Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Transatlantyk / 08.02.2026
Mateusz Piorowski

Nowe korzenie narodowego konserwatyzmu [MAGAZYN ONLINE]

Związany z prezydentem USA Donaldem Trumpem ruch MAGA, stanowiący obecnie trzon Partii Republikańskiej, w coraz większym stopniu przyjmuje założenia narodowego konserwatyzmu jako podstawę swojej politycznej agendy. Tradycyjne wartości wynikające z instytucji rodziny czy wiary pozostają istotne, ale nowe korzenie tej ideologii są kreowane przez osoby często odbiegające od konserwatywnych wzorców, co odzwierciedla charakter lidera państwa.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Transformacja Partii Republikańskiej w Stanach Zjednoczonych to proces niezakończony, toczący się nieprzerwanie od 2015 roku, kiedy Donald Trump ogłosił start w wyborach prezydenckich..Przekonał wielu Amerykanów, że to właśnie on potrafi zaproponować skuteczne rozwiązania problemów trawiących państwo. W pewnym stopniu wpisuje się tow ideę „amerykańskiego eksperymentu”, tzn. stałej przemiany systemu polityczno-prawnego Stanów Zjednoczonych. W ślad za nią zaczął wykuwać się nowy konserwatyzm, coraz bardziej odbiegający od jego tradycyjnego rozumienia (jako światopoglądu i stylu życia). Najlepszym tego przykładem jest sam prezydent Trump, który będąc liderem ruchu MAGA (od hasła politycznego Make America Great Again),nie odpowiada tradycyjnym wartościom, którymi zwykli kierować się amerykańscy konserwatyści.
Pobierz magazyn ZA DARMO

Artykuł został opublikowany w szóstym numerze magazynu Nowa Europa Wschodnia Online. Wszystkie numery magazynu są bezpłatne!

Uruchomiliśmy także Patronite.
Będziemy wdzięczni, jeśli wesprzesz jego rozwój i dołączysz do społeczności Patronów.



Prezydent USA ma raczej liberalne podejście do życia, czego wielokrotnie dawał wyraz, m.in. popierając ruchy pro-choice w kwestii dostępu kobiet do aborcji. Jednocześnie świadomie wykorzystuje religię jako narzędzie –zarówno w swoim życiu, jak i w działaniach podejmowanych jako prezydent. Zasadniczo takie rozbieżności nie stanowią przeszkody dla większości konserwatywnego elektoratu, a zjawisko to dotyczy nie tylko Trumpa, ale też na przykład sekretarza wojny Petego Hegsetha. Nie oznacza to jednak, że w sferze przywódczej, formułującej dalszy przebieg konserwatywnej ewolucji, znajdują się wyłącznie takie jednostki. Po drugiej stronie osi nowego konserwatyzmu jest wiceprezydent J.D. Vance, konserwatysta z krwi i kości, konsekwentnie kierujący się zasadami religijnymi tak w życiu prywatnym, jak i polityce.

Wśród postaci tworzących MAGA znajdują się nie tylko politycy czy przywódcy religijni, ale także nowa grupa osób mająca znaczący wpływ na kierunek ewolucji amerykańskiego konserwatyzmu i transformacji Partii Republikańskiej. Mowa o prawicowych influencerach – aktywistach politycznych, komentatorach, podcasterach i innych twórcach treści, znanych szczególnie z nowych mediów (X, YouTube) i ich trumpowskich odpowiedników, czyli Truth Social i Rumble.

W tę grupę wpisuje się zamordowany we wrześniu Charlie Kirk, znany przede wszystkim z aktywności na amerykańskich uczelniach i promowania konserwatyzmu wśród studentów. Kontrowersyjne wypowiedzi Kirka stały się dla jego zabójcy motywacją do ataku podczas jednego z wystąpień na uniwersyteckim kampusie, odbywających się regularnie od 2015 roku. Zabójstwo Kirka, tragiczne dla całego ruchu MAGA – co odzwierciedlało osobiste zaangażowanie prezydenta, wiceprezydenta i większości sekretarzy (ministrów) amerykańskiej administracji w uroczystości pogrzebowe j– stało się momentem przełomowym. Jednak zamiast jednoczyć, co wydawało się bardziej prawdopodobnym scenariuszem w obliczu bezwzględniej przemocy, uwypukliło linie podziału w samym MAGA. Podziały te pogłębiają się od momentu osiągnięcia nadrzędnego celu: powrotu Donalda Trumpa do władzy 20 stycznia 2025 roku.


Założenia narodowego konserwatyzmu we współczesnych Stanach


Na początek warto wyjaśnić, czym jest narodowy konserwatyzm. Jego charakterystyka opiera się zarówno na codziennych obserwacjach amerykańskiego życia politycznego, jak i opiniach obywateli Stanów Zjednoczonych identyfikujących się z ruchem MAGA. W najprostszym ujęciu narodowy konserwatyzm stanowi połączenie tradycyjnych konserwatywnych wartości z poczuciem silnej tożsamości narodowej i orientacją na interes własnego państwa. I choć brzmi to jak skrócona instrukcja dawnego podejścia Republikanów, obecnie sprawa jest bardziej złożona, –to interes narodowy oraz poczucie amerykańskiej przynależności stały się czynnikami wiodącymi.

Nowe wydanie narodowego konserwatyzmu, ukierunkowane na kulturową spójność oraz znaczenie historii i tradycji Stanów Zjednoczonych, to próba stworzenia państwa interwencyjnego i czerwona kartka dla globalizacji. Narzuca określony porządek społeczny, oparty na wartościach wynikających z tradycyjnych, choć swobodnie rozumianych instytucji rodziny, wspólnoty wyznaniowej, lokalnej społeczności. Ogromne znaczenie ma w tym wszystkim religia (najczęściej jedno z wielu wyznań protestanckich lub katolicyzm). W ostatnich latach odgrywa szczególną rolę, co wynika z obaw konserwatystów przed rosnącym wpływem idei progresywnych w kwestiach rasowych czy płciowych oraz innych, skrajnie polaryzujących amerykańskie społeczeństwo. Narodowi konserwatyści czują silną potrzebę obrony tradycyjnych wartości, ponieważ wychodzą z założenia, że przeciwko nim jest cały współczesny system (uniwersytety, media, korporacje), który promuje przede wszystkim liberalne wartości, a niekiedy ośmiesza podejście tradycyjne. Uznając wskazane wartości za istotne społecznie, strzec ich powinien nie tylko amerykański naród, ale także –przede wszystkim– cały aparat państwowy. Oczekuje się tego zarówno od rządu federalnego, jak i od władz stanowych i lokalnych.

Wśród Amerykanów, z uwagi na federacyjny charakter państwa, często występuje równoległe poczucie tożsamości – amerykańskiej oraz stanowej. Zjawisko to widać szczególnie w Teksasie – mającym przed przyłączeniem do Stanów Zjednoczonych prawie dziesięcioletnią historię samodzielnej państwowości – gdzie poczucie teksańskiej tożsamości dla wielu pozostaje dominujące. Co do zasady takie dwojakie podejście występuje także w innych południowych stanach, w czasie wojny secesyjnej zrzeszonych w Skonfederowanych Stanach Ameryki. Dlatego też oczekiwania społeczne wobec władz stanowych mogą być nawet silniejsze niż wobec władz federalnych.

Skoro oczekuje się państwowej ochrony także w sferze kulturowej i ideologicznej, nie wystarczą wyłącznie deklaracje, trzeba stworzyć ku temu warunki. W praktyce narodowi konserwatyści oczekują od państwa prowadzenia polityki suwerennej, chroniącej narodowe interesy przed wpływami innych państw, organizacji międzynarodowych i globalnych korporacji, a także uszczelnienia granic i ograniczania migracji (nie tylko tej prawnie nieuregulowanej). Narodowy konserwatyzm proponuje porzucenie podejścia wolnorynkowego i kierowania się wyłącznie kapitalizmem. Wzywa do ochrony kluczowych sektorów państwa, ograniczania napływu zagranicznego kapitału i kontroli innych państw (na czele z Chinami) nad strategicznymi zdolnościami, a przede wszystkim do odbudowy krajowej produkcji.

Czy to wszystko nie brzmi znajomo? Tego typu działania, zarówno w sferze ideologiczno-kulturowej, jak i twardych interesów państwa, obserwowaliśmy za pierwszej prezydentury Trumpa. I dostrzegamy je również teraz, choć niespełna rok drugiej kadencji prezydenta wskazuje jasno, że jest to podejście na sterydach. Trump stał się w pewnym sensie katalizatorem szeroko rozumianego ruchu MAGA, który próbuje w poszczególnych sferach – na przykład edukacji, handlu, polityce zagranicznej – wykuć nową tożsamość konserwatystów. Najwyższy czas, by spróbować zrozumieć ich spojrzenie na omawiane tu sprawy.


Ruch MAGA oczami trumpistów


Na początek należy ustalić, co jest tak unikalnego w ruchu MAGA, że de facto zawładnął Partią Republikańską, a także oddziałuje na identyfikujące się z nią grupy społeczne. Nie wziął się przecież znikąd. Trzon polityków doby MAGA, których kariera legislacyjna rozpoczęła się przed kandydowaniem Trumpa w wyborach prezydenckich, wywodzi się z Tea Party, konserwatywno-libertariańskiego ruchu, który rozwinął się wewnątrz Partii Republikańskiej na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI wieku. Choć ruch ten szybko zniknął z mapy politycznej USA, nie można tego uznać za symbol porażki. W wyniku pogłębiającej się polaryzacji część rozwiązań, jakie promowała Tea Party, została zaadaptowana przez republikański establishment, podczas gdy te bardziej radykalne znalazły podatny grunt w Kongresie, a ściślej: w ruchu MAGA, formującym się na fali sukcesu wyborczego w 2016 roku jako Freedom Caucus (rodzaj zrzeszenia zbliżony do koła poselskiego). Zmiany w amerykańskiej polityce po dojściu Trumpa do władzy były z jednej strony wynikiem zaadaptowania przez prezydenta pewnych propozycji promowanych przez polityków związanych z Freedom Caucus, a wcześniej Tea Party. Z drugiej – wynikały z dostosowywania się tej grupy w Partii Republikańskiej do oczekiwań prezydenta, któremu była bardziej przychylna niż partyjnemu establishmentowi. To jednak nie konkretny kurs polityczny uczynił ruch MAGA wyjątkowym.

To, co odgrywa najistotniejszą rolę, to utrzymująca się silna identyfikacja dużej części społeczeństwa z MAGA i poczucie wspólnej tożsamości. W dużej mierze jest to zasługa silnego lidera ruchu, z którym wielu Amerykanów utożsamia się, postrzegając go jako wzór godny naśladowania (przynajmniej w zakresie posiadanego majątku i osiągania sukcesów). Dojście Trumpa do władzy i wcielanie w życie zapowiadanych inicjatyw budziły satysfakcję społeczną i ułatwiały identyfikowanie się jednostek z prezydentem oraz nieformalnie tworzącym się w jego kręgach ruchem MAGA. Wiele potrzeb społeczeństwa, na które Trump znalazł odpowiedź w kampanii wyborczej w 2016 roku, narastało jeszcze od czasów prezydentury George’a W. Busha, kryzysu finansowego lat 2007–2009 oraz zmian wprowadzanych na początku kadencji Baracka Obamy.
Milwaukee, Wisconsin - 16 lipca 2024, Marco Rubio, senator z Florydy na Narodowym Zjeździe Republikanów (Shutterstock)

Największym atutem MAGA jest stworzenie ram tożsamościowych, politycznych i kulturowych. Identyfikacja z nimi ułatwia odwoływanie się do prostych haseł dotyczących dążenia do „lepszych czasów”, przede wszystkim stabilności gospodarczej i przemysłowej dominacji USA, ale także poszanowania dla konserwatywnych wartości w życiu codziennym. Jednocześnie MAGA jest przedstawiany jako ruch oddolny, co najwyraźniej widać w oporze wobec establishmentu partyjnego i wszelkich elit – politycznych, eksperckich, urzędniczych, społecznych. Ruch ma być receptą na systemowe zepsucie, jakie opanowało amerykańską władzę, co Trump wielokrotnie zwykł podkreślać, obiecując „osuszenie bagna” (o przebiegu tej operacji pisałem w tekście „Mapa amerykańskiego chaosu” w numerze 5 magazynu „NEW Online”). Celem takich działań jest przywrócenie kontroli nad amerykańskim państwem, tak by realizowało faktyczną wolę suwerena, nie organizacji międzynarodowych czy wielkich korporacji (na tym gruncie dochodzi do tarć, w związku z niektórymi decyzjami prezydenta rozmijającymi się z linią polityczną MAGA). Szczególnie podkreślane są potrzeby: podniesienia bezpieczeństwa wewnętrznego, prowadzenia protekcjonistycznej polityki handlowej i odejścia od globalizacji na rzecz preferencyjnego traktowania amerykańskiej produkcji. Patriotyzm w rozumieniu MAGA sięga jednak dużo głębiej, w tym wypadku odnosząc się do tradycyjnego konserwatyzmu. To szacunek do flagi, hymnu, konstytucji i państwa, wojska oraz innych służb, a także poszanowanie dla wartości religijnych i rodzinnych jako fundamentu społeczeństwa.

Zatem czym dla trumpistów powinny być Stany Zjednoczone? Odpowiedź na to pytanie w wielu aspektach stanowi narodowy konserwatyzm, zaadaptowany przez Republikanów doby MAGA do bieżących potrzeb, wynikających z pojawiających się wyzwań politycznych i społecznych. Państwo ma być silne, o czym świadczyć powinny rozbudowane służby mundurowe, ale już nie aparat administracyjny. Powinno bronić interesów pracującej klasy średniej, w tym w sektorach przemysłowym i rolniczym. Musi stać na straży porządku społecznego i tradycyjnych wartości, przy czym jednostki nie są zobowiązane do życia w zgodzie z zasadami religijnymi – wystarczy, że deklarują dążenie do osiągnięcia takiego stanu rzeczy.

To, co czyni ruch MAGA odpornym na podziały, ułatwiając jego przetrwanie i pozostawanie silnym, to dopuszczanie elastyczności dla konkretnych stanowisk. Umożliwia to adaptowanie się do bieżących działań władzy, a nawet przejście od sprzeciwu do wtórnego poparcia – tak stało się w przypadku amerykańskiego bombardowania Iranu w czerwcu 2025 roku. Choć perspektywa zaangażowania USA była krytycznie oceniana przez zwolenników Trumpa, już po przeprowadzeniu ataku (będącego sukcesem w tym sensie, że doprowadził do zatrzymania działań zbrojnych między Iranem i Izraelem, powstrzymując rozszerzenie konfliktu na cały region) ta sama grupa oceniła podjęte działania bardziej przychylnie. Komentatorzy związani z MAGA bronili decyzji prezydenta jako praktycznego przykładu zaprowadzenia „pokoju przez siłę”. Konsekwencją takiej płynności stanowiska jest mniejsze ryzyko rozczarowania własnej bazy wyborczej, a szczególnie jej rdzenia identyfikującego się z ruchem MAGA. Kluczowy w tym podejściu pozostaje stosunek do kwestii ideologicznych, a więc obrony wartości uznawanych za tradycyjne, związanych z rodziną i religią, przed lewicową ofensywą. Zasadne w tym miejscu wydaje się wskazanie znaczenia wiary dla MAGA i kreowania narodowego konserwatyzmu w jego nowej odsłonie.


Znaczenie religii


Prezydent i jego otoczenie instrumentalizują religię chrześcijańską, twierdząc, że jej wartości leżą u podstaw polityki tej administracji. W rzeczywistości stanowi ona fasadę, kreowaną na potrzeby konsolidacji elektoratu silnie związanego z systemem wartości wywodzących się z religii i służącą uzasadnianiu decyzji, które mogą być postrzegane jako kontrowersyjne. Umiejętnie rozdziela się przy tym kwestię promowania zasad wiary od ich praktykowania. Religijne odwołania mają też stanowić dowód na potrzebę wzmacniania konserwatyzmu w kontrze do propozycji skrajnie lewicowych, z perspektywy obecnych władz często sekularnych i antychrześcijańskich. Obecność w najbliższym otoczeniu Donalda Trumpa osób blisko związanych z katolicyzmem, na czele z wiceprezydentem J.D. Vance’em i sekretarzem stanu Marco Rubiem, uwiarygodnia liczne odniesienia do duchowości.

Kluczowe dla tego podejścia jest znaczenie chrześcijańskiego elektoratu, szczególnie białych członków kościołów ewangelikalnych – w ostatnich wyborach aż 4/5 tej grupy poparło Donalda Trumpa, podczas gdy w szerszej grupie protestantów poparcie wynosiło ok. 3/5, podobnie jak wśród białych katolików. Zasadniczo chrześcijanie w dużym stopniu angażują się w amerykańską politykę, co wynika z rosnącej popularności takich ideologii jak chrześcijański nacjonalizm, który w wielu przypadkach uzupełnia narodowy konserwatyzm, oraz pogłębiającej się polaryzacji społecznej. Republikanie wykorzystywali chrześcijańskie sieci telewizyjne, jak Trinity Broadcasting Network i Christian Broadcasting Network, a obecność Trumpa w tych mediach była postrzegana jako istotny wysiłek na rzecz budowania relacji z religijnymi wyborcami, a nie naiwna próba dotarcia do elektoratu. Wynikało to z przychylnego nastawienia do idei prosperity gospel, niezwykle istotnej dla duchowej pozycji prezydenta.

Sam Trump, pomimo życiorysu odzwierciedlającego wartości konserwatywne raczej w niewielkim stopniu, przez większość życia pozostawał pod wpływem przywódców religijnych i duchowych. Na początku jego kariery był to na przykład Norman Vincent Peale, protestancki pastor, nauczający, że kapitalizm może iść w parze z ewangelikanizmem. Jego motywacyjne podejście do nauczania o życiu i kościele, kładące nacisk na promowanie indywidualizmu i obietnicę sukcesu, w dużym stopniu ukształtowało nie tylko samego Trumpa, ale także sposób postrzegania konserwatyzmu przez społeczeństwo.

Obecnie kluczową postacią mającą duchowy wpływ na Trumpa – a tym samym na wszystko, co związane z Republikanami i konserwatyzmem – jest Paula White-Cain, doradczyni duchowa znana Amerykanom z teleewangelizmu (nauczania wartości duchowych za pośrednictwem mediów, głównie telewizji i radia). Pastorka od lat 90. XX wieku prowadzi działalność na Florydzie, a od ponad dekady pozostaje w duchowym otoczeniu Trumpa (podobnie jak on zawarła związek małżeński już trzykrotnie). Jej nauki koncentrują się na przekonaniu, że Bóg chce, by ludzie osiągali bogactwo, które jest przede wszystkim oznaką bożej przychylności – prosperity gospel [o sukcesach ewangelii dobrobytu w Afryce pisze Jędrzej Czerep w tym numerze magazynu – przyp. red.]. Jest to w pewnym sensie rozwinięcie nauk promowanych wcześniej przez Peale’a, dla Trumpa oznaczających, że jego sukcesy są wynikiem silnych związków z wiarą. W kampanii wyborczej w 2016 roku White była częścią rady doradców ewangelikalnych Trumpa, a po jego zwycięstwie jako pierwsza kobieta w historii USA poprowadziła modlitwę podczas zaprzysiężenia na urząd prezydenta. Towarzyszyła też Trumpowi w innym istotnym momencie, nie tylko dla samego prezydenta, ale i dla amerykańskiej historii – poprowadziła modlitwę podczas wiecu w Waszyngtonie 6 stycznia 2021 roku, który poprzedził protesty i szturm zwolenników prezydenta na Kapitol. Wraz z rozpoczęciem drugiej kadencji Trump uwydatnił zarówno znaczenie religii dla jego polityki, jak i samej White – utworzył w Białym Domu biuro ds. religii, którego kierownictwo powierzył swojej duchowej doradczyni.

Tego typu decyzje mają stawiać Trumpa na pozycji obrońcy chrześcijaństwa, a w szerszym kontekście – promotora jego wartości i znawcy nauk płynących z religii. Realizacji tej ostatniej funkcji służyło wprowadzenie do sprzedaży tzw. Biblii Trumpa (zawierającej tekst Biblii króla Jakuba, Deklaracji Niepodległości i Konstytucji USA), która miała dowodzić, iż Trump przy wszystkich swoich niedoskonałościach jest dokładnie zaznajomiony z najważniejszymi tekstami religijnymi (przy okazji sprzedaż Trumpowskiej Biblii pomogła obejść niektóre z restrykcji finansowania kampanii wyborczych).

W kwestii religii nie da się ot tak odejść od Trumpa – w obecnych czasach amerykański przywódca jest postacią kluczową w wykuwaniu poglądów członków społeczności religijnych identyfikujących się z Republikanami. Wśród zwolenników prezydenta przez lata rozwijał się kult jednostki, który po zamachu w Pensylwanii w lipcu 2024 roku osiągnął taki poziom, że Trump zaczął być określany jako „pomazaniec boży” i „mesjasz”. Pozwala to na stawianie go poza prawem, w imię obrony nie tylko religii, ale także naprawy amerykańskiego państwa. To z kolei dobitnie pokazuje, jak duże znaczenie dla prezydenta i jego otoczenia ma religia i jej wpływ na wyborców, co daje mu prawie nieograniczony mandat do prowadzenia takich działań. Choć czasem pojawia się rozdźwięk między amerykańskim prezydentem a hierarchami poszczególnych Kościołów (na czele z papieżem Leonem XIV), na przykład w kwestii braku humanitaryzmu i empatii w walce z migracją, dotychczas nie wpłynęło to na stosunek wyborców spośród tych grup religijnych.

Co więcej, znaczenie religii w budowaniu narodowego konserwatyzmu będzie się tylko pogłębiać, stając w kontrze do „zagrożeń” wynikających z idei lewicowych. Republikanie będą utrwalać ten obraz konfliktu kulturowego, który stanowi skuteczne narzędzie polityczne. Dodatkowo, umożliwi to większą społeczną akceptację (przynajmniej własnego elektoratu) dla kontrowersyjnych decyzji, które Trump uzasadnia kierowaniem się wartościami religijnymi bądź ich obroną.

Phoenix, Arizona, USA - 19 grudnia 2024 (Shutterstock)


Influencerzy MAGA


Szczególną grupą w ruchu MAGA są prawicowi influencerzy. Wśród różnych zespołów nieformalnych doradców administracji Trumpa zbudowali sobie szczególną pozycję, głównie dzięki wspieraniu Trumpa w latach 2021–2024, kiedy prezydentem nie był. Reakcja amerykańskich elit politycznych na zabójstwo Charliego Kirka pokazała, jak duży wpływ na administrację Trumpa ma ta grupa. Z jednej strony prawicowi influencerzy budują poparcie dla prezydenta wśród elektoratu, będąc propagandową tubą władzy i wysyłając komunikaty do społeczeństwa. Z drugiej – wywierają presję na Trumpa i jego otoczenie, aby amerykańska polityka w jak największym stopniu uwzględniała postulaty MAGA. Uzasadniają to tym, że lepiej niż inni rozumieją nastroje społeczne, będąc w bezpośrednim kontakcie ze swoimi odbiorcami. To sprawia, że są postrzegani jako wiarygodny kanał dwustronnej komunikacji. Administracja zresztą sama tworzy ku temu dobre warunki, m.in. dopuszczając wybranych przedstawicieli nowych mediów do udziału w konferencjach prasowych Białego Domu oraz Departamentu Wojny. Stąd na przykład Laura Loomer, zaprzyjaźniona z prezydentem propagatorka teorii spiskowych, zadaje na briefingach niekiedy niewygodne pytania dotyczące celów poszczególnych kierunków polityki zagranicznej USA. Tworzone są też inne okoliczności, w których to influencerzy uczestniczą w spotkaniach z prezydentem. Na przykład w lutym kilkunastu przedstawicieli tej grupy – m.in. DC Draino (nick z platformy X gwarantuje mu większą rozpoznawalność niż prawdziwe imię i nazwisko – Rogan O’Handley), Jack Posobiec i Liz Wheeler – otrzymało w gabinecie owalnym, w obecności prezydenta i prokuratorki generalnej Pam Bondi, rzekome wstępne ustalenia w związku z aktami Epsteina. Odbywają się również spotkania indywidualne, jak w przypadku wspomnianej już Loomer, która kilkukrotnie podczas tej kadencji rekomendowała dymisje osób z otoczenia prezydenta (w tym niektóre skutecznie), które w jej ocenie miały sabotować założenia polityki zagranicznej w duchu America First.

Silna pozycja influencerów w ruchu MAGA wynika nie tylko z postępującej cyfryzacji i rosnącej popularności mediów społecznościowych jako źródeł wiedzy, ale również z osłabienia znaczenia tradycyjnych instytucji za kadencji Trumpa. Administracja dąży do umocnienia roli i kompetencji prezydenta, za drogowskaz przyjmując teorię unitarnej władzy wykonawczej, według której to prezydent kontroluje wszystkich urzędników i wszelkie instytucje federalnej egzekutywy. Takie podejście prowadzi do zaburzeń w ramach trójpodziału władzy, ale także osłabia koordynację działań wewnątrz samej administracji. Dzieje się tak za sprawą braku zaufania MAGA do elit. Skutkuje to znacznie większym niż za poprzednich prezydentur wpływem osób spoza administracji na decyzje władzy i debatę polityczną, w tym właśnie influencerów.

Dla Trumpa i całego ruchu MAGA grupa ta ma szczególne znaczenie z jeszcze jednego względu. W dobie dominacji nowych mediów to właśnie ci komentatorzy i twórcy treści okazali się kluczowi w pozyskiwaniu poparcia wyborców dopiero wchodzących w czynne życie polityczne. W pewnym sensie pełnią oni rolę wprowadzających młodych obywateli w konserwatyzm i popularyzujących ten nurt już w jego nowej odsłonie. W tej działalności Charlie Kirk był postacią kluczową, dlatego też tak duże znaczenie przywiązywano do jego zabójstwa – poniekąd traktując je jako zamach na walkę konserwatystów o serca i umysły młodych Amerykanów. Trudno przewidzieć, na ile skutecznie organizacja Kirka Turning Point USA będzie w stanie kontynuować dzieło bez swojego lidera. Jednak osiągnięcia Kirka pozostają fundamentem dla przyszłości narodowego konserwatyzmu.


Narodowy konserwatyzm w dalszej transformacji


Narodowy konserwatyzm będzie ewoluował, co wiąże się z dalszym rozwojem ruchu MAGA. Jego przyszłość jest przesądzona – wynika to przede wszystkim z pewnych niedoskonałości obecnego prezydenta. Choć dla wielu wybór Trumpa na prezydenta był najlepszym rozwiązaniem problemów swoich czasów, to okres jego prezydentury jest już de facto czasem kreowania nowych liderów. Już w pierwszym roku drugiej kadencji Trumpa widać liczne rozbieżności w MAGA dotyczące kwestii istotnych dla amerykańskiej polityki. W polityce zagranicznej to przede wszystkim: brak suwerenności w polityce wobec Izraela, kierowanie się niezrozumiałymi, być może osobistymi perspektywami zysku w relacjach z państwami arabskimi na Bliskim Wschodzie (szczególnie z Katarem), a w niektórych przypadkach także ekspansjonistyczna polityka wobec Wenezueli. W polityce wewnętrznej największym kryzysem stał się niezrozumiały opór wobec przejrzystości w sprawie akt Epsteina. Wraz z upływem kolejnych miesięcy prezydentury na tafli szkła ruchu MAGA będą pojawiać się kolejne rysy i pęknięcia.

Dla niektórych osób związanych z MAGA staje się jasne, że odpowiedni moment na wyłonienie nowego lidera to okres sprawowania władzy (by móc tę władzę utrzymać). Nic dziwnego, że wielu z nadzieją spogląda na wiceprezydenta J.D. Vance’a (co niektórzy spoglądali na niego z nadzieją już w 2024 roku, gdy został ogłoszony współkandydatem Trumpa), jako osobę znacznie bardziej konsekwentną w kwestiach tradycyjnych wartości rodzinnych i religijnych. Kurs dalszej transformacji narodowego konserwatyzmu nie został jednak ostatecznie obrany, podobnie jak pewna nie jest przyszłość Vance’a jako politycznego lidera MAGA i Republikanów. Dlatego też narodowy konserwatyzm może równie dobrze ulegać dalszej trumpizacji, czyli stawać się coraz mniej konsekwentny i bardziej skupiony na deklarowaniu przywiązania do wartości niż na faktycznym podążaniu za nimi.

Rozwój narodowego konserwatyzmu w USA powinien być uważnie obserwowany w Europie, nie tylko jako ciekawostka, ale nawet analiza politologiczna. Jak w wielu innych przypadkach europejskie systemy polityczne (przynajmniej ich część) będą adaptować mechanizmy i zachowania sprawdzone w Stanach. Chcąc nie chcąc, europejska scena polityczna ulega zmianom i trendom politycznym, jakie pojawiły się wraz z Donaldem Trumpem – i nie dotyczy to wyłącznie ugrupowań i polityków ideowo bliskich Republikanom, lecz jest zjawiskiem szerszym. Z tego powodu nie należy sądzić, że wraz z rozwojem narodowego konserwatyzmu w USA europejskie grupy budujące swój polityczny potencjał na nacjonalistycznych sentymentach zignorują zachodzące w nim zmiany. Jest to szczególnie istotne w kontekście wezwań USA do budowy Europy dbającej o narodowe interesy i tożsamości – w praktyce takie postulaty sprzyjają podziałom na Starym Kontynencie i utrudniają polityczną konsolidację (która z założenia redukowałoby liczne asymetrie w relacjach z USA).

Co więcej, narodowy konserwatyzm coraz wyraźniej wpływa na politykę zagraniczną USA, także w kwestiach kluczowych dla przyszłości funkcjonowania państw europejskich. Nie chodzi tu tylko o protekcjonistyczne podejście do handlu, chwiejące transatlantycką stabilnością gospodarczą, czy nawet o perspektywę zmniejszenia zaangażowania USA w zapewnianie zdolności do odstraszania i obrony w Europie. W coraz większym stopniu narodowy konserwatyzm skłania Amerykanów do myślenia o polityce zagranicznej w kategoriach wspólnych wartości, jednak zupełnie odmiennych od tych, jakie kształtowały system transatlantycki od zakończenia II wojny światowej. Ideologiczna bliskość oraz poszanowanie tradycyjnych wartości rodzinnych i religijnych są jednymi z argumentów wykorzystywanych w kwestii bliższej współpracy z państwami Kaukazu Południowego i Azji Centralnej.
Mateusz Piotrowski - doktor nauk o polityce i magister stosunków międzynarodowych. Koordynator Programu amerykańskiego w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Stażysta Ambasady RP w Waszyngtonie, Biura Bezpieczeństwa Narodowego i Parlamentu Europejskiego.
Jest to ważne dla państw regionu, na które obecnie nie nakłada się szczególnej presji związanej z nieprzestrzeganiem demokratycznych standardów, wolności mediów czy z utrudnianiem funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. W jeszcze większym stopniu wpływa to na myślenie konserwatystów doby MAGA o Rosji, nie jako o militarnym zagrożeniu i imperialnym państwie dążącym do globalnej destabilizacji, ale potencjalnym partnerze w obronie ideologicznego porządku przez atakami lewicowych ugrupowań. Paradoksalnie to właśnie to partnerstwo może w największym stopniu wpłynąć na przyszłość Europy, a jego rozwój może stać się pokłosiem dalszej transformacji narodowego konserwatyzmu w Stanach Zjednoczonych.