Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Gruzini wciąż marzą
2019-05-20
Wojciech Wojtasiewicz

Rządzące Gruzińskie Marzenie wygrało przedterminowe wybory na burmistrzów pięciu miast oraz uzupełniające do ośmiu rad miejskich. Druga tura odbędzie się jedynie w jednomandatowym okręgu wyborczym w jednej z dzielnic Tbilisi w związku z koniecznością uzupełnienia składu gruzińskiego parlamentu.

 

Kampania przed wczorajszymi wyborami z dnia na dzień stawała się coraz gorętsza. Szczególnie dotyczyło to miasta Zugdidi, w zachodniej części kraju, gdzie o fotel burmistrza walczyła żona byłego prezydenta Gruzji – Sandra Roelofs-Saakaszwili. Była kandydatką Zjednoczonej Opozycji – Siły  w Jedności, czyli koalicji jedenastu partii politycznych na czele ze Zjednoczonym Ruchem Narodowym.

 

Oskarżenia o fałszerstwa

Opozycja oskarżała rządzących o utrudnianie prowadzenia kampanii wyborczej, jak również o rzekome zaplanowane fałszerstwo wyników głosowania, przekupywanie wyborców i używanie tak zwanych środków administracyjnych. Główna stacja opozycyjna Rustawi 2 opublikowała nagrania, na których słychać było radnego Zugdidi z ramienia partii rządzącej, który miał stwierdzić, że kierownictwo partii zażądało wygrania wyborów za wszelką cenę. Ponadto Sandra Roelofs została słownie zaatakowana przez jednego z działaczy Gruzińskiego Marzenia. Na jednym z jej wieców doszło do bijatyk i przepychanek. Rządzący natomiast zarzucali opozycji, że próbuje wytworzyć atmosferę napięcia, aby usprawiedliwić swoją spodziewaną porażkę. Głównym partiom opozycyjnym (Zjednoczonemu Ruchowi Narodowemu i Europejskiej Gruzji) udało się dojść do porozumienia w niemal wszystkich okręgach wyborczych i wystawić wspólnego kandydata (wyjątkiem była miejscowość Marneuli). O spokojny przebieg wyborów do wszystkich sił politycznych apelowały gruzińskie organizacje pozarządowe, jak również społeczność międzynarodowa.

 

Marzyciele górą

Samo głosowanie przebiegło w miarę spokojnej atmosferze. Najwięcej incydentów odnotowano w Zugdidi. Między innymi siłą usunięta została z lokalu wyborczego deputowana Zjednoczonego Ruchu Narodowego, która chciała się przyglądać liczeniu głosów. Poinformowano ją, że w komisji wyborczej powinni być tylko członkowie ustalający wynik głosowania.

Burmistrzami, i to już w pierwszej turze, w Zugdidi, Kulo, Marneli, Zestaponi i Cziaturze zostali kandydaci Gruzińskiego Marzenia. Otrzymali odpowiednio – 54,18; 70,91; 78,60; 50,75 i 64,58 procent głosów. Najbardziej zacięta walka toczyła się w Zugdidi, gdzie na Sandrę Roelos-Saakaszwili zagłosowało 42,84 procent wyborców. W pozostałych miastach na głównych kandydatów opozycji zagłosował następujący odsetek wyborców: 23,74; 11,49; 34,26 i 17,99. Pozostali kandydaci otrzymali śladowe poparcie.

Kandydaci Gruzińskiego Marzenia wygrali również we wszystkich wyborach uzupełniających do ośmiu rad miejskich.

Do drugiej tury dojdzie jedynie w jednomandatowym okręgu wyborczym Tbilisi-Mtacminda, w którym wybierany był deputowany do gruzińskiego parlamentu w związku z wakatem powstałym po rezygnacji z mandatu przez Salome Zurabiszwili, która pod koniec zeszłego roku została prezydentem Gruzji. Kandydat GM otrzymał 41 procent głosów, a opozycji 36,83 procent. Frekwencja w wyborach uzupełniających wyniosła 43,1 procent.

***

Wyniki głosowania pokazują dobitnie, że Gruzińskie Marzenie, pomimo wielu kryzysów wewnętrznych i niezadowolenia społecznego z powodu sytuacji gospodarczej, nadal nie ma z kim przegrać. Opozycja, w dużym stopniu zjednoczona, nadal nie potrafi do siebie przekonać większości głosujących. Z pewnością dobremu wynikowi Marzycieli dopomogły pewne naciski na głosujących i przewaga administracyjna. Jednak jeśli partia rządząca nie miałaby wciąż swojego wiernego elektoratu, środki te mogłyby okazać się niewystarczające. Dobre rezultaty mogą być dodatkową zachętą dla lidera obozu władzy do rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych najbliższą jesienią, a nie jak przewiduje kalendarz wyborczy dopiero jesienią 2020 roku. Plotki o tym, że taką decyzję miał podjąć Bidzina Iwaniszwili, pojawiały się w przestrzeni medialnej w ostatnich tygodniach. Mogłoby to zapewnić władzę Marzycielom na kolejne cztery lata. Ich wygrana z pewnością nie byłaby tak spektakularna jak w 2016 roku (większość konstytucyjna), jednak wystarczająca, aby nadal rządzić krajem. Wydaje się, że opozycji w zaledwie kilka miesięcy nie udałoby się wypracować atrakcyjnego programu, wykreować nowych liderów oraz ostatecznie się zjednoczyć.

Wyniki wczorajszego głosowania są kolejną porażką dla Micheila Saakaszwilego, który pomimo tego, że ponad pięć lat przebywa poza granicami kraju, to wciąż sprawuje nieformalną pieczę nad dużą częścią gruzińskiej opozycji. Szczególnie dotkliwa jest przegrana jego żony, która, wydawać się mogło, miała największą szansę na sukces z uwagi na to, że w Zugdidi siły opozycji postsaakaszwilowskiej tradycyjnie cieszą się dużym poparciem. Decyzja wyborców z pewnością powinna dać jej do myślenia i zmusić ją do wypracowania nowej strategii politycznej, która w przyszłości przyniesie pozytywne rezultaty.

 

Fot. www.facebook.com/RoelofsSandra


Powrót
Najnowsze

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu