Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
„Polska Polityka Wschodnia” – quo vadis?
2011-11-24
Olga Adamczyk
Polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej dobiega końca. Jednym z jej priorytetów miało być Partnerstwo Wschodnie i rozwijanie współpracy z sąsiadami Unii ze Wschodu. Jednak arabskie rewolucje w Afryce Północnej, kryzys w strefie euro, widmo bankructwa Grecji skupiły na sobie oczy całego świata, przyćmiewając tym samym polskie zaangażowanie na Wschodzie. Konferencja „Polska Polityka Wschodnia” to forum dyskusji, debat i profesjonalnych analiz sytuacji, które dzieją się za wschodnią unijną granicą. Polska, której przypada szczególna rola pośredniczenia między Zachodem a krajami Europy Wschodniej, rozwija swoją politykę w oparciu o coraz to bardziej nowoczesne środki. O problemach, które rzutują na zacieśnianie relacji unijno-wschodnich, o roli Polski w tym procesie, a także o wielu innych, niezwykle ważnych z polskiego, ale i wschodniego punktu widzenia, dyskutowano we Wrocławiu.

Podstawowym pytaniem, jakie zadawano sobie podczas konferencji, było: jak rozpoznawać systemy polityczno-społeczne, którymi rządzą się kraje Europy Wschodniej, i jak dopasować do nich polskie oraz unijne działania na rzecz zacieśniania stosunków i rozwijania współpracy. Dyskusji na ten temat poświęcono dwa panele: „Europa Wschodnia w wiecznej poczekalni, czyli w co gra Unia Europejska” oraz „Europa Wschodnia: odwrócenie od demokracji”. Analitycy zgodnie uznali, że wobec tak zróżnicowanego organizmu, jakim jest Europa Wschodnia, a zwłaszcza polsko-szwedzka inicjatywa z 2009 roku – Partnerstwo Wschodnie, Unia Europejska nie ma de facto skutecznych narzędzi działania. Tendencje demokratyzacyjne, które obserwowaliśmy na Ukrainie czasów pomarańczowej rewolucji, na Białorusi przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku, w Mołdawii czy Gruzji – okazały się niestety mrzonką Zachodu, który wobec dramatycznego zwrotu w politykach wewnętrznych tych krajów nie potrafi zdefiniować ani swojego stanowiska, ani tym bardziej instrumentów, za pomocą których chce się ze Wschodem obchodzić. Niestety, brak wiary i woli państw regionu jest główną przyczyną zastoju, co podkreślał analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Eugeniusz Smolar: „Elementem decydującym o przyjęciu Polski do NATO i Unii Europejskiej była determinacja polskich elit politycznych, gospodarczych, społecznych i kulturowych. To były nasze decyzje i nasza wiara. Na Wschodzie tej wiary nie ma”. Kraje poradzieckie zmagają się z szeregiem czynników, które utrudniają czy wręcz uniemożliwiają im intensywniejszą współpracę z Zachodem. Ich strukturę nakreśliła uczestnikom konferencji dziennikarka Maria Przełomiec,  do zewnętrznych barier zaliczając imperialne zakusy Rosji, walczącej o utrzymanie swojej strefy wpływów, niezwykle silne prorosyjskie lobby w Europie Zachodniej – zwłaszcza w Niemczech, oraz postawę samego Zachodu, który przestraszył się przemian na Wschodzie, a ponadto pozostaje wciąż osłabiony rozszerzeniem Unii w 2004 roku. Za nie mniej istotne zostały uznane wewnętrzne czynniki, a konkretnie brak odpowiedzialnych elit – politycznych, gospodarczych, społecznych, które byłyby w stanie wypracować odpowiedni system instytucji. Dawni dysydenci, w których narody Europy Wschodniej pokładały nadzieję po upadku Związku Radzieckiego, okazali się niezdolni do przeprowadzenia głębokich, systemowych reform lub też zostali usunięci.

Paneliści, kreśląc dość mroczny obraz sytuacji w krajach poradzieckich, zwłaszcza tych uważanych za „koniki” Europy, a więc Ukrainy, Mołdawii i Gruzji, w których upatrywano nadziei na rychłą demokratyzację, podkreślali jednak, że nie można odpuścić sprawy wschodniej. Szczególnie w drugim dniu konferencji, podczas paneli „Rusofile i rusofobi. Jak racjonalnie rozmawiać z Rosją” oraz „Nowe technologie: zagrożenie i szansa na Wschodzie” dużo mówiono o potrzebie wspierania narodów Europy Wschodniej wszelkimi dostępnymi środkami w kreowaniu oddolnych inicjatyw i prezentowania alternatyw dla reżimowej rzeczywistości. Wspólne projekty w sferze wymiany handlowej, wymiany młodzieży, propagowania kultury, a także wykorzystywania nowoczesnych technologii – to obszary realnej współpracy, którą można i trzeba uskuteczniać. Nie należy jednak oczekiwać cudów. „Te państwa istnieją dopiero dwadzieścia lat, wszystkie przechodziły przez te same problemy co my – tylko bardziej. My możemy pomagać ich społeczeństwom kształtować elity, ale nie wytworzymy ich za nie” – podkreślała dyrektor telewizji Biełsat Agnieszka Romaszewska-Guzy. „Jeśli nie ma woli społecznej, nie ma klimatu – nie będzie rewolucji” – dodała na zakończenie. Może warto wobec tego zrezygnować z rewolucji, a skupić się na realnych działaniach, które jesteśmy w stanie przeprowadzić. Może polska polityka wschodnia powinna zboczyć z prometejskiego kursu i na niższym poziomie interakcji zacząć budować podwaliny racjonalnych, egalitarnych stosunków z Europą Wschodnią. Nie bowiem pryncypialność ani poczucie wiekowej misji, nie fanatyzm i nie cynizm, lecz praca u podstaw, pełnoprawny dla obu stron dialog i chęć zrozumienia drugiej strony może otworzyć furtkę do prawdziwych przemian na Wschodzie.

Olga Adamczyk

Polecamy inne artykuły autora: Olga Adamczyk
Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu