstawicielom mieszkańców spotkanie z szefem resortu Giorgim Gacharią w Telawi (stolicy Kachetii – regionu, w skład którego wchodzi Wąwóz Pankisi). Do rozmów doszło, jednak w ciągu dnia nadal było niespokojnie z powodu zwiększającej się liczby jednostek policji. Spalono jedną z maszyn budowalnych oraz zniszczono kilka wozów policyjnych. W końcu do Wąwozu Pankisi przyjechał sam minister. Demonstrujący zgodzili się zakończyć protest, pod warunkiem wycofania oddziałów prewencyjnych policji. Ponadto ustalono wstrzymanie prac budowlanych i podjęcie rozmów z lokalną społecznością. Gacharia podkreślił, że budowa zostanie wznowiona, jeśli zgodzi się na nią 90 procent mieszkańców. Minister dodał, że policja będzie utrzymywała zwiększoną obecność w regionie, a winni napaści na funkcjonariuszy zostaną ukarani. Jeden z liderów protestujących poinformował, że wprawdzie toczyły się rozmowy na temat budowy hydroelektrowni, jednak przygniatająca większość lokalnej ludności jej się sprzeciwiała. Ludzi rozwścieczyło nagłe wznowienie prac, wbrew wcześniejszym ustaleniom.

 

Awantura polityczna

Sprawę wykorzystała opozycja do ataku na rząd. Liderzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego, Europejskiej Gruzji, Ruchu na Rzecz Budowy, Wolnych Demokratów i Partii Pracy skrytykowali działania władzy, zarzucając jej dbanie tylko o interesy świata biznesu powiązanego z liderem Gruzińskiego Marzenia, Bidziną Iwaniszwilim, i nieliczenie się z lokalną społecznością. Potępili również zachowanie policji, która, w ich ocenie, była zbyt agresywna. Ponadto zarzucili rządzącym brak dialogu z obywatelami Gruzji. Swoją pomoc w zażegnaniu sporu zaproponowała prezydent Salome Zurabiszwili. Rządzący podkreślali, że budowa hydroelektrowni ma na celu zwiększanie bezpieczeństwa energetycznego kraju i nie jest wymierzona w lokalną społeczność. Dodawali, że dialog z zainteresowanymi grupami toczony był od wielu lat oraz wyrazili gotowość jego kontynuowania. Jednocześnie zaznaczyli, że nie ma zgody na stosowanie przemocy wobec funkcjonariuszy prawa.

 

Słaba demokracja

Wieloletnie spory wokół budowy hydroelektrowni pokazują jak w soczewce stan gruzińskiej demokracji oraz niski poziom kultury politycznej, dialogu społecznego oraz społeczeństwa obywatelskiego. Władza nie potrafi bądź nie chce podjąć otwartej i rzetelnej rozmowy z lokalną ludnością na temat planów inwestycyjnych. Gruzini natomiast nie wierzą rządzącym, bojąc się, że zostaną oszukani i nie otrzymają adekwatnych odszkodowań. I poprzedni, i obecny rząd w ostateczności odwołują się do argumentu siły, który prowadzi tylko do eskalacji konfliktu. Gruzini są nieufni wobec instytucji państwowych, czemu nie ma co się dziwić. W okresie sowieckim państwo było ciałem obcym, podporządkowanym Moskwie, za czasów Szewardnadzego kompletnie nieefektywnym i przeżartym korupcją, a za czasów Saakaszwilego stało się sprawcze, lecz również często brutalne i nieuczciwe wobec najsłabszych. Obecna władza nie stosuje aż tak drastycznych metod jak reżim Miszy, potrafi wykonać krok w tył, jednak daleko jej do stworzenia silnego mechanizmu dialogu społecznego w sprawach konfliktowych. Tym bardziej dziwi ten brak wyczucia w odniesieniu do mieszkańców Wąwozu Pankisi, z którego w ostatnich latach wyjechało kilkadziesiąt muzułmańskich Kistów do Syrii, aby walczyć po stronie ISIS.

Ponadto półtora roku temu region ten został dotknięty dramatycznym wydarzeniem: w operacji antyterrorystycznej 19-letni Temirlan Maczalakiszwili został zamordowany przez siły specjalne, strzałem w czoło we własnym łóżku. Władze twierdziły, że współpracował z terrorystami, natomiast jego ojciec zapewniał, że syn był niewinny. Domagał się sprawiedliwości protestując miesiącami przed gruzińskim parlamentem wraz z Zazą Saralidzem, ojcem zamordowanego w równie tragicznych okolicznościach nastolatka Dawida. W związku z tym sytuacja w Wąwozie Pankisi jest niezwykle napięta. Opozycja również nie jest bez winy. Krokodyle łzy i rwanie szat przez jej polityków jest mało poważne, szczególnie, że zachowywali się tak samo, kiedy sami rządzili.

Budowa hydroelektrowni, modernizacja infrastruktury energetycznej oraz dalsze wzmacnianie bezpieczeństwa energetycznego kraju są niezmiernie ważnymi zadaniami. Jednak nie mogą być one forsowane wbrew lokalnym społecznościom i ich interesom. Władza musi zrozumieć przywiązanie Gruzinów do ojcowizny, szanować lokalną spuściznę kulturalną oraz wyjść naprzeciw naturalnym lękom towarzyszącym ludziom przed tak fundamentalną sprawą, jaką jest zmiana miejsca życia. Gruzini mają pewne pozytywne doświadczenie w tym zakresie. Dotyczy ono przesiedleń tak zwanych ekoemigrantów w latach dziewięćdziesiątych. Byli to mieszkańcy Swanetii i Adżarii, którzy opuszczali swoje zniszczone w wyniku osuwisk i lawin błotnych domostwa i rozpoczynali nowe życie w innych regionach kraju z pomocą państwa. Tylko dialog uwzględniający interesy obywateli, państwa oraz sektora prywatnego może zapewnić Gruzji zrównoważony rozwój.

 

Fot. Sulkhan Bordzikashvili (CC BY-SA 4.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Donald Trump – osamotniony dyplomata

21.09.2019
Adam Reichardt Ivo Daalder
Czytaj dalej

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu