Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Język czy legiony?
2019-04-28
Eugeniusz Sobol

O tym, że język, a nie siła polityczna czy militarna, stanowi o jedności imperium, pisał już Josif Brodski. Rosyjski poeta uważał, że każde imperium to przede wszystkim twór kulturowy, którego czynnikiem konsolidującym jest wspólny język, a nie legiony. Wydaje się, że Władimir Putin jest pilnym czytelnikiem Brodskiego, o czym może świadczyć chociażby jego ostatnia decyzja o uproszczeniu procedury otrzymania rosyjskiego obywatelstwa przez mieszkańców kontrolowanych przez separatystów części obwodów donieckiego i ługańskiego. Ważne jest również to, że rosyjski prezydent dodał, że z takich ułatwień mogą korzystać wszyscy Ukraińcy.

Mamy zatem do czynienia z dwuznaczną grą włodarza Kremla. Można odnieść wrażenie, że decyzja ta stanowi przejaw słabości, gdyż w praktyce przekreśla sens istnienia Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, które miały posiadać wszelkie atrybuty państwowości, takie jak obywatelstwo. Wydaje się, że Putin ostatecznie postanowił porzucić zabawę w DRL i ŁRL, choć to właśnie o nie toczyła się wojna w Donbasie. Te quasi-państwa i tak w rzeczywistości były zarządzane przez wysłanników z Moskwy. Ów parawan w postaci samozwańczych republik był jedynie potrzebny po to, aby charyzmatyczni watażkowie separatystów mogli nacieszyć się poczuciem władzy, trochę się wzbogacić i przy okazji wymordować się nawzajem w zamachach bombowych.

Z drugiej strony, paszportowa ofensywa Putina nieprzypadkowo zbiegłą się z wybraniem Wołodymyra Zełenskiego na urząd prezydenta Ukrainy i może z kolei świadczyć o agresywnych zamiarach Moskwy. To właśnie masowe rozdawanie rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom Abchazji i Osetii Południowej poprzedziło rosyjską inwazję w Gruzji w 2008 roku, analogicznie Rosjanie postępowali przed aneksją Krymu.

Niejawnym adresatem nowej polityki Putina, oznaczającej powrót do koncepcji „Noworosji”, która nie wypaliła wiosną 2014 roku, jest sam Zełenski. Jego kariera polityczna mogłaby stanowić fabułę telenoweli o tym, jak komik pokonał w wyborach potężnego oligarchę. Nowy ukraiński prezydent cieczy się dużą popularnością nie tylko w swoim kraju, ale także w całym postradzieckim uniwersum rosyjskojęzycznym. Ponieważ na Ukrainie zgodnie z procedurami demokratycznymi odbyła się zmiana władzy – proces, który wydaje się dziś niemożliwy do przeprowadzenia w Rosji czy na Białorusi. Oliwy do ognia dolał także Zełenski, deklarując chęć uruchomienia rosyjskojęzycznego kanału telewizyjnego dla mieszkańców Donbasu, który prezentowałby ukraiński punkt widzenia. Tak naprawdę rosyjskojęzyczne uniwersum to system naczyń połączonych wspólną przestrzenią medialną. Jeżeli Zełenski z łatwością podbił serca i umysły Ukraińców, to dlaczego nie miałby przypaść do gustu Rosjanom? Putina mogła zaniepokoić zwłaszcza ta wypowiedź Zełenskiego: „Jako obywatel Ukrainy mogę powiedzieć wszystkim państwom byłego ZSRR: «Popatrzcie na nas, wszystko jest możliwe»”.

Gdyby te słowa zostały poparte skutecznym wdrożeniem na Ukrainie liberalnych reform, zaniechanych w latach dziewięćdziesiątych, mogłoby to się stać poważnym impulsem do zmiany nastrojów społecznych w samej Rosji i doprowadzić do próby odsunięcia od władzy postkomunistycznej nomenklatury z byłym oficerem KGB na czele. W tym kontekście trzeba zwrócić uwagę na utrzymany w duchu mesjanizmu artykuł Mustafy Najema Trzeba pozbawić Kreml monopolu na język rosyjski[1]. Poprzez akcję paszportową Putin próbuje rozsadzić Ukrainę od wewnątrz, tworząc na jej terytorium enklawy zamieszkałe przez ludność z rosyjskim obywatelstwem. „Ochrona praw” tych społeczności mogłaby posłużyć jako pretekst do kolejnych zbrojnych interwencji. Ale Putin musi się liczyć również z tym, że rosyjskojęzyczni Ukraińcy aktywnie się włączą w proces demokratyzacji Rosji.

Putin chciałby przejść do historii jako polityk, który zjednoczył „ziemie ruskie”. Zgodnie z tą koncepcją, Imperium Rosyjskie powinno sięgać tam, gdzie rozbrzmiewa rosyjski język, czyli obejmować lewobrzeżną Ukrainę oraz jej południowej obwody. W 2014 roku Putin spróbował zawojować mityczną Noworosję za pomocą separatystów uzbrojonych w rosyjską broń i wspieranych przez armię tego kraju. Na przeszkodzie tych planów stanął ukraiński patriotyzm ludności rosyjskojęzycznej, przede wszystkim mieszkańców Charkowa i Odessy, którzy nie poparli próby wzniecenia w swoich miastach prorosyjskiej rebelii. Obecnie włodarz Kremla próbuje przeforsować swoje plany za pomocą bardziej wysublimowanych środków z arsenału soft power, na przykład przekupując Ukraińców możliwością otrzymania rosyjskiego obywatelstwa. Być może propozycja Putina będzie korzystna dla mieszkańców wyniszczonego przez wojnę Donbasu, ale nie sądzę, aby z tej oferty skorzystało zbyt wiele osób z innych regionów. Myślę, że dla Ukraińców Europa jest dziś bardziej atrakcyjnym kierunkiem niż Rosja. Wszczynając akcję paszportową Putinowi chodzi przede wszystkim o wywołanie efektu propagandowego, mającego na celu przyćmienie sukcesu wyborczego Zełenskiego i postawienie go w trudnej sytuacji wobec faktycznego fiaska mińskich porozumień.

 

[1] https://nv.ua/opinion/kreml-pora-lishit-monopolii-na-russkiy-yazyk-50018510.html.

 

Fot. MediaPhoto.Org (CC BY 3.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Szaleństwo, głupota czy metoda

10.09.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu