Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Niewidzialni Inni
2020-07-20
Anton Saifullayeu, Tadeusz Giczan

Wśród wielu Innych w Polsce są ledwo zauważalni. Łatwo się adaptują i asymilują. Szybko się uczą języka i z łatwością mimikrują autochtonów. Białorusini to „idealni migranci” w kontekście ideologii i języka polityki w Polsce. Są akceptowalnymi Innymi, bo ich tożsamość bezboleśnie przyjmuje zasady społeczne kraju, do którego się przeprowadzili. Niemniej jakakolwiek ocena antropologiczna emigracji Białorusinów do Polski pozostaje trudnym zadaniem, także ze względu na panujący w polskiej debacie publicznej dyskurs o Białorusi. Jest on obecny w dwóch wymiarach. Pierwszy to narracja medialna uwikłana w język stereotypowych obrazów Białorusi jako (post)sowieckiego rezerwatu, autorytarnej władzy i prorosyjskiego społeczeństwa. Drugi to historyczno-lingwistyczny wymiar dyskusji akademickiej na temat Białorusi ściśle związany z post(neo)kresowym podłożem owych rozważań (Białoruś jako byłe ziemie I i II RP, nostalgia za „utraconymi” polskimi Kresami). Są to raczej treści anachroniczne. Funkcjonują nie tylko na płaszczyźnie intelektualno-akademickiej, istnieje bowiem analityczne podejście do Białorusi, niewyróżniające się merytorycznie na tle dominującego języka używanego do opisu wschodniego sąsiada Polski.

Przypadek białoruski nie jest wyjątkowy, ponieważ każde społeczeństwo tworzy stereotypy i ma „własną” wiedzę na temat Innych, sąsiadów, przekazywaną mu medialnym językiem władz. Na jej podstawie kreuje we własnej imaginacji konkretne wizerunki Innych. Wystarczy z Podlasia, Terespola czy Białej Podlaskiej przejechać nieco na zachód Polski, by zapomnieć, że Białoruś to coś więcej niż rzadkie wzmianki w mediach. W efekcie gdy mówimy o nowym fenomenie obecności imigrantów z Białorusi w Polsce, nie zauważamy, że już dawno funkcjonują w społeczeństwie poza medialnymi algorytmami opowiadań i stereotypowych narracji. Pracują, studiują, zakładają rodziny, kupują mieszkania, rozwijają własne biznesy, przyjeżdżają na zakupy albo do pracy tymczasowej. Polska z kolei wzbudza coraz większe zainteresowanie jako kraj docelowy do osiedlenia się dla coraz większej grupy Białorusinów.

Przyczyny emigracji

W przeciwieństwie do Ukrainy i Mołdawii, gdzie emigracja zarobkowa przybrała masową skalę tuż po rozpadzie ZSRR, na Białorusi jest ona zjawiskiem stosunkowo nowym. Co więcej, aż do połowy lat dwutysięcznych Białoruś była jedynym krajem postsowieckim z nieprzerwanie dodatnim bilansem migracyjnym. To efekt natychmiastowego zaniechania raczkujących reform rynkowych pod dojściu do władzy w 1994 roku Aleksandra Łukaszenki. Za ważniejsze od efektywności rynkowej uzna- no zachowanie stabilności politycznej, a co za tym idzie – niski poziom bezrobocia.

Założenia zrealizowano najprostszym możliwym sposobem. W państwowych gospodarstwach rolnych oraz w większości państwowych zakładów molochów nie przeprowadzono żadnej restrukturyzacji ani redukcji etatów. Wszystko nadal działało jak za dawnych czasów, w myśl sowieckiej zasady „wy udajecie, że nam płacicie, a my udajemy, że pracujemy”. Na Białorusi, tak jak w ZSRR, każdy musiał mieć pracę, a więc poziom bezrobocia nigdy nie przekroczył 4 procent.

Było to możliwe dzięki wynalezionej przez Łukaszenkę oportunistycznej formule relacji z Rosją: „ropa i gaz w zamian za pocałunki”. Przez długi czas działała ona bez zarzutu – rosyjskie dotacje szerokim strumieniem płynęły na Białoruś. W kraju kwitł len, szumiało zboże, z taśm produkcyjnych zjeżdżały traktory i lodówki, budowano pałace lodowe i osiedla mieszkaniowe. Łukaszenka cieszył się popularnością w całym byłym ZSRR. Z biegiem czasu formuła ta zaczęła jednak szwankować. Hojność Rosji malała, tymczasem białoruska gospo- darka pozostawała niezmiennie nieefektywna.

W pewnym momencie finanse państwa przestały się spinać i w 2011 roku na Białorusi wybuchł kryzys gospodarczy. Kraj nie otrząsnął się po nim w zasadzie do dziś. Znalazło to odbicie również w poziomie płac, na Białorusi obecnie kilkakrotnie niższych niż w Polsce. W tak prozaiczny sposób Białoruś z kraju imigracyjnego stopniowo stała się krajem emigracyjnym. Coraz więcej jej obywateli zaczęło wyjeżdżać do pracy za granicę. Z danych publikowanych przez organizację La Strada Belarus wynika, że w 2013 roku ponad połowa Białorusinów rozważających wyjazd zarobkowy myślało o Rosji, a tylko 8 procent o Polsce, natomiast po roku 2016 te proporcje niemal się wyrównały. Ten sam trend obserwujemy w statystyce zapytań Google: w ostatnich latach „praca w Polsce” wśród Białorusinów zaczęła wyraźnie dominować nad „pracą w Rosji”.

Nowy fenomen

Początek masowej migracji Białorusinów do Polski przypada na lata 2015–2016, kiedy to trwająca od kilku lat stagnacja białoruskiej gospodarki przerodziła się w recesję. Jednocześnie rosyjski rynek pracy stracił na atrakcyjności z powodu dewaluacji rosyjskiego rubla. W tym okresie w Polsce gwałtownie wzrosła liczba wydawanych oświadczeń o zamiarze zatrudnienia obywateli Białorusi. W 2014 roku wydano czte- ry tysiące takich oświadczeń, natomiast w 2019 było ich już niemal siedemdziesiąt tysięcy. To ponad siedemnastokrotny wzrost w ciągu pięciu lat. Dane te nie są jednak do końca miarodajne, gdyż nie wszystkie osoby, którym wydano zezwolenie na pracę, w rzeczywistości ją podjęły.

Lepszym źródłem są w tym przypadku informacje przekazywane przez ZUS dotyczące osób objętych ubezpieczeniem, czyli faktycznie zatrudnionych w polskich firmach. Według tych danych w latach 2014–2019 liczba pracujących w Polsce Białorusinów zwiększyła się sześciokrotnie – z siedmiu tysięcy do niemal czterdziestu trzech tysięcy osób. Różnego rodzaju karty pobytu posiada obecnie (stan na 1 stycznia 2020 roku) ponad dwadzieścia pięć tysięcy Białorusinów w Polsce, kilka tysięcy otrzymało polskie obywatelstwo. Warto dodać, że na polskich uniwersytetach studiuje ponad siedem tysięcy białoruskich studentów. To 10 procent wszystkich studentów zagranicznych i największa grupa po Ukraińcach.

Instytut Społeczno-Ekonomicznych Ekspertyz podaje, że Białorusini przeprowadzający się nad Wisłę zdecydowanie częściej niż inne nacje znajdują zatrudnienie w branży transportowej. Duża grupa pracuje też w budownictwie, handlu, rolnictwie, w szerzej niesprecyzowanych usługach, nieco mniejsza w przemyśle. W ostatnich latach emigruje też coraz więcej pracowników wysoko kwalifikowanych z branż IT i BPO. Niemal 80 procent pracujących w Polsce Białorusinów to osoby między dwudziestym piątym a czterdziestym dziewiątym rokiem życia. Zgodnie z danymi ZUS-u to najwyższy odsetek wśród wszystkich pracujących w Polsce obcokrajowców; dla Ukraińców, Rosjan, Mołdawian lub obywateli krajów unijnych wynosi on około 70 procent. Ponadto wśród przybyszy z Białorusi zdecydowanie przeważają mężczyźni. W roku 2018 było ich 75 procent, o 10 procent więcej niż wśród Ukraińców.

W przeciwieństwie do Ukraińców, rozproszonych mniej więcej równomiernie po całej Polsce, Białorusini skupiają się głównie w dwóch ośrodkach – województwach mazowieckim i podlaskim, przy czym na Podlasiu są absolutną większością wśród wszystkich objętych statystyką obcokrajowców. Tylko w tym regionie emi- granci z Białorusi wyprzedzają nawet Ukraińców, i to ponad dwukrotnie. Decydujący wpływ zarówno w przypadku Podlasia, jak i Mazowsza ma bliskość białoruskiej granicy, a co za tym idzie – lepsze połączenia transportowe. Ponadto na Podlasiu istnieje duża enklawa białoruskiej mniejszości narodowej oraz prawosławnych Polaków białoruskiego pochodzenia, co ułatwia proces zaadaptowania się w innym kraju

Wraz z okresową migracją zarobkową stale rośnie też liczba Białorusinów decy- dujących się zostać w Polsce na dłużej. Osoby podejmujące taką decyzję z reguły ubiegają się o zezwolenie na pobyt stały lub czasowy. Zgodnie z informacją podawaną przez portal migracje.gov.pl wyraźny wzrost wydanych zezwoleń, tak samo jak wiz pracowniczych, nastąpił po 2015 roku. Największa różnica pomiędzy stałą emigracją z Ukrainy a stałą emigracją z Białorusi polega na tym, że zdecydowana większość Białorusinów (70 procent) dostaje zezwolenie na pobyt stały, natomiast dla Ukraińców odsetek ten wynosi niecałe 20 procent. Wśród Białorusinów absolutna większość zezwoleń na pobyt stały, bo aż 95 procent, jest wydawana w związku z posiadaniem polskiego pochodzenia, w tym Karty Polaka. Jak podaje Urząd ds. Cudzoziemców, z ogólnej liczby zezwoleń na pobyt czasowy większość (około 55 procent) uzasadniono chęcią podjęcia pracy; w prawie 25 procentach powodem było dołączenie do rodziny, a w blisko 15 procentach chodziło o edukację.

Przewaga osób polskiego pochodzenia z Białorusi wśród osiedlających się w Polsce Białorusinów wiąże się też z tym, że faktyczna liczebność tej grupy może być mocno niedoszacowana. Posiadacze karty stałego pobytu wydanej na podstawie polskiego pochodzenia już po roku pobytu w Polsce mogą się starać o polskie obywatelstwo. Po jego uzyskaniu przestają istnieć w statystykach migracyjnych. Można oszacować, że obecnie w Polsce przebywa nawet sześćdziesiąt tysięcy osób pochodzenia białoruskiego o różnym statusie. Jeśli dodamy do nich niemal pięćdziesiąt tysięcy Białorusinów z Podlasia (osoby w spisie powszechnym z 2011 roku deklarujące tożsamość białoruską jako pierwszą lub drugą), otrzymamy pokaźną liczbę ponad stu dziesięciu tysięcy mieszkających w Polsce Białorusinów lub osób pochodzących z Białorusi.

Antropologia imigracji

Z perspektywy kulturoznawczej migracja z Białorusi jest niejednorodna. Duża część osiedlających się Białorusinów obojętnieje na tożsamość narodową lub odstę- puje od niej na rzecz asymilacji. Kusi, by powiedzieć, że jest to cecha współczesnego społeczeństwa białoruskiego, byłoby to jednak zbytnim uproszczeniem. Nie ulega wątpliwości, że Białorusini osiedlający się nie tylko w Polsce, lecz na całym świe

cie, więcej wysiłków wkładają w próby integracji ze społeczeństwem kraju, do którego przybyli, niż w pielęgnowanie własnej tożsamości narodowej. W efekcie określenie „diaspora” w ograniczonym stopniu pasuje do opisu białoruskich imigrantów w Polsce. Należy natomiast pamiętać o pewnej specyfice, która dotyczy części białoruskich imigrantów w Polsce. Chodzi między innymi o polityzację ich obecności, czyli opuszczenie Białorusi z powodów politycznych. Medialność migrantów po- litycznych sprzyjała rozpowszechnieniu stereotypu „ucieczki od Baćki”. Polityzacja już od ponad dekady zawłaszcza i definiuje pojęcie „diaspora” w odniesieniu do Białorusinów i pozostanie swoistym znakiem firmowym białoruskiej obecności w Pol- sce do czasu, aż zmieni się sytuacja polityczna na Białorusi, co w najbliższych latach jest mało prawdopodobne. Od kilku lat większość Białorusinów przybywa do Polski w innym celu niż zdobycie schronienia i prowadzenie działalności opozycyjnej na obczyźnie. Azyl polityczny czy ucieczka przed represjami obecnie są raczej artefaktami kulturowymi niż prawdziwą przyczyną przeprowadzki do innego kraju.

Jeśli chcemy przytoczone powyżej statystyki zinterpretować w otoczce kulturoznawczej, możemy pomyśleć o Białorusinach w Polsce w kontekście migracji post- sowieckiej. Zanim to zrobimy, musimy jednak pozbyć się negatywnego zabarwienia ideologicznego pojęcia „postsowiecki”. W rozważaniach o migracji należy używać owego terminu w znaczeniu antropologicznym, ujmujący wspólne czynniki adaptacyjne w innym niż rodzime środowisku. 

To c znaczy, że w teorii Ukraińcy, Rosjanie, Kazachowie, Białorusini itp. ulegają podobnym me- chanizmom dostosowywania się do rzeczywi- stości kraju, do którego się przeprowadzili. Głównym spoiwem pozostaje język rosyjski, lingua franca w przestrzeni postsowieckiej. 

W konsekwencji tworzy się pole informacyjne, w którym cudzoziemcy będą się poruszać, poszukiwać czytelnych dla nich treści
i kodów kulturowych ułatwiających pobyt w obcym miejscu. W dużych miastach rozrasta się pewnego rodzaju sieć powiązań towarzyskich i biznesowych (networking). W Warszawie funkcjonuje ona już od kilku lat, przede wszystkim w mediach społecznościowych. Białorusini, podobnie jak najliczniejsza grupa migrantów, czyli Ukraińcy, prowadzą rozmaitą działalność gospodarczą zorientowaną na klienta rosyjskojęzycznego. Sieć biznesu tworzona z imigrantami z Europy Wschodniej, czasami funkcjonująca półlegalnie, znajduje klientów. Bardziej przejrzysty i otwarty rynek umożliwia korzystanie z szerokiego spektrum usług – od „poważnej” budowlanki lub IT do „codziennego” fryzjera lub uberowca.

Postsowiecka wspólnota migracyjna

Postsowiecka tożsamość migrantów jest nowym fenomenem, na razie nieśmiało rozpoznawanym w polskim dyskursie publicznym, lecz także nie do końca uświadamiany przez nosicieli owego kodu kulturowego. Polska jest łatwym krajem do emigracji, choć nie pod względem formalności. Komfortowa sytuacja dotyczy języka, położenia geograficznego i poniekąd codziennego zachowania. W porównaniu do krajów Zachodu, w Polsce dostosowywanie się do „nowej”, nierodzimej dla migranta rzeczywistości nie wymaga dużych wkładów materialnych ani wysiłku psychofizycznego. Egzystencjalne reguły życia w Polsce są dla postsowieckich imigrantów bardziej czytelne i zrozumiałe niż „za Odrą”, gdzie obowiązuje inny zestaw wartości i zachowań.

Kulturowa i ekonomiczna dostępność Polski dla migrantów z Europy Wschodniej, w tym z Białorusi, wywołuje dzisiaj entuzjastyczne reakcje wśród nich, ale także wielu Polaków. Napływ „akceptowalnych”, „podobnych” migrantów z obszaru postsowieckiego ma bez wątpienia pozytywny wpływ na gospodarkę. Aby jednak pozostać na „szczycie listy przebojów” migrantów postsowieckich i zatrzymać u siebie mło- dzież oraz wykwalifikowanych specjalistów z Europy Wschodniej, Polska nie może utrudniać procesów integracyjnych. Ułatwienie procedur legalizacji pobytu może być pierwszym realnym krokiem, aby migracja Białorusinów do Polski miała pozytywne i długoterminowe konsekwencje. Brak działań w tym kierunku doprowadzi do tego, że w niedalekiej przyszłości Polska będzie musiała konkurować na przykład z Niemcami, którzy już stwarzają – choć na razie dość restrykcyjne – warunki dla osiedlania się wschodnioeuropejskich migrantów w poszczególnych landach. Po kryzysie wywołanym przez pandemię, gdy potrzebne będzie odbicie gospodarki niemieckiej, liberalizacja procedur migracyjnych może okazać się jednym z kół za- machowych wzrostu PKB, a wówczas Białorusini ruszą z Polski dalej na Zachód.

 

Anton Saifullayeu jest adiunktem w Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się studiami postkolonialny- mi, historiozofią, antropologią kulturową w obszarze postsowieckiej Europy Wschodniej.

Tadeusz Giczan jest doktorantem w School of Slavonic and East European Studies University College London. Zajmuje się polityką pa- tronalną oraz elitami politycznymi i ekonomicznymi w krajach post- sowieckich, ze szczególnym uwzględnieniem Białorusi.


Powrót
Najnowsze

Wybory prezydenckie na Białorusi: dzień przed wybuchem?

07.08.2020
Maxim Rust
Czytaj dalej

Przed wyrokiem. Sprawa Dmitrijewa

21.07.2020
Czytaj dalej

Niewidzialni Inni

20.07.2020
Anton Saifullayeu Tadeusz Giczan
Czytaj dalej

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu