Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Ukraina / 06.05.2026
Lesia Bidochko
Drony zmieniły wojnę w Ukrainie. Europa zaczyna wyciągać z tego lekcje
Produkcja ukraińskich dronów FPV wzrosła w przybliżeniu tysiąckrotnie między 2022 a 2025 rokiem, znacznie wyprzedzając Rosję w przeliczeniu na mieszkańca. Napędzany zdecentralizowanym „keynesizmem dronowym”, model ten okazał się bardziej elastyczny niż tradycyjna mobilizacja skoncentrowana na dużych platformach. Jednocześnie pojawiły się ryzyka strukturalne: zmienny popyt, zależność od chińskich łańcuchów dostaw oraz poważny odpływ talentów. Dla Europy kluczową lekcją jest wartość zdecentralizowanej produkcji, szybkich cykli zamówień oraz selektywnej suwerenności technologicznej – przy integracji Ukrainy jako aktywnego partnera, a nie peryferyjnego dostawcy.
(Shutterstock)
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
W nocy w marcu 2026 roku dwuosobowa ukraińska załoga zestrzeliła 23 rosyjskie drony Shahed podczas jednego starcia. Liczby ilustrują opowieść, której nie przewidział żaden podręcznik zamówień obronnych: każdy ukraiński dron-przechwytywacz kosztował około 1500 dolarów, podczas gdy pociski Patriot, które zastępował – po 3 mln dolarów za sztukę, a do tego nie zostały zaprojektowane do zwalczania celów tak tanich ani tak licznych jak Shahedy. Tylko w 2025 roku Rosja wystrzeliła na Ukrainę ponad 54 tys. dronów tego typu. Lockheed Martin wyprodukował 600 pocisków PAC-3 w całym 2025 roku, a Ukraina zużyła około 700 takich pocisków w cztery zimowe miesiące. Systemy działały zgodnie z założeniami, lecz problem polegał na tym, że nie projektowano ich z myślą o zagrożeniu, które stwarzają drony.
Ukraina nie mogła „wykupić się” z problemu. Jej PKB jest dwanaście razy mniejsze niż rosyjskie, a jej budżet obronny – cztery razy niższy. Zamiast tego zbudowała więc coś nowego: to, co można nazwać „dronizacją bez militaryzacji”. W rezultacie popyt państwa skierowany został do konkurencyjnego ekosystemu małych przedsiębiorstw, wytwarzających innowacje podwójnego zastosowania, bez zamykania gospodarki w trwałych wydatkach obronnych. Między 2022 a 2025 rokiem produkcja dronów FPV (first-person view) wzrosła z około 3–5 tys. sztuk do około 3 mln rocznie. Na początku 2026 roku ukraiński przemysł może wytwarzać ponad 8 mln dronów FPV rocznie. Dla porównania, wszystkie brytyjskie siły zbrojne zamówiły 3500 sztuk do testów i oceny w tym samym okresie.
W ciągu czterech lat wojny Ukraina stworzyła najbardziej „sprawdzoną w boju” gospodarkę dronową na świecie. W niedawnym policy brief dla European Policy Institute w Kijowie (EPIK) argumentuję, że Ukraina zaczyna dziś eksportować nie tylko broń, lecz także model stojący za jej powstawaniem. Ta zmiana – od odbiorcy pomocy do eksportera uzbrojenia – była czymś, czego niewiele osób się spodziewało.
Dwie gospodarki poszły na wojnę
PKB Ukrainy w 2025 roku wyniósł około 209 mld dolarów, a Rosji – 2540 mld dolarów. Rosyjskie wydatki obronne sięgnęły około 160 mld dolarów wobec 44 mld po stronie Ukrainy. Przy takich dysproporcjach Kijów nie mógł skopiować scentralizowanego modelu masowej mobilizacji wielkich mocarstw XX wieku.
Zamiast tego Ukraina zbudowała model hybrydowy: finansowane przez państwo zamówienia i subsydia połączone ze zdecentralizowaną produkcją prywatnych firm, sieci wolontariackich oraz szybkich, nieformalnych pętli informacji zwrotnej z pola walki. Produkcja dronów stała się nowym sektorem gospodarki, a obecnie w Ukrainie drony wytwarza już ponad 500 firm. Sektor prywatny odpowiada za nawet 90 proc. produkcji FPV, a lokalna produkcja pokrywa do 96 proc. elektroniki, silników i innych materiałów potrzebnych do ich wytwarzania. Ukraina produkuje od sześciu do dziewięciu razy więcej dronów na osobę w wieku produkcyjnym niż Rosja.
Odpowiedź Rosji była oparta na przeciwnej logice. Jej kompleks wojskowo-przemysłowy, zakotwiczony w państwowych gigantach – takich jak Rostec i Koncern Kałasznikowa – opiera się na długoterminowych, gwarantowanych kontraktach, skoncentrowanej alokacji zasobów oraz planowaniu odgórnym. Rosyjski sektor obronny zatrudnia ponad 4,5 mln osób, czyli około 10 proc. populacji jest ekonomicznie powiązane z obronnością. Ta struktura dzięki skali zapewnia wytrzymałość, ale już nie elastyczność.
Ukraina wyprzedza Rosję pod względem tempa innowacji. Rosja wolniej opracowuje nowe rozwiązania, ale skuteczniej skaluje te sprawdzone. W trwającym „pojedynku” walki elektronicznej, gdzie metoda zakłócania, która działa dziś, może być bezużyteczna za miesiąc, o przetrwaniu decyduje szybkość adaptacji.
Od skali przemysłowej do efektu na polu walki
Na poziomie taktycznym drony FPV w cenie 300–400 dolarów za sztukę stały się częściową odpowiedzią na niedobory artylerii, zastępując pociski, które kosztują 800–9000 dolarów za sztukę. Według ukraińskich ocen 70–80 proc. potwierdzonych strat osobowych i sprzętowych Rosji wynika z uderzeń wspieranych przez drony. Cykle rażenia, które wcześniej trwały godziny, skróciły się do minut.
Ta sama logika kosztowa obejmuje obronę powietrzną. Do 2025 roku Ukraina zbudowała zdolność produkcji dziennej sięgającej nawet 1000 dronów-przechwytywaczy, czyli maszyn skutecznych w walce z nisko lecącymi, wolno poruszającymi się celami, które nasycają (czy też saturują) konwencjonalne systemy rakietowe albo się im wymykają. W lutym 2026 roku drony-przechwytywacze odpowiadały za 70 proc. przechwyceń Shahedów w rejonie Kijowa.
Drony dalekiego zasięgu na nowo zdefiniowały głębię strategiczną. Ukraińskie systemy raziły cele oddalone o ponad 1500 kilometrów od linii frontu – w tym rafinerie ropy, składy amunicji, bazy lotnicze – bez potrzeby pokonywania politycznych ograniczeń towarzyszących zachodnim pociskom. Czerwcowa operacja „Spiderweb” z 2025 roku pokazała tę logikę: 117 dronów FPV, kosztujących łącznie około 117 tys. dolarów, miało – według doniesień – uszkodzić lub zniszczyć ponad 40 rosyjskich statków powietrznych wartych miliardy. Tanie systemy mogą generować nieproporcjonalne wielkie koszty, atakując aktywa o wysokiej wartości.
Co ważne, drony produkowane w kraju dają Ukrainie także elastyczność polityczną. W przeciwieństwie do pocisków ATACMS czy Storm Shadow, kosztujących ponad 1 mln dolarów za sztukę i mogących podlegać ograniczeniom użycia, ukraińskie drony są warte 500–20 000 dolarów i nie niosą ze sobą warunków narzucanych przez Waszyngton czy Londyn.
Zdolność Ukrainy do adaptacji wynika z cywilnych korzeni jej ekosystemu dronowego, w tym oprogramowania open source, społeczności druku 3D, laboratoriów uniwersyteckich, komercyjnej elektroniki. Inżynierowie pracują ramię w ramię z jednostkami bojowymi, dostają na bieżąco dane o skuteczności ich wynalazków i w ciągu tygodni odsyłają zmodyfikowane systemy z powrotem na front. Niektóre brygady modyfikują nawet połowę dostarczonych dronów przed ich użyciem, co wskazuje na odsetek „usterek”, który prawdopodobnie zatrzymałby każdy europejski program zakupowy. W Ukrainie działa to jako kontrola jakości prowadzona w warunkach rzeczywistych.
Ograniczenia strukturalne i ryzyka
Ukraińska gospodarka dronowa opiera się na kruchych fundamentach z kilkoma wyraźnie widocznymi słabościami. Zależność od łańcucha dostaw oznacza, że niemal 89 proc. ukraińskich producentów dronów wskazuje Chiny jako główne źródło importowanych części. Silniki, baterie, regulatory obrotów (ESC), ramy i podstawowe czujniki wciąż są w większości produkowane w Chinach. Pekin zaostrzał kontrole eksportowe dotyczące technologii dronowych i metali ziem rzadkich od 2023 roku, co powoduje niedobory i wahania cen. Rosja konkuruje o te same komponenty, dodatkowo podbijając koszty.
Zakupy są reaktywne, a bez przewidywalnych, wieloletnich sygnałów popytu producenci mają trudność z planowaniem produkcji, utrzymywaniem wykwalifikowanych pracowników oraz inwestowaniem w innowacje. Państwo często kupuje hurtowo do magazynów, a przecież zanim nawet najnowocześniejsze drony trafią do jednostek na froncie, mogą być już technicznie przestarzałe. Konkurencja cenowa wymusza cięcia kosztów, które przesuwają kontrolę jakości na same brygady, przy czym niektóre jednostki czekają tygodniami lub miesiącami na zamówiony sprzęt.
Od 2022 roku Ukrainę opuściło ponad 120 tys. specjalistów IT i inżynierów, co ilustruje skalę odpływu talentów. Na przykład tylko jedna duża kijowska firma z sektora obronnego ma ponad 700 nieobsadzonych wakatów technicznych. W konsekwencji producenci coraz bardziej polegają na studentach, aby uzupełniać braki kadrowe. Oznacza to, że mechanizm napędzający ten ekosystem jest jednocześnie jego wielką słabością.
W 2025 roku produkcja osiągnęła 3 mln dronów FPV, a celem na 2026 rok jest 7 mln sztuk. Jeśli konflikt zakończy się szybko, popyt może się załamać, pozostawiając fabryki bez zamówień i marnując miliardy zainwestowane w czasie wojny. Ukraina zaczęła temu przeciwdziałać poprzez „kontrolowany eksport” – tworząc dziesięć biur ds. uzbrojenia w całej Europie oraz uruchamiając produkcję dronów w Niemczech, jednak bariery administracyjne i terminy certyfikacji sięgające dwunastu miesięcy wciąż pozostają poważną przeszkodą.
Lekcje dla Europy
Zdecentralizowane ekosystemy mają ogromną przewagę nad modelami skoncentrowanymi na konkretnych platformach. Europejskie zakupy obronne pozostają skupione wokół kilku głównych wykonawców (Airbus, Rheinmetall, Thales, Leonardo, BAE Systems), działających w długich cyklach rozwojowych i w oparciu o sztywne specyfikacje. Zakłócenie u dowolnego pojedynczego dużego podwykonawcy może wpłynąć na cały system. Tymczasem setki konkurujących ze sobą małych i średnich producentów w Ukrainie umożliwiają szybkie zastępowanie dostawcy, gdy ten zawodzi lub gdy technologia staje się przestarzała. Gdy jeden producent się potknie, system niemal tego nie odczuwa.
Szybkość adaptacji ma większe znaczenie niż techniczna doskonałość, co pokazały ukraińskie pętle informacji zwrotnej z pola walki, działające w cyklach liczonych w tygodniach. Unijne cykle certyfikacyjne w obszarze obronności liczy się w latach, a duże projekty Europejskiego Funduszu Obronnego mogą potrzebować od pięciu do dziesięciu lat od momentu koncepcji do wdrożenia. W przypadku platform długowiecznych, takich jak okręty, samoloty czy wozy opancerzone, takie tempo ma swoje uzasadnienie, ale w przypadku dronów, narzędzi walki elektronicznej i zdolności opartych na oprogramowaniu stanowi to słabość strategiczną. Ukraina uważa porażki za element kontroli jakości, europejskie systemy zamówień zaś traktują je jako powód do opóźnień.
Autonomia strategiczna wymaga selektywnej suwerenności, co oznacza, że lokalizacja w kraju całego łańcucha produkcji i dostaw dronów znacząco podniosłaby koszty jednostkowe i obniżyła wolumen produkcji w sytuacji, gdy ilość ma największe znaczenie. Celem powinna być kontrola krytycznych „wąskich gardeł” – zaawansowanych sensorów, szyfrowanej łączności, nawigacji w oparciu o AI – przy jednoczesnym pozyskiwaniu powszechnie dostępnych komponentów z dywersyfikowanych globalnych łańcuchów dostaw. Współpraca krajów sojuszniczych i podział łańcuchów dostaw wśród państw o podobnych wartościach (ang. friend-shoring) – takich jak Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Turcja i sama Ukraina – pozwala zrównoważyć kwestie bezpieczeństwa i efektywności kosztowej.
Bez doświadczeń Ukrainy europejska obrona przed dronami pozostanie jedynie reaktywna. Ukraina jest obecnie jedynym europejskim aktorem, który systemowo wykrywa, przechwytuje i niszczy rosyjskie drony na dużą skalę. Jej siły zmierzyły się z każdą główną wersją rosyjskich taktyk powietrznych – falami wabików, uderzeniami saturacyjnymi, nawigacją w warunkach zakłócania GPS, mieszanymi atakami dronowo-rakietowymi – w warunkach bojowych, jakich nie doświadczyło żadne państwo NATO. Wtargnięcia rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną UE i NATO pokazują, że Europa już mierzy się z trwałym, niskokosztowym zagrożeniem z powietrza, lecz nie posiada odpowiednich, tanich środków przeciwdziałania. Inwestowanie w ukraińskie zdolności dronowe i antydronowe jest w istocie wysuniętą obroną przed potencjalnym zagrożeniem.
Jedną z kluczowych rekomendacji wynikających z doświadczeń Kijowa jest włączenie ukraińskich zdolności obrony powietrznej do architektury europejskiej. W pierwszym kroku państwa bałtyckie powinny odegrać rolę korytarza umożliwiającego współpracę między UE a Ukrainą, co oznacza utworzenie wspólnych zespołów szkoleniowych, współdzielonych ośrodków testowych oraz bezpośrednie zakupy sprawdzonych w boju systemów ukraińskich. Mogą one opierać się na modelu duńskim, co oznacza, że zakupy realizowane przez państwo-partnera są bezpośrednio dostarczane do jednostek na froncie. To z kolei przyspiesza procedury kwalifikacyjne w UE. Korzystna dla wszystkich stron byłaby większa współprodukcja z ukraińskimi firmami na terytorium Europy, pozwalająca łączyć sprawdzone w boju ukraińskie projekty z europejskimi zdolnościami przemysłowymi i bezpieczeństwem łańcucha dostaw.
Co więcej, w ramach Europejskiego Funduszu Obronnego zasadne byłoby utworzenie dedykowanej ścieżki zakupów o szybkim cyklu iteracji dla ewoluujących technologii. Doświadczenia ukraińskiego ekosystemu produkcji dronów pokazują, że możliwe jest skrócenie terminów zamawiania i uproszczenie procedur kwalifikacyjnych. Równocześnie zalecane jest przesunięcie finansowania obronnego UE w stronę odpornych ekosystemów innowacji obejmujących konkurencję na poziomie rozwoju i produkcji komponentów, ułatwienie wejścia na rynek dla małych i średnich przedsiębiorstw, laboratoriów uniwersyteckich oraz start-upów rozwijających produkty podwójnego zastosowania, czyli cywilnego i militarnego. Rozwiązanie takie pozwoliłoby ograniczyć zależność od pojedynczych głównych wykonawców. Proponowane działania mogłyby opierać się na sformalizowanej integracji przemysłowej UE z Ukrainą poprzez powiązanie finansowania odbudowy kraju z planami kontrolowanego eksportu oraz ścieżkami reintegracji dla specjalistów przesiedlonych na skutek wojny.
Obrona przed dronami wymaga współpracy
Ukraińska gospodarka dronowa pokazuje, że małe i średnie państwa nie muszą budować kompletnego przemysłu obronnego, aby wzmocnić odstraszanie. Nowoczesne systemy dronowe i antydronowe są złożone i wymagają koordynacji z obroną powietrzną, walką elektroniczną i strukturami dowodzenia. Jednocześnie mniejsze państwa członkowskie UE mogą strategicznie skoncentrować się na wybranych częściach tego systemu. Priorytetyzując określone nisze – takie jak drony-przechwytywacze czy komponenty walki elektronicznej – i dostosowując do tego zamówienia publiczne, państwa bałtyckie i kraje wschodniej flanki mogą rozwijać skuteczne zdolności krajowe. Ukierunkowana specjalizacja, w połączeniu z integracją z szerszymi systemami UE i NATO, stanowi realistyczną drogę do silniejszego i szybszego odstraszania.
Po zakończeniu działań wojennych Europa stanie przed dylematem wyboru pomiędzy „dywidendą dronową” a „nawisem dronowym”. Jeśli wojna się zakończy, Ukraina nadal będzie miała największy – poza Stanami Zjednoczonymi i Chinami – operacyjny ekosystem projektowania i produkcji dronów. UE powinna włączyć tę zdolność poprzez współprodukcję i wspólną certyfikację. Pierwsze kroki w stronę koordynacji są już widoczne. Ukraina otworzyła wyspecjalizowane biura ds. eksportu i współpracy w obszarze dronów, sygnalizując zamiar skierowania nadwyżek mocy oraz know-how na rynki europejskie. Aby przekuć to w trwałą korzyść, UE powinna sformalizować te działania w formie umowy EU–Ukraine Drone Transition Compact, wiążącej finansowanie odbudowy z warunkami eksportu i zatrudnienia specjalistów.
Wojna w Ukrainie pokazuje także, że zdolności i talent stanowią ważny, nowy element odstraszania. Bardzo istotne jest, jak szybko społeczeństwo potrafi przekształcić cywilnych inżynierów i programistów w specjalistów w dziedzinie obronności. Czas potrzebny na przejście od pomysłu do prototypu i wdrożenia, tempo iteracji oraz udział cywilnych talentów wchodzących do sektorów obronnych mogą stać się ważniejsze niż posiadanie dużych zapasów dronów. Dlatego właśnie Europa powinna inwestować w szybkie szkolenia i ścieżki kariery obejmujące kompetencje cywilne i związane z obronnością.
Upowszechnienie tanich dronów dalekiego zasięgu niesie ryzyko poziomej eskalacji konfliktów bez przekraczania tradycyjnych „czerwonych linii” hamujących konflikty zbrojne. W przypadku Europy zdolności bojowe tego rodzaju w rękach pośredników (proxy) państw nieprzyjaznych lub aktorów niepaństwowych mogą stanowić zagrożenie dla kluczowych obiektów infrastrukturalnych. Aby temu przeciwdziałać, UE powinna wypracować doktryny atrybucji ataków dronowych, przypisywania odpowiedzialności za nie w celu odstraszania i zapobiegania zagrożeniom tego rodzaju ze strony organizacji terrorystycznych wyposażonych w drony.
Przypadek ukraiński ma także wymiar związany z płcią. Kobiety, na które presja mobilizacyjna wpływa w mniejszym stopniu, odgrywają coraz większą rolę w montażu, tworzeniu oprogramowania, a także prowadzeniu operacjach dronowych. Europa mogłaby rozszerzyć programy szkoleniowe z technologii dronowych z myślą o większym zaangażowaniu kobiet, przekuwając inkluzywność społeczną w korzyść strategiczną.
Warto przy tym podkreślić, że ukraińska gospodarka dronowa nie musi prowadzić do trwałej militaryzacji społeczeństwa.
Dr Lesia Bidochko jest stypendystką (Policy Fellow) w European Policy Institute w Kijowie (EPIK), adiunktką nauk politycznych w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej (Ukraina) oraz badaczką nierezydentką na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą (Niemcy).
Ukierunkowany popyt państwa w stronę zdecentralizowanej bazy małych i średnich przedsiębiorstw może tworzyć miejsca pracy, przyspieszać innowacje podwójnego zastosowania i rozwijać kompetencje wspierające eksport, bez uwięzienia gospodarki w ciągłych wydatkach obronnych. „Dronizacja” przede wszystkim odnosi się do odporności społeczeństwa, a nie do jego militaryzacji i oznacza zdolność do szybkiego przekształcania cywilnych kompetencji inżynieryjnych w skuteczne zdolności obronne, które po wojnie można ponownie wykorzystać w sektorze cywilnym. Europa mogłaby proaktywnie przyjąć takie podejście, wykorzystując ukierunkowany popyt przemysłowy w czasie pokoju i nie czekając na kryzys, który zmusi ją do kosztownej militaryzacji.