Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 10.03.2026
Ihar Melnikau
Białorusin chciał wzniecić bunt przeciw Moskwie. Sowieckie służby go przechytrzyły
Badając historię obozu śmierci w Kołdyczewie, utworzonego przez nazistów pod Baranowiczami, kilka razy natknąłem się na nazwisko tego mężczyzny. Podczas okupacji Białorusi Iwan Filistowicz służył w niesławnym 13. Batalionie Schutzmannschaft SD i brał udział w akcjach karnych. Poznajmy historię tego człowieka, który dla jednych jest uosobieniem patriotyzmu, a dla innych zdrajcą i kolaborantem.
Barys Rahulia z żoną (archiwum autora)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Narodziny nacjonalisty
Iwan Filistowicz urodził się w styczniu 1926 r. we wsi Poniatycze w województwie wileńskim II Rzeczypospolitej (obecnie obwód miński Białorusi). Pochodził z zamożnej białoruskiej rodziny chłopskiej. Do początku II wojny światowej ukończył polskie gimnazjum i, jak sam przyznał podczas przesłuchania w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) na początku lat 50., wychowywał się pod wpływem polskiej ideologii państwowej, w duchu antysowieckim. Jego ojciec, Andrzej Filistowicz, walczył w I wojnie światowej jako żołnierz armii rosyjskiej, dostał się do niewoli niemieckiej. Wrócił do domu, gdy jego rodzinna wioska była już w granicach Polski. Z czasem stworzył dobrze prosperujące gospodarstwo. Miał dużo ziemi (część kupił), a także dwa konie i osiem krów.
Po przyłączeniu części polskich województw północno-wschodnich do Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (BSRR) we wrześniu 1939 r. Iwan miał okazję przypomnieć sobie swoją białoruskość. Wkrótce w zachodnich regionach sowieckiej Białorusi rozpoczęły się represje. Jedną z ofiar był ojciec Iwana. 6 kwietnia 1940 r. NKWD aresztowało Andrzeja Filistowicza. Trafił do więzienia w Wilejce. Został oskarżony o zbrodnię z art. 74 kodeksu karnego BSRR, który mówił o czynnej pomocy lub aktywnej walce przeciwko klasie robotniczej i ruchowi rewolucyjnemu. Artykuł przewidywał rozstrzelanie, jednak Filistowicz 14 czerwca 1941 r. został skazany na 8 lat łagru.
Tragedia wilejska
Po ataku Niemiec na ZSRR władze radzieckie próbowały ewakuować na wschód więźniów, którzy przebywali na terytorium Białorusi. Jednak często ewakuacja ta zamieniała się w masowe mordy. Podobna tragedia spotkała osadzonych w więzieniu w Wilejce. Polski publicysta, Józef Mackiewicz, tak opisał tamte wydarzenia: „Kiedy po ucieczce bolszewików otworzyli więzienie w Wilejce, oczom miejscowych mieszkańców ukazał się straszny obraz zamordowanych przez enkawudzistów więźniów. W jednej celi na drucie kolczastym wisiały zwłoki mężczyzny; w drugiej kilku nagich mężczyzn i kobiet bez uszu. W ogrodzie, obok więzienia, zwrócono uwagę na świeżo wykopaną ziemię. Dół odkopano i znaleziono tam setki ludzkich zwłok. Były to ofiary masowej eksterminacji ludzi przez organy NKWD”.
A tak tragedia w Wilejce została opisana w zeznaniach złożonych w Kongresie USA w 1954 r. przez Wasilija Misiulę: „Kiedy bolszewicy, którzy przybyli z Rosji radzieckiej, uciekli, a ich lokalni pomocnicy ukryli się, wielu ludzi chciało odwiedzić więzienie, z którego w nocy wyrzucili wszystkich aresztowanych, nie wiadomo gdzie. W więzieniu widzieliśmy stan, w którym bolszewicy trzymali ludzi. […] Dolne piętro celi było zalane nieczystościami, uryną, brudną słomą. Smród w budynku był nie do zniesienia. Na podwórzu więziennym zbudowano małą ziemiankę, z której biegł zakrwawiony ślad po ziemi od czegoś ciężkiego, ciągnącego się w kierunku świeżo wykopanego rowu. W ziemiance widzieliśmy wiele dziur po kulach. Na podłodze z piaskiem znajdowała się ogromna plama krwi. Tutaj strzelano do ludzi, których następnie ciągnięto po ziemi do rowu. Drugiego dnia utworzony zarząd miasta pod kierownictwem L. Sapeszko rozpoczął wykopaliska na podwórzu więziennym. Widziałem, jak wykopano jeden wykop. Tutaj ludzie zostali zastrzeleni kulą w tył głowy, z rękami związanymi z tyłu drutem kolczastym, ułożonymi obok siebie, i posypani lekką warstwą ziemi.
Iwan Filistowicz (archiwum autora)
Warstwy ludzi leżały jedna na drugiej. Przy mnie wykopano trzy warstwy wciąż świeżych zwłok. Wiele osób mogło rozpoznać swoich krewnych lub znajomych po twarzy, a w niższych warstwach – po ubraniu. Nie widziałem dalszych wykopalisk, ponieważ na dziedzińcu więzienia nie można było stać z powodu ciężkiego zapachu z otwartych grobów. Zidentyfikowani zostali zabrani przez rodzinę z pobliskich wiosek i pochowani na swoich cmentarzach. Resztę ofiar przewieziono na cmentarz miejski i pochowano według obrządku chrześcijańskiego”.
Część więźniów żołnierze wojsk wewnętrznych NKWD zdążyli wyprowadzić w kierunku Borysowa. Wśród nich był Andrzej Filistowicz. „Ojciec mówił, że wraz z nim było 150 więźniów. Szli, jak mogli. Tylko usiądziesz, enkawudzista już leci. Więźniowie wspierali się nawzajem. Był tam człowiek, przyjechał z Ameryki, kupił sobie gospodarstwo, miał trzy lub cztery córki. Gdzieś za Ilją usiadł. Tata mówi mu: «Idź, idź! Może jeszcze kilka kroków i będzie koniec naszego cierpienia. Może Bóg nam pomoże, wyzwoli nas» – tak go wspierał. Ale później usiadł na drogę i powiedział ojcu: «Bracie Andrzeju, idź, może dotrzesz, ja nie mogę dalej». Natychmiast przyszedł enkawudzista i strzelił temu mężczyźnie w głowę. Tymczasem wyszli za Chocieńczyce. Tutaj zaatakowały kolumnę niemieckie samoloty, trochę postrzelali. Enkawudziści zatrzymali ludzi, zapędzili do lasu, na jakąś polanę. Postawiono karabiny maszynowe i wszystkich więźniów rozstrzelano. Tata nie wiedział, jak przeżył. Z pewnością stracił przytomność, zanim zaczęli strzelać. Wspominał później: «Obudziłem się, słyszę śpiew ptaków. Myślę, gdzie jestem? Czy w niebie, w raju? Nagle słyszę, że ludzie nadchodzą. Zdjęto ze mnie zwłoki, otworzyłem oczy. Słyszę głos: ten żyje. I poszli dalej, a ja przewróciłem się na brzuch i wczołgałem się do lasu». Gdy Sowieci zniknęli, przewieziono go do Ilji, nad Zarzecze, do ciotki Olgi. Stamtąd otrzymaliśmy wiadomość, że tata żyje. A my już mieliśmy iść do Wilejki, bo mówiono nam, że była tam cela zalana krwią ludzi. Że tam zabijano ludzi. […] Ojciec na początku nie mógł nic jeść, nie mógł spać, miał koszmary” – wspominała córka Andrzeja Filistowicza, Galina.
Należy zauważyć, że rozstrzelanie więźniów z Wilejki miało miejsce 24 czerwca 1941 r. w okolicach wiosek Czyżewicze i Kosuta. Po wycofaniu się wojsk radzieckich miejscowa ludność pochowała zabitych na okolicznym cmentarzu. Niektórych więźniów rozstrzelano niedaleko Pleszczenic, na dawnej granicy polsko-sowieckiej.
Droga kolaboranta
Podczas nazistowskiej okupacji Białorusi Andrzej Filistowicz został mianowany sołtysem wsi. Tragedia ojca wywarła duży wpływ na Iwana, który wiosną 1943 r. podjął służbę w utworzonym przez Niemców 13. Batalionie Schutzmannschaft SD. W Wilejce znajdowała się 3 kompania formacji. W składzie 13. Batalionu Iwan Filistowicz uczestniczył w akcjach antypartyzanckich i karnych. Według zeznań innego żołnierza tej formacji, Włodzimierza Lonskiego, latem 1943 r. Filistowicz uczestniczył w aresztowaniu 12 łączników partyzanckich w miejscowości Wojstom w rejonie smorgońskim, a w sierpniu – w obławie na partyzantów w rejonie wilejskim. „W sierpniu 1943 r. nasza 3. kompania wyjechała do Głębokiego. Kiedy tam dotarliśmy, zobaczyliśmy wielu Niemców i policję, którzy trzymali w kordonie getto, w którym znajdowało się wielu przedstawicieli ludności żydowskiej. Po tym, jak spędziliśmy noc w Głębokim, rano zaczęliśmy ostrzeliwać cały obszar getta z karabinów, karabinów maszynowych i armat. Jednocześnie podpalano budynki, w których znajdowała się ludność żydowska. Osobiście, będąc uzbrojonym w karabin, mając 120 nabojów, strzelałem również do ludności żydowskiej i w ten sposób wystrzeliłem prawie wszystkie naboje. Wszyscy chodziliśmy po ocalałych z pożaru domach i tam, gdzie znaleźliśmy żywych obywateli radzieckich narodowości żydowskiej, rozstrzeliwaliśmy ich” – zeznał Franz Terech, towarzysz broni z 13. Batalionu.
Getto w Głębokim zostało zniszczone 20 sierpnia 1943 r., a pięć dni później Iwan otrzymał 10-dniowy urlop z prawem wyjazdu do miejscowości Ilia. Jesienią 1943 r. mężczyzna ten wraz z innymi kolaborantami z 13. Batalionu uczestniczył w likwidacji mińskiego getta. „Podczas miesięcznego pobytu naszej kompanii w Mińsku, jesienią 1943 r., uczyliśmy się taktyki, jak w Wilejce, a następnie braliśmy udział w rozstrzelaniu sowieckich obywateli narodowości żydowskiej, przetrzymywanych przez Niemców w getcie. Osobiście, podobnie jak inni żołnierze naszej kompanii, jeździłem jako strażnik ciężarówkami i przewoziłem obywateli radzieckich z getta w Mińsku do lasu, za obozem Trościeniec, na miejsce egzekucji, gdzie zostali rozstrzelani i spaleni na stosie. Rozstrzelania i spalenia obywateli radzieckich dokonali Niemcy i Madziarzy, a żołnierze naszej kompanii tylko podwozili ludzi na miejsce egzekucji i nie brali udziału bezpośrednio w rozstrzelaniu i spaleniu obywateli radzieckich. Jednak brutalna masakra obywateli radzieckich dokonała się na naszych oczach. […] Wozili aresztowanych przez cały dzień i wykonaliśmy około sześciu wyjazdów, zabierając za każdym razem po 20 osób do samochodu” – zaznaczył na przesłuchaniu w 1948 r. jeden z kolaborantów z 3. kompanii, Stanisław Derżawec. Z kolei Włodzimierz Lonski zauważył, że Filistowicz wraz z innymi członkami oddziału w ciągu tygodnia konwojowali z mińskiego getta sowieckich obywateli narodowości żydowskiej do obozu nr 32, który znajdował się w Mińsku. Następnie przewożono ludzi do obozu zagłady Trościeniec, gdzie ich rozstrzeliwano. Według danych Lonskiego rozstrzelano wówczas około 500 osób.
Amerykański szpieg
Kiedy wojska radzieckie rozpoczęły wyzwolenie Białorusi od nazistów, Filistowicz postanowił ewakuować się na Zachód. Próbował dołączyć do partyzantów czechosłowackich, ale został aresztowany przez Niemców i osadzony w więzieniu, skąd uwolnił się w maju 1945 r. Później Iwan przeniósł się do Francji, gdzie podjął studia na Wydziale Historii Uniwersytetu Paryskiego. W tym czasie wydawał białoruski magazyn „Moładź” („Młodzież”) i kierował organizacją młodzieżową Białorusinów we Francji. W stolicy Francji Filistowicz nawiązał kontakt z przewodniczącym Rady Białoruskiej Republiki Ludowej, Mikołajem Abramczykiem. Przewodniczący zainteresował się młodym, białoruskim nacjonalistą, który chciał kontynuować walkę z bolszewikami. W marcu 1951 r. Iwan został mianowany członkiem Rady BRL, upoważnionym przedstawicielem rządu BRL. Później przeniósł się do Belgii, gdzie kontynuował studia na Katholieke Universiteit Leuven. Tam podjął współpracę z byłym kolaborantem, Barysem Rahulą, który wyznaczył go na ryzykowną misję w BSRR. Filistowicz miał nawiązać kontakt z antysowieckim podziemiem na Białorusi i przygotować się do ewentualnej wojny Zachodu przeciwko ZSRR. Nie znając realnej sytuacji na Białorusi (na początku lat 50. republika była już prawie całkowicie pozbawiona antysowieckiego podziemia) były żołnierz 13. Batalionu SD postanowił udać się do ojczyzny. Iwan przeszedł szybkie, trzymiesięczne szkolenie wywiadowczo-dywersyjne w amerykańskiej szkole wywiadowczej w Kaufbeuren, a 9 września 1951 r. został zrzucony ze spadochronem na terytorium Białorusi.
Dywersant miał zbadać antysowieckie podziemie na terytorium BSRR, przeanalizować nastroje ludności, zebrać dane wywiadowcze i przekazać je na Zachód. Jego zadaniem było również utworzenie podziemnej drukarni, w której miały być wydawane materiały agitacyjne (ulotki, gazety). Iwan zabrał ze sobą białoruskie periodyki emigracyjne opublikowane w Europie Zachodniej. Wszystkie te gazety, pocztówki i ulotki znalazły się później w aktach sprawy karnej nr 3383 (23 tomy) prowadzonej przeciwko niemu.
Emisariusz Rady BRL wylądował w rejonie mołodeczańskim, w pobliżu swojej rodzinnej wioski, ukrył spadochron i udał się do Poniatycz. W domu nie zastał rodziny, ponieważ pod koniec wojny wyjechała na Zachód. Iwan przyszedł do krewnych i od razu powiedział, kim jest i skąd przybywa. Sąsiad Filistowicza, Jakau Kisel, były uczestnik II wojny światowej w armii radzieckiej, nagrodzony orderem, postanowił pomóc chłopakowi i skontaktował go z Piotrem Kuleszą, który ukrył Filistowicza. Później Iwan przeniósł się do wioski Puzowo, do Piotra Somalii, którego dom znajdował się przy lesie. W tym okresie Filistowicz wyjeżdżał do Wilna, Mołodeczna, Grodna. Zbierał informacje o dyslokacji wojsk radzieckich i organów państwowych.
Piotr Kulesza skontaktował Filistowicza z grupą byłego policjanta, Siarhieja Mikulicza, która ukrywała się w lesie. Emisariusz Rady BRL próbował stworzyć wraz ze swoimi leśnymi braćmi prawdziwą armię, ale nic z tego nie wyszło. Przysięga wierności BRL i dyscyplina wojskowa wywołały zdziwienie i śmiech byłych kolaborantów. Wraz z nimi Filistowicz napadł we wsi Wiazyń na drukarnię gazety „Droga do Komunizmu” i zabrał maszynę, za pomocą której zamierzał wydrukować gazetę „Niech Żyje Białoruś”. Później ludzie Filistowicza okradli agentów finansowych.
Sowieckie organy specjalne na Białorusi nie wiedziały nic o leśnych braciach spod Wilejki, dopóki nie zostali o nich poinformowani przez Moskwę. W stolicy ZSRR przechwycono korespondencję pocztową, którą Filistowicz wysyłał do Paryża i która zawierała zaszyfrowany (Iwan pisał krwią między wierszami) tekst. 5 września 1952 r. MBP przeprowadziło operację likwidacji bandy, na czele której stał Iwan. Ten ostatni zdołał uciec do wioski Jarmolicze, gdzie mieszkał jego szkolny przyjaciel, Piotr Sonicz. Ten przyjął Filistowicza i poczęstował go herbatą, po czym gość z Zachodu stracił przytomność. Okazało się, że Sonicz od dawna współpracował z sowieckimi organami specjalnymi. Aresztowanego Filistowicza przywieziono do Mińska. Rozpoczęły się przesłuchania.
Iwan nie zdążył wyrządzić wielkiej szkody władzy radzieckiej i najpewniej jego sprawa zakończyłaby się wyrokiem wieloletniego więzienia. Ale śledczy MBP zaczęli badać przebieg służby Filistowicza w 13. Batalionie SD, udowodniając jego udział w akcjach karnych. Iwana przewożono do przedsiębiorstw w Mińsku, aby pokazać, że Białoruś żyje i się rozwija. Być może radzieckie organy specjalne miały plan wykorzystania Filistowicza w swojej grze.
17 października 1953 r. w Mińsku rozpoczął się proces Iwana. Trybunał Wojskowy Białoruskiego Okręgu Wojskowego uznał go winnym zdrady ojczyzny i skazał na śmierć. 11 listopada Filistowicz wysłał skargę kasacyjną do Kolegium Wojskowego Sądu Najwyższego ZSRR. Odnotowano w niej m.in.: „W końcu wyrzuciłem z siebie wszystkie śmieci, którymi zatkano mi głowę, po raz pierwszy czytając, będąc w więzieniu, genialne dzieła Kapitał K. Marksa, Pytania leninizmu I. Stalina, kilka tomów z dzieł W. Lenina i ponad trzysta innych dzieł radzieckich. Po tym, pochodząc z chłopskiej, robotniczej rodziny, zrozumiałem, czym jest kapitalizm i jakie perspektywy niesie ludziom pracy. Dobrowolnie oddałem cały materiał, który kompromituje wroga w jego przestępczej działalności przeciwko Związkowi Radzieckiemu”. 21 listopada nadeszła odpowiedź Sądu Najwyższego. Skarga Filistowicza nie została uwzględniona.
Wkrótce potem na korytarzach aresztu śledczego nr 1 przy ulicy Wołodarskiego w Mińsku mężczyzna został rozstrzelany. Ludzie, którzy pomagali Filistowiczowi, zostali surowo ukarani. Piotr Somal został początkowo skazany na rozstrzelanie, później zamieniono mu wyrok na 10 lat łagrów. Do łagru skierowano również Jakuba Kisiela, który został pozbawiony wszystkich odznaczeń otrzymanych podczas II wojny światowej. Krewnych kolaborantów, choć ich nie aresztowano, w wiosce nazywano „bandytami”. Piotr Sonicz, który zdradził Filistowicza, otrzymał nagrodę – motocykl. Co prawda, nie korzystał z niego długo. Wkrótce potem upił się i zmarł.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.
Inne artykuły Ihara Melnikau
Kim zatem był Iwan Filistowicz? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Z pewnością kochał Białoruś i był oddany sprawie białoruskiej. Szczerze nienawidził bolszewizmu. Jednak w czasie II wojny światowej dał wyraz swojej antysowieckiej postawie, współuczestnicząc w najgorszych zbrodniach niemieckiego okupanta. W swojej walce postawił na niewłaściwych ludzi i ostatecznie przegrał.