Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Polska-Ukraina: pierwsze kroki do porozumienia
2019-09-02
Piotr Pogorzelski

Wizyta prezydenta Wołodymyra Zełenskiego daje nadzieję na poprawę stosunków między Polską a Ukrainą: zarówno w sferze historycznej, jak i gospodarczej. Nowe władze w Kijowie są pragmatyczne, a wyborcy Sługi Narodu wydają się gotowi do ustępstw, do których nie byli gotowi zwolennicy poprzedniego szefa państwa.

 

Prezydent Ukrainy obiecał zniesienie zakazu ekshumacji polskich grobów. W zamian „strona polska uporządkuje ukraińskie miejsca pamięci w Polsce". Dlaczego na takie porozumienie nie mógł pójść prezydent Petro Poroszenko? Głównie dlatego, że mając niewielkie poparcie pod koniec swojej kadencji, walczył o każdy głos i to przede wszystkim prawicowego elektoratu, jeśli nie nacjonalistycznego. Oczywiście nie jest to elektorat, który miałby gloryfikować rzeź wołyńską, ale taki, dla którego była to „wojna polsko-ukraińska”. Jakie byłyby reakcje, gdyby prezydent Petro Poroszenko powiedział to, co w sobotę Wołodymyr Zełenski? Zapewne takie, jakie znalazłem w niedzielę rano na Twitterze: „Jedyny sposób odnowienia zniszczonych w Polsce pomników, to zakaz ekshumacji. Dziś Zełenski to przesrał”, czy inne, jeszcze dalsze od rzeczywistości: „Zełenski mógł przedstawić siebie jako władca silnego państwa, a poddał się Polakom, jak mniejszy brat”.

O ile jednak, działania Petra Poroszenki i szantaż zakazem ekshumacji nie przyniosły rezultatu, o tyle sobotnie ustalenia mogą wreszcie ruszyć sprawę do przodu, jeśli nie zakończą się kolejnymi komisjami i czczą gadaniną.

Wołodymyr Zełenski i jego drużyna (a w przypadku nowego szefa państwa odgrywa ona dość ważną rolę, szczególnie w polityce zagranicznej) stara się uzupełnić politykę zagraniczną prowadzoną przez swoich poprzedników. Najważniejsze nadal pozostają stosunki z Kanadą, Niemcami i Francją, co było widać po pierwszych wizytach, ale nowy minister spraw zagranicznych Wadym Prystajko podkreślił w swoim wystąpieniu programowym w Radzie Najwyższej, że należy polepszyć stosunki z sąsiadami: Węgrami, Polską i Rumunią. Wymaga tego pragmatyczność nowego rządu, jego skupienie się przede wszystkim na gospodarce. W pierwszym wywiadzie udzielonym ukraińskim mediom premier Ołeksij Honczaruk nie mówił nic o kwestiach „humanitarnych”, a skupiał się wyłącznie na ekonomii. O ile dla Warszawy kwestia historyczna wydaje się jedną z najważniejszych, o tyle dla Kijowa jest sprawą, która po prostu przeszkadza w rozwiązaniu ważniejszych dla niej problemów, czyli gospodarczych. Chodzi tu, na przykład, o pozwolenia dla ukraińskich przewoźników czy dostawy amerykańskiego gazu LNG na Ukrainę. W tej ostatniej sprawie Polska może odegrać kluczową rolę dla Stanów Zjednoczonych i być może jesteśmy świadkami tworzenia się trójkąta Waszyngton – Warszawa – Kijów. Władze w dwóch ostatnich stolicach są chyba najbardziej proamerykańskie w całej Europie. Prezydent Wołodymyr Zełenski liczy na dołączenie do Inicjatywy Trójmorza. Biorąc pod uwagę, jak duże ma ona poparcie Waszyngtonu, możemy przewidzieć, że w takiej czy innej formie nie jest to teraz wykluczone. Przecież Ukraina też chce teraz kupować amerykański LNG.

Władze w Kijowie po raz pierwszy także zaczęły poważnie mówić o konieczności uporządkowania sytuacji na granicy. Za walkę z przemytem wziął się nowy szef służby celnej, znany z bezkompromisowej walki z korupcją, Maksym Nefiodow, a prezydent Wołodymyr Zełenski mówi, że kontrabanda zostanie pokonana jeszcze w tym roku, co też może się przełożyć na zmniejszenie kolejek na granicy. W sobotę Andrzej Duda mówił także o budowie nowych przejść granicznych, przypomniał, że Ukraińcy dotąd nie wykorzystali przygotowanego na to kredytu. Efekty można odczuć dojeżdżając po stronie ukraińskiej do nowoczesnego przejścia rozbitą drogą.

Nowy rząd ukraiński budzi wiele nadziei, zarówno w Kijowie, jak i w Warszawie. Kompetencje ministrów są wysoko oceniane także przez polskich ekspertów. Miejmy nadzieje, że te wielkie nadzieje nie zmienią się w wielkie rozczarowania.

A co do pomnika przyjaźni narodów na granicy, o którym mówił Wołodymyr Zełenski. Idea dobra, choć od razu mi przypomniała „Łuk przyjaźni narodów”, który stoi w Kijowie i został postawiony na cześć przyjaźni rosyjsko-ukraińskiej. W 2018 roku domalowano tam pęknięcie. Pęknięcie w większym stopniu polityczne niż między społeczeństwami. Z pomnikiem na granicy może lepiej się nie spieszyć.

 

Fot. www.president.gov.ua (CC BY 4.0)


Powrót
Najnowsze

Kraków: Debata "Wpływy rosyjskie w Unii Europejskiej"

14.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu