Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Ukraina / 31.05.2026
Gustav C. Gressel

Zachód wierzy w zawieszenie broni. Kreml przygotowuje się do długiej wojny

Coraz więcej zachodnich polityków traktuje zawieszenie broni w Ukrainie jako jedyny realistyczny scenariusz zakończenia wojny. Gustav Gressel przekonuje jednak, że Kreml nie jest zainteresowany rozejmem, a wojna na wyniszczenie potrwa do momentu załamania jednej ze stron – rosyjskiej lub ukraińskiej.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę rozgorzała debata na temat celów wojennych Zachodu i koalicji wspierającej Kijów. Jaki powinien być ostateczny wynik wojny i co realnie można osiągnąć?

Olaf Scholz publicznie unikał jednoznacznych deklaracji dotyczących zwycięstwa Ukrainy, ograniczając się jedynie do stwierdzenia „Ukraina nie może przegrać”. Nie było jednak jasne, jak miałby wyglądać stan końcowy, w którym Kijów ani nie przegrywa, ani nie wygrywa. Z kolei Friedrich Merz zasugerował, że Ukraina powinna zrezygnować z terytoriów w ewentualnym porozumieniu pokojowym. Te fragmenty niemieckiej debaty są symptomatyczne dla panującego na Zachodzie przekonania, że zawieszenie broni jest jedynym realistycznym celem, jaki Ukraina może lub powinna osiągnąć.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Odzyskanie terytoriów zajętych przez Rosję wydaje się nierealne, ponieważ wojna utknęła w martwym punkcie. Dodatkowo obawy przed eskalacją nuklearną osłabiły apetyt na zwycięstwo, szczególnie w Waszyngtonie. Po 2022 roku byliśmy świadkami zagmatwanej narracji, w której broń defensywna, taka jak systemy obrony powietrznej, była dostarczana do Ukrainy bez wahania, podczas gdy dostawy broni ofensywnej wywoływały oderwane od realiów dyskusje. Na przykład ewentualna dostawa pocisków manewrujących Taurus była przedstawiana jako nowa lub niebezpieczna eskalacja, nawet gdy rosyjskie siły powietrzne nieustannie bombardowały ukraińskie miasta pociskami manewrującymi. Przekonanie, że Rosji zabraknie sił i zgodzi się na zawieszenie broni, okazało się błędne. Ukraina od ponad czterech lat odpiera rosyjskie ofensywy. Ani wyczerpywanie się zasobów, ani spadająca skuteczność operacji ofensywnych nie skłoniły Moskwy do ponownej rewizji pierwotnego celu wojny, jakim było podporządkowanie sobie Ukrainy.

W szczytowym okresie zmechanizowanych operacji ofensywnych w 2024 roku Rosja przeznaczyła na potrzeby wojny około 1500 czołgów bojowych i 2500 bojowych wozów piechoty lub transporterów opancerzonych. Większość tych pojazdów pochodziła jeszcze z czasów radzieckich. Dla porównania, Ukraina – nawet w najbardziej sprzyjających warunkach w 2023 roku – otrzymała od Zachodu mniej niż jedną trzecią tej liczby. Mimo to Rosja nie była w stanie przekuć przewagi materiałowej w wyniki operacyjne, a tym bardziej strategiczne.

W 2025 roku Moskwa musiała zmienić taktykę, gdyż poniosła zbyt wysokie straty w sprzęcie bojowym, których nie była w stanie skutecznie uzupełniać. Zamiast zawieszenia broni Rosja zdecydowała się jednak na dostosowanie taktyczne. Rosyjskie siły zbrojne zaczęły opierać swoje działania na infiltracji piechoty z wykorzystaniem dronów do zakłócania rotacji i przemieszczania rezerw. Zasadniczo taktyka ta opiera się na wyczerpaniu zasobów ludzkich jako ostatecznym środku. Kreml nadal traktuje swoich obywateli jako materiał zużywalny. Moskwa musi mobilizować około 30 tysięcy żołnierzy miesięcznie, aby utrzymać siły bojowe. Choć nadal prowadzi ofensywę, jej skuteczność maleje. Bilans zdobyczy terytorialnych systematycznie spada od lata 2025 roku, podczas gdy koszty osiągania nawet ograniczonych postępów rosną.

Siły ukraińskie dostosowały się do taktyki rosyjskiej, zarówno pod względem technicznym, jak i taktycznym. Drony przechwytujące osłabiają rozpoznanie Rosjan, a użycie bezzałogowych pojazdów lądowych (UGV) zwiększa skuteczność działań w rozrzedzonych liniach obronnych. Pod względem taktycznym lepsza synchronizacja środków radioelektronicznych, dronów i konwencjonalnych zdolności manewrowych pozwala Ukraińcom wyeliminować infiltratorów. Ogólna siła bojowa Rosji maleje, a jej potencjał ofensywny osiąga poziom plateau.

Oprócz strat ludzkich, ukraińskie uderzenia średniego zasięgu powodują również zniszczenie kosztownych systemów obrony powietrznej, systemów wojny radioelektronicznej i sensorów dalekiego zasięgu. Kampania uderzeń w głąb terytorium Rosji, wymierzona w  przemysł naftowy i obronny, znacząco podnosi ekonomiczne koszty prowadzonej wojny.

Rosja nadal nie jest jednak zainteresowana zawieszeniem broni, nawet gdyby miało to być jedynie tymczasowe wstrzymanie walk. Wręcz przeciwnie, odwrócenie uwagi USA przez konflikt z Iranem jest postrzegane jako mile widziana przerwa w „negocjacjach pokojowych”. Administracja Trumpa dąży do doprowadzenia do zawieszenia broni niemal za wszelką cenę, a to daje Moskwie wiele kart do rozegrania.

Jednocześnie Waszyngton nie jest skłonny zapewnić Ukrainie żadnych znaczących gwarancji bezpieczeństwa. Wynikająca z tego niepewność polityczna po wojnie mogłaby odstraszyć inwestorów, osłabić zaangażowanie Zachodu, a także doprowadzić do demobilizacji sił ukraińskich i odpływu części żołnierzy do swoich rodzin za granicą. Rozejm w wersji administracji Trumpa dałby Moskwie dogodne warunki do wznowienia wojny w późniejszym terminie, w bardziej sprzyjających okolicznościach.

Niemniej jednak Kreml konsekwentnie stawia warunki – których Ukraina nie może zaakceptować – aby kontynuować wojnę. Kluczowym z nich jest żądanie wycofania się z obwodu donieckiego. Zadziwiające jest przy tym, jak mało wysiłku Moskwa wkłada w osiągnięcie rozejmu. Rosyjskie siły zbrojne mogłyby wykorzystać przerwę w działaniach wojennych na: regenerację i reorganizację sił; nadrobienie zaległości w zakresie wojny dronowej, w tym wysłanie większej liczby lepiej wyszkolonych jednostek dronowych; przeniesienie i dywersyfikację przemysłu strategicznego z zachodniej części Rosji na wschód; a także poprawę jakości wyszkolenia żołnierzy (które obecnie ogranicza skuteczność rosyjskich taktyk infiltracyjnych) oraz zatrudnienie dodatkowych żołnierzy w celu uzupełnienia zniszczonych formacji. Trump chętnie zniósłby sankcje wobec Moskwy i zawarł umowy dla osobistego wzbogacenia się, co natychmiast ożywiłoby przepływ gotówki w Rosji, zwłaszcza przy obecnych, wysokich cenach ropy, jednak nawet przerwa w wojnie nie wpisuje się w kalkulacje Kremla.

Rodzi się pytanie – czy Putin obawia się politycznych konsekwencji zawieszenia broni?

A może tego, że społeczeństwo będzie domagać się odpowiedzi na temat kosztów wojny: dlaczego Rosja poświęciła tak wiele, a osiągnęła tak niewiele? Dla rosyjskich nacjonalistów Donieck czy Ługańsk nie są świętymi miastami, podczas gdy Odessa czy Kijów byłyby znacznie bardziej godnymi celami – ale nie zostały zdobyte.

Czy obawia się, że społeczeństwo mogłoby się zbuntować, gdyby zniknęła presja ciągłego zagrożenia wysłaniem na front lub aresztowaniem? W pewnym stopniu wojna rzeczywiście przyczyniła się do stabilizacji reżimu.

Czy obawia się, że społeczeństwo nie da się już zmobilizować do rewanżu i zbyt komfortowo poczuje się w nowym pokoju?

Putin postawił swoją reputację i dziedzictwo na jedną kartę – wojnę z Ukrainą – i wydaje się niechętny do zaakceptowania porażki. I podczas gdy Kreml wkłada niewiele wysiłku w negocjacje, znaczące zasoby kierowane są na represje wewnętrzne i środki zapobiegawcze. Te ostatnie wywołują spekulacje na temat ponownej mobilizacji w celu kontynuowania wojny.

Tak zwana specjalna operacja wojskowa będzie zatem kontynuowana niezależnie od stanu rosyjskich sił zbrojnych. Wszelkie nadzieje na zawieszenie broni spowodowane wyczerpaniem odzwierciedlają raczej pobożne życzenia Zachodu niż strategiczne kalkulacje Moskwy. Oczywiście rosyjska armia nie ma szans na zwycięstwo poprzez przełom, genialny manewr czy operacje w głębi terytorium Ukrainy. Jednak od kwietnia 2022 roku nie stanowi to już głównej koncepcji zwycięstwa Putina. Prowadzi on wojnę na wyniszczenie, mającą na celu wyczerpanie obrońców Ukrainy. Ta statyczna wojna będzie trwała do momentu, w którym jedna ze stron - albo rosyjskie, albo ukraińskie siły zbrojne – ulegnie załamaniu i upadnie.

Putin nadal wierzy, że może wyniszczyć Ukrainę szybciej, niż Ukraina wyniszczy siły rosyjskie, ale założenie to może być błędne. Wiele jego przekonań opiera się na postrzeganej słabości Zachodu oraz słabnącej woli politycznej i gospodarczej do wspierania Ukrainy. Ponownie, może to być błędne założenie. Nie jest wcale pewne, czy Putin otrzymuje dokładne oceny stanu swojej armii, ponieważ sfałszowane raporty i optymistyczne oceny są w rosyjskiej kulturze wojskowej tak samo zakorzenione jak korupcja.

Bez dokładnego obrazu stanu własnych sił zbrojnych kontynuowanie wojny i zwiększanie presji aż do następnych wyborów na Zachodzie, kolejnego przełomu technologicznego czy wygaśnięcia obecnego pakietu finansowego dla Ukrainy – co mogłoby doprowadzić do pożądanego upadku wroga – z perspektywy Putina może wydawać się racjonalną strategią. Lekceważenie życia ludzkiego i poświęcenia własnych obywateli sprawia, że wybór ten wydaje się logiczny, dopóki siły rosyjskie nie ulegną rozpadowi, żołnierze nie zwrócą się przeciwko swoim dowódcom, a system nie zacznie się kruszyć. Wtedy Ukraina wygra, a osłabione siły rosyjskie mogą zostać wyparte z kraju.
Dr Gustav Gressel jest starszym wykładowcą i badaczem w Akademii Obrony Narodowej Sił Zbrojnych Austrii (LVAk) w Wiedniu. Niniejszy artykuł opiera się na komentarzu napisanym dla Europejskiego Instytutu Politycznego w Kijowie (EPIK).

Tak więc wojna może ostatecznie zakończyć się zwycięstwem Rosji lub Ukrainy, ale zakończenie wojny w drodze wynegocjowanego zawieszenia broni wydaje się mało prawdopodobne. Dla Europy zagrożenia dla bezpieczeństwa związane ze zwycięstwem Rosji są ogromne, zwłaszcza że Stany Zjednoczone przestały być sojusznikiem. Zamiast gonić za mrzonką o zawieszeniu broni, Europa musi rozważyć alternatywny scenariusz: zwycięstwo Ukrainy spowodowane upadkiem państwa rosyjskiego.