Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Prezydent, który nie ma nic na sumieniu
2019-05-27
Krzysztof Popek, Małgorzata Stefanowicz

Z dr Małgorzatą Stefanowicz, dyrektorem-koordynatorem Centrum Studiów Litewskich Uniwersytetu Jagiellońskiego, rozmawia Krzysztof Popek.

 

 

 

KRZYSZTOF POPEK: Litwini wczoraj wskazali na Gitanasa Nausėdę – ekonomistę, nie należącego do żadnej partii i startującego jako kandydat niezależny – jako na nowego prezydenta Litwy. Wynik jest całkiem imponujący – zagłosowało na niego blisko 66 procent wyborców. Co sprawiło, że Litwini ostatecznie zdecydowali się na ten wybór, a nie poparli kandydatki konserwatystów Ingridy Šimonytė?

MAŁGORZATA STEFANOWICZ: Wymieniłabym kilka ważnych czynników. Jeśli uwzględnimy liczbę głosów uzyskanych w pierwszej turze przez Ingridę Šimonytė, to bez trudu zauważymy, że Nausėdzie udało się przejąć właściwie wszystkie głosy kandydatów z pierwszej tury. Innymi słowy stał się reprezentantem partii i środowisk, które na etapie drugiej tury kandydatów nie miały. Nausėda jako polityk nie ma nic na sumieniu: nie ma doświadczenia pracy w rządzie ani w parlamencie, dzięki czemu nie musiał dotąd podejmować niepopularnych w społeczeństwie decyzji. Zwolniony z odpowiedzialności za krytykowane przez Litwinów rozwiązania miał szansę zaprezentować się jako kandydat, dający nadzieję na lepsze zmiany i z okazji chętnie korzystał. Zresztą, życiorys zawodowy Nausėdy jest w pewnym stopniu podobny do życiorysu Grybauskaitė: obydwoje są ekonomistami, wywodzą się z kręgów finansowo-eksperckich, mają także doświadczenie pracy w instytucjach zachodnich, co na Litwie interpretowane jest w kategoriach prestiżu i wiarygodności kandydata. Metka kandydatki konserwatystów, a zatem „człowieka Landsbergisa”, przypięta Ingridzie Šimonytė, wyrządziła jej raczej szkodę. Litwini z trudem wybaczają błędy nawet ojcom własnej niepodległości.

Nie bez znaczenia pozostają też czynniki społeczno-kulturowe. Na Litwie, gdzie społeczeństwo nadal jest dość konserwatywne, z reguły wybiera się silnego kandydata płci męskiej niż silną kandydatkę płci żeńskiej. Poza tym przeprowadzono bardzo udaną kampanię. Niebagatelną rolę odegrały aspekty wizerunkowe nowego prezydenta – elokwencja, komunikatywność, zadbane ciało, inteligentny wyraz twarzy, ładna małżonka i udane życie rodzinne. Po latach życia z samotną i chłodną w kontaktach społecznych „żelazną damą”, jak mówiono o Dalii Grybauskatė, Litwini zdecydowali, że Nausėda będzie ich dobrze reprezentował zagranicą.

 

Nausėda nie jest zawodowym politykiem, w czasie kampanii wytykano mu zasadniczo brak doświadczenia. Czy będzie on w  stanie utrzymać silną pozycję głowy państwa, wypracowaną za prezydentury Dalii Grybauskaitė?

Pozycja w państwie nowego prezydenta będzie przede wszystkim zależała od zespołu doradców i najbliższych współpracowników, których uda mu się pozyskać.

Litwini nie przepadają za partiami politycznymi. Tak samo jak w Polsce, na Litwie zawód polityka nie jest darzony społeczną estymą. Brak rodowodu partyjnego nowemu prezydentowi z pewnością przysłużył się w trakcie kampanii wyborczej, jednak w życiu powyborczym może być utrudnieniem. Skuteczność prezydenta-elekta w polityce wewnętrznej będzie zależała również od tego, jak szybko przyswoi niepisane reguły rozgrywek międzypartyjnych. Zapowiadał on również zdecydowanie większe otwarcie pałacu prezydenckiego na środowiska, z którymi otoczenie pani Grybauskaitė nie współpracowało. Na razie nowy prezydent ma wszelkie szanse, aby stać się politykiem zaufania publicznego, jednającym przeciwników z różnych stron.

 

Jaka jest wizja polityki zagranicznej nowego prezydenta? Czy coś się zmieni się w porównaniu z kursem poprzedniczki?

Jest szansa na istotne zmiany. Zresztą, już po ogłoszeniu wyników na konferencji prasowej Nausėda sam zaznaczył, że ma inne cechy osobowościowe niż eksprezydent Dalia Grybauskaitė. Po prezydencie Nausėdzie możemy się spodziewać pragmatycznego podejścia do polityki międzynarodowej: tak długo jak będzie mógł cokolwiek zyskać dla swojego kraju, tak długo możliwość dialogu z drugą stroną pozostanie otwarta. Dotyczy to zwłaszcza takich krajów jak Polska czy Rosja.

 

Czy można się spodziewać, że prezydentura Nausėdy wpłynie na status polskiej mniejszości na Litwie?

Mogło się zdawać, że Ingrida Šimonytė ma lepszą ofertę dla Polaków na Litwie: deklarowała podjęcie starań na rzecz umożliwienia zapisów ich imion i nazwisk zgodnie z oryginalną pisownią, pozytywnie wypowiadała się o szkolnictwie polskojęzycznym na Litwie. Nadto chwaliła się babką Polką i znajomością języka polskiego, który wprowadził ją w świat kultury wysokiej. Tymczasem Nausėda od początku nie miał dobrych wiadomości dla polskiej mniejszości na Litwie – miejsce pisowni polskich imion własnych, która należy do ścisłego kanonu tzw. postulatów litewskich Polaków widział co najwyżej na drugiej, nieoficjalnej i nieistotnej z prawnego punktu widzenia stronie paszportu.

Pomimo to, Nausėda zdobył zdecydowaną większość głosów w tzw. rejonach polskich.­­­ Mogło się złożyć na to kilka czynników. Poprzednia prezydent Dalia Grybauskaitė również znała i czasami, odwiedzając litewskich Polaków, posługiwała się w rozmowie językiem polskim, co nie przekładało się na jej wsparcie postulatów mniejszości polskiej. Ponadto polityka wewnętrzna na Litwie nie leży w bezpośredniej gestii prezydenta. Warto pamiętać, że liberalizacja polityki językowej na Litwie to jeden z drażliwszych tematów i podczas kampanii wyborczej bezpieczniej jest zachować pozycję neutralną w kwestiach delikatnych.

Pojawiają się zwiastuny tego, że coś się w tym niezwykle ważnym dla tradycji litewskiej obszarze zmienia. Przykładem może być chociażby odejście w lutym tego roku od nakładania mandatów przez quasi policję językową (Państwowa Inspekcja Językowa – przyp. red.) za błędy zawarte w tzw. Spisie Wielkich Błędów Językowych. Europejska Fundacja Praw Człowieka z Wilna ogłasza kolejne wygrane przed litewskimi sądami w sporach o oryginalną pisownię imion i nazwisk w dokumentach tożsamości. Państwowa Komisja Języka Litewskiego, która dotąd każdorazowo wydawała negatywne opinie w odniesieniu do językowych postulatów litewskich Polaków, coraz częściej łagodzi ton nie tyle pod presją Polaków, ile samych Litwinów, niezdolnych do funkcjonowania w systemie pełnym językowych nakazów, zakazów, kar i kontroli. Istnieje zatem szansa, że ogólne zmiany kulturowe będą oddziaływać na litewskich decydentów politycznych, przez co poprawie ulegnie sytuacja polskiej mniejszości.

 

Przed pierwszą turą wyborów prezydenckich prezes Związku Rolników i Zielonych Ramūnas Karbauskis zapowiedział, że jeśli ich kandydat nie trafi do drugiej tury, a partia nie wygra wyborów do Parlamentu Europejskiego, to wycofa się z koalicji rządzącej. Oznaczałoby to przedterminowe wybory parlamentarne. Faktycznie, „chłopi” przegrali, uzyskując trzecie miejsce, za konserwatystami ze Związku Ojczyzny oraz socjaldemokratami. Czy to koniec rządu Sauliusa Skvernelisa? Czy powinniśmy faktycznie szykować się do wcześniejszych wyborów do parlamentu litewskiego?

Ton wypowiedzi zarówno premiera Skvernelisa, jak i przewodniczącego Karbauskisa, w trakcie nocy wyborczej rano był ponury, co nie oznacza, że kwapili się oni do realizacji zapowiedzi głoszonych w przedwyborczym amoku. Natomiast zgodnie z konstytucją litewską wybór nowego prezydenta oznacza podanie się gabinetu do dymisji. Jeśli prezydent planuje jakieś zmiany, to wymieni co najwyżej premiera. Nie mając doświadczenia w prowadzeniu polityki na jakimkolwiek szczeblu i mając przed sobą rychłe rozdanie środków w nowej perspektywie unijnej, prezydent raczej nie podejmie się na starcie demontażu obecnego układu sił.

 

Czy wybór Nausėdy oznacza kryzys dotychczasowego systemu partyjnego na Litwie? Podobne pytanie nasuwa się patrząc na wyniki wyborów europejskich. Czy pojawiają się na horyzoncie nowe siły?

Prawdopodobnie obecny skład litewskiego sejmu przetrwa najbliższe półtora roku, jednakże bardzo wątpliwe, by dzisiejsi członkowie Litewskiego Związku Rolników i Zielonych wystartowali pod wspólnym szyldem w wyborach parlamentarnych w październiku 2020 roku. Kolejna przegrana w wyborach będzie skłaniała liderów i członków ugrupowania do poszukiwania stabilniejszych miejsc poza nim. Nie jest wciąż jasne czy i w jaki sposób zostanie wykorzystany potencjał Ingridy Šimonytė przez Związek Ojczyzny. Jeśli zechce ona przyjąć członkostwo w partii Gabrieliusa Landsbergisa, to z pewnością pomnoży ilość głosów oddanych tę partię.

 

dr Małgorzata Stefanowicz – wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, dyrektor-koordynator Centrum Studiów Litewskich UJ, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, członek Stowarzyszenia Naukowców Polaków Litwy. Prowadzi badania z zakresu kwestii etnicznych na terytorium postsowieckim, polityki językowej w krajach bałtyckich, polityki polonijnej oraz stosunków polsko-litewskich.

 

Fot. www.facebook.com/gitanas.nauseda


Powrót
Najnowsze

Czarnobylski Łazarz – historie z zapomnienia

17.06.2019
Andrzej Goworski Marta Panas-Goworska
Czytaj dalej

Promocja w e-kiosku: NEW i NEE 30% taniej

14.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Żołnierze ludowego Wojska Polskiego. Historie mówione" w Centrum Historii Zajezdnia

12.06.2019
NEW
Czytaj dalej

Political fiction. O Mołdawii bez geopolityki

12.06.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Wspólny protest ambasadorów Polski i Izraela

11.06.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zmierzch oligarchy

10.06.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu