Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Czy Tołstoj był karateką?
2012-04-09
Anna Kasprzycka

Tajemniczy hrabia T. wyrusza w podróż. Spotkany w pociągu mężczyzna rozbudza w nim zainteresowanie Pustelnią Optyńską. To mityczne niemal miejsce staje się odtąd jedynym celem dążeń bohatera, którego pierwowzorem wydaje się nie kto inny, a Lew Nikołajewicz Tołstoj. Nie jest to jednak brodaty staruszek, a raczej pociągający, wysportowany mężczyzna, który doktrynę niesprzeciwiania się złu przemocą zamienia na sztuki walki. 

W dopięciu swego mają mu pomóc wielkie postacie rosyjskiej kultury. Pielewin nie tworzy jednak hagiografii, a igra z ich mitami. Autor Braci Karamazow jest tu więc snajperem strzelającym do martwych dusz – żyje w radioaktywnym Petersburgu i żywi się starannie dawkowaną kiełbasą i wódką. Prawosławny myśliciel Władimir Sołowjow przebywa w celi śmierci, a Fiodor Kuźmicz (za którego miał się podawać car Aleksander I po swojej sfingowanej śmierci) jest prostym chłopem, mieszkającym w kanałach. T. spotyka także inne historyczne postacie: czas przestaje mieć znaczenie. 

Wędrówka okazuje się jednak bardzo niebezpieczna. Na bohatera czyhają bowiem członkowie pewnej sekty: wyznawcy hermafrodyty z kocią głową. Uwikłanie w wiele fantastycznych wątków nie przeszkadza T. w zauroczeniu się wiejską dziewczyną, która również kryje w sobie tajemnicę. Jak zresztą każdy u Pielewina. 

W międzyczasie T. dowiaduje się, że jego przygody nie są zwykłym zbiegiem okoliczności: jego życie sterowane jest bowiem przez grupę „płatnych pisarzy” pod wodzą Ariela Brachmana. Kto z kolei im wydaje polecenia? Czy właścicielami niepojętych wyobraźni kieruje Ariel? A może jest demonicznym demiurgiem stwarzającym świat na nowo? Nasuwa się też inna myśl – może to sam T. jest autorem i Stwórcą? Kim zatem naprawdę są bohaterowie powieści? Metaforą każdego z nas? Rozwikłania zagadek nurtujących hrabiego T. muszą podjąć się sami czytelnicy. 

Wartka akcja nie jest jednak jedynym, co przyciąga do lektury, a same wydarzenia opisane w powieści są jedynie pretekstem do powzięcia głębszej refleksji nad współczesną Rosją. Pielewin swoje rozważania rozpoczyna od porachunków z tradycją, którą wyśmiewa odbrązawiając rosyjskich klasyków. Poddaje pod wątpliwość to, czy mogą być oni uważani za moralne autorytety. Czy współczesnych sobie uznaje w takim razie za lepszych? Nic podobnego. Krytykuje wprost dzisiejszy przemysł wydawniczy, który ciągle goni za tym, co można „dobrze sprzedać”. Ośmiesza celebrytów, biznesmenów, gorzkich słów nie szczędzi też Cerkwi. Zauważa i przedstawia w krzywym zwierciadle wpływy resortów siłowych w strukturach władzy. Nie zostawia w spokoju nawet Bogu ducha winnych świadków tego całego zamieszania – czytelników, widzów, obywateli.

Czy w takim razie autor widzi rosyjską przyszłość wyłącznie w czarnych barwach? Odpowiedzi szukajmy na kartach powieści. Dzięki niezwykłemu poczuciu humoru, ogromnej wyobraźni i lekkości pióra autora czyta się ją niemal jednym tchem.
 

Anna Kasprzycka

*** 

Wiktor Pielewin, T, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011


Powrót
Najnowsze

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu