Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Ukraina / 30.11.2023
Maciej Piotrowski

Trauma przerodziła się w artystyczną dojrzałość. Kryzys społeczny rozwinął ukraińskie kino

Czym są lata 90. dla Ukrainy? To coś więcej niż dekada. To symbol, słodko-gorzki mit, który tkwi głęboko w pamięci zbiorowej. Najmłodsze pokolenie twórców kina i literatury postanowiło o nim opowiedzieć.
Foto tytułowe
Ukraiński festiwal filmowy, Fot. Sofiya Stolyar


Posłuchaj słowa wstępnego drugiego wydania magazynu online!


Nad Dnieprem mówi się na tamten okres lychi dewiatnosti, czyli biedne/straszne lata 90. Z jednej strony pozostało po nich traumatyczne doświadczenie ubóstwa i społecznego kolapsu. Z drugiej – był to czas dzieciństwa i młodości wielu twórców, którzy teraz, w drugiej dekadzie nowego millenium, wchodzą w artystyczną dojrzałość i próbują przepracować swoje doświadczenia.

Głośne ukraińskie filmy tego roku, z którymi polski odbiorca mógł się zapoznać w kinach lub na streamingach – Pamfir, Luksemburg, Luksemburg і Kamień, papier, granat – łączy ważny motyw przewodni. To figura ojca: utraconego, poszukiwanego, odnajdywanego i żegnanego. Choć nie wszystkie z tych produkcji odwołują się do tamtej mrocznej dekady, to oferują wspólną odpowiedź na to, jak Ukraina chciałaby sobie poradzić ze swoją przeszłością.

Co symptomatyczne, filmy te zostały wyreżyserowane przez osoby wychowane właśnie w latach 90.: stoją za nimi Iryna Ciłyk (ur. 1982) i Artem Czech (ur. 1985), Dmytro Sucholytkyj-Sobczuk (ur. 1983) i Antonio Łukicz (ur. 1992).

Romantyka à la russe


Ciemna zimowa noc bez prądu. Mafiozi w beemce. Leonid Kuczma w sobolowej czapce. To kadry, które widzimy w ukraińskich filmach dokumentalnych o tamtym okresie.

Lata 90. były dla Ukraińców czasem weryfikacji nadziei. Okazało się, że wymarzona niepodległość nie przyniosła poprawy sytuacji gospodarczej. PKB w ciągu dekady spadł tam dwuipółkrotnie, pojawiło się masowe bezrobocie, zamykano zakłady pracy. Socjologowie piszą o silnym kryzysie mężczyzn, którzy nie mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości i popadali w nałogi.

Początek nowego milenium był okresem boomu ekonomicznego, kolorowych rewolucji i nowych nadziei. Doświadczenie uprzedniej dekady szybko zeszło do głębin ukraińskiej podświadomości. „Gdy tylko realne lata 90. dobiegły końca, ich miejsce zajęło wyobrażenie, które odcisnęło ślad w literaturze, muzyce i kinie. Im bardziej odległa w czasie była tamta dekada, tym bardziej ją romantyzowano” – twierdzi Ołeh Krysztopa, reporter i autor antologii dokumentalnej o Ukrainie w tamtym okresie. Według niego jednym z pierwszych, którzy wprowadzali mit tamtego okresu do ukraińskiej kultury, był Serhij Żadan, autor powieści Depeche Mode opowiadającej o życiu nastolatków ze wschodniej Ukrainy. Temat kryminalnych porachunków, zmagań milicjantów i złodziei, eksploatowała natomiast rosyjska popkultura, która miała wówczas olbrzymi wpływ na Ukraińców. „W 2000 roku fala moskiewskiej kultury wróciła do Ukrainy z nową siłą brutalnego kapitalizmu wzmocnionego romantyką mafijnego świata” – twierdzi Krysztopa.


Odpowiedzią na tę sytuację w ówczesnej ukraińskiej kulturze wysokiej był przede wszystkim eskapizm: ucieczka ku historycznym idyllom (jak w micie galicyjskim fenomenu stanisławowskiego) i wyobrażonej europejskości. Niedofinansowana i słaba kadrowa ukraińska kinematografia tego okresu nie funkcjonowała wówczas zbyt dobrze. Tamtejszy przemysł filmowy okrzepł dopiero po 2014 roku, gdy pojawiło się sensowne wsparcie finansowe od państwa. Dzięki niemu głos ukraińskich filmowców jest coraz silniejszy i lepiej słyszalny w społeczeństwie. Twórców młodego pokolenia, którzy rozwinęli dzięki temu skrzydła, połączyła misja opowiedzenia o swoim dzieciństwie i traumach z nim związanych.


Ojciec nieujawniony


„Nie można żyć wspomnieniami z przeszłości, trzeba się od nich wyzwolić. Nie można wyzwolić się od wspomnień z przeszłości, trzeba nauczyć się z nimi żyć” – to fragment filmowego monologu Wasi, jednego z dwóch głównych bohaterów Luksemburga, Luksemburga, najgłośniejszej produkcji kinowej Ukrainy 2023 roku, wyreżyserowanej przez Antonio Łukicza.

Pierwsze sceny tego dzieła przenoszą nas na ukraińską prowincję 1998 roku, do miasteczka Łubnie. Poznajemy tam dwóch braci bliźniaków i ich tajemniczego ojca, który wygląda jak typowy riszała z lat 90. czyli człowiek mogący załatwić wszystko.

Ten epizod stanowi tylko wstęp do całej opowieści, gdyż reszta fabuły rozgrywa się już współcześnie. Ojciec znika, a jego synowie i matka próbują znaleźć dla siebie miejsce w nowej rzeczywistości. Głównym bohaterom, już dorosłym, przypisano kontrastowe role: to duet policjanta i łobuza, poczciwcy i nieudacznika, drania i niewiniątka. Wreszcie jeden z braci celebruje pamięć o ojcu, a ten drugi chce o nim zapomnieć. W pewnym momencie otrzymują informację, że ich rodzic najprawdopodobniej umiera w szpitalu w Luksemburgu.

Warto na marginesie wspomnieć, że w role głównych bohaterów mistrzowsko wcielili się aktorzy-naturszczycy Amil i Ramil Nasirow, raperzy z małej wioski Blizniuki (ukr. Bliżniacy). To założyciele wiejskiej grupy hip-hopowej Kurgan&Agregat, która dzięki satyrycznym tekstom zdobyła dużą popularność w Ukrainie. Za filmowy debiut pierwszy z nich otrzymał nagrodę Kinokoło dla najlepszego ukraińskiego aktora 2023 roku. Bracia wprowadzili do filmu sporo autentyzmu i humoru, który szczególnie przejawia się w języku (aktorzy rozmawiają w lokalnym surżyku: mieszance ukraińsko-rosyjskiej).

Sednem filmowej opowieści jest wspólna wyprawa Wasi i Koli do zachodniego miasta milionerów. Bracia ruszają, by odkryć, kim stał się ich rodzic. Superbohaterem z filmu kryminalnego według dziecięcych wyobrażeń? Czy może gastarbaiterem, który umiera bez grosza? Ich wyjazd do mitycznej Europy jest jednak przede wszystkim podróżą w głąb siebie. I nieważne, czy ich ojciec okaże się menadżerem gwiazd futbolu, cieciem pilnującym willi w Luksemburgu czy może pracownikiem stacji benzynowej w zachodniej Ukrainie. Istotne jest coś innego. Główny bohater o dwóch twarzach – bo obraz braci bliźniaków można tutaj postrzegać jako dwa oblicza jednego psyche – potrzebuje uwolnić się od niszczącego go rozdwojenia. I właśnie dzięki tej wyprawie odnajduje on ukojenie i zyskuje psychiczną spójność, która pozwala mu pogodzić się z przeszłością. A z nim – symbolicznie – może to osiągnąć całe pokolenie zagubionych dzieci lat 90.


Ukraiński festiwal filmowy, Fot. Sofiya Stolyar
Ojciec wyobrażony


„Dorastaliśmy w postkolonialnym kraju, w niesprzyjających warunkach, a jako dorośli stajemy na progu nowego doświadczenia, strasznego i niezmywalnego” – napisał ukraiński pisarz Artem Czech w eseju Wino z jednego zbioru. W przytoczonym zdaniu esencjonalnie przedstawia się przesłanie filmu Iryny Ciłyk Kamień, papier, granat będącego ekranizacją powieści wspomnianego wyżej autora (prywatnie męża reżyserki). Tytuł książkowego wariantu brzmi Chto ty takyj?, czyli „Kim jesteś?” i właśnie takie tożsamościowe pytanie stawiane jest co chwilę przed jej bohaterem, typowym dzieckiem lat 90. Obserwujemy go w ciągu całej dekady, jak dorasta i rozwija swoje relacje z rodzicami i opiekunami.

Ojciec głównego bohatera jest mężczyzną w kryzysie wprost z podręczników socjologicznych o latach 90. Gdy nie pracuje za granicą, przebywa w stanie depresyjnej śpiączki na kanapie przed telewizorem. Jest słaby i nijaki, nie oferuje dziecku ani autorytetu, ani godnych warunków życia. Kończy żałośnie: musi chować się do szafy w domu przed pożyczkodawcami.

Tymofij – bo tak nazywa się mały bohater powieści i filmu na jej podstawie – wychowuje się właściwie bez opieki, bo matka wyjeżdża za chlebem do Kijowa. Jako czternastolatek podejmuje przedwczesną próbę niezależnego mieszkania z dziewczyną. Jest typowym dzieckiem lat 90., które jak opisuje je Czech: „Dorastały bez ojców, naiwne w swej brutalności, wyzywały się, uciekały z domu, wracały zmarznięte i głodne, ale nie przepraszały, tylko zamykały się w swoich pokojach i ukradkiem przeżywały swoje dzieciństwo, tak jakby czekało je coś lepszego”.

Chłopiec znajduje substytut ojca w Feliksie: partnerze swojej babci, weteranie wojny w Afganistanie, alkoholiku cierpiącym na PTSD. W filmie w tę rolę świetnie wcielił się ukraiński pisarz Jurij Izdryk. Jest agresywny, rozbity, ale na swój sposób magnetyzujący uwagę dzieciaka. Czech oparł tę postać na swoich własnych obserwacjach. Jak pisze we wspomnianym eseju: „W dzieciństwie mieszkałem pod jednym dachem z prototypem powieściowej postaci, z bliska widziałem jej łzy, cierpienia, rozpacz, strach, przebłyski rozsądnego myślenia i przerażające majaczenia w delirium — wszystkie sytuacje graniczne”. Choć dzieciak początkowo brzydzi się Feliksa, później przeżywa z nim młodzieńcze przygody: strzela z kałasznikowa, sprzedaje makulaturę, bije się z lokalnymi bandytami.

Takiego intruza w rodzinnym życiu jak Feliks można byłoby zapomnieć, wypchnąć poza obrzeża pamięci. Tymczasem Czech i Ciłyk przywracają go do życia i opisują z wyrozumiałością, a nawet pewną czułością. Relacja autorytet–uczeń, dziadek–wnuk jest w tym wydaniu skrzywiona, zdegenerowana, jak cała rzeczywistość za oknem na blokowisku miasta Czerkasy. A jednak zostaje zauważona i uprawomocniona jako wspomnienie, do którego można wrócić.


Ojciec pochowany


Film Pamfir charakteryzuje zupełnie inna stylistyka niż wspomniane powyżej dzieła. Nie trafiamy już na szare blokowiska ukraińskich miast z dekoracjami, gadżetami i muzyką z lat 90. Tym razem oglądamy karpacką wieś, współczesną, ale nadal silnie zakorzenioną w tradycyjnej ludowości. Największą siłą produkcji jest zresztą genialna strona wizualna, na takim poziomie, którego w ukraińskim kinie nie widzieliśmy od czasów Cieni zapomnianych przodków Siergieja Paradżanowa z 1964 roku. Tak jak tamta legenda ukraińskiej kinematografii, również produkcja Sucholytkiego-Sobczuka wciąga nas do magicznego świata huculskich wsi z jej wierzeniami i mitologią.

I tutaj znajdziemy historię o młodym chłopcu wychowującym się bez ojca, który tak jak w powyżej opisanych dziełach wpisuje się w archetyp mężczyzny lat 90. Leonid to były przemytnik (najlepszy we wsi), mistrz lokalnych walk karnawałowych, emigrant wyjeżdżający za chlebem. Tylko że w tym przypadku rodzic – wyczekany i wytęskniony – w końcu się zjawia i jest przepełniony męską, czy może nawet zwierzęcą, siłą. Syn Nazar jest w niego wpatrzony, widzi w nim wzór i autorytet. Na prośbę żony mężczyzna ma zacząć nowe, uczciwe życie. Ostatecznie jednak złe fatum nie pozwala wyplątać się z sieci kryminalnych układów. Mężczyzna podejmuje walkę z losem, ale na marne. Również on musi odejść.

W końcowej scenie filmu (uwaga: spoiler!) Leonid i Nazar wpadają w bandycką pułapkę i zostają wpędzeni do ciemnego, podziemnego tunelu. Starszy z bohaterów postanawia poświęcić swoje życie: żegna syna ojcowskimi słowami mądrości i nakazuje mu, by ratował się i przeszedł na drugą stronę granicy, ku lepszej przyszłości. W finale filmu oglądamy, jak syn wychodzi spod ziemi, rodzi się na nowo, a ojciec (a więc z nim przeszłość) pozostaje głęboko pochowany.


Pożegnanie z przeszłością


Każde z tych dzieł można interpretować na wiele sposobów. Choćby przez pryzmat religijny – szczególnie w wypadku Pamfira, który silnie nawiązuje do mitu biblijnego Hioba. Można też, rzecz jasna, odwoływać się do psychologii osobistej i freudowskiego kompleksu ojca. Ja chciałbym spojrzeć na wykorzystanie toposu ojca w powyżej wspomnianych produkcjach z punktu widzenia historii społecznej.
Maciej Piotrowski -  z wykształcenia historyk i ukrainoznawca, z pasji animator kultury. Tłumacz literatury z języka ukraińskiego m.in. utworów Mike'a Johannsena, Hryhorija Czubaja, Andrija Bondara i Wasyla Barki. Inicjator spotkań translatorskich Rozstaje. Współpracuje m.in. ze Stowarzyszeniem Folkowisko, Kolegium Europy Wschodniej i Stowarzyszeniem Czajnia. Pracował jako specjalista ds. merytorycznych przy projekcie wystawy stałej Muzeum Hołodomoru w Kijowie.

Inne artykuły Macieja Piotrowskiego

„Mówią, że rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci. A czy my, dzieci, powinniśmy nieść odpowiedzialność za swoich rodziców?” – mówi w pewnym momencie Wasia, bohater Luksemburga, Luksemburga. I to też jest pytanie, które stawiają sobie wspomniani ukraińscy artyści. Co zrobić z symbolizowaną przez filmowych ojców wstydliwą, biedną przeszłością lat 90. z jej kryminalnym posmakiem? Wyrzec się jej, zapomnieć i wyrzucić poza margines pamięci?

Autorzy opisanych dzieł decydują inaczej. Uznają przeszłość za część siebie, prawomocny fragment ich wspólnej historii. Symbolicznie postanawiają ją (pamięć) wraz z nim (ojcem) pochować i wreszcie, w godny sposób, zamknąć tamten rozdział dziejów kraju. Artystycznie jest to gest odważny: ukraińscy twórcy młodego pokolenia akceptują w ten sposób niełatwe lata dzieciństwa jako część dziedzictwa, które jednak nie musi mieć już wpływu na ich przyszłość.