Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Transatlantyk / 23.07.2025
Redakcja

Europejczyk w pułapce za granicą. Pomogą placówki krajów Unii Europejskiej

Dla większości turystów podróżowanie jest beztroską przygodą, pełną nowych doświadczeń i chwil relaksu. Rzadko myślimy o tym, co może pójść nie tak, o niespodziewanych problemach, które potrafią zmienić urlop w koszmar. Utrata dokumentów, wypadek, a nawet konieczność ewakuacji z kraju ogarniętego konfliktem zbrojnym to sytuacje, które mogą spotkać każdego w coraz bardziej chaotycznym i nieprzewidywalnym świecie. Na szczęście w takich momentach Polacy i inni obywatele Unii Europejskiej nie są zdani wyłącznie na siebie, gdyż z pomocą przychodzą placówki dyplomatyczne i konsularne. Przynależność do Unii Europejskiej rozszerza zakres możliwego wsparcia i warto o tym wiedzieć.
Foto tytułowe
(Shutterstock)




Posłuchaj podcastu: UE pomaga bezpiecznie podróżować. Można korzystać z praw i opieki za granicą



Jak mówi prof. Marcin Czyżniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, prawa dotyczące opieki dyplomatyczno-konsularnej, choć często mylone z prawem unijnym, mają swoje korzenie w konstytucjach poszczególnych państw.

– Prawa unijne – zarówno traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, jak i Karta Praw Podstawowych – nie dają nam prawa do opieki dyplomatyczno-konsularnej, bo my to prawo mamy jako obywatele – podkreśla Czyżniewski. – Każdy kraj na świecie zapewnia swoim obywatelom przynajmniej minimalną ochronę za granicą.

Ochrona obywateli poza granicami kraju stanowi element konstytucyjnie określonej roli państwa. Dlatego też pomoc ta przysługuje Polakom bez względu na unijne regulacje. Jednakże, jak wyjaśnia ekspert, przepisy unijne wnoszą do tej kwestii szczególny i bardzo ważny element, dają one bowiem obywatelom Unii Europejskiej prawo do skorzystania z pomocy dyplomatyczno-konsularnej innego państwa członkowskiego. Ma to zastosowanie w sytuacji, gdy podróżujący znajdzie się w kraju, w którym nie ma swojego przedstawicielstwa – ani ambasady, ani konsulatu. Wtedy może zwrócić się o pomoc do konsulatu dowolnego innego kraju UE i uzyskać wsparcie na takich samych warunkach, na jakich otrzymałby ją obywatel tego państwa.

To niezwykle ważna zasada, gdyż Polska, choć utrzymuje stosunki dyplomatyczne z ponad 190 państwami na całym świecie, ma swoje ambasady jedynie w mniej niż połowie z nich. Co więcej, praktyka rozszerzyła tę zasadę – obecnie pomoc innego konsulatu UE można uzyskać nie tylko w przypadku braku polskiego przedstawicielstwa w danym kraju, ale także wtedy, gdy z jakiegoś powodu placówka nie jest w stanie udzielić wsparcia Polakowi w potrzebie. Przykładem takiej sytuacji może być choroba czy wyjazd konsula honorowego albo ewakuacja placówki w sytuacji zagrożenia.

Jednym z najczęstszych powodów, dla których turyści zgłaszają się do konsulatów, jest utrata dokumentów podróżnych. Problem ten bywa często bagatelizowany, zwłaszcza w strefie Schengen. Powszechne jest myślenie, że zawsze i bez przeszkód uda się wrócić do Polski, tymczasem może okazać się to nieprawdą. Formalnie nawet na terytorium Unii Europejskiej każdy musi posiadać ważny dokument potwierdzający tożsamość i obywatelstwo – paszport lub dowód osobisty. Problemy zaczynają się, gdy żaden z nich nie jest dostępny, bo zginęły albo z powodu pośpiechu zostały na blacie w kuchni.

– Oczywiście nie jest tak, że konsul Francji, na przykład, w przypadku utraty polskiego paszportu wystawi nam polski paszport, bo nie ma takich uprawnień – tłumaczy Marcin Czyżniewski. – Ale nie wystawi nam też paszportu francuskiego.
W takiej sytuacji rozwiązaniem jest wystawienie europejskiego dokumentu podróży, który ma charakter jednorazowy i upoważnia podróżnego do powrotu do swojego kraju. Proces uzyskania takiego dokumentu może jednak potrwać, a w tym czasie nikt nie zapewni darmowego hotelu czy wyżywienia. Ekspert radzi zatem, aby zawsze mieć ze sobą i przechowywać w różnych miejscach w bagażu paszport i dowód osobisty, a na wszelki wypadek mieć też kopię skanów obu dokumentów w telefonie lub wysłać je sobie na maila.

Problemy z dokumentami są przykre i utrudniają życie, ale we współczesnym świecie podróżni nierzadko znajdują się w sytuacjach prawdziwego zagrożenia. W ostatnich latach wielokrotnie pojawiała się konieczności ewakuacji polskich obywateli z krajów ogarniętych wojną lub niepokojami politycznymi. W 2023 r. Polska przeprowadziła operację „Neon”, ewakuując 1100 obywateli z Izraela i Strefy Gazy. Rok wcześniej Polacy byli ewakuowani z Ukrainy po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji. Największą operacją tego rodzaju był „LOT do domu”, czyli powrót ponad 55 tys. Polaków, którzy utknęli w różnych częściach świata w marcu 2020 r. z powodu odwołania lotów w wyniku pandemii COVID-19. Każdy z nich musiał przedstawić dokument potwierdzający tożsamość.

W tym kontekście kluczowe jest świadome podejście do wyboru miejsca i czasu podróży. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stosuje czterostopniową skalę bezpieczeństwa, o czym wielu turystów nie wie lub nie pamięta. Przed wyjazdem warto zatem sprawdzić, do jakiej kategorii zalicza się dany kraj. Najwyższy poziom ostrzeżenia oznacza, że MSZ zaleca natychmiastowe opuszczenie terytorium. Taki status mają obecnie m.in. Rosja, Białoruś czy Ukraina. Ministerstwo odradza także wszelkie wyjazdy do Izraela, dokąd jeszcze stosunkowo niedawno bez obaw można było się udać.

Nie każdy jednak podróżuje w celach turystycznych. Ewakuacja dotyczy też Polaków, którzy na stałe mieszkają za granicą i nigdy nie byli w Polsce. Zgodnie z prawem osoby te także mają prawo do skorzystania z pomocy dyplomatyczno-konsularnej. W przypadku ewakuacji państwa często oferują pomoc również obywatelom innych krajów, o ile dysponują wolnymi miejscami w samolocie. Jest to zwyczaj międzynarodowy, który pokazuje, że w sytuacjach kryzysowych kraje potrafią współpracować. Marcin Czyżniewski podkreśla jednak, że nie zawsze jest to pomoc zupełnie darmowa.
– Nie jest to tak, że możemy sobie beztrosko jechać w dowolne miejsce świata w przekonaniu, że jeśli coś złego się wydarzy, to zawsze przyleci po nas śmigłowiec i w luksusowych warunkach, i do tego za darmo, wrócimy do kraju – ostrzega ekspert. – Najczęściej odbywa się to zupełnie inaczej, a podróżni muszą na własną rękę dotrzeć do wyznaczonego punktu ewakuacji lub pokryć koszty transportu.

Kolejną, często niedocenianą kwestią, są pułapki prawne, które mogą czekać na nieświadomych podróżnych za granicą. Zazwyczaj każdy w pewnym stopniu jest obeznany z prawem własnego kraju, ale zupełnie nieprzygotowany na odmienne regulacje w państwie, do którego podróżuje. To, co w Polsce jest dozwolone, w innym kraju może być przestępstwem karanym długoletnim wyrokiem więzienia, a czasem zagrożonym nawet karą śmierci. Dotyczy to zwłaszcza państw o odmiennej kulturze i religii, w szczególności krajów islamskich. Przykładem jest Maroko, popularna destynacja turystyczna, gdzie cudzołóstwo jest karane więzieniem, a w Ugandzie za homoseksualizm grozi najwyższy wymiar kary. Czasami nawet okazywanie sobie uczuć w miejscach publicznych – np. przez namiętny pocałunek – może być potraktowane jako obraza moralności. W Singapurze, gdzie obowiązuje polityka zera tolerancji dla zaśmiecania, za wyrzucenie papierka po batoniku zapłacić można mandat stanowiący równowartość 850 zł i jest to kara bardzo niska. Najsurowsze kary są za posiadanie i przewożenie narkotyków.

– Miejmy świadomość, że są państwa, w których jak Indonezja czy Singapur za przewiezienie pewnej ilości, wcale nie jakiejś dużej, narkotyków grozi kara śmierci i takie wyroki są orzekane i wykonywane – ostrzega Czyżniewski. – Nawet w krajach, gdzie miękkie narkotyki są legalne, przewożenie ich przez granicę może wiązać się z poważnymi konsekwencjami.

Jest też kwestia dotycząca bardzo wielu podróżnych i dla wielu będąca zaskoczeniem, czyli sprawa przewożenia leków przez granicę. Każdy pacjent przyjmujący leki na receptę powinien sprawdzić, czy zawarte w nich substancje czynne są dozwolone w kraju docelowym. Nawet leki, które w Polsce są powszechnie dostępne, w innym państwie mogą być zabronione lub uznane za nielegalne. Leki należy przewozić w oryginalnych opakowaniach, z dołączoną receptą i zaświadczeniem od lekarza, najlepiej w języku angielskim. W przeciwnym razie podróżny ryzykuje zabranie ich do kontroli na granicy, co może doprowadzić do poważnych problemów, zwłaszcza jeśli dany lek jest niezbędny do życia. W 2017 r. Laura Plummer z Wielkiej Brytanii została zatrzymana na lotnisku w Egipcie z 300 tabletkami tramadolu, który jest lekiem przeciwbólowym dostępnym na receptę nie tylko nad Tamizą, ale także nad Wisłą, lecz zabronionym nad Nilem. W rezultacie usłyszała wyrok trzech lat więzienia za przemyt narkotyków.

Jak podsumowuje Zuzanna Helwich, uczestniczka warsztatów „Unia Europejska w praktyce”, zorganizowanych przez Kolegium Europy Wschodniej w Wojnowicach, kwestia opieki konsularno-dyplomatycznej jest niezwykle istotna.

– Była to świetna okazja, żeby troszeczkę poszerzyć moją wiedzę z tego, jak to wygląda, jeśli chodzi o opiekę właśnie dyplomatyczno-konsularną, poznać, jakie funkcje spełnia konsul zawodowy, jak i honorowy, ilu mamy konsulatów zawodowych i honorowych na świecie i ogólnie też była to świetna okazja do rozmów, czy jest to wystarczająca liczba, czy nie – zaznacza studentka. – Wiedza ta jest kluczowa dla każdego, kto decyduje się na podróż za granicę, a jej poszerzanie może uchronić nas przed wieloma nieprzyjemnościami i zagrożeniami. W dobie globalizacji i łatwości podróżowania świadomość swoich praw i obowiązków za granicą staje się absolutną koniecznością. Nikt nie chce znaleźć się w trudnej sytuacji, ale jeśli już do niej dojdzie, dobrze wiedzieć, że nie jest się zdanym na łaskę losu. Pomoc dyplomatyczno-konsularna, wspierana przez przepisy unijne, stanowi ważną sieć bezpieczeństwa, która w krytycznym momencie może uratować podróżnego przed poważnymi problemami, a nawet przywrócić poczucie bezpieczeństwa w odległym kraju.

Projekt współfinansowany przez Komisję Europejską w ramach Projektu „Building Bridges - Civic Capital in Local Communities”, realizowanego ze środków programu CERV finansowanego ze środków Komisji Europejskiej w ramach programu „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” na lata 2021 – 2027.