Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Mołdawia: Wybory bez niespodzianek
2019-10-26
Miłosz Szymański

Wyniki wyborów lokalnych w Mołdawii są ważnym sygnałem dla rządzącej koalicji. Osobliwy alians partii prorosyjskiej i proeuropejskiej powstał przeciwko oligarchom, którzy następnie zbiegli z kraju. Od momentu jego zawiązania obie strony podkreślały, że sojusz jest taktyczny i czasowy. Jaki wpływ na koalicję rządową będą miały wyniki wyborów lokalnych?

 

W ubiegłą niedzielę, 20 października, Mołdawianie wybierali swoich przedstawicieli do rad rejonowych, gminnych i miejskich, a także wójtów i burmistrzów. Wybory odbyły się po czterech miesiącach od obalenia Vlada Plahotniuca, który z fotela szefa Partii Demokratów Mołdawii (PDM) jako szeregowy poseł rządził całym krajem. W nowej rzeczywistości politycznej wahadło wyraźnie wychyla się na stronę Partii Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM) i bloku ACUM. Mimo że sytuacja w regionach zaczyna odzwierciedlać tę z parlamentu, to PDM nie jest jeszcze pokonana, a jej wpływy poza stolicą są nadal dość silne.

W głosowaniu do rad rejonowych najlepszy wynik uzyskała PSRM. Za nią uplasował się jej koalicjant parlamentarny ACUM, a trzeci wynik uzyskała PDM Vlada Plahotniuca. Zdobyły one odpowiednio 27, 24 i 17 procent głosów. Za nimi ulokowały się Partia Şor z wynikiem 7 procent oraz Partia Liberalno-Demokratyczna Mołdawii (PLDM) i Nasza Partia (PN), obie z poparciem rzędu 5 procent. Zauważalny wynik odnotowała także Partia Komunistów Republiki Mołdawii (PCRM), którą poparło 4 procent głosujących. Stawkę dużych partii ogólnokrajowych zamyka Partia Liberalna (PL) z wynikiem 2 procent.

PSRM zdobyła nie tylko najwięcej głosów w skali kraju, ale także zwyciężyła w piętnastu rejonach, przede wszystkim na północy kraju oraz w Kiszyniowie. ACUM odniósł sukces w centralnej części Mołdawii, wygrywając wybory do dwunastu rad rejonowych. To bardzo dobry wynik dla ugrupowania, które nie startowało jeszcze w wyborach samorządowych i nie wszędzie ma w pełni wykształcone lokalne struktury. PDM wygrała wybory w sześciu rejonach, mimo że jej lider, oligarcha Vlad Plahotniuc, ukrywa się zagranicą. Od czerwca, kiedy powstawała koalicja rządowa PSRM i ACUM zagranicą ukrywa się także inny partyjny lider, oligarcha Ilan Şor. W przeciwieństwie do Plahotniuca nie jest on jednak dla swojego ugrupowania ciężarem. Mało tego, w Orhei, mateczniku partii, jest on chwalony i szanowany. Şor nie prowadził tam kampanii wyborczej. Uznał, że zamiast plakatów do ludzi powinny przemawiać wyremontowane drogi, kompleks sportowy i flota darmowych autobusów. Wszystko ufundowane z jego prywatnej fortuny, której pochodzenie jest co najmniej niejasne. Taktyka ta okazała się skuteczna, ponieważ kandydaci Partii Şor zdobyli większość w radzie miasta i rejonu oraz fotel mera. Wszystko to pod czujnym okiem lidera, który motywował ich do działania przemówieniami transmitowanymi na żywo z Izraela.

Podobna sytuacja miała miejsce w drugim pod względem wielkości mieście Mołdawii – Bielcach. Do miasta wrócił z emigracji były mer miasta i lider Naszej Partii, Renato Usatii. Spędził on połowę swojej kadencji w Rosji, ponieważ groziło mu aresztowanie w związku z zarzutem zlecenia zabójstwa bankiera Germana Gorbuncowa. Nakaz aresztowania został przekazany przez mołdawską prokuraturę do Interpolu, który później uznał sprawę za motywowaną politycznie i umorzył dochodzenie. Najprawdopodobniej całą sprawę inspirował Vlad Plahotniuc. Gdy Usatii powrócił w czerwcu, pojawił się w Bielcach i oblepił je plakatami z podziękowaniem o treści „Bielczanie dzięki wam, żeście mnie nie sprzedali. Renato Usatii”. Już w pierwszej turze odzyskał fotel w ratuszu, a jego partia zdobyła większość w radzie miejskiej. Z tego miejsca może skutecznie uszczuplać poparcie dla PSRM wśród elektoratu prorosyjskiego w przyszłych wyborach parlamentarnych.

Poza Bielcami wybory na wójtów i burmistrzów rozstrzygnięto w pierwszej turze w 517 spośród 898 gmin. W pozostałych 381 druga tura odbędzie się 3 listopada. Największa liczba zwycięzców należy do PDM, której kandydaci wygrali w 191 gminach. Za nią uplasowała się PSRM, której przedstawiciele zwyciężyli w 124 gminach, na trzecim miejscu znalazło się ACUM (82). Byli koalicjanci PDM – PLDM i PL – odnieśli sukces odpowiednio w 26 i 1 gminie. Wyraźnie widać, że mimo spadającego poparcia, PDM ciągle jest silna na prowincji. Wynika to z szeroko zakrojonej kampanii przekupstwa i zastraszania, którą podjął Vlad Plahotniuc po poprzednich wyborach lokalnych w 2015 roku. Miała ona na celu wchłonięcie koalicjantów i zjednoczenie partii nominalnie proeuropejskich pod sztandarem PDM.

Najważniejszym wyścigiem wyborczym był jednak ten o fotel mera stolicy. Kiszyniów skupia jedną piątą ludności kraju i trzy piąte mołdawskiego PKB. Nic dziwnego, że to właśnie te wybory wzbudzają najwięcej emocji. Choć są to głównie emocje obserwatorów, gdyż frekwencja w stolicy wyniosła 36 procent, podczas gdy w pozostałej części kraju było to niespełna 42 procent.

Kandydatów na mera Kiszyniowa startowało dwudziestu jeden, ale od początku liczyło się tylko dwóch: Andrei Nastase, współlider bloku ACUM i Ion Ceban, kandydat Socjalistów. W dodatku, tych dwóch starło się już w wyborach na mera stolicy w zeszłym roku. Wtedy to po skróceniu trzeciej kadencji Dorina Chirtoaca odbyły się przyspieszone wybory. Nastase wygrał, ale sądowi kontrolowanemu przez Plahotnica udało się zablokować jego zaprzysiężenie pod pretekstem złamania ciszy wyborczej przez obu kandydatów, czego skutkiem było unieważnienie głosowania.

Kampania wyborcza nie obfitowała w spektakularne zwroty akcji. Nastase zdawał się być ukontentowany na stanowisku wicepremiera i nie angażował się w kampanię tak jak jego konkurent. Billboardy z twarzą Iona Cebana i jego obietnicami wyborczymi (hasła „dobre drogi i chodniki” – umieszczone przy drogach, „wyższe o 10 procent wydatki socjalne” w pobliżu targowisk) można było zobaczyć w każdej części miasta. Dodatkowo przy ruchliwych skrzyżowaniach działacze partyjni rozdawali ulotki i rozbijali namioty wyborcze. Także w internecie jego film promocyjny „Kiszyniów – miasto dla wszystkich, miasto dla ciebie” wyświetlał się na facebooku niezależnie od tego, czy przeglądało się internet w stolicy, czy poza nią. Ostatecznie w pierwszej turze wysiłki Iona Cebana i PSRM zaowocowały wynikiem 40 procent głosów, podczas gdy Nastase otrzymał 31 procent. Wyborcy niechętni zarówno prorosyjskiej polityce socjalistów, jak i Andreiowi Nastase, wybierali Dorina Chirtoacę, który zdobył aż 10 procent głosów.

Co ciekawe, w poprzednich wyborach stosunek głosów między Nastase i Cebanem w pierwszej turze był niemal identyczny. Nastase zdobył wtedy 32 procent a Ceban 40 procent. Jednak w drugiej turze zadziałała siła elektoratu negatywnego Socjalistów i Nastase otrzymał ostatecznie 52,5 procenta głosów. Historia Mołdawii pokazuje jednak, że przegranie wyborów na mera Kiszyniowa nie musi być tragedią. W 2011 roku Dorin Chirtoaca pokonał w nich Igora Dodona, obecnego prezydenta, a w 2015 roku Zinaidę Gerecanii, aktualnie przewodniczącą parlamentu.

Wybory lokalne w Mołdawii są silnie upartyjnione, a podziały polityczne na poziomie krajowym znajdują swoje odbicie na poziomie lokalnym. Dość powiedzieć, że kandydaci niezależni zdobyli niespełna 6 procent głosów do rad rejonowych i 64 z 518 stanowisk burmistrzów w pierwszej turze głosowania. Wybory te mogą być probierzem sytuacji politycznej w kraju po czterech miesiącach rządów koalicji PSRM i ACUM. Socjaliści utrzymali pozycję najpopularniejszej partii w kraju. Tymczasem ACUM pozostaje w tyle, ale niezbyt daleko. PDM dysponuje jeszcze poparciem elektoratu, a zabiegi jej działaczy, polegające na dystansowaniu się od Plahotniuca, pozwalają zahamować jego spadek. Nasz Partia ma szanse odebrać część elektoratu prorosyjskiego od PSRM i dostać się do kolejnego parlamentu. Partia Şor okopuje się w swojej twierdzy w Orhei i może realnie liczyć na utrzymanie siedmioosobowej reprezentacji parlamentarnej. W takiej konfiguracji PSRM ma zdecydowanie większą zdolność koalicyjną niż ACUM, a więc w razie rozpadu ich taktycznej koalicji i rozpisania nowych wyborów może uzyskać znacznie więcej kontroli nad sprawami państwowymi przez zmianę koalicjanta na mniejszego i słabszego. Jeśli tym koalicjantem byłaby Nasza Partia, to Mołdawię czeka zdecydowany zwrot w kierunku Rosji. Szansa na powstanie koalicji proeuropejskiej jest w tej chwili znacznie mniejsza.

W obecnej sytuacji rozpisanie wcześniejszych wyborów jest na rękę tylko PSRM, która ma szansę zyskać dodatkowe miejsca w parlamencie. Ewentualnie blok ACUM również mógłby liczyć na powiększenie swojej reprezentacji parlamentarnej. PDM na pewno straci większość miejsc, które aktualnie posiada. W związku z tym, przyspieszone wybory leżą wyłącznie w interesie Partii Socjalistów. Szanse na utrzymanie koalicji PSRM i ACUM są duże, aczkolwiek niebawem czeka ją kolejny test. Jesienią przyszłego roku odbędą się wybory prezydenckie, w których na pewno o drugą kadencję będzie się ubiegać lider Socjalistów Igor Dodon. W poprzednich wyborach pokonał współliderkę ACUM Maię Sandu, obecną premier. Czy czeka nas powtórka?

 

Fot. Mirek237 (domena publiczna) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Miłosz Szymański
Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu