Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 20.06.2022
Dmytro Rybakow

Pierwsza cyberwojna światowa. Anonymous przeciwko Rosji

Kolektyw działających w internecie aktywistów Anonymous zyskał reputację wpływowej siły zdolnej rzucić wyzwanie globalnym korporacjom, autorytarnym sektom, międzynarodowym organizacjom terrorystycznym, a nawet rządom. W szczególności prezydentowi Rosji, któremu wypowiedział wojnę dzień po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę. Kim są Anonymous, czyje interesy reprezentują i czy naprawdę mają przypisywany im wpływ na działania na cyberfroncie?
Foto tytułowe
(fot. Shutterstock)

Przez kilkanaście lat Anonymous przyznawali się do serii zakrojonych na szeroką skalę cyberataków mających na celu deregulację cyberprzestrzeni, demonopolizację finansowej dyktatury rządów i demaskowanie przywódców globalnego terroryzmu.

Społeczność Anonymous jest tak konsekwentnie anarchistyczna, że nie posiada żadnej pionowej struktury zarządzania. To zdecentralizowany kolektyw „haktywistów” (od ng. Hack i activist), którzy współpracują ze sobą w ramach poszczególnych akcji, przez nich samych zwanych operacjami. Jedyną rzeczą, która łączy wszystkie znane dziś przejawy ich aktywności, jest maska Guya Fawkesa, członka grupy spiskowców, którzy 5 listopada 1605 roku przeprowadzili nieudany zamach na budynek brytyjskiego parlamentu.
Miejsce urodzin Guya Fawkesa (fot. Shutterstock)

Postać ta została spopularyzowana przez komiks V jak vendetta Alana Moore’a i Davida Lloyda, a następnie jego ekranizację w reżyserii Jamesa McTeigue’a. Jego bohater, V, zmaga się z ugruntowanym w Wielkiej Brytanii totalitarnym, neofaszystowskim reżimem, posługując się metodami klasycznego terroru.

Maska Guya Fawkesa stała się popularnym symbolem protestu nie tylko w cyberprzestrzeni. Została też wykorzystany podczas Arabskiej Wiosny w latach 2010–2012, lewicowo-anarchistycznego zrywu pod hasłem Occupy Wall Street w 2011 roku, a także protestów w Hongkongu w latach 2019–2020. Z biegiem czasu Anonymous i ich symbol stali się rodzajem franczyzy dla wszystkich ruchów występujących przeciwko ograniczaniu wolności obywatelskich.

Bezkrwawy terroryzm

Idea Anonymous jako kolektywu bezimiennych jednostek działających we wspólnym celu pochodzi z internetowego portalu 4chan, którego użytkownicy mogli publikować posty anonimowo. Jego administratorzy w 2004 roku otagowali wszystkie takie treści jako „Anonymous”, a społeczność 4chanowców zareagowała żartami, jakoby „Anonymous” był pojedynczym użytkownikiem.

Pierwsza kampania internetowa hakerów, którzy przedstawili się jako Anonymous, uderzyła w 2008 roku w Kościół Scjentologiczny, który według nich wykorzystywał internet do brutalnego prania mózgów swoich wyznawców. Zajmowali ich linię telefoniczną, wysyłali tzw. czarne faxy (pozbawione treści, ale mające zużycie tuszu w urządzeniach odbiorczych) i przeprowadzali ataki DDoS polegające na ciągłym, masowym generowaniu żądań dostępu do strony, co powoduje jej przeciążenie, awarie hostingu, a w ostateczności całkowitą blokadę.

W 2010 roku portal WikiLeaks zaczął publikować poufne dokumenty dotyczące wojny w Iraku i Afganistanie, a także korespondencję polityków i dyplomatów, doprowadzając do międzynarodowego skandalu. Zachodnie rządy usiłowały wywrzeć presję, nakazując zablokowanie możliwości przekazywania darowizn na rzecz WikiLeaks.

Anonymous odebrali to jako pogwałcenie podstaw demokracji i dostępu do znaczącej społecznie informacji. Z tego powodu przeprowadzili ataki DDoS na systemy płatności Mastercard, Visa i PayPal. Ten ostatni uległ i odmówił zablokowania środków WikiLeaks, chociaż konto pozostało zablokowane przez banki. Atak zademonstrował globalne możliwości społeczności haktywistów.

Podczas Arabskiej Wiosny w 2011 roku Anonymous pomogli rozprawić się z cenzurą zasobów rządowych państw arabskich w Internecie, a później włamali się na 485 stron internetowych chińskich mediów państwowych jako protest przeciwko represjom wobec Ujgurów.

W roku 2012 w Waszyngtonie i Londynie odbył się pierwszy marsz miliona masek pod hasłem „przeciw wszystkiemu złemu”, w którym mogli uczestniczyć wszyscy, jeśli tylko przywdziali maskę Guya Fawkesa. To od tego momentu kolektyw Anonymous zaczął się kojarzyć z jego wizerunkiem, z którym zaczęły się utożsamiać rozmaite grupy protestu o charakterze anarchosyndykalistycznym.

Anonyous wspierali też pomniejsze sprawy, mające lokalny charakter. W 2013 roku jeden z haktywistów nagłośnił sprawę gwałtu dokonanego na nastolatce przez dwóch zawodników szkolnej drużyny futbolowej w Ohio. Szantażował administratora strony drużyny i opublikował prywatną korespondencję i usunięte przez członków drużyny tweety, w których wyśmiewali ofiarę. Dzięki jego zaangażowaniu sprawców skazano, ale i sam haktywista nie uniknął więzienia.

Po 24 lutego 2022 roku uwagę Anonymous ściągnęła polityka Władimira Putina.

Anonymous przeciwko FSB

Trzeciego dnia wojny Anonymous opublikowali nagranie wideo, w którym obiecali odpowiedzieć na agresję Rosji na Ukrainę cyberwojną, w szczególności dewastacją e-portfeli rosyjskich posiadaczy kart bankowych, jeśli ci nie wyjdą na antywojenne protesty. Ich środki miały zostać przekazane ukraińskim siłom zbrojnym. Zgodnie z przewidywaniami był to tylko blef, ale setki tysięcy Rosjan w największych miastach wdarło się do banków i wycofało swoje aktywa, mocno uderzając w system bankowy i wywołując panikę na rynku walutowym.

Ataki DDoS przeprowadzono także na serwisy medialne Kremla, w tym na stronę internetową międzynarodowego kanału RT (dawniej Russia Today), który na krótko przedstawiał ataki bombowe na ukraińskie miasta i inne zbrodnie popełnione przez Rosjan na Ukrainie. Opublikowano także dane osobowe kilkudziesięciu pracowników ministerstwa obrony FR wraz z numerami ich telefonów.

28 lutego Anonymous zaatakowali stacje benzynowe w Rosji. W wyniku włamania na ekranach stacji dokujących pojawiło się hasło „Slava Ukrajini, herojam slava”. 10 marca włamali się do bazy danych Roskomnadzoru, czyli Federalnej Służby ds. Nadzoru w Sferze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej, odpowiedzialnej za blokowanie zasobów elektronicznych i sieci społecznościowych. W wolnym dostępie znalazło się 364 tysięcy akt. To samo stało się następnego dnia z 20 terabajtami plików z serwerów niemieckiej spółki córki państwowej korporacji Rosnieft, której prezesem zarządu był niegdysiejszy kanclerz Gerhard Schröder (zrezygnował z posady dopiero 21 maja).

Zaatakowany został nawet prezydent Putin. Hakerzy zmienili lokalizację jego jachtu w międzynarodowym systemie identyfikacji AIS, a także jego przeznaczenie. W rezultacie cały świat zobaczył, że jacht, który w systemie został przemianowany na „FCKPTN”, rzekomo rozbił się na Wyspie Wężowej, z której niesławny krążownik „Moskwa” został wysłany przez ukraiński garnizon graniczny pod znany wszystkim adres.

W końcu Anonymous ogłosili własną „operację specjalną” wobec rosyjskiej grupy hakerskiej Killnet. Haktywiści twierdzą, że adresy e-mail i hasła członków Killnetu zostały zhakowane i upublicznione w celu ujawnienia ich tożsamości i zapobieżenia działalności. Trudno zweryfikować tę informację. Popularny w środowisku IT bloger o nicku eTorus zapewnia, że udało mu się odwiedzić niektóre adresy i hasła na Facebooku i VKontakte (najpopularniejszej sieci społecznościowej w Rosji) i stwierdził, że większość uczestników cybergrupy Killnet to nastolatki.

„Są to w większości przeciętni cyberprzestępcy. Tworzą klony stron internetowych, w tym w obszarze e-handlu, kradną pieniądze z kart bankowych emerytów, szantażują firmy poprzez kradzież danych itp. Po pewnym czasie wpadają w ręce FSB, gdzie są wykorzystywani do hybrydowych operacji specjalnych” – powiedział, zastrzegający sobie anonimowość, ekspert Ministerstwa Transformacji Cyfrowej Ukrainy. Sami hakerzy Killnetu twierdzą na swoim kanale na Telegramie, że Anonymous opublikowali fałszywe dane. Rzekomo znają ponad 10 tysięcy prób ujawnienia swoich danych, ale żadne się nie powiodły.

16 maja Killnet ogłosił „pierwszą światową cyberwojnę”, obiecując wyeliminowanie rządów „nieprzyjaznych” krajów i „profaszystowskich” grup hakerskich. 21 maja Anonymous przyjęli wyzwanie i wypowiedzieli wojnę odwetową.

Cyberarmia czy lądowanie ochotników?

Nawet wojna w Ukrainie nie przekształciła Anonymous w zintegrowaną organizację. Dale Beran na łamach miesięcznika „The Atlantic” nazwał ich czymś w rodzaju pirackiej flagi, którą można zawiesić na maszcie przeciwko dowolnemu przeciwnikowi.

Ukraiński ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Kostantyn Korsun zgadza się: „To, co rozumiemy pod pojęciem cyberżołnierzy, istnieje tylko w systemie Pentagonu (NSA, National Security Agency), chociaż prywatny sektor IT aktywnie współpracuje z agencjami wywiadowczymi w wielu krajach, w tym w Wielkiej Brytanii. I zdecydowanie to nie jest tym, z czym może kojarzyć się Anonymous”.

"Największym konkurentem NSA są Chiny, ale cyberoddziałów w ścisłym tego słowa znaczeniu tam też nie ma. Rosja, pomimo szalonego PR-u, raczej nie znajdzie się wśród pięciu najpotężniejszych cybersił w świecie, w przeciwieństwie do Izraela” – powiedział mi zastrzegający anonimowość specjalista ds. cyberbezpieczeństwa Narodowego Banku Ukrainy. „Za Anonymous może kryć się ktokolwiek — zawodowi żołnierze lub oficerowie wywiadu, wolontariusze i po prostu hakerzy ” – dodał Korsun.

Anonymous w swoich działaniach używają dość prymitywnych środków, dalekich od technologii cyberwojny. Najczęściej są to proste ataki DDoS, co dowodzi, że szkielet inicjatywny ruchu składa się raczej z ambitnych amatorów niż z prawdziwych cyber-dywersantow. Jednak zdaniem Korsuna nie należy lekceważyć ich roli w zorganizowanym oporze wobec agresji Rosji na Ukrainę. „Najskuteczniejsze działanie haktywistów to obnażenie hipokryzmu wielkich zagranicznych korporacji, które mimo sankcji i ryzyka utraty reputacji nadal działają w Rosji, wspierając podatkami budżet rosyjskiej machiny wojskowej” – mówi ekspert.

Istotny jest również wkład Anonymous w zaszyfrowanie i uniemożliwienie dostępu do największego rosyjskiego hostingu wideo RuTube, który wznowił działalność dopiero po kilku tygodniach, zresztą, jak się wydaje, nie na długo.
Dr Dmytro Rybakow, mieszka w Kijowie. Jest dziennikarzem ekonomicznym. Współpracuje z Mind.ua. Absolwent Instytutu historii Uniwersytetu Jagiellońskiego i oraz Kyiv School of Economics

Inne artykuły Dmytro Rybakowa

W ten sposób w wojnie światowej wspólnoty demokratycznej z rosyjskim neoimperializmem i nuklearnym terroryzmem Kremla wyłania się kolejny front: cybersabotaż. Niesystematyczny i pozasystemowy, jest w stanie przeniknąć tam, gdzie działa stalowa kurtyna kremlowskiej propagandy i cenzura mediów.