Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
„Jak opozycja robi z siebie ofiarę”, czyli moskiewskie wydarzenia okiem kremlowskich mediów
2019-08-02
Karolina Blecharczyk

Istnieją dwie wersje relacji na temat protestów opozycji, które miały miejsce w Moskwie w ubiegłą sobotę, oraz towarzyszącym im nadużyciom. Według pierwszej, nadużyć dopuściły się rosyjskie władze. Według drugiej, rządowej wersji, winni są opozycjoniści, łamiąc prawo i manipulując opinią publiczną.

 

Sobotnie protesty antyrządowe w Moskwie, w których uczestniczyło ponad 3,5 tysiąca osób, zakończył następujący bilans: 1 373 aresztowania, 77 przypadków pobicia, 3 wszczęte postępowania karne, rewizje mieszkań i konfiskata dóbr osobistych (telefony, komputery) na potrzeby śledztwa. Zatrzymanym odmawiano nie tylko prawa do adwokata i opieki medycznej, ale także przyjmowania płynów, posiłków i lekarstw. Pokojową demonstrację uznano za masowe zamieszki, a biorących w nich udział okrzyknięto przestępcami – taką wersję utrzymują federalne media.

 

Nic się nie stało

Wydarzenia, do których doszło w rosyjskiej stolicy 27 lipca, nadal są szeroko komentowane przez zachodnie środki masowego przekazu w kontekście łamania praw człowieka i naruszenia zasad demokracji. Także media opozycyjne, takie jak Radio Svoboda czy „Nowaja Gazieta”, wciąż publikują nowe doniesienia na temat kolejnych przypadków politycznych prześladowań. Tymczasem w oficjalnych mediach rosyjskich pojawiają się jedynie sporadyczne wzmianki na temat postępowań karnych wobec uczestników demonstracji, a cała sprawa wydaje się być zamiatana pod dywan. W sobotę, jeszcze podczas trwania protestów, rządowa telewizja wyemitowała wiadomości, w których ani słowem nie wspomniano o tym, co się działo na ulicach Moskwy, choć od rana można było zobaczyć w gotowości oddziały policji i OMONu.

 

Prowokacja i wyrachowanie

W oficjalnym dyskursie kremlowskim już same nagłówki wskazują, kto jest winny, a kto poszkodowany na skutek sobotnich zajść. Najbardziej ironicznym wydaje się tytuł artykułu opublikowanego przez gazetę „Moskowskij Komsomolec”: „Moskiewskie mitingi 27 lipca – agresja czy humanitaryzm?”, w którym dowodzi się, że rosyjskie „siłowiki” wykazują się najbardziej humanitarnym podejściem do protestujących na całym świecie.

Najbardziej skondensowaną wersję wydarzeń, wraz z opinią ekspertów serwują „Izwiestia”. W artykule pt. Kto i po co zorganizował zamieszki w stolicy?  wykazano, iż skoro według oficjalnych danych, ponad połowa zatrzymanych nie była mieszkańcami Moskwy, a jedna piąta wszystkich uczestników protestu była dziennikarzami, demonstracja została zaplanowana i zorganizowana wcześniej. Na pytanie o cel prowokacji, eksperci wyjaśniają: utrwalanie i rozpowszechnianie wizerunku Rosji jako kraju niestabilnego politycznie, ale także profity finansowe. Nie tylko dlatego, że organizatorzy są opłacani przez obce państwa, ale także dlatego, że, trafiając za swoje agresywne i niezgodne z prawem działania do aresztu lub kolonii karnej, następnie zarabiają na procesach wytaczanych państwu przez organizacje ochrony praw człowieka. Co więcej, zarabiają, promując siebie jako niewinne ofiary brutalnego reżymu w mediach społecznościowych. Należy zatem – namawia „Izwiestia” – podziękować policji i OMONowi za ofiarną służbę, ponieważ to oni są rzeczywistymi ofiarami sobotnich zajść. Wykrzykiwano bowiem pod ich adresem obraźliwe hasła i rzucano plastikowymi butelkami, kamieniami i jednym koszem na śmieci. Ich ofiarność i profesjonalizm sprawiły, że Moskwa wciąż jest jedną z najbezpieczniejszych stolic świata – dowiadujemy się na koniec.

***

W Rosji, która od lat zmaga się z problemem wolności słowa i łamania zasad demokracji, opisana sytuacja nie wydaje się zaskakująca, jest wręcz przewidywalna. Jedyne, co zaskakuje, to wrażenie, iż ów kremlowski dyskurs jakiś czas temu przekroczył pewne granice. Geograficzne.

 

Źródła:

 

Fot. Dmitry Terekhov (CC BY-SA 2.0) commons.wikimedia.org


Powrót
Najnowsze

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu