Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?
2019-12-09
Mateusz Kubiak

Armeńskie służby oskarżyły byłego prezydenta kraju Serża Sarkisjana (rządził w latach 2008–2018) o nadużycia finansowe, zakazując mu jednocześnie wyjazdu z kraju. Choć Sarkisjan pozostaje w Armenii skrajnie niepopularny, to decyzja ta budzi też pewne kontrowersje. Nie jest bowiem jasnym, czemu zarzuty wobec byłego prezydenta zostały przedstawione dopiero teraz, półtora roku od zmiany władzy, skoro w międzyczasie prowadzono liczne postępowania w sprawie jego współpracowników czy krewnych.

 

Sarkisjana oskarża się o defraudację ponad miliona dolarów przy okazji importu oleju napędowego w ramach kilku państwowych przetargów. Dostawy diesla miały być bowiem realizowane przez wskazaną przez prezydenta spółkę, choć konkurencja zgłaszała atrakcyjniejsze oferty. W rezultacie budżet państwa miał ponieść straty w wysokości nieco ponad miliona dolarów, zaś skorzystać mieli na tym protegowani Sarkisjana, a zapewne i sam prezydent.

Na dziś głównym pytaniem pozostaje nie to, czy nadużycia faktycznie miały miejsce (to raczej wydaje się prawdopodobne), ale czemu postępowanie wobec Sarkisjana zostało wszczęte dopiero teraz, skoro od zmiany władzy w Armenii minęło już półtora roku. Wątpliwości w tym względzie może budzić to, że podobne zarzuty wobec szeregu bliskich współpracowników (w tym wobec jego poprzednika, Roberta Koczariana) lub krewnych byłego prezydenta wnoszono już dużo wcześniej. Przykładowo, jeszcze we wrześniu zeszłego roku „odnaleziono” około trzydzieści milionów dolarów na koncie brata Serża Sarkisjana, Aleksandra, który zgodził się zresztą potem dobrowolnie oddać środki do budżetu państwa. Co więcej, w 2018 roku oskarżenia formułowano także przeciwko drugiemu bratu byłego prezydenta, Lewonowi, jego bratankom czy bratanicy.

Łatwo jest spekulować, że wniesienie zarzutów przeciwko Sarkisjanowi mogło być związane z listopadowym wywiadem, w którym skrytykował on rząd, przerywając tym samym swoje niemal całkowite milczenie od maja 2018 roku. Nie można jednak wykluczać, że ów wywiad odbył się właśnie po to, by obrońcy byłego prezydenta mogli wskazywać, że całe postępowanie ma polityczny charakter. Być może Sarkisjan już wtedy wiedział, że mogą mu zostać postawione zarzuty, stąd zdecydował się skrytykować władze w mediach, byle tylko cała sprawa wyglądała na zemstę Nikola Paszinjana.

 

Tekst ukazał się pierwotnie na blogu prowadzonym przez Mateusza Kubiaka Kaukaz Kaukaz.

 

Fot. European People’s Party (CC BY 2.0)


Powrót
Najnowsze

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu