Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Sprawa Iwana Gołunowa: Dawid i Goliat
2019-06-18
Grzegorz Tutak

Iwan Gołunow, dziennikarz śledczy opozycyjnego portalu „Meduza”, stał się postacią rozpoznawalną w Rosji w zaledwie kilka dni.  A to za sprawą jego aresztowania 6 czerwca br. Przyczyną zatrzymania były narkotyki, które rzekomo znaleziono u Gołunowa w plecaku oraz domu. Od samego początku dziennikarz utrzymywał, że jest niewinny, co więcej twierdził, że znalezione dowody zostały mu podrzucone. Najprawdopodobniej jego zatrzymanie ma związek ze śledztwami dziennikarskimi, które obecnie prowadzi. Jednym z nich jest sprawa nielegalnego przejmowania mieszkań w Moskwie oraz korupcja w służbie publicznej.

 

Sprawa Gołunowa najprawdopodobniej zostałaby niezauważona, gdyby nie sposób, w jaki dziennikarz został potraktowany. Po aresztowaniu  został pobity na komisariacie przez funkcjonariuszy policji. Brutalność i samowola funkcjonariuszy stała się elementem zapalnym, który zmobilizował środowiska medialne, intelektualne i społeczeństwo do obrony niewinności Gołunowa. Tym bardziej, że za stawiane dziennikarzowi zarzuty groziło mu do dwudziestu lat więzienia. Prokuratura domagała się umieszczenia oskarżonego w areszcie śledczym. Sąd w Moskwie odmówił zastosowania proponowanego środka zapobiegawczego i zastosował areszt domowy.

Można odczytywać  działanie sądu za swego rodzaju kompromis, w związku z coraz częściej pojawiającymi się zarzutami pod adresem funkcjonariuszy. Po bliższym zbadaniu sprawy przez specjalistów okazało się, że na dowodach mających obciążać Gołunowa nie ma jego odcisków palców, a DNA należy do kilku innych osób. Twierdzenia dziennikarza oraz jego obrońcy o podrzuceniu obciążających dowodów zyskały na wiarygodności.

Sprawa zatrzymanego dziennikarza zmobilizowała środowisko mediów i społeczeństwo, które demonstrowały poparcie dla Gołunowa i wzywały do jego uniewinnienia. Można było zaobserwować to, co na co dzień jest nieobecne w rosyjskim dyskursie medialnym i społecznym. W odpowiedzi na brutalność i sposób działania służb największe rosyjskie redakcje opublikowały na okładkach gazet hasło „Jestem/Jesteśmy Iwanem Gołunowem” («Я/Мы Иван Голунов»). Wśród nich były m.in. „Kommiersant”, „RBK” i „Wiedomosti”. Wsparcie dla Gołunowa było aktem solidarności oraz wyrazem jednoznacznej dezaprobaty wobec działań policji, tym bardziej, że wspomniana sprawa nie jest jedyną tego typu. Solidarność była tym bardziej znacząca, ponieważ w akcji wzięły udział media na co dzień popierające działalność Kremla, stroniące od krytyki władz. Poza wsparciem medialnym, Gołunow mógł liczyć, jak się okazało, na wsparcie zwykłych obywateli Rosji. Na prokuraturę i sąd spadła fala krytyki. Społeczeństwo rosyjskie zaczęło się organizować, czego wyrazem były wiece poparcia dla Gołunowa.

Ostatecznie 11 czerwca minister spraw wewnętrznych Władimir Kołokolcew ogłosił zakończenie śledztwa przeciwko Iwanowi Gołunowowi z powodu braku znamion przestępstwa. Pierwotnym celem protestów było zmuszenie władz do uwolnienia dziennikarza, jednakże po jego wypuszczeniu cel ten ewoluował – pojawiły się głosy wzywające do ukaranie osób odpowiedzialnych za aresztowanie reportera. Poparcie wyrażono w kilku rosyjskich miastach, tym razem Kreml nie był już taki wyrozumiały. W samej Moskwie 12 czerwca w Dzień Rosji (jak podają różne źródła) zostało aresztowanych od 200 do 500 demonstrantów. Jednak w wyniku sprawy, rozgłosu medialnego oraz sprzeciwu społecznego, Władimir Putin zwolnił naczelnika Wydziału ds. Walki z Narkotykami MSW Moskwy Jurija Diewiatkina oraz szefa Wydziału Wewnętrznego moskiewskiego MSW Andrieja Puczkowa na wniosek ministra spraw wewnętrznych.

Z całej sprawy można wysnuć co najmniej trzy wnioski.

Po pierwsze sytuacja z aresztowaniem Gołunowa ukazała ciemne oblicze policji w Rosji – obecna zdaje się być mentalność z czasów poprzedniego sytemu politycznego. Aresztowania bez wystarczających dowodów, niejednokrotnie sfabrykowanych, brutalność oraz przekraczanie kompetencji – to cechy, które były obecne za czasów ustroju komunistycznego, stanowią też problem dzisiaj. Oczywiście, byłoby niesłusznym uogólnienie, że tylko i wyłącznie tak działają służby w Rosji. Należy pamiętać, że sprawa Gołunowa nie jest jedynym przypadkiem, kiedy to za szukanie prawdy trafia się za kratki. Dziennikarz stał się swoistym „symbolem” wolnych mediów, tego, że bycie niewygodnym dla władzy czy oligarchów równe jest kłopotom, a niekiedy zagrożeniem życia. Pokazuje to słabość, a może nawet swego rodzaju lęk władz wobec społeczeństwa, które coraz częściej potrafi wyartykułować swoje potrzeby i prawa. Z drugiej strony, obecność korupcji, działania urzędników na szkodę państwa oraz obywateli pokazuje jak długa jeszcze jest droga Rosji do pełnej demokracji.

Po drugie społeczeństwo rosyjskie zdaje się być coraz bardziej świadome możliwości, jakie drzemią w solidarności i jedności. Czas robi swoje, wychowankowie poprzedniego ustroju starzeją się i umierają, ich miejsce zastępują młodzi w większości dobrze wykształceni obywatele, którzy potrafią wykorzystywać możliwości mediów społecznościowych dla współdziałania w imię określonych celów. Za przykład mogą posłużyć wiece poparcia dla Iwana Gołunowa. Dzisiaj informacja to władza, z czego zdają sobie sprawę rosyjscy decydenci na czele z Putinem. Co więcej, to właśnie informacja, niejednokrotnie przekłamana, staje się orężem w walce z opozycją. Protesty, które miały miejsce w ostatnich tygodniach mogą świadczyć o frustracji społeczeństwa, które jest spolaryzowane pod względem ekonomicznym, rozczarowane perspektywami rozwoju i życia w Rosji. Sprawa Gołunowa dała impuls do wyrażenia dezaprobaty wobec działań funkcjonariuszy, ale także systemu sprawiedliwości, który – powiedzmy to wprost – kuleje. Jest to wyraźny znak, że społeczeństwo patrzy na ręce władzy, a współczesne media stawiają granice tolerancji wobec sposobu działań ograniczających prawa obywatelskie.

Trzecie istotne znaczenie aresztowania Gołunowa ukierunkowuje na reakcje polityków względem bieżącej sytuacji społecznej. Szefowa Rady Federacji Walentina Matwijenko skrytykowała działania policji względem dziennikarza. Z kolei mer Moskwy Siergiej Sobianin wskazywał i zapewniał, że wobec policjantów wyciągnięto konsekwencje. Również minister spraw wewnętrznych Rosji Władimir Kołokolcew zwrócił się do Władimira Putina o odwołanie funkcjonariuszy wysokiego szczebla odpowiedzialnych za aresztowanie Gołunowa. Z jednej strony, w państwach demokratycznych podjęcie stosownych działań i wysunięcie konsekwencji jest rzeczą naturalną. W tym przypadku odpowiednia reakcja jest ważna dla decydentów rosyjskich, bowiem ratują wizerunek Kremla, a więc i samego Putina. Z drugiej strony, pojawia się myśl, czy pociągnięci do odpowiedzialności funkcjonariusze nie stali się tylko kozłami ofiarnymi? Niewykluczone, że za aresztowaniem Gołunowa stali ci, których interes został zagrożony. Niemniej jednak zaskakująco szybkie uwolnienie dziennikarza zdaje się być realizacją decyzji podjętych u szczytu władzy, działaniem mającym na celu wyciszyć, jak i zamknąć możliwie szybko sprawę. Takie kroki mogą po raz kolejny pokazać, że władzy nie warto ufać.

 

Fot. Evgeny Feldman‎ (CC BY 4.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Grzegorz Tutak
Powrót
Najnowsze

Donald Trump – osamotniony dyplomata

21.09.2019
Adam Reichardt Ivo Daalder
Czytaj dalej

Nikt nie chce być barbarzyńcą

19.09.2019
Kamil Całus
Czytaj dalej

Wrocław: Od Republiki Weimarskiej do II Wojny Światowej

19.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Rola intelektualistów w Europie zanika

16.09.2019
Drago Jančar Nikodem Szczygłowski
Czytaj dalej

Lublin: Giedroyć, Osadczuk i stosunki polsko-ukraińskie

14.09.2019
NEW
Czytaj dalej

Pomóż ratować Zamek w Wojnowicach

10.09.2019
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu