Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Janukowycz coraz "silniejszy"
2012-02-11
Swiatosław Chomenko
fot. Piotr Andrusieczko Decyzję o dymisji ukraińskiego ministra obrony trudno nazwać niespodziewanym krokiem prezydenta Wiktora Janukowycza. Chmury nad głową Mychajła Jeżela gromadziły się już od dłuższego czasu. Gdy Janukowycz zapowiadał zmiany personalne w rządzie Mykoły Azarowa, eksperci wymieniali Jeżela wśród najbardziej zagrożonych. 


Jednak do niedawna prezydenckie groźby o dymisji ministrów, którzy „nie nadążają za tempem reform”, pozostawały tylko groźbami. Kijowscy analitycy twierdzili, że prezydent nie zwalnia kiepskich ministrów nie dlatego, że chce dać im ostatnią szansę poprawy, lecz w trosce o zachowanie kruchej równowagi pomiędzy zwalczającymi się grupami wpływów w obozie władzy.

Jakie były więc przyczyny, które doprowadziły do odwołania Jeżela? Jakie konsekwencje może nieść za sobą decyzja z 10 lutego? Odpowiedzi znajdziemy, przyglądając się sylwetce nowego ministra obrony.
Who is mister Sałamatin?
Nowym szefem resortu  został Dmytro Sałamatin: do niedawna obywatel Federacji Rosyjskiej, przed wejściem do rządu szef Ukrobornpromu – państwowej spółki zajmującej się handlem uzbrojeniem.  Wcześniej był deputowanym z ramienia Partii Regionów (jako poseł ani razu nie zabrał głosu i nigdy nie zgłosił żadnego wniosku). Wyróżnił się przede wszystkim, łamiąc nos deputowanemu z opozycyjnej partii Nasza Ukraina Wołodymyrowi Karpukowi w bójce w sali Rady Najwyższej  podczas ratyfikacji ustawy o przedłużeniu stacjonowania rosyjskiej Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu. 
Eksperci nie zaliczają Sałamatina do żadnej z grup oligarchów w otoczeniu prezydenta. Z Janukowyczem łączą go raczej osobiste więzi. Z tego punktu widzenia jego nominowanie można uznać za kontynuację podjętej niedawno polityki personalnej Janukowycza w kierownictwie ukraińskich resortów siłowych. 7 listopada 2011 roku stanowisko ministra spraw wewnętrznych Ukrainy objął Witalij Zacharczenko, bliski współpracownik starszego syna Wiktora Janukowycza – Ołeksandra. 3 lutego 2012 roku szefem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy został mianowany Igor Kalinin, który wcześniej piastował stanowisko naczelnika Urzędu Ochrony Państwa („prezydenckiej ochrony”). Jeśli dodać do tego, że od listopada 2010 roku prokuratorem generalnym Ukrainy jest Wiktor Pszonka, bliski przyjaciel Janukowycza, który wprost nazywa siebie „członkiem zespołu wykonującego polecenia prezydenta”, otrzymamy zadziwiający obraz. Wszystkie resorty siłowe na Ukrainie kontrolowane są przez urzędników należących do bliskiego otoczenia Janukowycza, lojalnych wobec niego i nieprzejawiających ambicji uniezależnienia się.
Zmiany, zmiany, zmiany
Dlaczego Janukowycz do tego doprowadził? Są co najmniej trzy możliwe odpowiedzi na to pytanie. Po pierwsze, przyczyną takich decyzji kadrowych może być niezadowolenie prezydenta z niskiej efektywności inicjowanych przez niego reform realizowanych przez jego rząd i chęć otoczenia się ludźmi, na których może liczyć. 
– Janukowycz zmienia środowisko. Ludzie, z którymi doszedł do prezydentury, tracą jego zaufanie, więc są zastępowani przez innych. Obecnie głównym kryterium przy doborze współpracowników, szczególnie jeśli chodzi o kierownictwo resortów „wagi ciężkiej” i resortów siłowych, jest stuprocentowe zaufanie prezydenta do tych osób – twierdzi dyrektor kijowskiego Centrum Badań Politycznych i Konfliktologii Mychajło Pohrebinski.
Być może wzrasta też poczucie zagrożenia wytworzone wokół prezydenta przez jego najbardziej zaufanych ludzi. Swoistą wizytówką ukraińskiej głowy państwa stały się bezprecedensowe środki bezpieczeństwa podczas wszystkich imprez z jego udziałem. Nie dość, że uniemożliwiają normalną pracę dziennikarzom, to paraliżują przy tym ruch drogowy w Kijowie podczas dojazdu Janukowycza z jego podkijowskiej rezydencji do centrum miasta. Uwagi o niebezpieczeństwie grożącym prezydentowi słyszy się ostatnio w wypowiedziach samego Janukowycza i jego bliskich współpracowników. 2 listopada 2011 roku na posiedzeniu rządu oświadczył on, że według informacji służb specjalnych, jego przeciwnicy masowo skupują broń i przygotowują się do ataku na organy władzy państwowej. 1 lutego 2012 roku zastępca prokuratora generalnego Renat Kuźmin (którego opozycja uważa za jednego z głównych ideologów prześladowań politycznych) oznajmił, że na Ukrainie działa kierowane z zewnątrz potężne podziemie, mające na celu zniszczenie reżimu Janukowycza: w działaniach tych biorą również udział dziennikarze. Oczywiście, nie ma na to żadnych dowodów, jednak zakładając, że Janukowycz rzeczywiście wierzy w istniejące niebezpieczeństwo, jego starania, by zabezpieczyć się przed rzekomym zamachem, są całkowicie zrozumiałe.
Wreszcie trzecim możliwym powodem obsadzenia przez prezydenta Ukrainy kierownictwa resortów siłowych bezwarunkowo lojalnymi wobec siebie ludźmi może być dążenie władzy do pacyfikacji masowych akcji protestacyjnych, do których mogą doprowadzić zaplanowane na październik wybory parlamentarne. Sondaże opinii publicznej pokazują, że poparcie dla partii rządzącej i samego prezydenta ciągle spada, a jednoczące inicjatywy w środowisku opozycyjnym dają oponentom Janukowycza spore szanse na uzyskanie większości w Radzie Najwyższej. Opozycja od kilku miesięcy ostrzega, że rząd będzie starał się wypłynąć na wyniki wyborów poprzez masowe falsyfikacje. W tej sytuacji władza, według opozycjonistów, potrzebuje absolutnie lojalnych wobec prezydenta resortów siłowych, które, w przeciwieństwie do wydarzeń z 2004 roku, nie zawahają się wykonać rozkazu stłumienia protestów.
Będzie, co ma być
Która z tych wersji jest najbliższa rzeczywistości, dowiemy się już w najbliższym czasie. Jeśli Janukowycz naprawdę chce poprawić jakość funkcjonowania swojej administracji i przyspieszyć reformy, już niedługo będziemy świadkami dalszych zmian kadrowych. Lista możliwych dymisji jest dość długa: są na niej między innymi minister ochrony zdrowia Ołeksandr Aniszczenko, minister edukacji Dmytro Tabacznyk, minister spraw zagranicznych Kostiantyn Hryszczenko. Premier Mykoła Azarow, według Mychajły Pohrebinskiego, może na razie nie martwić się o swoją przyszłość: jego dymisja przed wyborami jest mało prawdopodobna.
Jeśli władza myśli teraz przede wszystkim o rezultacie wyborów, to w najbliższym czasie możemy oczekiwać zmian w kodeksie wyborczym oraz dalszych przetasowań kadrowych w resortach bezpośrednio zaangażowanych w organizację głosowania. Chodzi tu nie tylko o przedwyborcze zmiany głów administracji państwowych w tych obwodach, gdzie pozycja Partii Regionów jest słabsza, ale również zmiany w organach administracji centralnej. Również niedawny dość krytyczny w stosunku do władzy wywiad szefa Centralnej Komisji Wyborczej Wołodymyra Szapowała dla opiniotwórczego dziennika „Dzerkało Tyżnia” może doprowadzić do decyzji o jego dymisji. Mimo to zdecydowana większość składu komisji pozostaje lojalna wobec Partii Regionów. 
Swiatosław Chomenko jest ukraińskim dziennikarzem i stypendystą Fundacji im. Lane’a Kirklanda.


Powrót
Najnowsze

Trumpism. Entropia demokratycznego przywództwa

16.12.2019
Arkadiusz Gut
Czytaj dalej

Kraków: Debata "Wpływy rosyjskie w Unii Europejskiej"

14.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu