Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Ukraina / 01.06.2026
Huseyin Oylupinar

Majdan wciąż dzieli badaczy. Książka Katchanovskiego budzi poważne wątpliwości

Kontrowersyjne tezy nie są problemem nauki — problem zaczyna się wtedy, gdy ambicja interpretacyjna wyprzedza metodę badawczą. Recenzja książki Iwana Katchanovskiego pokazuje, że w przypadku wydarzeń tak politycznie i historycznie obciążonych jak Majdan sama ilość materiału dowodowego nie zastępuje rygoru metodologicznego.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Książka Iwana Katchanovskiego The Maidan Massacre in Ukraine (Masakra na Majdanie w Ukrainie) przedstawia jedną z najbardziej kontrowersyjnych reinterpretacji strzelaniny, do której doszło w Kijowie w lutym 2014 roku. Jej główna teza zakłada, że strzały oddane do protestujących nie były jedynie dziełem aparatu bezpieczeństwa państwowego Wiktora Janukowycza, ale zaangażowani byli także strzelcy działający z miejsc związanych z ruchem protestacyjnym, w tym z Hotelu Ukraina. Publikacja ta nie stanowi zatem wyłącznie rekonstrukcji tego brutalnego wydarzenia, lecz również próbę zmiany jego interpretacji i znaczenia samego Majdanu.

Kontrowersyjna teza sama w sobie nie jest słabością naukową – dominujące narracje powinny być poddawane weryfikacji, a trudne dowody analizowane, bez unikania niewygodnych pytań. Problem z tą książką jest inny: wniosek jest silniejszy niż metoda, która go popiera. Główna praca dowodowa dotyczy dziedzin, w których autor nie wykazuje uznanego dorobku w tej specjalizacji. Katchanovski gromadzi dużą liczbę nagrań wideo, zeznań, materiałów sądowych, fragmentów ekspertyz kryminalistycznych i doniesień medialnych. Jednak gromadzenie danych nie jest metodą, a materiał źródłowy nie staje się dowodem tylko dlatego, że jest obszerny.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Nasycenie książki materiałem empirycznym może zaimponować czytelnikowi niebędącemu specjalistą. Autor odwołuje się do źródeł wizualnych, zeznań świadków, dokumentów śledczych, protokołów sądowych, badań medycznych i balistycznych oraz publicznych źródeł medialnych. Zasadnicze pytanie nie dotyczy jednak tego, ile materiałów zostało przytoczonych, lecz sposobu ich doboru, weryfikacji, porządkowania i interpretacji. W tym zakresie książka ujawnia słabości. Nie przedstawia przejrzystego protokołu dowodowego, który wyjaśniałby, dlaczego jeden film jest wiarygodny, a inny marginalny; jeden świadek jest decydujący, a inny niepewny; jak rozstrzygane są sprzeczności między źródłami; oraz według jakich kryteriów oceniane są materiały obciążone politycznie.

Słabość ta jest szczególnie widoczna na przykładzie źródeł wizualnych. Materiały wideo są wielokrotnie wykorzystywane do oceny kierunku ostrzału, możliwych pozycji strzelców i sekwencji ruchów. Taka praca wymaga starannej weryfikacji faktów, synchronizacji i krytyki źródeł. Film nie stanowi wiernego odbicia rzeczywistości; jest fragmentaryczny, subiektywny i często później interpretowany przez zainteresowane strony. Niektóre materiały wizualne wykorzystane na poparcie tezy mają politycznie obciążoną historię powstania, co wymaga znacznie bardziej rygorystycznej krytyki źródeł niż ta przedstawiona w publikacji. Gdy źródła wizualne pochodzą ze środowisk zaangażowanych politycznie, mogą nadal zawierać przydatne informacje, ale tylko wtedy, gdy ich pochodzenie zostanie otwarcie przeanalizowane. Bez tego kontekstu użycie ich jako dowodu oznacza wybiórcze zaufanie, a nie rzetelną pracę naukową.

Ten sam problem pojawia się w ujęciu Hotelu Ukraina. W pracy Katchanovskiego hotel ten nie jest drugorzędnym detalem, lecz jednym z kluczowych filarów jego tez. Jeśli nie da się wykazać obecności, tożsamości i powiązań domniemanych strzelców w tym budynku, szersza interpretacja traci podstawę. Sama lokalizacja nie ustala tożsamości, dostęp do miejsca nie dowodzi przynależności politycznej, a wnioskowanie nie może zastąpić dowodu. Książka nie przedstawia zweryfikowanej identyfikacji takich strzelców ani z nazwiska, ani w oparciu wiarygodny opis fizyczny. Nie dostarcza też jasnych dowodów wizualnych wskazujących, że działali oni z Hotelu Ukraina. Potencjalne pozycje strzeleckie nie są tym samym, co zidentyfikowani sprawcy.

Problem polega na nadmiernym wyciąganiu wniosków. Dźwięk w nagraniu wideo staje się możliwym kierunkiem ostrzału; możliwy kierunek – prawdopodobną lokalizacją; lokalizacja – budynkiem; budynek – przynależnością polityczną; a przynależność polityczna – odpowiedzialnością. Każdy krok niesie ze sobą niepewność. Jednak całość argumentacji jest przedstawiona tak, jakby łańcuch wnioskowania był nieprzerwany. To, co zostaje zaprezentowane jako dowód, często jest tylko interpretacją, a to, co przedstawione jest jako metoda – gromadzeniem materiałów. W efekcie mamy do czynienia nie z analizą ekspercką, ale z wykorzystaniem materiałów wyglądających na eksperckie bez rygoru metodologicznego, jakiego wymaga studiowanie takich źródeł.

Książka opiera się w dużym stopniu na dziedzinach wymagających specjalistycznej wiedzy, w których autor nie wykazał uznanego dorobku: kryminalistyce, balistyce, kryminologii, procedurze karnej i rekonstrukcji miejsca zbrodni. Nie jest to drugorzędna kwestia związana z wykształceniem autora, ale problem dotyczący samego sedna wiarygodności książki. Naukowcy mogą wkraczać na nowe obszary badawcze, ale muszą wykazać, że spełniają metodologiczne standardy obowiązujące w tych dziedzinach. Politolog może analizować przemoc polityczną, ale samo posługiwanie się językiem kryminalistycznym i balistycznym nie nadaje automatycznie statusu eksperta. Kompetencje nie są przenoszone przez samo podobieństwo dyscyplin: dentysta nie może wykonywać operacji mózgu tylko dlatego, że zarówno stomatologia, jak i neurochirurgia są dziedzinami medycyny.

Dlatego właśnie kwestia niejasności dyscyplinarnej tej publikacji ma tak duże znaczenie. Autor odwołuje się do politologii, rekonstrukcji kryminalistycznej, analizy prawnej i historii współczesnej. Interdyscyplinarność może być produktywna, o ile wiąże się z respektowaniem standardów metodologicznych każdej z tych dziedzin. W tym przypadku jednak przechodzenie między dziedzinami często wygląda mniej jak integracja, a bardziej jak unikanie rygorów badawczych. Autor odwołuje się do ram politologicznych, ale nie stosuje ich systematycznie. Twierdzenia kryminalistyczne są wysuwane bez odpowiedniej weryfikacji technicznej, a kontekst historyczny stosowany wybiórczo. W rezultacie książka czerpie autorytet z kilku dziedzin, nie ponosząc jednak wystarczającej odpowiedzialności wobec żadnej z nich.

Problematyczne jest również ujęcie kwestii odpowiedzialności państwa. Brak bezpośredniego, pisemnego rozkazu wydanego przez Wiktora Janukowycza lub wysokich urzędników, nakazującego zabijanie protestujących nie może być traktowany jako okoliczność łagodząca. Współczesna przemoc państwowa rzadko pozostawia po sobie ślad w archiwach w postaci jednoznacznego, podpisanego polecenia. Represje często działają poprzez delegowanie odpowiedzialności, przyzwolenie wysyłane nieformalnymi kanałami, nieoficjalne łańcuchy dowodzenia i przymus. Strzelanina była kulminacją miesięcy przemocy wobec protestujących: pobić, zastraszeń, porwań, tortur i wcześniejszych ofiar śmiertelnych. Oddzielenie wydarzeń 20 lutego od szerszego kontekstu zniekształca pole historyczne.

Argumentacja Katchanovskiego nie zyskała szerszego uznania w środowisku naukowym. Mimo swojej widoczności w debacie publicznej, jego tezy nie stały się istotnym kierunkiem badań ani w ukrainoznawstwie, ani w studiach wschodnioeuropejskich, ani w badaniach nad Majdanem. Widoczność nie jest tym samym, co akceptacja. Teza zakładająca zmianę rozumienia jednego z kluczowych wydarzeń we współczesnej historii Ukrainy powinna zostać poddana weryfikacji w środowiskach naukowych badających to wydarzenie i związane z nim dowody: współczesna historia Ukrainy, przemoc polityczna, kryminologia, kryminalistyka i analiza prawna. Widoczność nie przekłada się na uznany wkład w rozwój tych dziedzin. Obecność w debacie publicznej nie oznacza naukowego potwierdzenia, a powtarzalność tez nie jest równoznaczna z ich rzeczywistą recepcją.

Autor ma ponadto skłonność do nadmiernego upraszczania związków przyczynowo-skutkowych. Łącząc strzelaninę na Majdanie z upadkiem Janukowycza, aneksją Krymu przez Rosję, wojną w Donbasie i pełnoskalową inwazją na Ukrainę w 2022 roku, sprowadza złożony proces historyczny do uproszczonego łańcucha wydarzeń. Zwiększa to moc wyjaśniającą tezy, przy jednoczesnym pomniejszeniu roli Rosji – długotrwałej presji wywieranej na suwerenność Ukrainy oraz konkretnych decyzji podejmowanych przez państwo rosyjskie. Takie ujęcie nie tylko zniekształca historię, ale też przedstawia rosyjską agresję jako reakcję, a nie działania ofensywne.

Większym zagrożeniem jest to, że słaba praca naukowa po opublikowaniu zyskuje autorytet wykraczający poza swoją rzeczywistą wartość. Problem nie sprowadza się tylko do słabości samej argumentacji, lecz do tego, że publikacja nadaje słabym argumentom niezasłużony autorytet. Praca trafia do bibliografii, pojawia się w przypisach i jest cytowana przez czytelników, którzy nie analizują jej podstaw metodologicznych. Daje to podmiotom zainteresowanym politycznie wygodny argument: istnieje badanie naukowe, które to potwierdza. Od tego momentu inni naukowcy muszą poświęcać czas na korygowanie twierdzeń, które w ogóle nie powinny były uzyskać takiego autorytetu. Słabe argumenty często żyją dłużej niż ich naukowe obalenie.

Problemem nie jest więc to, że Katchanovski stawia niewygodne pytania – ma do tego prawo. Istotne jest raczej to, czy zbudował aparat ekspercki niezbędny do udzielenia na nie odpowiedzi. Książka nie pokazuje, że tak się stało. Strzelanina na Majdanie wymaga rzetelnych, interdyscyplinarnych i przejrzystych metodologicznie badań. Wymaga połączenia wiedzy kryminalistycznej, precyzji prawnej, kontekstu historycznego i analizy politycznej. Nie służy jej przedstawianie kontrowersji jako precyzji badawczej. Majdan zasługuje na poważne badania naukowe, a nie na nagromadzenie danych mylone z wiedzą.

Dr Huseyin Oylupinar jest założycielem i dyrektorem Instytutu Wiedzy, Badań i Nauki (IKRS) w Kanadzie oraz współpracownikiem Instytutu Studiów Rosyjskich i Eurazjatyckich (IRES) na Uniwersytecie w Uppsali w Szwecji. Jego badania koncentrują się na ukrainoznawstwie, studiach wschodnioeuropejskich i euroazjatyckich, produkcji wiedzy, studiach nad mniejszościami oraz polityce autorytetu naukowego. Niniejsza recenzja opiera się na dłuższym eseju IKRS.