Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 11.05.2023
Ihar Melnikau

Poeta w potrzasku. Niemcy go rozstrzelali, a Sowieci uwięzili

Podczas studiowania archiwalnych dokumentów związanych z historią niemieckiego obozu zagłady w Kołdyczewie na Białorusi z czasu II wojny światowej znalazłem wspomnienia białoruskiego poety Siarhieja Nowika-Piajuna, który w 1943 roku trafił do tego strasznego miejsca. Nie było to pierwsze – ani ostatnie – więzienie w życiu tego odważnego człowieka.
Foto tytułowe
Siarhiej Nowik-Piajun


Siarhej Nowik urodził się w sierpniu 1906 roku we wsi Leonowicze, w powiecie słuckim. W latach 1918–1924 uczył się w gimnazjum w Nieświeżu, a po jego ukończeniu wstąpił na kursy nauczycielskie w Wilnie. Chłopaka pociągała kultura białoruska, tradycje, etnografia. Jednak czasy nie były tym zainteresowaniom zbyt sprzyjające.
Pierwszy numer magazynu
Nowa Europa Wschodnia Online


Odrodzona II Rzeczpospolita obrała kurs na utworzenie narodowego państwa polskiego, w którym aspiracje mniejszości były postrzegane jako separatyzm. Stale obecna była groźba ze strony bolszewickiej Rosji, a potem Związku Radzieckiego, który starał się grać kartą narodowych sprzeczności na terenie Polski. W 1926 roku Nowik w rodzinnej wsi założył białoruski chór i teatr. Tam też wystawił sztukę Franciszka Alechnowicza Ptak szczęścia.

W tym czasie Siarhiej Nowik przyjął pseudonim „Piajun” (śpiewający). Założył koło Towarzystwa Szkoły Białoruskiej, bibliotekę białoruską, a także podziemne szkoły białoruskie w Leonowiczach i okolicach. Rozwój edukacji mniejszości narodowych był uważany przez władze polskie za niebezpieczny, a białoruskość za szlak do sowieckości. Samych Białorusinów miano za element prokomunistyczny. Dlatego większość przedsięwzięć białoruskich miała charakter podziemny. Później Nowik zaczął też używać pseudonimu „Młody dziad”.

Wkrótce działalność Białorusina została zauważona przez polskie władze i w 1926 roku Nowik został zesłany do miasta Świecie nad Wisłą, gdzie przebywał przez pięć lat. W latach 1927–1931 pisał dla białoruskiego magazynu dla dzieci „Zarianka”, który był wydawany w Wilnie. Tam też w 1927 roku wydano jego książki: Choinkę Dziadka Mroza, Pokój w wynajmie i Cudowną noc. W 1931 roku wrócił do Nowogródczyzny, ale szybko został aresztowany przez policję za działalność probiałoruską i wysłany pod nadzór do Słonimia. Tam ożenił się z Ludmiłą Gorusową, która uważała siebie za Polkę. W lutym 1936 roku kupił dom, wkrótce urodziła im się córka.


W latach 1938–1939 Siarhiej wraz z żoną Ludmiłą wydawał w języku polskim „Gazetę Słonimską”. Pierwszy numer ukazał się 25 grudnia 1938 roku, w styczniu wydano jeszcze dwa numery, po czym gazeta z nieznanych nam dziś powodów przestała istnieć. W tym czasie sytuacja w Europie była niespokojna. Polska przygotowywała się do wojny, a jej władze bardzo negatywnie reagowały na wszelkie przejawy rzekomego separatyzmu. W marcu 1939 roku Siarhiej Nowik został ponownie aresztowany przez polskie władze i wtrącony do więzienia w Baranowiczach. 17 września 1939 roku znalazł się na wolności. Początkowo władze radzieckie nie zapobiegały białorutenizacji nowych zachodnich terenów sowieckiej Białorusi. Siarhiej pracował jako inspektor okręgowego oddziału edukacji narodowej.
Żona Ludomiła i córka
12 listopada 1939 roku spotkał się w Słonimiu z pisarzem ludowym Białorusi Janką Kupałą, który przybył, aby zobaczyć się z białoruskim poetą Galjaszem Lewczykiem. Przez całe życie Nowik-Piajun w rozmowach z przyjaciółmi wspominał to spotkanie i był z niego dumny. To Kupała poradził Siarhejowi, aby podpisywał swoje dzieła nazwiskiem Nowik-Piajun.


Siarhiej Nowik-Piajun w 1940 roku został jednym z organizatorów Muzeum Krajoznawczego w Słonimiu i jego dyrektorem. Dużo podróżował po dawnych siedzibach szlacheckich i zbierał różne artefakty kulturowe, które stały się eksponatami jego muzeum. W 1941 roku urodziła mu się druga córka. Po ataku Niemiec na Związek Radziecki właśnie dzięki Nowikowi, a także krajoznawcy Jerzemu Stabrowskiemu udało się uratować i ukryć eksponaty muzeum, które wróciły doń po wojnie.


Przez obóz niemiecki i radziecki


Podczas okupacji hitlerowskiej Siarhiej Nowik-Piajun pomagał sowieckim partyzantom, jednak jesienią 1943 roku na jego trop wpadła niemiecka SD ze Słonimia. „Z muzeum słonimskiego, w którym pracowałem i mieszkałem, Niemcy zabrali wszystkie moje rzeczy, w tym moją mandolinę. Spodziewając się śmierci w samotnym więzieniu w Słonimiu, stworzyłem piosenkę Mandolinoczka i «zapisałem» ją w pamięci” – pisał w 1988 roku w liście do białoruskiego dziennikarza Siarhieja Czychryna białoruski poeta. Podczas przesłuchań poeta milczał i Niemcy postanowili go wysłać do placówki SD w Baranowiczach. Ludmiła próbowała pomóc mężowi i poprosiła śledczego SD Wacława Żółtka o uwolnienie bliskiej jej osoby. Jednak ten odmówił pomocy. Wtedy Ludmiła powiedziała mu: „Dzisiaj siedzimy my, a jutro do więzienia pójdziesz ty”. W odpowiedzi Żółtek aresztował również Ludmiłę Nowik. Oto, jak Nowik-Piajun opisał swoją tragedię we wspomnieniach opublikowanych w książce Pamięć na Białorusi:
Nowik-Piajun ze znajomymi



„Wraz ze mną aresztowano Minkowskiego, Osipczyka i innych obywateli radzieckich, z którymi zabrano mnie do SD w Baranowiczach, gdzie śledczy Kiszka oświadczył, że zostałem skazany na śmierć. Tam dowiedziałem się, że moja żona Ludmiła Nowik została aresztowana. 9 maja 1944 roku 90 więźniów, w tym mnie i moją żonę, skierowano z Baranowicz do obozu zagłady w Kołdyczewie. Zatrzymano mnie przy komendaturze obozowej i wezwano na przesłuchanie kobietę, która na imie miała Walia, nazwiska jej nie pamiętam. Wiem, że była nauczycielką. Stamtąd została wyprowadzona pobita, zakrwawiona, jej ubrania były podarte. Zostałem również wezwany na przesłuchanie, gdzie jakiś Niemiec zapytał, kim jestem. Odpowiedziałem, że jestem poetą białoruskim. Wszedł [komendant staży obozowej w Kołdyczewie Mikołaj – przyp. I.M.] Kalko i Niemiec, zwracając się do niego powiedział: «Spójrz, panie poruczniku, oto poeta białoruski». I wskazał na mnie. Kalko poprosił mnie o nazwisko i natychmiast uderzył pięścią w szczękę z taką siłą, że upadłem. Jakiś Niemiec usiadł mi na plecach, a inni zaczęli bić kijami. Zacisnąłem zęby, milczałem. Zmuszano mnie do kilkukrotnego wstawania, a potem wyrzucono. Wszyscy zostaliśmy zapędzeni na teren obozu i kazano nam w dwie minuty przyszyć dwa paski na piersi. Kto nie zdążył, został pobity. Następnie umieszczono nas w baraku. Barak był przepełniony więźniami. Kobiety trzymano w osobnym baraku. Tam też była moja żona”.



Siarhej przebywał w obozie w Kołdyczewie do lata 1944 roku.
Grób zbiorowy w Kołdyczewie

Na początku lipca Niemcy postanowili rozstrzelać ostatnich więźniów tego strasznego miejsca. Ten los stał się udziałem Ludmiły w nocy z 1 na 2 lipca, a 4 lipca wśród innych więźniów na śmierć zaprowadzono również Siarhieja Nowika-Piajuna. Strzał jednak tylko zranił poetę, który wpadł w zbiorowy grób. Gdy Niemcy opuścili miejsce egzekucji, Siarhej wydostał się z dołu i wrócił do Słonimia, już wyzwolonego od Niemców.

Później Siarhej ponownie pracował w Słonimskim Muzeum Krajoznawczym. Jednak 23 grudnia 1944 roku na podstawie anonimowego donosu poetę aresztował NKWD i oskarżył go na podstawie art. 63 pkt 2 Kodeksu karnego BSSR o zdradziecką działalność w okresie okupacji: „współpracę z Niemcami”. 24 marca 1945 roku Siarhej Nowik-Piajun został skazany na 10 lat pracy obozowej, a także 5 lat pozbawienia praw publicznych i wysłany do wsi Ust-Nera w Jakuckiej ASRR. W maju został wysłany do obozu. Teściowa Nowika-Piajuna Leokadia jako Polka zabrała jego córki do PRL-u. Później pisała nawet do kierownika Rady ministrów ZSRR Gieorgija Malenkowa, aby pozwolił uwolnić Siarheja Nowika-Piajuna i dał mu możliwość wyjazdu do Polski. Jednak białoruski poeta odmówił opuszczenia swojej rodzinnej ziemi.

Pod koniec 1958 roku, podczas odwilży za czasów Chruszczowa Siarhiej został zrehabilitowany i uwolniony, wkrótce potem wrócił na Białoruś i zamieszkał w Słonimiu, potem w Nieświeżu, a od 1960 roku w Mińsku. Na list do KGB z pytaniem, jaka była jego wina, poeta otrzymał odpowiedź: „Drogi Siarhieju Michajłowiczu, nie jesteście winni”.


Powrót do Leonowic


Ihar Melnikau - doktor historii, adiunkt Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapiehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.

Inne artykuły Ihara Melnikau
W 1962 roku w Baranowiczach toczył się proces byłych strażników obozu koncentracyjnego w Kołdyczewie. Na ławie oskarżonych znaleźli się Mikołaj Kalko oraz jego pomocnicy w zabijaniu ludzi: Leon Sienkiewicz, Michał Kuchta i Andrzej Królewicz. Poeta białoruski był jednym ze świadków, a proces zakończył się dla oskarżonych wyrokami śmierci.

W latach 1960–1980 Siarhiej Nowik-Piajun zajmował się pracą literacką, dużo pisał. Od 1966 roku współpracował z białoruskim tygodnikiem „Niwa” w Białymstoku. Często zwracał uwagę na konieczność zachowania czystości języka białoruskiego, a także jego rozpowszechniania. Zmarł w 1994 roku, został pochowany w Leonowicach.