Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Transatlantyk / 21.03.2025
Redakcja
Polacy boją się terroryzmu. Zagrożenie jest gdzie indziej
Leżąc w centrum Europy, Polska uchodzi za kraj wyjątkowo bezpieczny, w którym statystyki dotyczące zamachów terrorystycznych od lat pozostają puste. Mimo to, w społecznej świadomości lęk przed terroryzmem jest wciąż żywy, podsycany przez medialne obrazy z innych części świata i utrwalone stereotypy. Ten paradoks staje się pożywką dla dezinformacji i realnych zagrożeń, takich jak rosyjska wojna hybrydowa. W podcaście „Nowej Europy Wschodniej” eksperci i studenci kierunków związanych z bezpieczeństwem analizują to zjawisko, stawiając fundamentalne pytanie: czy w imię iluzorycznego bezpieczeństwa musimy poświęcać realne prawa obywatelskie i czy potrafimy odróżnić prawdziwe zagrożenie od wykreowanego strachu?
(Shutterstock)
Posłuchaj podcastu: Bezpieczeństwo nie ogranicza praw. Trzeba przezwyciężyć strach
Debata o bezpieczeństwie w Europie od lat toczy się wokół trudnego kompromisu między potrzebą ochrony obywateli a gwarancją ich fundamentalnych praw i wolności. Argument o konieczności ograniczania swobód w imię skuteczniejszej walki z zagrożeniami, takimi jak terroryzm, powraca regularnie. Jednak zdaniem dr. Rafała Willi, adiunkta na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, takie postawienie sprawy jest fałszywą alternatywą. Ekspert stanowczo sprzeciwia się narracji, w której obywatele muszą oddawać część swojej prywatności, wolności korespondencji czy sumienia w zamian za obietnicę ochrony.
- Ja osobiście jako obywatel ilekroć słyszę o ograniczaniu moich praw na przykład do prywatności, korespondencji, sumienia i tak dalej i tak dalej wewnętrznie nie zgadzam się z tym, żebym musiał cedować swoje prawa na instytucje odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo” – podkreśla Rafał Willa.
Zdaniem eksperta rolą państwa i jego instytucji jest zapewnienie bezpieczeństwa przy pełnym poszanowaniu praw i wolności zapisanych w konstytucji i prawie europejskim. Argument, że służby potrzebują większej swobody działania kosztem praw obywatelskich, jest dla niego nie do przyjęcia. Działania operacyjne muszą być ściśle określone przez prawo i podlegać kontroli, a nie opierać się na uznaniowości. „To nie może być uznaniowe, że służba uznaje, że coś może zrobić (...) wzorem amerykańskich filmów potrzebują na to nakazu, musi być do tego podstawa” – dodaje ekspert, wskazując, że walka ze zmieniającymi się zagrożeniami wymaga dostosowania metod, ale zawsze w ramach porządku prawnego.
Jednym z największych wyzwań w racjonalnej dyskusji o terroryzmie są głęboko zakorzenione stereotypy. Jak zauważa dr Willa, powszechne utożsamianie terroryzmu z radykalnym islamem jest błędem, co potwierdzają twarde dane. Obraz tego zjawiska w Unii Europejskiej jest znacznie bardziej złożony i obejmuje terroryzm separatystyczny (jak w Kraju Basków czy na Korsyce), lewacki, anarchistyczny i prawicowy.
- Jeżeli chodzi o terroryzm na obszarze Unii Europejskiej to już mamy do czynienia z pierwszym stereotypem, który mówi o tym, że jak terroryzm to na pewno muzułmański czy islamski – podkreśla Willa. - Jednak dane statystyczne, dane ilościowe jasno pokazują, że jest to absolutna nieprawda.
Mimo że terroryzm dżihadystyczny jest często najbardziej brutalny i nagłośniony medialnie, stanowi on jedynie „niewielki wycinek całego obrazu zjawiska w Unii Europejskiej”. Równie dynamicznie zmienia się samo instrumentarium terrorystów. Ewoluowało ono od porwań i broni palnej w czasach zimnej wojny, przez improwizowane ładunki wybuchowe (IED), aż po proste, lecz śmiertelnie skuteczne metody, takie jak wykorzystywanie samochodów do wjeżdżania w tłum. Ta ewolucja pokazuje, że organizacje terrorystyczne nieustannie adaptują się do środków zaradczych stosowanych przez służby, szukając nowych, trudniejszych do przewidzenia sposobów ataku.
Na tym tle Polska jawi się jako kraj paradoksu. Z jednej strony, dane Europolu za 2023 rok potwierdzają, że na jej terytorium nie doszło do żadnych zamachów, nie udaremniono też żadnych planowanych ataków. Z drugiej – lęk przed terroryzmem jest w społeczeństwie obecny. Bartosz Basiński, absolwent stosunków międzynarodowych na UAM w Poznaniu, tłumaczy to zjawisko fundamentalnymi mechanizmami ludzkiej psychiki. Strach jest naturalnym odruchem, a obrazy zamachów z Niemiec, Francji czy innych krajów, nieustannie obecne w mediach, silnie oddziałują na naszą wyobraźnię i postrzeganie rzeczywistości.
- Myślę, że to jest podstawowym odruchem ludzkim, żeby szukać problemów, szukać pewnych potencjalnych ścieżek, z których potencjalnie mogą przyjść do nas zagrożenia – uważa Bartosz Basiński. - Pewne obrazy czy to z Niemiec, czy ogólnie z Zachodu, oddziałują na nasze na naszą psychikę, na nasze postrzeganie pewnych problemów.
Ten stan podatności na strach jest niebezpieczny, ponieważ staje się idealnym polem do działania dla wrogich państw, w szczególności Rosji. Jak zauważają rozmówcy, Kreml doskonale opanował sztukę wojny hybrydowej, wykorzystując każdy słaby punkt i lęk społeczeństw Zachodu. Dezinformacja, teorie spiskowe i działania rosyjskich trolli mają na celu polaryzację, podważanie zaufania do instytucji państwowych i paraliżowanie zdolności do racjonalnej oceny zagrożeń. W tym kontekście realnym niebezpieczeństwem dla Polski nie jest terroryzm, lecz rosyjskie akcje sabotażowe, dywersyjne oraz działania w cyberprzestrzeni. Daniel Hetman, student analityki bezpieczeństwa, wskazuje, że to właśnie wojna na poziomie cyfrowym, dezinformacja i ataki na infrastrukturę krytyczną stanowią dziś kluczowe wyzwanie dla bezpieczeństwa kraju. Przykładem może być niedawny atak hakerski na szpital w Krakowie, który sparaliżował jego funkcjonowanie.
Jak zatem przeciwdziałać irracjonalnemu strachowi, który czyni nas bezbronnymi wobec realnych zagrożeń? Zdaniem dr. Willi odpowiedź jest jednoznaczna, choć jej realizacja napotyka ogromne trudności.
- Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja, dopóki nie przekonamy ludzi, że terroryzm w Polsce de facto nie występuje, więc nie ma się czego bać – stwierdza ekspert. – Dopóki tego nie zrobimy, to społeczeństwo nadal będzie przejawiało ten strach.
Potrzebny jest silny, spójny i uspokajający komunikat płynący od autorytetów, ekspertów i, co najważniejsze, od służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Problem w tym, że taka strategia stoi w sprzeczności z logiką działania dwóch kluczowych aktorów: mediów i samych służb. Media, zwłaszcza komercyjne, żyją sensacją i strachem, ponieważ to one gwarantują oglądalność i „klikalność”. Z kolei służby specjalne z natury unikają komunikacji ze społeczeństwem, traktując ją jako potencjalne zagrożenie, a nie narzędzie budowania odporności. W tej sytuacji społeczeństwo pozostaje samo, zdane na fragmentaryczne, często przerażające doniesienia, które utrwalają poczucie zagrożenia.
Mimo pesymistycznej diagnozy, rozmówcy zamykają dyskusję nutą optymizmu. Ostatecznym celem terroryzmu i dezinformacji jest bowiem złamanie ducha społeczeństwa i zmuszenie go do zmiany zachowania pod wpływem strachu. Dlatego kluczem do zwycięstwa w tej cichej wojnie jest zachowanie spokoju i nieuleganie panice. Jeśli pozwolimy, by strach, zwłaszcza ten dotyczący zagrożeń, które w naszym kraju nie występują, zdominował nasze życie, oddamy zwycięstwo przeciwnikom, zanim jeszcze podejmą jakiekolwiek realne działania. Odporność psychiczna, krytyczne myślenie i edukacja to najpotężniejsza broń w arsenale demokratycznego społeczeństwa.
Projekt współfinansowany przez Komisję Europejską w ramach Projektu „Building Bridges - Civic Capital in Local Communities”, realizowanego ze środków programu CERV finansowanego ze środków Komisji Europejskiej w ramach programu „Obywatele, Równość, Prawa i Wartości” na lata 2021 – 2027.