Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wyborcza niespodzianka w Naddniestrzu
2011-12-15
Kamil Całus i Piotr Oleksy
Prezydent nieuznawanego Naddniestrza Igor Smirnow nie zakwalifikował się do drugiej tury wyborów. Sensacją jest zwycięstwo opozycjonisty Jewgienija Szewczuka. Nie wiadomo jednak, czy Centralna Komisja Wyborcza uzna głosowanie za ważne.

Centralna Komisja wyborcza Naddniestrza podała wstępne wyniki dopiero w środę 14 grudnia, mimo że głosowanie odbyło się trzy dni wcześniej. Zwycięzcą okazał się były spiker Rady Najwyższej Jewgienij Szewczuk (38,53 procent głosów). Na drugim miejscu znalazł się aktualny spiker Rady, popierany przez Rosję Anatolij Kamiński (26,48 procent). Rządzący Naddniestrzem nieprzerwanie od dwudziestu lat Igor Smirnow uplasował się dopiero na trzecim miejscu, uzyskując 24,82 procent głosów. W poniedziałek rano Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła, że sztab prezydenta Smirnowa złożył skargę na przebieg głosowania, sugerując naruszenia wyborcze. W związku z tym podanie ostatecznych wyników przełożono na piątek. Wtedy też będzie jasne, czy naddniestrzańska CKW uznała wybory za ważne – skarga Smirnowa jest wciąż rozpatrywana.

Zwycięstwo Szewczuka zaskoczyło wielu ekspertów, nie było jednak aż taką niespodzianką dla samych Naddniestrzan. Ostra rywalizacja i walka na kompromaty pomiędzy prezydentem Smirnowem a popieranym przez Moskwę Kamińskim zniechęciła wielu obywateli Naddniestrza do obu polityków. Na Szewczuka głosowali też ludzie zniechęceni do Smirnowa, jednak niezgadzający się na nadmierne narzucanie politycznej woli przez Rosję. Kolejnym jego plusem mógł być młody wiek (czterdzieści trzy lata) i pewna charyzma, jakiej brakuje Kamińskiemu.

Zgłoszenie zastrzeżeń przez sztab Smirnowa jest oczywistą próbą zahamowania procesu przejmowania władzy przez opozycję. Może się wydawać, że ten zaskakujący rozwój wypadków zbił z tropu miejscową elitę i dlatego zdecydowano się na odłożenie decyzji w czasie. Spekuluje się, że obecnie trwają negocjacje pomiędzy trójką kandydatów, a raczej Igor Smirnow i Anatolij Kamiński radzą się w Moskwie, jak rozwiązać sytuację. Podobno prezydent Smirnow jest wstrząśnięty swoją porażką, gdyż do końca nie wierzył, że jest ona możliwa. A już na pewno nie w pierwszej turze. Unieważnienie wyborów pozwoliłoby odsunąć problem nawet o pięć miesięcy. Nikt już nie ma wątpliwości, że w Naddniestrzu nadszedł czas na zmiany, jednak dodatkowe miesiące pozwoliłyby miejscowej elicie na łagodniejsze przekazanie władzy, zabezpieczenie swoich pozycji i przede wszystkim neutralizację wpływów oraz popularności Szewczuka. Były spiker Rady Najwyższej został jakiś czas temu odsunięty od elity, dlatego obawia się ona jego ewentualnej zemsty.

Były to pierwsze prawdziwe wybory prezydenckie w Naddniestrzu. Żaden z pięciu opozycyjnych kandydatów ani zagranicznych obserwatorów nie zgłaszał naruszeń w trybie głosowania. Trzej główni rywale mieli swoich mężów zaufania w każdym punkcie wyborczym. Pomniejsi kandydaci obsadzili część z nich. Pewne naruszenia mogły być związane z głosowaniem niezarejestrowanych wyborców. Obywatele Naddniestrza mieszkający od dłuższego czasu poza jego granicami nie znaleźli się w spisie. Specjalnie dla nich udostępniono punkt wyborczy położony w Domu Kultury w centrum Tyraspola. Mówi się, że kandydaci dysponujący największymi środkami finansowymi (czyli główna trójka) specjalnie przywozili Naddniestrzan z Rosji czy Ukrainy, płacąc im za głosowanie na odpowiedniego kandydata. Jednak skala tego procederu jest trudna do zbadania. Nie wydaje się też, by mógł on znacznie wpłynąć na wynik wyborów. Frekwencja wyniosła 56,65 procent głosów. Naddniestrzańscy socjologowie oceniają, że realnie była ona prawie stuprocentowa – to znaczy, że prawie wszyscy uprawnieni do głosowania i faktycznie mieszkający w Naddniestrzu wzięli udział w wyborach (to znaczy niewiele ponad 200 tysięcy osób).

Naddniestrzanie chętnie angażowali się w proces wyborczy. Z czasów radzieckich pozostała tradycja traktowania dnia wyborów jak święta. Z głośników przed lokalami wyborczymi płynęła lekka, rozrywkowa muzyka. Wewnątrz częstowano kawą, herbatą i obfitymi przekąskami. Przed miejscami głosowań prowadzone były badania exit poll. Jednocześnie w internecie podobne badanie (poprzez stronę www) proponował Naddniestrzanom jeden z kandydatów Dymitri Soin. W centrum Tyraspola przez cały dzień aż po późny wieczór odbywał się koncert lokalnych artystów. Na ulicach i w barach nie mówiono o niczym innym niż wybory, nikt też nie krył się specjalnie ze swoimi poglądami i preferencjami. W Tyraspolu podkreśla się też, że w trakcie kampanii większość urzędników państwowych zachowywała neutralność. Każdy z trzech kandydatów był na tyle silny, że nie warto było ryzykować wyraźnym poparciem jednego z nich.

Zarówno Kamiński, jak i Szewczuk mówią, że nie będą wyprowadzać ludzi na ulice. Jednak nie wiadomo, czy w przypadku powtórzenia wariantu osetyjskiego, czyli anulowania wyborów i zakazania startu zwycięzcy z pierwszej tury, obywatele nie dadzą upustu swojej frustracji. Do tej pory udało się uniknąć takiej sytuacji, choć zaraz po zakończeniu wyborów na plac w centrum miasta wyszło około 150 osób. Nieśli ze sobą czerwono-zielono-czerwone flagi republiki i transparenty z hasłami mającymi wspierać urzędującego prezydenta. Nad tłumem powiewały między innymi „Dubosary za Smirnowem” czy „Igor Smirnow – nasza droga”. Jeden z demonstrantów niósł portret rządzącego od dwudziestu lat prezydenta. Osoby te zostały zwiezione autokarami z terenu całej republiki. Zgodnie z informacjami, które organizatorzy manifestacji dostarczyli służbom wydającym na nią zgodę, demonstracja miała trwać do godziny czwartej rano. Tymczasem już o dwudziestej trzeciej na żadnym z centralnych placów Tyraspola nie było nikogo.

Szewczuk wypowiada się obecnie w stonowany sposób. Ciężko powiedzieć, czy nagłe zwycięstwo go nie przytłoczyło i czy faktycznie chce on zostać prezydentem, czy tylko walczy o wzmocnienie swojej pozycji. Bycie prezydentem Naddniestrza bez wsparcia Rosji i służb mundurowych nie będzie przyjemne, choć zaakceptowanie Szewczuka przez Rosję też nie jest niemożliwe.

Kamil Całus, Piotr Oleksy

Powrót
Najnowsze

Kraków: Debata "Wpływy rosyjskie w Unii Europejskiej"

14.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu