Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Rosja / 09.09.2025
Patryk Kulpok
Od uścisku z Muskiem do defilady w Moskwie. Fidias Panajotu głosem Rosji w Parlamencie Europejskim
Fidias Panajotu, 25-letni youtuber z Cypru, który zasłynął absurdalnymi wyzwaniami i viralowym uściskiem z Elonem Muskiem, w ciągu roku stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych europosłów. Bez partyjnego zaplecza zdobył rekordowe poparcie, obiecując „demokrację online” i głosowania sterowane ankietami w mediach społecznościowych. Dziś coraz częściej określany jest mianem „rosyjskiego aseta” – krytykuje wsparcie dla Ukrainy, głosuje wbrew większości PE i podróżuje do Moskwy, wywołując burzę w Brukseli i na Cyprze.
Fidias Panajotu i Elon Musk (@Fidias0 na X)
Fidias Panajotu (ur. 10 kwietnia 2000 r., Meniko k. Nikozji) wszedł do polityki tylnymi drzwiami – przez feedy TikToka i YouTube’a. Zamiast struktur i programów miał wyzwania, livestreamy, ankiety i poczucie wspólnoty z widzami. Latem 2024 r. zdobył mandat eurodeputowanego jako kandydat niezależny z wynikiem ok. 19,4% – bez klasycznej kampanii i partyjnego zaplecza. To na Cyprze wydarzenie bez precedensu. Oficjalne zestawienia oraz analizy po wyborach konsekwentnie odnotowywały jego „meteorytowy” awans, a także nietypową demografię poparcia (bardzo młodzi wyborcy, mobilizowani online).
Na tle sześciu cypryjskich mandatów do PE ujawnia się tu coś więcej niż ciekawostka: fiasko tradycyjnych kanałów docierania do młodych i sukces polityki „wąskich gardeł”, polegającej na zdobywaniu uwagi w miejscach, gdzie publiczność spędza czas (feed, rolki, stories). Agencje i think tanki, analizujące wyniki z 2024 r., odnotowały, że nowa fala kandydatów bazujących na platformach wideo redefiniuje kampanijne reguły gry.
Po wejściu do PE Fidias zaczął praktykować „metapolitykę”: głosowania „sterowane” ankietami w mediach społecznościowych, livestreamową „sprawozdawczość” i deklarowaną transparentność („Zrobię, co wskazaliście w sondzie”). Do tego doszła autoprodukcja treści: podcasty, rolki tłumaczące „co robi europoseł”, a nawet obietnica aplikacji do głosowań w stylu „demokracji bezpośredniej”. Ten performatywny styl nie jest tylko marketingiem – przekłada się na realne decyzje, jak choćby deklaracje w sprawie głosowań personalnych czy stanowisk w debatach. Jego oficjalny profil w PE potwierdza, że nie należy do żadnej grupy i pracuje m.in. w Komisji Kontroli Budżetowej (CONT), Komisji Rozwoju Regionalnego (REGI), a także w nowej komisji specjalnej EUDS (European Democracy Shield).
W styczniu 2025 r. „Politico” ochrzciło go mianem „człowieka Muska w Parlamencie Europejskim” – skojarzenie nieprzypadkowe, bo to właśnie viralowy uścisk z Elonem Muskiem (jeszcze przed wejściem do polityki) katapultował Fidiasa w globalny obieg. Od tamtego czasu miliarder wielokrotnie wzmacniał jego treści na platformie X, co rozszerzało zasięg przekazu młodego europosła poza cypryjską bańkę. „Politico” zwracało uwagę, że w kilku kluczowych sprawach (od wolności słowa po wątki ukraińskie) ich linie retoryczne bywały zbieżne.
To naddaje tej historii wymiar geopolityczny. Gdy Musk – z własnymi sporami z instytucjami UE – sygnalizuje sympatię dla „antybiurokratycznych” outsiderów, tacy gracze jak Fidias dostają nie tylko uwagę, ale i legitymizację „z zewnątrz”. Stąd już niedaleko do polityki „algorytmicznej”: im ostrzejszy komunikat, tym większe zasięgi i presja na instytucje.
Skręt ku Moskwie
Jesienią i zimą 2024 r. Fidias zaczął kwestionować sens kontynuowania wsparcia dla Kijowa. Kulminacja nastąpiła w maju 2025 r., gdy 7 maja w Strasburgu mówił o „złamanym kompasie moralnym Europy”, co wywołało ostrą ripostę niemieckiego liberała z FDP Moritza Körnera. Ten publicznie dopytywał, czy Fidias był w ogóle w Ukrainie i czy rozumie ciężar swoich słów w kontekście odpowiedzialności za młodych odbiorców. Następnego dnia, 8 maja, eurodeputowany jako jeden z zaledwie trzech głosował przeciw rezolucji wzywającej do powrotu do Ukrainy ok. 20 tys. dzieci przymusowo wywiezionych przez Rosję (później zmienił głos na „wstrzymujący się”). Rezolucja przeszła ogromną większością 516–3–34.
9 maja, w symboliczny dla Kremla Dzień Zwycięstwa, Fidias poleciał do Moskwy z grupą europosłów z niemieckiej BSW (Ruch Sahry Wagenknecht) i słowackiego SMER-u (Kierunek – Socjalna Demokracja). Zapowiadał, że jedzie „jako głos pokoju”, by „promować dialog”. Rzecznik PE szybko zdystansował się od tej wypowiedzi, informując, że to podróż w „charakterze prywatnym”, bez żadnej misji europarlamentu. Dodatkowo przypomniano, że ewentualne koszty pokryte przez podmioty trzecie muszą być zgłoszone w publicznym rejestrze.
W kolejnych wywiadach Fidias twierdził, że sfinansował wyjazd z własnych środków. Podczas głośnej rozmowy z Caolanem Robertsonem (irlandzko-brytyjskim dziennikarzem mieszkającym w Ukrainie) padło pytanie: „Dlaczego zapłaciłeś z własnej kieszeni, żeby pojechać do Moskwy w Dzień Zwycięstwa?” – co miało potwierdzać jego wersję finansowania. Robertson określił go jednak wprost mianem „aseta Rosji”, uściślając, że nie chodzi o bycie opłacanym, tylko o realne wzmacnianie kremlowskiej narracji z mandatem europejskiego polityka.
Spór o definicję „rosyjskiego aseta”
„Russian asset” – w publicystyce i analizach bezpieczeństwa – to niekoniecznie agent wynagradzany czy kontrolowany, lecz ktoś, czyje działania i komunikaty mają wartość dla celów Kremla. W rozmowie z Robertsonem Fidias wszedł na bardzo ryzykowne pole, relatywizując dramat porwań dzieci („Skąd wiesz, że niektóre z nich nie są szczęśliwe w Rosji?”) i odrzucając zarzuty o propagandę. Wywiad obiegł platformy społecznościowe i media regionu, wzmacniając krytykę. Z kolei w cypryjskiej debacie publicznej pojawił się ton, że „użyteczny idiota Putina” to określenie wcale nieprzesadzone.
Cypr od dekad utrzymuje wielowarstwowe relacje z Rosją: historyczne, religijne (prawosławie), ekonomiczne (bankowość, usługi offshore, nieruchomości). Jeszcze przed kryzysem 2013 r. i późniejszymi sankcjami wobec Moskwy wyspa była postrzegana jako „ulubiona przystań” rosyjskich pieniędzy, co dokładnie opisywały śledztwa dziennikarskie i raporty agencji. Choć w ostatnich latach Nikozja deklaruje odcięcie się od tej zależności (spadek depozytów rosyjskich, współpraca z USA przy egzekwowaniu sankcji), pamięć o starych powiązaniach rezonuje. To sprawia, że prorosyjskie nuty w ustach cypryjskiego europosła brzmią szczególnie dwuznacznie.
Do tego dochodzi wewnętrzny, nierozwiązany konflikt wyspy. W lipcu 2025 r. Fidias opublikował głośny wywiad z liderem Turków cypryjskich Ersinem Tatárem, nagrany w północnej, okupowanej części wyspy. Był to książkowy przykład medialnego „mijania się” intencji z efektami. Sam eurodeputowany dowodził, że rozmowa służy „poznaniu drugiej strony”. Rząd Republiki Cypryjskiej, partie i wielu komentatorów zobaczyli w tym raczej podkopywanie pozycji Nikozji i pomoc w normalizacji „prezydenckiej” retoryki nieuznawanego na arenie międzynarodowej przywódcy północy. Spór o proporcje, pytania i „ostrze” rozmowy niewiele zmieniły: liczą się symbol i miejsce nagrania.
„Głos pokoju” czy „mikrofon Kremla”
Fidias przedstawia siebie jako „głos pokoju”. Problem w tym, że zbieżność tez – od sprzeciwu wobec sankcji po relatywizowanie rosyjskich zbrodni – wpisuje się w katalog standardowych talking points Moskwy. Gdy 8 maja 2025 r. padło jego „przeciw” wobec rezolucji o dzieciach, a 9 maja on sam poleciał do Moskwy, mechanizm algorytmiczny zadziałał bezbłędnie: wideo, kontrwideo, setki tysięcy reakcji, afterparty w studiach telewizji. Dla Kremla to „wolontariat wizerunkowy” – darmowa dystrybucja narracji przez kogoś młodego, medialnego, spoza „starej elity”. Nie wymaga to żadnej umowy.
Instytucje reagują: rzecznik PE dystansuje się od moskiewskiego wyjazdu; media przypominają o obowiązku deklarowania sponsorów podróży; politycy dopytują o źródła finansowania. W odpowiedzi Fidias publikuje treści „prostujące”, raz zapewniając, że to prywatna inicjatywa, raz podkreślając brak formalnego dochodzenia wobec niego. Z punktu widzenia odbiorców liczy się jednak impresja: młody, bez kompleksów, mówiący „prawdę w oczy” przeciw „hipokryzji Brukseli”.
Siła „efektu Fidiasa”
Po pierwsze – rytm i forma. Krótkie, wysokooktanowe przekazy zmontowane jak vlog: szybki cut, bezpośredni ton, polaryzujące tezy. Po drugie – gamifikacja polityki. Ankiety i „wyzwania” (np. „Jeśli zagłosujecie tak, ja zrobię X”) tworzą poczucie współdecydowania, choć faktyczna odpowiedzialność spoczywa na pośle. Po trzecie – hub zasięgu. Gdy Musk podbija treści, przekaz idzie daleko poza niszę cypryjską i wraca jako „importowany autorytet”. W praktyce powstaje obieg zamknięty: teza → wzmocnienie → backlash → kontra → nowy zasięg.
Po czwarte – geopolityczny lukier. Hasło „pokój teraz” brzmi moralnie, ale bywa nośnikiem rosyjskich warunków („uznajmy fakty dokonane”), co wprost podcina negocjacyjne nogi Ukrainy. Gdy w PE toczy się spór o sens sankcji i skalę wsparcia wojskowego, takie „pokoje” wpisują się w agendę Kremla lepiej niż niejedna tuba propagandowa. Stąd oskarżenia o bycie „asetem” – w znaczeniu operacyjnym, nie finansowym.
Wesprzyj NEW na Patronite
Nie da się zrozumieć fidiasowej kontrowersji bez spojrzenia na cypryjski pejzaż: długoletnią rolę wyspy jako „hubu” dla rosyjskich pieniędzy, skomplikowaną topografię północ–południe i wreszcie intensywną obecność zagranicznych interesów w lokalnej gospodarce usług. Choć państwo w ostatnich latach zrywa z przeszłością (ostry spadek rosyjskich depozytów, akcent na egzekucję sankcji), reputacja nie znika z dnia na dzień. Dlatego „pokojowe” flirty z Moskwą w wydaniu cypryjskiego MEP-a wzbudzają większe emocje niż, dajmy na to, w Hiszpanii czy Portugalii.
Co dalej
Scenariusz A – oswojenie. Fidias pozostaje kolorowym, ale marginalnym „solistą” bez wpływu na legislację, a jego wideo-polityka stopniowo stygnie, gdy nowość się kończy. Scenariusz B – eskalacja. Kolejne ruchy (np. wizyty „pokoju”, kontrowersyjne głosy) windują go do roli rozpoznawalnego „brandu” poza Cyprem, co – przez echo w X – realnie przesuwa okno Overtona w debacie o Rosji i Ukrainie. Scenariusz C – instytucjonalne hamulce. PE i cypryjskie władze stosują wszystkie miękkie narzędzia (kodeksy, sankcje administracyjne, presja reputacyjna), aby zminimalizować szkodę informacyjną wynikającą z „algorytmicznego populizmu”. Doświadczenie majowych głosowań i moskiewskiego epizodu sugeruje, że nie jest to czysta spekulacja.
Patryk Kulpok – polski historyk i dziennikarz, mieszkający w Holandii. Współzałożyciel polskiego podcastu o Holandii i Belgii „Polderownia”. Członek zespołu Trias Politica.
Fidias jest figurą epoki, w której mandat można zdobyć „z fanu”, a następnie użyć go, by testować granice odpowiedzialności. Gdy ta gra w „demokrację online” zderza się z wojną w Ukrainie, podróżami do Moskwy i sporami o porwane dzieci, przestaje być eksperymentem z politycznym lifestylem, a staje się realnym testem dla europejskich instytucji. Właśnie dlatego jego historia to nie tylko anegdota o youtuberze w Brukseli, lecz opowieść o tym, jak platformy i algorytmy przejmują dziś funkcje partii, mediów i – coraz częściej – kompasu moralnego. A gdy kompas się psuje, kurs przejmuje ten, kto najgłośniej krzyczy w feedzie.