Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Groźni obojętni
2011-12-27
Iwona Kaliszewska
Jak po dwudziestu latach od rozpadu ZSRR z perspektywy Kaukazu Północnego wygląda państwo rosyjskie? Sęk w tym, że coraz bardziej „nie wygląda”.

Z rządami Władimira Putina w wielu miejscach na Kaukazie Północnym wiązano duże nadzieje. Tymczasem „Putinowska dziesięciolatka”, mimo poprawy warunków bytowych, przyniosła rozczarowanie i znudzenie. Korupcja, bezkarność struktur siłowych, powszechne bezprawie, zawisłość sądów to elementy północnokaukaskiej rzeczywistości, które sprawiają, że nie tylko bojownicy mają dość systemu.

Konflikt zbrojny między bojownikami a strukturami siłowymi, zwany czasami wojną, uważany jest za największy problem regionu. Niewątpliwie przyczynia się on do destabilizacji sytuacji, jednak wybuch otwartej wojny nie wydaje się prawdopodobny. Rosnące rozczarowanie państwem nie oznacza automatycznie poparcia dla propagatorów państwa islamskiego – konflikt jest po prostu najbardziej widocznym przejawem szerszego kryzysu.

Tymczasem już wkrótce to nie radykałowie islamscy, a „groźni obojętni” mogą okazać się największym problemem dla lokalnych i federalnych władz. Niezaangażowani w konflikt, niepopierający ani bojowników, ani władz. Niewidoczni, gardzący systemem. Coraz częściej dzielą się swoją pogardą na blogach i forach internetowych. Niewykluczone, że wraz z powszechnym dostępem do internetu strach przed scenariuszem „islamskim” może wkrótce przerodzić się w strach przed scenariuszem arabskim...

Peryferia Federacji Rosyjskiej

Patrząc z perspektywy, Kaukaz Północny nie jest miejscem strategicznym. Jest natomiast rejonem „zaniedbanym”, o wielu strukturalnych słabościach, które przyciągają „nieszczęścia”: mogłaby nimi być podatność na wykorzystanie przez koncerny – tak, jak to dzieje się w wielu byłych koloniach państw zachodnich. Na Kaukazie Północnym miejsce „drapieżnych” koncernów zastępują „drapieżne” elity, których członkowie posiadają partykularne interesy i lojalności (często sięgające poza obszar republiki), prowadzące do erozji państwa oraz deindustrializacji. Jak zauważa amerykański socjolog Georgi Derluguian, w miejscach peryferyjnych elity mogą sobie pozwolić na różne stopnie nieodpowiedzialności w stosunku do swoich obywateli – oferują niewiele w kwestii służby publicznej, infrastruktury, przestrzegania prawa. Obywatele nie znaczą wiele dla elity: ani jako rekruci (zagrożenie zewnętrzne bowiem nie istnieje), ani jako płatnicy podatków, gdyż elita czerpie dochody z kontroli przedsiębiorstw, handlu na większą skalę i przede wszystkim wpływów z moskiewskiego budżetu. Niestabilna sytuacja gwarantuje brak zewnętrznej kontroli nad podziałami dotacji, „pomaga” również w walce z przeciwnikami politycznymi – nierzadkie są przypadki oskarżania o terroryzm osób niewygodnych dla władzy, demaskujących jej bezprawną działalność.

System

Jeszcze w połowie pierwszej dekady XXI stulecia na Kaukazie Północnym trudno było usłyszeć otwartą krytykę pod adresem państwa. Każda rozmowa o polityce kwitowana była stwierdzeniem: „Nie myślcie, że jest tu tak źle, było gorzej”. Wzrost gospodarczy w całej Federacji Rosyjskiej, skuteczna propaganda medialna sprawiły, że wierzono w Putina, wierzono w zmiany i obietnice. O polityce rozmawiano niewiele i z nieśmiałością. Kilka lat później, w 2011 roku, o wadach systemu i tym, co dzieje się w republikach Kaukazu Północnego (wyjąwszy Czeczenię), można było usłyszeć od niemal każdego, przeczytać na portalach społecznościowych – na Facebook’u i Vkontakte.

– Daję temu systemowi nie więcej niż dziesięć lat – mówi mój dagestański znajomy, opisując kolejny przykład nadużyć, jakich dopuszcza się władza.
– Dlaczego akurat tyle? – myślałam, że chodzi o ewentualne dwie kolejne kadencje Putina.
– Póki co, nie wszyscy niezadowoleni mają internet...

System to w potocznym rozumieniu sposób rządzenia w Federacji Rosyjskiej, w szczególności jego ciemna strona. Być przeciwko systemowi, nie znaczy być przeciwko państwu, można to państwo współtworzyć, będąc milicjantem czy urzędnikiem i jednocześnie znajdować się w opozycji do systemu. System to uosobienie takich negatywnych praktyk państwowych, jak pobór łapówek na posterunkach, w urzędach, na uniwersytetach, w szpitalach, oddawanie działek/haraczy naczelnikowi, który przekazuje ich część swojemu zwierzchnikowi i tak dalej. Częścią systemu są również skorumpowane sądy, prokuratura, śledczy odwołujący się do pozaprawnych metod egzekwowania zeznań. System to zjawisko ogólnorosyjskie, na Kaukazie Północnym zyskał jednak wyjątkowo wyrazisty wymiar.

System coraz bardziej trzeszczy w szwach: zbyt wysokie łapówki utrudniają drobną działalność gospodarczą, awans wykształconej młodzieży nieposiadającej środków na „zakup” posady, upośledzają system edukacji, są powodem odpływu specjalistów, ludzi wykształconych. Korupcja na posterunkach hamuje mobilność ludzi, utrudnia handel, zbyt wysokie „opłaty” sprawiają, że przepływ towarów między regionami przestaje się opłacać. Konieczność ciągłego uiszczania „opłat” – podobnie jak konieczność ich pobierania wymuszana przez naczelników wobec szeregowych milicjantów – sprawia, że nie tylko bojownicy, ale również zwykli ludzie, a nawet niektórzy stróże prawa mają powoli dość systemu.

– Z Polski jesteście, tak? Macie szczęście, że nie mieszkacie w Rosji... – powiedział pewien dagestański milicjant, który zajrzał do samochodu tylko po to, by podzielić się tą refleksją.

Oddalanie się od państwa

Dla coraz większej liczby mieszkańców Kaukazu Północnego państwo przestaje stanowić punkt odniesienia, źródło identyfikacji. Jeszcze dekadę temu było przynajmniej obiektem nadziei, przedmiotem rozczarowań, krytyki. Dziś coraz więcej osób, w szczególności młodych, nie ma ochoty funkcjonować w przestrzeni „jakby prawa” i „jakby sprawiedliwości”. Nie mają ochoty odtwarzać nużącego już spektaklu pod tytułem „państwo”.

Nie protestują, nie wychodzą na ulice, nie chodzą na wybory. Nie wspierają ani bojowników, ani władzy. Wyrośli w milczącej pogardzie dla systemu. Żyją we własnym świecie: świecie stron internetowych, świecie meczetów lub dyskotek. Nie są bierni. Poszukują gdzie indziej.

Eksperci i władze mówią o potrzebie aktywizacji młodzieży, organizacji nowych miejsc pracy, o przywracaniu młodych ludzi do sfery prawa, „państwa”. Sęk w tym, że młodzież nie ma ochoty być przywrócona takiemu państwu. Państwu, w którym przez lata okrzepł neopatrymonializm, w którym lokalna elita stanowi niedostępną i skorumpowaną kastę, a władza centralna tę kastę wspiera i finansuje, otrzymując w zamian udawaną lojalność, bazującą na gwarancji wrzucania do urn „prawidłowo” wypełnionych kart do głosowania.

Procesu „oddalania od państwa” nie da się zahamować dekretem, komisją, jedną czy drugą reformą, stworzeniem paru nowych miejsc pracy, budową fabryki. Elita straciła zaufanie społeczne i jeśli głębsze strukturalne przemiany nie zajdą (a ciężko o nich mówić bez przemian w całej Rosji), to Federacja Rosyjska wkroczy w trzecie dziesięciolecie istnienia z problemami podobnymi do tych, z jakimi borykali się władcy państw arabskich.

Aktywizacja mieszkańców większych rosyjskich miast niezadowolonych z systemu daje pewne nadzieje na pozytywne przemiany, decentralizację, większą kontrolę społeczeństwa nad procesami wyborów. Pozostaje tylko pytanie, czy rosyjscy „niezadowoleni” i „groźni obojętni” z Kaukazu Północnego będą w ogóle zainteresowani współpracą i bezkrwawą walką o ludzkie oblicze systemu?


Iwona Kaliszewska jest redaktorką portalu Kaukaz.net, doktorantką wydziału Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Stała współpracowniczka „Nowej Europy Wschodniej”, współautorka książki Matrioszka w hidżabie. Reportaże z Dagestanu i Czeczenii.

--
Zobacz także:
Dmitrij Babicz Dwadzieścia lat rosyjskiej państwowości


Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu