Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Bomby informacyjne czy polityczne?
2012-04-29
Marek Wojnar
Wśród komentarzy dotyczących piątkowej tragedii nie brakuje wzajemnych oskarżeń ze strony władzy i opozycji. Premier Mykoła Azarow ogłosił, że zamachy są na rękę siłom chcącym zdestabilizować sytuację w kraju. Wtórował mu deputowany z Partii Regionów Ołeh Nadosza, który przestrzegał opozycję przed rozpoczynaniem „tańców na kościach”. Wiceprzewodniczący Bloku Julii Tymoszenko Ołeksander Turczynow ogłosił, że odpowiedzialność za wybuchy w Dniepropietrowsku spada na ekipę Wiktora Janukowycza, gdyż ta zamiast bronić obywateli walczy z opozycją. Lider Frontu Przemian Arsenij Jaceniuk z kolei krytykował władzę za wykorzystywanie tragedii do realizacji własnych interesów w Radzie Najwyższej.    
Spośród wszystkich rzucanych oskarżeń, uwagę zwraca wypowiedź Ołeha Tiahnyboka. Lider nacjonalistycznej partii Swobody w programie „Szuster Live” podkreślił, że ponieważ do tej pory nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za wybuchy w Dniepropietrowsku, cała sprawa zamachów może być obliczona wyłącznie na wywołanie przez władzę informacyjnego szumu przed wyborami. Na przykładzie kilku przytoczonych wypowiedzi widać doskonale, że efekt został osiągnięty. 
Na ile przypuszczenia Tiahnyboka są trafne zweryfikują najbliższe dni i tygodnie. Jeżeli bowiem, rzeczywiście Janukowycz uciekł się do takich kroków, jak zamach na swoich obywateli, oznacza to, że chce ugrać więcej, niż tylko wyciszenie sprawy pobicia byłej premier. Czy tak było na prawdę pokaże przebieg śledztwa. 
Pierwsze sygnały nie brzmią jednak optymistycznie. W piątkowy wieczór w programie „Szuster LIVE” deputowany partii Regionów Mychajło Czeczetow podkreślił, że zamachy pokazały słabość władzy, w obliczu czego konieczne jest wzmocnienie milicji i służb specjalnych. Tym bardziej, że najnowsze sondaże wyborcze nie przynoszą dobrych informacji Partii Regionów. Niepokoić może również oświadczenie dniepropietrowskiej Swobody, zgodnie z którym już w piątek o 13:30 milicja miała interesować się poczynaniami tamtejszych nacjonalistów. Pytanie, które należy zadać brzmi: czy jest to wyłącznie rutynowe sprawdzanie skrajnych elementów, uważanych przez władzę za zdolne do aktów sabotażu, czy może też zapowiedź przyszłych oskarżenia o zamachy pod adresem opozycji (co jakby pośrednio zostało już wyrażone przez Azarowa).  
Jednocześnie zamachy, przyznajmy, o stosunkowo niewielkiej skali i nienastawione na maksymalizację ofiar w ukraińskich warunkach nie wydają się być czymś szczególnym. Wystarczy wspomnieć, że tego samego dnia, gdy wybuchały bomby w Dniepropietrowsku nieopodal Lwowa ostrzelano z broni palnej dom przewodniczącego sokalskiej rady miejskiej. Można również przypominać liczne akty sabotażu związane z wojną pomników czy też wracać do ubiegłorocznych zamieszek dziewiątego maja we Lwowie, aby przekonać się, że rozmaite akty bezprawia (choć rzecz jasna na mniejszą skalę) są na Ukrainie rzeczą powszednią. 
Dlatego należy wątpić, aby wydarzenia te za kilka miesięcy ogniskowały emocje społeczeństwa. Chyba, że ktoś postanowi je wykorzystać w politycznej walce. O tym czy tak się stanie przekonamy się niebawem.    
Marek Wojnar

Powrót
Najnowsze

Litewski kalejdoskop

21.08.2017
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Skandal „rakietowy”?

18.08.2017
Paweł Kost Mychajło Samus
Czytaj dalej

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu