Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 04.08.2021
Michał Kacewicz

Sportowcy uciekali przed KGB za Breżniewa, uciekają za Łukaszenki

Kryścina Cimanouskaja nie jest pierwszą sportsmenką, którą władze chciały siłą ściągnąć do kraju z wielkiej imprezy sportowej. Białoruś Łukaszenki kontynuuje niechlubną tradycję z czasów komunistycznych reżimów, kiedy wielu sportowców nie wracało z igrzysk i zawodów międzynarodowych.
Foto tytułowe
Kryścina Cimanouskaja (fot. Twitter)

Białoruska lekkoatletka Kryścina Cimanouskaja odmówiła powrotu do Mińska z Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Jej konflikt z białoruskimi władzami sportowymi, oraz krytyczny stosunek do władz Alaksandra Łukaszenki niewątpliwie zagrażał jej bezpieczeństwu po powrocie. Dlatego zdecydowała się na radykalny, spektakularny krok. Wbrew woli tzw. działaczy z białoruskiego Komitetu Olimpijskiego nie wyleciała z Tokio. Poprosiła o pomoc Japończyków i MKOL (Międzynarodowy Komitet Olimpijski).

Prawie natychmiast zareagowała społeczność międzynarodowa, w tym wyjątkowo wyczulone na łamanie praw człowieka na Białorusi państwa Europy Środkowej. Polska i Czechy natychmiast zaoferowały azyl. Cimanouskaja ostatecznie poleci właśnie do Polski, która już dała jej schronienie i pomoc.


Jej przypadek nie jest wcale odosobniony. W ostatnich latach ucieczek sportowców z dużych imprez międzynarodowych z powodów prześladowań politycznych było mniej, niż w czasach zimnej wojny. Uciekali głównie Kubańczycy. Ostatnio z Florydy, z turnieju kwalifikującego do Igrzysk Olimpijskich w Tokio nie wrócił Cesar Prieto, jeden z czołowych, kubańskich bejsbolistów. Znawcy siatkówki mówią z kolei, że z kubańskich siatkarzy, którzy zbiegli za granicę i prosili o azyl, można by zbudować całkiem niezłą drużynę.

W 2010 r. w czasie mundialu w RPA krążyły pogłoski o czwórce piłkarzy z Korei Północnej, którzy mieli zdecydować się nie wracać do kraju, po przegranych sromotnie dla ich drużyny mistrzostwach. Jednak najsłynniejsze ucieczki sportowców wstrząsały ZSRR i blokiem wschodnim w czasie zimnej wojny. I to z nimi najwięcej wspólnego ma dzisiejsza sytuacja w białoruskim sporcie.

Uciekający szachiści i hokeiści

Pierwszy w historii uciekinier radziecki był szachistą. Aleksandr Alechin miał powody by obawiać się o swoje życie. Jeszcze w czasie rewolucji bolszewicy chcieli go rozstrzelać, gdyż pochodził z ziemiańskiej rodziny. Genialnego szachistę i mistrza świata uratowało osobiste zainteresowanie bolszewickich notabli szachami. W 1921 r. Alechin uciekł jednak do Francji i nigdy już do Rosji Sowieckiej nie wrócił. Inny szachowy mistrz, Wiktor Korcznoj poprosił o azyl w czasie turnieju w Amsterdamie w 1966r. Podobnie, jak dziś Białorusinka Cimanouskaja, krytykował początkowo głównie radziecką federację szachową. Dopiero, kiedy był bezpieczny na emigracji, opowiadał o nieludzkim systemie w ZSRR.

Jeszcze większy skandal wywołał skoczek do wody Siergiej Niemcanow. W czasie igrzysk w 1976 r. w Montrealu postanowił nie wracać do ZSRR. Siedemnastoletni wówczas skoczek twierdził, że zakochał się w amerykańskiej sportsmence (również skoki do wody) i postanowił zostać w Ameryce. Radzieckie władze rozpętały wówczas bezprecedensową kampanię propagandową pt. „Sergey come home!” (Siergiej, wracaj do domu). Oskarżały Kanadę, że siłą niemal zmusiła Niemcanowa do pozostania na Zachodzie. Moskwa groziła bojkotem Igrzysk Olimpijskich (kolejne miały się odbyć właśnie w radzieckiej stolicy). W mediach puszczano nagrania babci Niemcanowa, która z płaczem błagała wnuka, by wrócił. Ostatecznie, pod ogromną presją, młody sportowiec zdecydował się wrócić do ojczyzny. Radzieckie władze obiecały Kanadyjczykom, że nie spotkają go represje.

I rzeczywiście – Niemcanow kontynuuwał karierę sportową, ale miał zakaz udziału w zagranicznych imprezach. Później i tak wyemigrował na dobre – do USA. Jednak nigdy nie zrobił wielkiej kariery sportowej.
Na zdjęciu po prawej, Aleksandr Alechin mistrz szachowy - pierwszy uciekinier z ZSRR (fot. Wikicommons).

Innej, słynnej ucieczki epoki Leonida Breżniewa dokonali Ludmiła Biełousowa i Oleg Protopopow. Znakomita para łyżwiarzy figurowych w 1979 r. wymknęła się w czasie występów w Szwajcarii nadzorcom z KGB i poprosiła o azyl. Nie byli już wówczas wprawdzie sportowcami, sukcesy olimpijskie mieli już za sobą i występowali w balecie na lodzie. Mimo to w ZSRR zostali wyklęci i pozbawieni tytułów. Do Rosji przyjechali dopiero w czasach Władimira Putina, a podczas olimpiady w Soczi w 2014 r. byli nawet gośćmi honorowymi.

Już pod koniec ZSRR do USA uciekli hokeiści: Siergiej Fiedorow i Aleksandr Mogilnyj. Mimo, że ich ucieczka miała raczej charakter ekonomiczny – chcieli robić karierę w lidze NHL, to w Rosji byli wyklęci nawet po upadku komunizmu. Jeszcze w latach 90. wypominano im zdradę. Do Rosji mogli przyjechać dopiero po 1994 r.

Działacze z Łubianki

Zwykle bardzo licznym radzieckim reprezentacjom na igrzyskach i mistrzostwach, za granicą towarzyszył równie pokaźny sztab szkoleniowców i działaczy. Tak zresztą jest i dzisiaj, w przypadku większości ekip. W drużynie z ZSRR było jednak wielu „działaczy” z rangami oficerskimi w KGB. Mieli za zadanie pilnować sportowców, by nie uciekli i nie utrzymywali nadmiernie zażyłych kontaktów z obcokrajowcami.

W epoce Breżniewa słynne ucieczki sportowców (i artystów – np. w 1974 r. z USA nie wrócił baletmistrz Michaił Barysznkow) zaczęły bardzo niepokoić władze. Kiedy w 1979 r. z zawodów w Niemczech (RFN) nie wrócił pochodzący z Litwy kajakarz Vladas Cesiunas, KGB postanowił działać. Kilka miesięcy po ucieczce Vladas spotkał w barze w Dortmundzie niejaką Ursulę, która najprawdopodobniej podała mu w drinku jakiś narkotyk. Agentka KGB (bądź wschodnioniemieckiej STASI) była częścią operacji porwania litewskiego kajakarza.
Wiktar Łukaszenka szef Narodowego Komitetu Olimpijskiego Białorusi (fot. Wikicommons)

Cesiunasa wywioziono do ZSRR, gdzie grożono mu 15 letnim wyrokiem w ciężkim łagrze. Po latach sam sportowiec wyjaśniał, że w Niemczech zamierzał napisać książkę o dopingu w radzieckim sporcie. Opowiadał o tym w mediach, więc przed igrzyskami w Moskwie w 1980 r. KGB za wszelką cenę nie chciało dopuścić do skandalu. Ostatecznie Litwin do więzienia nie poszedł, ale do końca dni ZSRR był pod nadzorem służb, a w ramach represji wysłano go, jako trenera, do prowincjonalnej szkoły.

Władze radzieckie za wszelką cenę starały się sportowców, którzy postanowili prosić za granicą o azyl, wymazać z pamięci. Odbierano im stanowiska, stypendia sportowe, medale i zakazywano wspominać w mediach. Kiedy zniknięcie gwiazd dużego formatu było zauważalne, przyklejano im łatkę zdrajców ojczyzny. Sport pełnił w ZSRR ważną funkcję propagandową i ucieczki sportowców były szczególnie bolesne dla władz.

Tę tradycję kontynuuje na Białorusi Łukaszenka. Również on postanowił sprowadzić i ukarać niepokorną lekkoatletkę. Fakt, że się postawiła i jeszcze postanowiła prosić o azyl w Polsce, na pewno wywoła furię i odwetowe działania białoruskiego reżimu. Zwłaszcza, że sytuacja w białoruskim sporcie, od czasu ubiegłorocznych protestów, ogniskuje, jak w soczewce, społeczne nastroje w kraju.

Część sportowców podpisała list otwarty z apelem o uznanie wyborów z 9 sierpnia za nieważne. Część z nich wstąpiła do Fundacji Solidarności Sportowej, oraz brali udział w protestach. Spotkały ich represje. W więzieniu znalazł się m.in. trener judo Wital Szauluk, bokser (tajski boks) Alaksiej Kudzin, czy piłkarz Alaksandr Iwulin. Inni pozostają pasywni, albo, jak tenisistka Aryna Sabalenka, demonstracyjnie lojalni wobec Łukaszenki.
Michał Kacewicz - reporter i publicysta Biełsatu, zajmujący się tematyką wschodnią. Mieszkał i studiował w Rosji. Autor biografii Alaksandra Łukaszenki i Władimira Putina.

Ucieczka Kryściny Cimanouskiej, kiedy uwaga całego świata skupiona jest na Tokio, pomoże nagłośnić sprawę prześladowań politycznych na Białorusi. Przypomni światu, że czasy, kiedy sportowcy uciekali w obawie o swoje życie, wciąż trwają, a KGB jak pilnował i ścigał niepokornych, tak nadal pilnuje i ściga.