Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 14.06.2026
Ihar Melnikau

Granica cywilizacji zniknęła z mapy. Jej ślady nadal mówią o wojnie, przemycie i podzielonej Białorusi

Na dawnej granicy polsko-radzieckiej pod Mińskiem historia nie leży tylko w archiwach, lecz także w ziemi: w skorupach porcelany, tabliczkach granicznych, polskich butelkach, monetach i łuskach z września 1939 roku. Odnalezione artefakty odsłaniają świat KOP-u, radzieckich pograniczników, przemytu, przemocy i pamięci, którą przez dekady wypierano z białoruskiej historii.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!



Granica pod Mińskiem


W wyniku wojny polsko-radzieckiej w latach 1919–1921 zachodnia część dzisiejszej Białorusi znalazła się w granicach państwa polskiego. W październiku 1920 roku w Rydze podpisano wstępny traktat pokojowy między Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republiką Radziecką (reprezentującą między innymi interesy Białorusi), Ukraińską Socjalistyczną Republiką Radziecką a Polską. 18 marca 1921 roku w stolicy Łotwy zawarto pokój kończący krwawą wojnę. „Oddaliśmy Polsce wyłącznie ziemie białoruskie. Ale główną zasadą jest bezpieczeństwo Republiki Radzieckiej jako twierdzy rewolucji” – zanotował wtedy Gieorgij Cziczerin, ludowy komisarz spraw zagranicznych RFSRR. Przewodniczący delegacji bolszewickiej w Rydze, Adolf Joffe, zaproponował Polakom zajęcie Mińska, ale polski przedstawiciel, Stanisław Grabski, sprzeciwił się temu, argumentując, że należy porzucić koncepcję federalistyczną. W wyniku traktatu pokojowego w Rydze ponad 100 tysięcy kilometrów kwadratowych białoruskiej ziemi i 4 miliony Białorusinów stały się częścią II Rzeczypospolitej.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Demarkacja granicy trwała przez kilka lat po zakończeniu wojny. Ochronę granicy po stronie radzieckiej sprawowały specjalne oddziały pograniczne zorganizowane w strażnice i oddziały. Po stronie przeciwnej granicę początkowo ochraniały jednostki polskiej policji, ale w 1924 roku do ochrony wschodnich rubieży Polski utworzono nową formację – Korpus Ochrony Pogranicza (KOP). Przed wybuchem II wojny światowej we wrześniu 1939 roku znaczna część polskich żołnierzy KOP-u ze wschodniej granicy została przerzucona na Zachód.

17 września 1939 roku oddziały Armii Czerwonej przekroczyły granicę radziecko-polską i zaatakowały polskie strażnice. W wyniku „wyzwoleńczego pochodu Armii Czerwonej” zachodnia Białoruś została przyłączona do BSRR, jednak dawna granica nadal funkcjonowała jako „strefa zaporowa” i była strzeżona przez radzieckich pograniczników. W czerwcu 1941 roku na przedwojennej granicy wojska radzieckie próbowały zatrzymać niemieckie natarcie – bezskutecznie. O dawnej granicy sowiecko-polskiej ostatecznie zapomniano dopiero po zakończeniu II wojny światowej.


Okno na imperium Stalina


W czasach radzieckich nie prowadzono badań archeologicznych na linii przedwojennego kordonu granicznego. Było to związane z niechęcią do nagłaśniania przedwojennego podziału ziem białoruskich między ZSRR a Polską oraz tragedii czerwca 1941 roku. Co więcej, w miejscu dawnej infrastruktury granicznej w latach 60.–80. XX wieku powstały osiedla letniskowe i spółdzielnie, co przyczyniło się do zniszczenia pozostałości przedwojennej granicy. We współczesnej Białorusi temat ten również nie był badany przez długi czas, a miejsca dawnych polskich i radzieckich strażnic oraz przejść granicznych stały się celem „czarnych” (nielegalnych) archeologów. Niemniej jednak zbiór artefaktów, który udało mi się zgromadzić, pozwala odtworzyć niektóre aspekty historii przedwojennej granicy sowiecko-polskiej od strony archeologicznej.

W dwudziestoleciu międzywojennym na terytorium Białorusi istniały cztery kolejowe korytarze graniczne: Zahacie–Farynowo, Radoszkowicze–Olechnowicze, Żytkowicze–Kalinkowicze oraz Kołosowo–Niegorełoje. Przez ostatni z nich przejeżdżał słynny mandżurski ekspres Paryż–Władywostok. Dziś po dawnym punkcie granicznym w Kołosowie nie pozostało praktycznie nic.

Jeszcze w 2013 roku obok torów kolejowych można było zobaczyć fundamenty dawnej radzieckiej strażnicy. Rok później jej pozostałości zostały zniszczone przez traktory i obecnie można tam zobaczyć jedynie kawałki cegieł. Z dawnej radzieckiej bramy granicznej z napisem „Witamy robotników Zachodu” również nic nie zostało. W czerwcu 1941 roku obok bramy fotografowali się żołnierze Wehrmachtu nacierający na Mińsk.

W 2016 roku niedaleko miejsca, gdzie w latach 20. i 30. XX wieku stał budynek radzieckiej strażnicy, odkryłem fragmenty potłuczonych naczyń. Okazało się, że znajdowały się one w dawnym dole na śmieci rozkopanym przez „czarnych” archeologów. Wszystkie znalezione naczynia zostały wyprodukowane w ZSRR przed 1936 rokiem. Większość talerzy posiadała znak „NKMP f-ka Dulewo” i została wyprodukowana w Dulewskiej Fabryce Porcelany (obwód moskiewski), której historia sięga 1832 roku. W latach 20. i 30. XX wieku fabryka ta produkowała naczynia dla większości radzieckich komisariatów ludowych. Oprócz tego w śmietnisku znalazłem fragmenty talerzy i innych naczyń wykonanych w fabryce porcelanowo-fajansowej Proletarij w Bronnicach (obwód nowogrodzki), fabryce Farfor w Kirowie (obwód kałuski), a także w Dmitrowskiej Fabryce Porcelany – były to jedne z pierwszych partii radzieckiej porcelany produkowane w latach 20. i 30. XX wieku na eksport do afrykańskich kolonii Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji i innych państw. Znak eksportowego talerza przedstawiał wizerunek lwa. Wszystkie te artefakty po prostu leżały na ziemi jak zwykłe śmieci.

W przypadku polskiej strażnicy jej fundamenty częściowo przetrwały do dziś. Wynika to z faktu, że znajduje się w lesie, znacznie dalej od torów kolejowych niż strażnica radziecka. Widać, że budynek został wzniesiony bardzo solidnie.

Po polskiej stronie czekało na mnie nie mniej interesujące znalezisko. Na ziemi leżało dno butelki. Wydawałoby się – zwykłe śmieci, ale na artefakcie widoczny był polski napis: „Własność firmy w Okocimiu”. Była to butelka po przedwojennym polskim piwie z lat 30. XX wieku. Niedaleko fundamentu strażnicy stoi kamienny słupek będący pozostałością polskiego ogrodzenia granicznego.


Skarby na granicy


Ludzie żyjący na „granicy cywilizacji” często zajmowali się przemytem. Pozyskane w ten sposób środki najczęściej ukrywali z dala od obcych oczu. W 2008 roku niedaleko strażnicy KOP „Buzuny” poszukiwaczom udało się odnaleźć około 200 przedwojennych polskich srebrnych monet o nominałach 2, 5 i 10 złotych z wizerunkiem marszałka Piłsudskiego i nie tylko. Najwidoczniej ktoś gromadził oszczędności, ale nigdy nie zdołał z nich skorzystać. W 2019 roku w mieście Dzisna, w rejonie dawnych znaków granicznych nr 65–69, odnaleziono polskie monety o łącznej wartości 192 przedwojennych złotych. Według wspomnień lokalnych mieszkańców człowiek, który mieszkał w tym miejscu, wrócił z pracy zarobkowej w USA i zamierzał kupić działkę. Jednak zmiany geopolityczne, które nastąpiły jesienią 1939 roku w tej części Europy, uniemożliwiły mu realizację planów.

Na terenie dawnej granicy częstymi znaleziskami są również carskie złote czerwońce. Monety te były w latach 20. i 30. XX wieku wymienialną walutą, z której korzystali zarówno mieszkańcy Polski, jak i radzieckiej Białorusi.


Orły i tabliczki graniczne


Osobną grupę znalezisk stanowią tabliczki, które niegdyś były przymocowane do słupów granicznych. W dwudziestoleciu międzywojennym na całej linii granicznej stały pary znaków: polski w kolorach biało-czerwonych oraz radziecki – czerwono-zielony.

Po stronie radzieckiej używano dwóch rodzajów tabliczek. Pierwsze wykonane były z żeliwa. Widniał na nich wczesny herb radzieckiej Białorusi oraz napis „BSRR”. Tabliczki te są charakterystyczne dla początku lat 20. XX wieku. Z kolei w latach 30. używano aluminiowych tabliczek z wizerunkiem godła Związku Radzieckiego oraz napisami „ZSRR” i „BSRR”.

W 2018 roku na miejscu dawnej radzieckiej strażnicy w pobliżu osady Manyły pod Zasławiem odnaleziono kilka radzieckich tabliczek z lat 20. XX wieku. Odkryto zarówno całe artefakty, jak i egzemplarze rozbite na kawałki. W okresie międzywojennym znajdowały się tam znaki graniczne nr 528–533. Najwidoczniej w latach 30. radzieccy pogranicznicy przeprowadzali wymianę starych tabliczek na nowe. Zdjęte ze słupów tabliczki przechowywano w strażnicy. W 1942 roku naziści oraz kolaboranci z 118. Batalionu Schutzmannschaft przeprowadzili w tych okolicach akcję pacyfikacyjną. Spalili wówczas osadę oraz wszystkie znajdujące się tam zabudowania gospodarcze. Z ognia ocalały jedynie radzieckie tabliczki graniczne, które zostały odnalezione podczas badań terenowych. W Muzeum-Rezerwacie w Zasławiu znajduje się oryginalna tabliczka z radzieckiego słupa granicznego z lat 30. XX wieku. Zachował ją jeden z mieszkańców Zasławia. W czasie II wojny światowej odnalazł on w lesie stary radziecki słup i zdjął z niego tabliczkę. Po wojnie przekazał ją do muzeum.

Natomiast tabliczki z polskich słupów granicznych były wykonane ze specjalnego stopu aluminium i miały bardzo cienką strukturę. Po wydarzeniach z 17 września 1939 roku większość polskich znaków granicznych została zniszczona, a metalowe tabliczki z polskim godłem rozbite. Dziś fragmenty symboli państwowych przedwojennej Polski można odnaleźć w pobliżu kopców, na których ustawiano słupy graniczne. W 2018 roku we wsi Milcza w rejonie wilejskim obwodu mińskiego udało się odnaleźć niemal nienaruszone polskie tabliczki, które przed wrześniem 1939 roku znajdowały się na polskich słupach nr 382 i 383. W pobliżu stała strażnica KOP „Sołonoje”. Na dawnej linii granicznej zachowała się ogromna ilość drutu kolczastego, który przez 20 lat oddzielał Białoruś polską od Białorusi radzieckiej.


Ślady września 1939 roku


Na terenach dawnych polskich strażnic udało się odnaleźć liczne tubki i pojemniki po środkach higienicznych (kremach, pastach do zębów, mydłach), wyprodukowanych przez europejskie fabryki. Jednak większość znalezisk na dawnej granicy sowiecko-polskiej pod Mińskiem związana jest z wydarzeniami II wojny światowej.

17 września 1939 roku oddziały Armii Czerwonej przekroczyły granicę i starły się z żołnierzami polskiego KOP-u. W chwili radzieckiej inwazji załogi polskich strażnic składały się głównie z rezerwistów. Uzbrojono ich w przestarzałe typy broni strzeleckiej. W związku z tym praktycznie przy każdej polskiej strażnicy można znaleźć łuski od francuskich karabinów Lebel i Gras. Przykładowo, w rejonie strażnicy Szapowały rankiem 17 września wybuchła zacięta walka pomiędzy czerwonoarmistami 144. Pułku Kawalerii a polskimi pogranicznikami. Na wyposażeniu żołnierzy radzieckich były karabiny Mosina, karabiny maszynowe Maxim (odnaleziono kilka stanowisk ogniowych) oraz pistolety TT. Przeciwko Polakom czerwonoarmiści używali granatów RGD-33 – w pobliżu strażnicy Kuczkuny odnaleziono fragment korpusu takiego granatu.

Strona polska odpowiadała ogniem z francuskich karabinów Lebel oraz polskich Mauserów. O ile naboje do tych pierwszych miały pochodzenie amerykańskie i były oznaczone napisem „Western 1918” (podczas I wojny światowej amunicję tę produkowano w USA dla armii francuskiej, a w czasie wojny polsko-bolszewickiej Francuzi przekazywali karabiny i naboje Wojsku Polskiemu), to amunicję do polskiej wersji karabinu Mauser wz. 29 produkowano w latach 30. XX wieku w Fabryce Amunicji „Pocisk”, znajdującej się przy ulicy Mińskiej na podwarszawskim Rembertowie. Tych samych nabojów używano również do polskiego ręcznego karabinu maszynowego Browning wz. 28.

W każdej polskiej strażnicy znajdował się jeden karabin maszynowy, który zazwyczaj umieszczano na wieży obserwacyjnej. To właśnie ta broń pomogła polskim pogranicznikom powstrzymać pierwsze ataki czerwonoarmistów. Na miejscu dawnej strażnicy KOP „Smolarnia” udało się odnaleźć liczne łuski, części magazynków do Browninga wz. 28, a także elementy ładownic, w których przechowywano magazynki.

W rejonie strażnicy Bakszty Małe znaleziono zawleczkę od francuskiego granatu obronnego (takie znajdowały się na wyposażeniu żołnierzy KOP-u), natomiast w pobliżu dawnej strażnicy Soczewki ekspedycja pod moim kierownictwem odkryła zawleczki od polskiego granatu obronnego wz. 33 oraz zaczepnego wz. 24.

Warto wspomnieć o polskich oznakach wojskowych odnalezionych w miejscach dawnych polskich strażnic. Oprócz standardowych polskich kokard orzełków wz. 19 w wielu strażnicach udało nam się odnaleźć emblematy w postaci orła wz. 23, które używane były na furażerkach i rogatywkach polowych. Biorąc pod uwagę, że podstawowym nakryciem głowy żołnierzy i oficerów KOP-u była czapka, na której widniał orzeł wz. 19, można przypuszczać, że rezerwiści pełniący służbę na granicy z ZSRR we wrześniu 1939 roku – po przerzuceniu głównych oddziałów KOP-u na front polsko-niemiecki – mieli zwykłe mundury, pozbawione elementów charakterystycznych dla KOP-u.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.

Inne artykuły Ihara Melnikau

Polskich żołnierzy wziętych do niewoli po walkach 17 września prowadzono pod eskortą radzieckich pograniczników na terytorium ZSRR do punktów zbornych. Jeden z nich znajdował się w przygranicznym Zasławiu. W rejonie osiedla Chmielówka (około 2 kilometrów od centrum Zasławia, a więc na terytorium należącym przed wojną do BSRR) odkryłem polską przedwojenną odznakę strzelecką. Jak się znalazła na terytorium radzieckim? Najprawdopodobniej została wyrzucona przez polskiego jeńca, którego prowadzono od granicy, do siedziby 15. oddziału wojsk pogranicznych NKWD ZSRR.