Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Rosja / 31.03.2026
Aleksander Palikot
Rosja przejmuje ukraińskie szkoły. Powstaje nowy aparat propagandy
Rosyjską okupację ukraińskich terytoriów opisuje się zwykle językiem wojny: linie frontu, okopy, drony, artyleria. Nie mniej ważna jest jednak bitwa tocząca się w przestrzeni instytucji – a szczególnie szkolnictwa. Kto kontroluje program nauczania, symbole na ścianach i lekcje historii, ten kontroluje oficjalną wersję rzeczywistości.
Ten reportaż śledzi losy trzech ukraińskich nauczycieli z różnych części Ukrainy, którzy na własnej skórze doświadczyli przejęcia oświaty. Przemoc, jaka spotkała ich ze strony nowej władzy – groźby, zatrzymania, przesłuchania, deportacje – układa się w spójny plan działania. Na terytoriach pozostających pod okupacją okazał się on skuteczny.
(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Wuefista powiedział Rosjanom „nie”. Trafił do kolonii karnej
Przejęcie szkół w obwodzie charkowskim odbywało się szybko i brutalnie.
W pierwszy dzień rosyjskiej inwazji, 24 lutego 2022 roku, Konstantyna Struka, 49 lat, jego żonę Oksanę i syna Bogdana obudziły odgłosy ostrzału. Po południu kolumna rosyjskich bojowych transporterów i czołgów była już w centrum Małej Wowczy – przygranicznej miejscowości, w której rodzina mieszkała całe życie.
W pierwszych dniach żołnierze nie ruszali cywilów. Zapewniali mieszkańców, że „wkrótce zostaną Rosjanami”.
Na początku marca na drogach pojawiły się posterunki, a w nich żołnierze przedstawiający się jako siły tzw. DNR i ŁNR (Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej). Zachęcali do karności, ostrzegając, że regularne wojsko rosyjskie będzie „o wiele bardziej brutalne”.
Wkrótce zaczęli znikać ludzie.
Na przełomie czerwca i lipca nauczycieli wezwano do szkoły. Na stole leżały dwie kartki. Jedna dla tych, którzy zgadzają się uczyć według rosyjskiego programu. Druga dla tych, którzy odmawiają. Lokalna urzędniczka wyznaczona przez okupanta do nadzoru nad oświatą – Wira Sorokowa – krzyczała na nauczycieli i groziła, że ci, którzy odmówią współpracy, będą głodować. Konstantyn i Oksana odmówili. Napisali rezygnacje i odebrali książeczki pracy.
Choć w obwodzie charkowskim toczyły się wówczas zażarte boje, rusyfikacja szkolnictwa postępowała planowo. Stanowiska zaczęły obejmować osoby bez kwalifikacji, które zgodziły się na współpracę. Szkoły włączono do nowej, biurokratycznej maszyny. Do klas zaczęły docierać rosyjskie podręczniki. Do szkoły w Małej Wowczy trafiły nawet świadectwa z nadrukiem „Federacja Rosyjska".
Oksana nie widziała przyszłości dla swojej rodziny pod okupacją. Na początku sierpnia wyjechała razem z siedemnastoletnim Bogdanem na terytorium kontrolowane przez Kijów. Konstantyn został na miejscu. Powtarzał, że nikogo nie interesuje, bo jest „tylko wuefistą”.
Wkrótce Oksana dowiedziała się od znajomych, że funkcjonariusze FSB rewidują nauczycieli, którzy złożyli rezygnacje. Zadzwoniła do męża i kazała mu się ukryć, nie nocować w domu. On nie chciał.
Rano 14 sierpnia do jego domu przyszli uzbrojeni mężczyźni. Najpierw poszli do sąsiadów, potem weszli na jego podwórko. Przeszukali dom, zabrali pieniądze i dokumenty. Zatrzymali Konstantyna i wywieźli z workiem na głowie.
Od tej chwili stał się zaginionym bez wieści.
Dyrektorce przedszkola dano pięć minut na spakowanie się
W pierwszy dzień inwazji Halyna Słabko, 58 lat, poszła do pracy w przedszkolu w Bałakliji, średniej wielkości mieście w obwodzie charkowskim. W piwnicy, gdzie składowano warzywa, zorganizowała prowizoryczny schron. Podczas ostrzałów ludzie schodzili na dół. Pracownice gotowały i uspokajały dzieci.
Rosjanie zajęli Bałakliję 2 marca.
Halyna razem z koleżanką wysyłały dokumenty do ukraińskiej administracji, żeby pracownicy nadal dostawali pensje. Ukryły wrażliwe dokumenty: zarządzenia, teczki osobowe, książeczki pracy. Halyna zniszczyła akta identyfikujące dzieci, których rodzice byli weteranami ATO (tzw. operacji antyterrorystycznej w Donbasie) – wiedziała, że w rękach Rosjan takie informacje mogą oznaczać niebezpieczeństwo dla rodzin.
18 sierpnia do jej mieszkania przyszli przedstawiciele tzw. ludowej milicji. Oskarżyli ją o niewydanie władzom okupacyjnym przedszkolnego mienia – komputerów i laptopów. Zabrali ją na przesłuchanie, podczas którego obecnych było dwóch oficerów FSB. Potem wyprowadzono ją, założono worek na głowę i zawieziono do budynku policji.
W celi znajdowała się zatrzymana dzień wcześniej dyrektorka szkoły, Tetiana Semeniwna, a także inne kobiety. Jedna z nich mówiła, że nocą słychać krzyki mężczyzn. Cela była ciasna, materace leżały na podłodze. Były toaleta i umywalka, ale bez bieżącej wody. Strażnik nazwał to „VIP-celą” dla kobiet.
Następnego dnia strażnik zapytał, czy w środku są dyrektorka przedszkola i dyrektorka szkoły. Tetianę wyprowadzono jako pierwszą. Wróciła zapłakana: powiedzieli jej, że ma pięć minut na przygotowanie się do deportacji. To samo usłyszała Halyna.
Znów założono im worki na głowy i zaprowadzono do biura z kamerą. Mężczyzna, znany osobom, które przeszły przesłuchania w Bałakliji jako „Murat”, puścił nagranie kobiety mówiącej po rosyjsku o nienawiści do SBU i ukraińskiej armii, obwiniającej Ukrainę za wojnę. Kobiety miały powiedzieć to samo przed kamerą. Wymuszał powtórki, krzyczał, gdy sformułowania mu nie odpowiadały. W końcu, po trzech próbach, zaakceptował wersję, która spełniała jego warunki.
Kiedy pod eskortą dotarła do domu, Halyna szybko zabrała z domu niezbędne rzeczy. W stresie nie mogła znaleźć ciepłego płaszcza. Razem z mężem wsiadła do samochodu, myśląc o nadchodzącej jesieni. Dwa auta, w eskorcie, ruszyły w stronę ukraińskich pozycji. Droga przez szarą strefę w kierunku Charkowa wyglądała jak pogorzelisko: leje, powalone drzewa, poszarpana ziemia.
„Po co w ogóle przyszłaś?” – jedno spotkanie zakończyło dekady pracy
Okupacja przyszła do Żanny Kriuczewej, 58 lat, znienacka, ale zmieniła jej życie na zawsze.
Codzienność stanowiła próbę przetrwania i sprowadzała się do pytań: kiedy stanąć w kolejce po chleb, kiedy nie wychodzić z domu, jak uniknąć rewizji.
Szkoła w Andrijiwce, wsi w obwodzie zaporoskim, zawiesiła swoją działalność. Dzieci nie chodziły na zajęcia. Nauczyciele zmieniali się na dyżurach i pilnowali pustych korytarzy, jakby doglądali muzeum własnego życia.
21 czerwca Żanna otrzymała wiadomość, która brzmiała niemal zwyczajnie: „Zebranie, proszę punktualnie przyjść do naszego zakładu”.
Kobieta pracowała w oświacie od dekad. Uczyła angielskiego i sprawowała funkcję zastępczyni dyrektora. Jeszcze przed pełnoskalową inwazją nieraz spierała się z dyrektorem szkoły, Ołeksandrem Hawryłowem. Jak wspomina, od zawsze miał prorosyjskie sympatie. Teraz jednak Hawryłow otrzymał możliwość wcielić je w życie.
Na zebraniu dyrektor ogłosił, że szkoła przejdzie na rosyjski program nauczania. A potem zaczął wzywać nauczycieli pojedynczo do gabinetu, jak na egzamin.
Zapytał Kriuczewą wprost, czy będzie współpracować z władzami okupacyjnymi. Odmówiła. Bez dramatycznych gestów, ale jednoznacznie. Hawryłow odpowiedział ostro: „To po co w ogóle przyszłaś?”. Żanna przypomniała, że to on wezwał cały zespół i że formalnie nadal jest nauczycielką ukraińskiej szkoły. Poprosiła też o swoją książeczkę pracy.
W postsowieckiej rzeczywistości książeczka pracy to coś więcej niż dokument. To dowód ciągłości: całego życia ułożonego wokół zawodu, instytucji, stażu. Hawryłow zażądał, żeby napisała wypowiedzenie. Żanna odmówiła po raz drugi. Nie zamierzała „odchodzić” z ukraińskiej szkoły, odmawiała udziału w jej zamianie na rosyjską instytucję.
Po tych indywidualnych rozmowach znów zebrano cały personel. Natalia Romanko, mianowana przez okupantów szefową wiejskiej rady, oznajmiła, że „Ukraina to już przeszłość, która nie wróci”. Nauczyciele mają zaakceptować „nową rzeczywistość”. Jeśli zgodzą się teraz, będą mogli „po prostu pracować”. Jeśli odmówią, mogą stracić zawód.
Kriuczewa wyjechała z okupacji w lipcu 2022 roku. Mówi, że nie tyle się bała, co odczuwała wstręt i upokorzenie z powodu „życia na tyłach rosyjskiej armii”. Widok ukraińskiej flagi podczas wyjazdu dał jej poczucie ulgi.
Dwie strony edukacyjnej linii frontu
Miejsca, z których pochodzą bohaterki tego reportażu, funkcjonują dziś w zupełnie innych realiach.
Mała Wowcza została deokupowana jesienią 2022 roku, ale z powodu swojego położenia stała się strefą zbyt niebezpieczną dla cywilnego życia wskutek nieustających działań wojennych. Lokalna szkoła nie pracuje, a Oksana nie może wrócić do domu. Jej mąż Konstantyn pozostaje w rosyjskiej niewoli. 30 listopada 2022 roku rosyjskie Ministerstwo Obrony przekazało przez Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża zawiadomienie w tej sprawie. Około rok później przyszedł krótki list. Konstantyn pisał, że jest cały i zdrowy, że kocha bliskich. Pytał, co robią, żeby sprowadzić go z powrotem. Kończył nadzieją, że jeszcze się zobaczą.
Bałaklija została wyzwolona w spektakularnej ukraińskiej kontrofensywie we wrześniu 2022 roku. Choć z powodu utrzymującego się niebezpieczeństwa wielu mieszkańców nie wróciło, Halyna była w domu jeszcze tamtej jesieni. Płaszcz wisiał dokładnie na środku szafy w jej pokoju. Lokalna szkoła, zrujnowana podczas działań wojennych, została odbudowana, ale atak drona ponownie uszkodził budynek. Zajęcia odbywają się online. W podziemiach dzieci zbierają się na dodatkowe zajęcia i program artystyczny.
Andrijiwka w obwodzie zaporoskim pozostaje pod okupacją. Z dwudziestu nauczycieli ośmioro początkowo nie zgodziło się na współpracę, ale troje z nich z czasem zmieniło zdanie. Okupowane terytorium oprócz Żanny opuściła jeszcze jedna nauczycielka. Od września 2022 roku szkoła pracowała już według rosyjskiego programu. Dzieci uczą się rosyjskiej historii, a na apelach śpiewają hymn Rosji pod rosyjską flagą. Niektóre dołączyły do kremlowskiego Ruchu Pierwszych, wzorowanego na radzieckich pionierach.
Rosyjski system
Historie Oksany, Halyny i Żanny wpisują się w szerszy schemat. Siłowe przejęcie szkół było pierwszym krokiem w kampanii okupacji poprzez edukację. Według rosyjskiego ministra edukacji już do końca 2022 roku około 1300 szkół na okupowanych terytoriach zostało włączonych do rosyjskiego systemu, zatrudniając 36 tysięcy nauczycieli, z których wielu sprowadzono z Rosji.
Prawdopodobnie stanowi to naruszenie prawa międzynarodowego, zgodnie z którym okupant co do zasady ma obowiązek zachować istniejący porządek prawny. Kareem Asfari, analityk prawny The Reckoning Project, wskazuje na art. 43 Regulaminu haskiego, według którego „okupant musi szanować, o ile nie jest bezwzględnie powstrzymany, prawa obowiązujące w danym kraju”. Ramy konwencji genewskich dopuszczają „ograniczone zmiany, ale nie zakrojoną na szeroką skalę transformację ideologiczną”. Dodaje, że w sytuacjach długotrwałej okupacji konwencje genewskie wymagają, by niezbędne dostosowania w pierwszej kolejności służyły dobru ludności, obejmując poszanowanie instytucji edukacyjnych oraz życia kulturalnego, religijnego i rodzinnego – co najpewniej wyklucza zakrojoną na szeroką skalę transformację ideologiczną.
Według raportu ukraińskiej organizacji „Almenda” model testowany latami na Krymie został po 2022 roku wdrożony szybciej i bardziej zdecydowanie. W dwudziestu trzech rosyjskich podręcznikach znalezionych w szkołach w wyzwolonych części obwodu charkowskiego badacze organizacji zidentyfikowali systematyczną propagandę wojenną: mit „wielkiej Rosji”, która zawsze wygrywa, hasła o „służbie Ojczyźnie” oraz przedstawianie dzieciom wojennych bohaterów jako wzorców osobowych.
Narzucony przez Rosję nowy program nauczania jest również prawdopodobnie bezprawny. Według raportu, przedłożonego przez The Reckoning Project Komitetowi ONZ ds. Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych (CESCR), rosyjska polityka łamie międzynarodowe prawo praw człowieka, które wymaga, by edukacja „szanowała tożsamość kulturową dziecka, jego język, wartości i kraj pochodzenia”. Musi być ona także „akceptowalna” – czyli adekwatna, kulturowo odpowiednia i dobrej jakości – i nie może służyć „propagandzie wojny” ani szerzeniu nienawiści.
Militaryzacja ukraińskich dzieci nie sprowadza się do propagandy. To również praktyczny proces, z wyraźnie określonym celem. Propagandowe „rozmowy o tym, co ważne” oraz „lekcje odwagi” z udziałem żołnierzy w klasach to jedynie wstęp do szkoleń z wykorzystania broni i dronów. Równocześnie Rosja rozszerza klasy kadetów i paramilitarne organizacje młodzieżowe.
Według Władysława Hawryłowa, obecnie global fellow programu Collaborative on Global Children’s Issues na Uniwersytecie Georgetown, rosyjskie władze, działając wraz z kolaborantami, stworzyły „kompleksowy system obejmujący całą populację dzieci na okupowanych terytoriach Ukrainy”.
Najmłodsze dzieci, zwykle w wieku od 7 do 13 lat, obejmuje program „Orlęta Rosji”. Później trafiają do Junarmii (dla wieku 8–18 lat), Ruchu Pierwszych (6–17 lat) oraz Młodej Gwardii Jednej Rosji.
– Najaktywniejszymi uczestnikami są uczniowie szkół średnich – mniej więcej od jedenastego do siedemnastego roku życia – ponieważ programy te obejmują wydarzenia o charakterze wojskowo-patriotycznym, musztrę, strzelanie i „wojskowo-historyczne” rekonstrukcje. Organizacje te prowadzą celową rusyfikację ukraińskich dzieci na okupowanych terytoriach Ukrainy, wprowadzają rosyjskie standardy edukacyjne, a przede wszystkim – co najważniejsze i najgroźniejsze – przygotowują przyszłe zasoby mobilizacyjne dla rosyjskiej armii – mówi Hawryłow.
W centrum tej polityki znajduje się wykorzystywanie dzieci jako narzędzia długofalowej zmiany demograficznej i tożsamościowej: przymusowe lub wymuszane wywożenie, oddzielanie od rodziców i podporządkowywanie rosyjskim instytucjom.
Według ukraińskiego ombudsmana Dmytra Łubinca zidentyfikowano ponad 19,5 tysięcy przypadków deportacji i przymusowego transferu dzieci. Dzieci bywają rozdzielane z rodzinami m.in. w szpitalach i podczas „filtracji”, wywożone do „obozów rekreacyjnych”, poddawane indoktrynacji, z czasem zaś trafiają do systemu adopcji i pieczy w Rosji.
W marcu 2023 roku Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakazy aresztowania Władimira Putina oraz Marii Lwowej-Biełowej, rosyjskiej komisarz ds. praw dziecka, w związku z domniemanymi zbrodniami wojennymi polegającymi na bezprawnej deportacji i bezprawnym transferze ukraińskich dzieci.
Aleksander Palikot jest reporterem i korespondentem mieszkającym w Kijowie.
Tekst powstał we współpracy z The Reckoning Project – globalnym zespołem dziennikarzy i prawników dokumentujących zbrodnie wojenne, nagłaśniających je i wspierających postępowania przeciwko ich sprawcom.
Sprawiedliwość czeka na realizację, tymczasem system indoktrynacji i militaryzacji już przynosi zamierzone skutki. To, czy rosyjska propaganda rzeczywiście kształtuje umysły pokolenia dorastającego na okupowanych terytoriach Ukrainy, pozostaje osobnym – i słabo zbadanym – pytaniem. Jej podstawowy cel jest jednak prostszy: legitymizować rosyjskie roszczenie do kontroli nad ich ciałami, zamieniając młodych ludzi w żołnierzy, których można wyszkolić, zmobilizować i wysłać na śmierć w wojnie przeciwko własnemu krajowi.