Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Janukowycz chce być politycznym bogiem (cz. 2)
2011-07-20
Z Tarasem Wozniakiem rozmawia Paweł Pieniążek
Z Tarasem Wozniakiem rozmawia Paweł Pieniążek Janukowycz chce być politycznym bogiem (cz. 1)

Mówił Pan o klanie donieckim. To wątek ważny w przypadku sprawy wytoczonej byłemu prezydentowi Leonidowi Kuczmie, który pochodzi z klanu dniepropetrowskiego. To podważa teorię, że Janukowycz chciał zamknąć swojego „mentora”. Może to po prostu rywalizacja klanów?


W tej sprawie gubią się nawet analitycy. Jest kilka powodów i przypuszczeń, dlaczego mogło się tak stać.

Ze sprawą Kuczmy powiązany jest jego zięć, oligarcha Wiktor Pinczuk – właściciel jednego z największych medialnych imperiów na Ukrainie, który kontroluje znaczną część rynku telewizyjnego i poważną część gospodarki. A donieccy chcieliby, aby wszystko należało do nich. Interesują ich struktury medialne Pinczuka, szczególnie przed wyborami. Chcą kontrolować segment, który – można tak powiedzieć – jest jeszcze w miarę niezależny, bo to kanały prywatne niezwiązane bezpośrednio z obecną władzą. A oprócz tego, możliwe, że są jakieś zakusy na biznes Pinczuka, którym mógłby „podzielić się” z donieckimi.

Janukowycz być może chce pokazać, że prześladuje się nie tylko opozycjonistów takich jak Jurij Łucenko czy Julia Tymoszenko, ale także – może nie sojuszników, ale – mniej radykalną opozycję, jak na przykład Kuczma.

W Dzień Europy Janukowycz podpisał ustawę o czerwonej fladze: 9 maja w Dzień Zwycięstwa wywiesza się na Ukrainie radzieckie flagi. Czy wybór tej daty był symboliczny?

To zapewne zbieg okoliczności. Nie przesadzałbym z jego złą wolą i rozeznaniem, kiedy Europa świętuje swój dzień. Jeśli już, to ta sprawa jest kolejną z prób uniknięcia odpowiedzialności za zmarnowany rok. Gdy niezadowolenie społeczne wzrasta, to trzeba jakoś „załagodzić” sytuację. Wtedy wymyśla się sztuczne problemy, na przykład podpisuje się ustawę o fladze i pół Ukrainy walczy z jej drugą połową, bo nagle jakaś czerwona, zielona, fioletowa czy pomarańczowa flaga staje się wyjątkowo ważna. A gospodarcze problemy (dlaczego Ukraińcy powszechnie ubożeją, czemu inflacja jest taka wysoka i tym podobne) przestają być aktualne.

Jest to czysto polityczna manipulacja. Jej celem jest izolowanie zachodniej Ukrainy od pozostałego terytorium. To zmniejsza prawdopodobieństwo, że podczas wyborów pojawi się ogólnoukraiński, demokratyczny front, który mógłby mieć większość w parlamencie i swojego prezydenta.

Podział Ukrainy na hipernacjonalistyczną zachodnią, socjalliberalną centralną i kontrolowaną przez obecną władzę wschodnią w rezultacie oznacza to, że Partia Regionów będzie miała kontrolny pakiet głosów.

9 maja doszło do zamieszek we Lwowie. To również była prowokacja?

Jak już mówiłem, Partia Regionów chce w sensie politycznym izolować zachodnią Ukrainę od reszty kraju. To znaczy, żeby tutejsze preferencje polityczne były zupełnie inne niż w pozostałych częściach państwa. Partia Regionów świadomie wspiera wszystkimi możliwymi sposobami ultranacjonalistyczną Swobodę, która nie ma szans na zdobycie większej liczby głosów w centralnej, a tym bardziej na wschodniej Ukrainie. Oddając to terytorium Swobodzie, Partia Regionów de facto dzieli Ukrainę pod względem politycznym.

9 maja zebrali się sami swoi – Swoboda wspierana przez Partię Regionów i organizacje Russkoje Jedynstwo oraz Rodyna, które są popierane przez Partię Regionów i Federację Rosyjską.

Strategią Partii Regionów jest podzielenie społeczeństwa?

To strategia stara jak świat – dziel i rządź.

To oznacza powrót do początków niezależnej Ukrainy, gdy główną osią podziału był właśnie wschód i zachód?

Oczywiście. W wielu politycznych kwestiach Janukowycz wrócił do czasów Kuczmy – w polityce międzynarodowej do wielowektorowości, werbalnej prorosyjskości (sprawa języka i sfery humanistyczne), a w polityce wewnętrznej do podziału Ukrainy. Do czego doprowadziło to Kuczmę? Wiadomo. Istnieje prawdopodobieństwo, że podobny los może spotkać Janukowycza.

Mimo wszystko wydaje się, że Janukowycz może spać spokojnie, bo opozycja kompletnie nie wie, jak funkcjonować w obecnych realiach.

Po pierwsze, w końcu przyjdą nowi ludzie, a po drugie, trzeba pamiętać, że największym przeciwnikiem Partii Regionów jest ona sama. Podziały pośród regionałów mogą okazać się poważne. Symptomatyczne może być dystansowanie się prezydenta od partii.

Na pewno ugrupowania polityczne, które dzisiaj istnieją, utrzymują się wzajemnie przy życiu, ale nie jestem pewien, czy Tymoszenko po raz drugi uda się wejść do tej samej rzeki i zorganizować następną rewolucję. W historii takie rzeczy się nie powtarzają, chyba że w formie karykatury.

Mimo to rośnie niezadowolenie społeczne, więc wcześniej czy później zakończy się ten epizod. Nic nie jest wieczne.

Jednak czy przyjdą prawdziwi „nowi” ludzie? Podczas wyborów prezydenckich w 2010 roku mieli być nimi Serhij Tihipko i Arsenij Jaceniuk.

Tihipko ma 50 lat. Wygląda jak młody człowiek, ale nim nie jest. Przecież był sekretarzem Komsomołu w Dniepropetrowsku w ZSRR.

Młodszy jest Arsenij Jaceniuk i należy już do trochę innej generacji. Nie oznacza to jednak, że ludzie z jego pokolenia nie są cyniczni, kłamliwi i skorumpowani, ale przynajmniej jest szansa, że będą inni – żyją w tym państwie i układają sobie w nim życie. Janukowycz dożywa końca swoich dni i ze swoich działań będzie rozliczany na tamtym świecie.

Oni są przecież od lat w polityce. Jaceniuk był spikerem w Radzie Najwyższej, a Tihipko był szefem sztabu wyborczego Janukowycza w 2004 roku, z którego odszedł, gdy zobaczył, że szanse na polityczny sukces są coraz mniejsze. To nie są żadni nowi politycy.

Nowa klasa polityczna jak na razie siedzi w bankach, zajmuje się biznesem, ale za jakiś czas zechce sięgnąć po władzę. Proces ten odbywa się szybciej na poziomie regionalnym, gdzie gra toczy się o niższe stawki. Natomiast w radach miejskich i obwodowych jest już znacznie więcej młodych, potencjalnych liderów, którzy będą następną generacją klasy politycznej.

Taras Wozniak jest kulturoznawcą, politologiem, redaktorem naczelnym czasopisma „Ji”.

Z Tarasem Wozniakiem rozmawia Paweł Pieniążek Janukowycz chce być politycznym bogiem (cz. 1)

Polecamy inne artykuły autora: Z Tarasem Wozniakiem rozmawia Paweł Pieniążek
Powrót
Najnowsze

Nadchodząca agonia systemu? Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie

17.07.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Zwykły człowiek vs Rosja

16.07.2019
Tomasz Grzywaczewski Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Zrzutka na Seferisa

16.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Wilno: Spotkanie wokół obławy augustowskiej 1945

14.07.2019
NEW
Czytaj dalej

Baśnie z tysiąca i jednego protestu. Gruzińska kronika wydarzeń

11.07.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Wojna nie przynosi ani zwycięstwa, ani przegranej

10.07.2019
Tomasz Filipiak
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu