Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Akcja polskich i ukraińskich skautów „Płomień Braterstwa”
2019-07-24
Mateusz Stachewicz

14 sierpnia o godzinie 18.00 w ponad trzydziestu miejscach w całym kraju młodzi Polacy i młodzi Ukraińcy zapalą znicze na grobach zapomnianych bohaterów – żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej, którzy w 1920 roku ramię w ramię z Wojskiem Polskim walczyli przeciwko bolszewikom – za swoją i za naszą wolność.

 

Za naszą i waszą wolność

Kiedy w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, Polacy byli w stanie wojny z Ukraińcami. Od 1 listopada tego roku wybuchły walki o Lwów i Galicję Wschodnią. Musiało minąć półtora roku, by obie strony dojrzały do zaprzestania walk i wspólnego działania przeciwko potężnemu zagrożeniu, jakim okazała się bolszewicka Rosja. Zawarliśmy sojusz wojskowy, razem zajęliśmy Kijów, a potem rozpoczęliśmy trwający wiele tygodni odwrót pod naporem Armii Czerwonej.

W decydujących dniach sierpnia 1920 roku, kiedy bolszewicy forsowali już Wisłę, wśród wszystkich sprzyjających Polsce państw Ukraińska Republika Ludowa była jedynym, które przysłało nam nie słowa wsparcia, nie oficerów-obserwatorów i nie sprzęt z demobilu, ale całą armię, która ramię w ramię z Wojskiem Polskim stanęła do walki z wrogiem. Armia ta była nieduża (w różnych momentach wspólnych działań liczyła od około 8–40 tysięcy żołnierzy), ale bitna. Ukraińskie oddziały walczyły z bolszewikami w Galicji i na Chełmszczyźnie, ich oddziały inżynieryjne uczestniczyły w budowaniu zapasowej linii umocnień wzdłuż Wieprza.

Ważnym momentem tej współpracy była obrona Zamościa przed przeważającymi siłami bolszewickimi w ostatnich dniach sierpnia 1920 roku, prowadzona z udziałem ukraińskich żołnierzy z 6 Siczowej Dywizji Strzelców i kierowana przez ich dowódcę, pułkownika Marka Bezruczkę. Uwieńczone sukcesem walki w obronie tej ważnej twierdzy, wysoko ocenione przez polskich i zagranicznych ekspertów, przyczyniły się do zatrzymania marszu Konarmii Budionnego na Warszawę i tym samym do ocalenia rezultatów Bitwy Warszawskiej.  

 

Porzuceni sojusznicy

W październiku 1920 roku zwycięska Polska zawarła z bolszewikami rozejm, a kilka miesięcy później podpisała traktat pokojowy w Rydze, wyrzekając się dalszej walki o wolną Ukrainę. Ziemie ukraińskie zostały podzielone między Polskę i Rosję. Prezydent URL Symon Petlura musiał się w Polsce ukrywać, a potem wyjechał do Francji. Jego żołnierze zostali w Polsce zamknięci w obozach internowania. Józef Piłsudski spotkał się z nimi w Szczypiornie, wypowiadając pamiętne zdanie: „Ja was przepraszam, panowie, ja was bardzo przepraszam, tak nie miało być”. Po likwidacji obozów wielu spośród nich pozostało w naszym kraju, pracując między innymi jako oficerowie kontraktowi polskiej armii, naukowcy, urzędnicy, nauczyciele, duchowni. Wielu dożyło 1939 roku i znalazło się wśród ponad 120 tysięcy Ukraińców walczących w szeregach Wojska Polskiego w kampanii wrześniowej.

Koniec sojuszu Piłsudski-Petlura oznaczał też początek ciemnego okresu w dziejach relacji polsko-ukraińskich. Przez ćwierć wieku po traktacie ryskim wyrządziliśmy sobie nawzajem wiele krzywd. Konto Ukraińców obciążają między innymi liczne zamachy na polskich polityków, a później zbrodnia wołyńsko-galicyjska. Po stronie polskiej trzeba wymienić choćby pacyfikację Galicji w 1930 roku, burzenie cerkwi Chełmszczyzny w roku 1938 czy Akcję „Wisła”. Pozostają one w naszej pamięci i skłaniają do refleksji nad niszczycielską mocą uprzedzeń, nieufności i stawiania interesu własnego narodu ponad wszelkimi innymi wartościami. W wielu sercach pozostawiły wciąż żywe rany i ból, pchający niektórych do licytowania się na krzywdy, rozliczania drugiej strony bez oglądania się na własne winy, uzależniania gestów dobrej woli od kolejnych przeprosin i wyrazów skruchy.

 

Skazani na bliskość

Wielu ludzi w Polsce i na Ukrainie od lat nie ustaje w staraniach, by upiory przeszłości nie przekreśliły naszych szans na dobre wspólne dziś i jutro. W ciągu minionych 30 lat uczyniliśmy wiele kroków na drodze pojednania. Przywódcy kościołów w obu krajach kilkakrotnie publicznie mówili „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” oraz przypominali, że chrześcijanom nie wolno się licytować, kto komu wyrządził więcej krzywd. Prezydenci obu państw oddawali część ofiarom zbrodni – Polakom między innymi w Porycku (Pawliwce) w 2003 roku i w Hucie Pieniackiej w 2009 roku, Ukraińcom między innymi w Pawłokomie w 2006 roku. Nad dialogiem pracują organizacje pozarządowe, dziennikarze, historycy.

Te wysiłki są szczególnie ważne dziś, kiedy Ukraińcy są najliczniejszą po Polakach grupą narodową w Polsce. Według różnych szacunków stanowią od 3 do 7 procent naszego społeczeństwa. Spotykamy się niemal codziennie, mieszkamy po sąsiedzku, razem pracujemy i uczymy się. Jesteśmy sobie bliscy pod względem językowym i kulturowym. Położenie naszych krajów sprawia, że ich pomyślność i bezpieczeństwo zależy od tego, jakie będą nasze relacje. Potrzebujemy wzajemnej życzliwości – teraz i na przyszłość. Dzięki masowej obecności Ukraińców w Polsce, możemy teraz każdego dnia budować kapitał zaufania i wzajemnego szacunku – na ulicy, w sklepie, w szkole, w miejscu pracy.

A jednak w obu naszych krajach w przestrzeni publicznej najmocniej słychać obecnie głosy pełne wrogości, potęgujące nieufność, odmawiające drugiej stronie szacunku i wzywające do bezwzględnych rozliczeń. Wygląda to tak, jakby w ogóle nie liczył się dzień dzisiejszy i jutro: publicznie mówi się prawie wyłącznie o historii, a i w tej dziedzinie, choć w naszych wspólnych dziejach były przecież chwile ciemne i jasne – na pierwszy plan przedostaje się tylko to, co nas dzieli. Widać to zwłaszcza w polskim internecie, gdzie każda pozytywna informacja z dziedziny relacji polsko-ukraińskich powoduje lawinę komentarzy, których autorzy natychmiast przywołują zbrodnię wołyńską i przedstawiają głęboko zafałszowany obraz Ukraińców jako narodu bez historii, bez kultury i bez tradycji państwowej. Wybiórczo traktowana historia staje się narzędziem do budowania między nami ściany uprzedzeń i pogardy. 

 

Czas budowania mostów

Harcerze ze Związku Harcerstwa Polskiego i ukraińscy skauci z organizacji „Płast Polska” zdecydowali się pójść pod prąd tym tendencjom. Wierni wskazaniom prawa skautowego, które nakazuje w każdym widzieć bliźniego, pomni słów Jana Nowaka-Jeziorańskiego, że pokojowe relacje między narodami buduje się najskuteczniej na poziomie obywateli, postanowili podjąć wyzwanie, rzucone prawie 70 lat temu na łamach paryskiej „Kultury”: „Spierać się do końca o to, kto pierwszy zaczął, kto bardziej zawinił, kto przelał więcej krwi? Czy może właśnie pokusić się o inne pierwszeństwo – pierwszeństwo wyciągniętej dłoni?” 

W związku ze zbliżającą się setną rocznicą wojny 1920 roku prowadzą akcję „Płomień Braterstwa – Полум'я Братерства”, której celem jest przypomnienie o ówczesnym polsko-ukraińskim sojuszu. Honorowy patronat nad akcją objął Ambasador Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej, pan Andrij Deszczycia. 

 

14 sierpnia o 18:00

14 sierpnia br. o godzinie 18.00, jednocześnie w kilkudziesięciu miejscach w całej Polsce, Polacy i Ukraińcy wspólnie zapalą znicze na grobach żołnierzy Armii Czynnej URL – weteranów wojny 1920 roku. Płastuni i harcerze, którzy już od wiosny odnajdują ich groby i prowadzą przy nich prace porządkowe, zapraszają do udziału w tej krótkiej uroczystości członków swoich lokalnych społeczności, szkoły, władze samorządowe, wspólnoty religijne, przedstawicieli mediów i wszystkich, którzy zechcą w tym dniu oddać hołd naszym zapomnianym bohaterom. Plakaty informujące o miejscach, w których organizowane są uroczystości, zawisną na początku sierpnia w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Gdańsku, Lublinie, Tarnowie, Kaliszu, Wadowicach i w kilkudziesięciu innych miejscowościach.

Pragniemy w ten sposób przywrócić pamięć o ukraińskich żołnierzach, którzy w tamtej godzinie największej próby okazali się godnymi zaufania sojusznikami i do końca walczyli za wolność Polski. Chcemy pokazać, że pamiętamy o naszym długu wdzięczności. Chcemy wystąpić w przestrzeni publicznej z mocnym przekazem o przyjaźni polsko-ukraińskiej. Chcemy wreszcie uświadomić sobie i innym, jak ważne jest poszukiwanie sojuszników do realizacji wspólnych celów. I jak dobrze jest w trudnych chwilach móc liczyć na przyjaciół.

 

Fot. Weronika Małachowska


Polecamy inne artykuły autora: Mateusz Stachewicz
Powrót
Najnowsze

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu