Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 17.07.2026
Tomasz Otocki
Drony odstraszyły turystów od Łatgalii. Region walczy o uratowanie sezonu
W pierwszej połowie maja na teren wschodniej Łotwy wleciały ukraińskie drony, które zrobiły sporo zamieszania. Wiele mediów posuwało się nawet do interpretacji, że obaliły one centrowy rząd premierki Eviki Siliņi. Kryzys dronowy zbiegł się z przygotowaniami do wakacyjnego wypoczynku. Pod koniec maja łotewski portal LSM poinformował, że w hotelach i pensjonatach anulowano nawet 60% rezerwacji. Czy Łatgalia podniesie się po uderzeniu w lokalny przemysł turystyczny?
Archiwum Autora
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Kraina pięknych jezior
„Na Łotwie są cztery główne regiony: Kurzeme, Zemgale, Vidzeme i Łatgalia. Tak zwana Kraina Błękitnych Jezior, Łatgalia, to region na wschodzie Łotwy. W skali globalnej wyglądamy jak bardzo mały obszar na mapie, ale w rzeczywistości region ten może poszczycić się bogatą historią, wybitnymi walorami przyrodniczymi i serdecznymi ludźmi. Jeśli szukasz nowego i ekscytującego celu podróży, Łatgalia będzie odpowiednim miejscem” – tak reklamuje wschodnią część Łotwy Stowarzyszenie Turystyki Łatgalii.
Patrząc okiem historyka, Łatgalia to tereny historycznych Inflant, które najdłużej przetrwały przy Rzeczypospolitej. Zabrała je dopiero Rosja w 1772 roku, gdy nastąpił pierwszy rozbiór. W 1918 roku tereny te weszły w skład niepodległej Łotwy jako jeden ze wspomnianych czterech regionów. Z kolei politolog powiedziałby, że Łatgalia to kraina najbardziej zaniedbana cywilizacyjnie, o największym bezrobociu i najniższym dochodzie w skali Łotwy, a w dodatku w dużej części zamieszkana przez ludność rosyjskojęzyczną.
Statystyki to jednak tylko jedna strona medalu. Łatgalia ma bogatą kulturę, historię i własny język, różniący się nieco od łotewskiego. To region, który najczęściej pomijają turyści zagraniczni, skoncentrowani na Rydze i Jurmale, względnie na Parku Narodowym Gauji. Tym bardziej dla Łatgalii liczy się każdy turystyczny grosz.
Media alarmują
„Nie setki, lecz tysiące euro utraconych dochodów: przedsiębiorcy w Łatgalii odczuwają spadek liczby turystów” – krzyczały pod koniec maja nagłówki w państwowym portalu LSM. Według danych wspomnianego już Stowarzyszenia Turystyki Łatgalii organizatorzy wycieczek i turyści anulowali nawet 60% rezerwacji, a łączny spadek w porównaniu z rokiem ubiegłym wynosił około 40%. Sytuacja miała zagrażać stabilności gospodarczej i otoczeniu biznesowemu regionu.
W rozmowie z LSM właścicielka pensjonatu „Zaļā sala” („Zielona wyspa”) Rita Tērauda mówiła bez ogródek: – To ostatnie zdarzenie tutaj, w Rzeżycy – w bazie paliwowej – miało miejsce zaledwie cztery czy pięć kilometrów od naszego pensjonatu. Goście również się niepokoili; była to grupa z Cēsis. Pytali: „Jak wy tu żyjecie?” i mówili, że zastanawiają się, czy w ogóle przyjechać.
Dla uzupełnienia: ukraiński dron na początku maja spadł do nieczynnego już zbiornika z paliwem właśnie w Rzeżycy. Inaczej wygląda sytuacja w regionach położonych bliżej Rygi. Do Cēsis i Siguldy – dwóch małych „perełek” nad rzeką Gaują – zawsze przyjadą turyści, także z zagranicy. Miasta mają to szczęście, że do tej pory nie spadły tam żadne drony. W tym roku raczej nie będą mieć problemów z zamówieniami.
Pani Rita zdążyła już w maju otrzymać parę telefonów w sprawie odwołania rezerwacji. Rezygnowały zarówno mniejsze, jak i większe grupy. Jedna z majowych odmów dotyczyła obozu młodzieżowego zaplanowanego na sierpień.
W tekście dla LSM głos zabrał także Oskars Maculevičs, właściciel niewielkiej palarni kawy i sklepu w Rzeżycy, sercu Łatgalii, który również obawiał się, że dla wielu przedsiębiorców z branży turystycznej ten sezon może okazać się ostatnim. Sezon na Łotwie jest krótki, nie ma tutaj Sudetów czy Karpat, gdzie ludzie trafią ta urlop także zimą. – Bardzo często lato pozwala pokryć wysokie koszty sezonu zimowego. Jeśli nie uda się zachować równowagi, dla wielu może to skończyć się bardzo źle – przyznał w rozmowie z LSM Maculevičs.
– Przeprowadzone pod koniec maja badanie wśród właścicieli firm z branży turystycznej w Łatgalii wykazało, że tylko 14% z nich nie odnotowało rezygnacji, podczas gdy 26% zaobserwowało spadek obrotów i liczby klientów o ponad 50% – mówi „Nowej Europie Wschodniej” Jelena Kijaško, prezeska Stowarzyszenia Turystyki Łatgalii.
Krasław i starowiercy uspokajają
Ja Łatgalię odwiedziłem na początku maja, jeszcze przed kryzysem dronowym. Spotkałem się wtedy z Andrejsem Zelčsem, dyrektorem łatgalskiego oddziału Łotewskiej agencji odpowiedzialnej za inwestycje zagraniczne. Później już luźno pokonwersowaliśmy sobie – on siedząc w Dyneburgu, ja – w Warszawie – jak należy patrzeć na kryzys wizerunkowy Łatgalii związany z dronami.
Mój rozmówca trochę się irytował, że tak wiele o tym mówimy. – Przyznaję, że problem istnieje, ale nie jestem pewien, czy jest na tyle poważny, by mówić o konieczności pilnego ratowania branży – powiedział mi Zelčs. – Uważam również, że wzmożony rozgłos wokół tej sytuacji wywiera dodatkowy wpływ na branżę turystyczną. Warto zrozumieć, że każda branża często wyolbrzymia sytuację – dodał mój dyneburski rozmówca.
***
Krasław to piękne miasteczko w centrum Łatgalii, położone nad rzeką Dźwiną. Jego wizytówką jest pałac Platerów oraz zabytkowy kościół św. Ludwika, restaurowany swego czasu przez Polaków. Miasteczko od lat żyje m.in. z turystyki, bo przemysłu tutaj nie ma.
O wpływ dronów na sezon turystyczny pytam dyrektorkę lokalnej organizacji turystycznej związanej z samorządem w Krasławiu Tatjanę Kozačukę. Przyznaje ona, że wielu właścicieli pensjonatów zgłasza częstsze odwoływanie rezerwacji, a liczba zamówień na nadchodzące miesiące jest znacznie niższa niż w poprzednich latach. – Sytuacja ta bez wątpienia wywołała niepewność w branży turystycznej; uważnie też obserwujemy jej wpływ na liczbę odwiedzających w trakcie sezonu.
Łatgalskie samorządy nie siedzą jednak z założonymi rękami. – Mimo obecnych wyzwań nadal aktywnie promujemy nasz region i jego ofertę turystyczną. Czujemy wsparcie ze strony Ministerstwa Gospodarki. Przykładowo niedawno gościliśmy przedstawicieli łotewskich biur podróży, aby zaprezentować im nasze produkty i atrakcje turystyczne. Ponadto utrzymujemy pozytywną i aktywną obecność w mediach społecznościowych, eksponując nasze atrakcje, szlaki, wydarzenia oraz wyjątkową ofertę turystyczną. Naszym celem jest przekonanie potencjalnych odwiedzających i pokazanie, że Łatgalia pozostaje atrakcyjnym i przyjaznym miejscem.
W dobry sezon 2026 roku wierzy także Ilona Nikonova z apartamentów staroobrzędowców w Rzeżycy. Według niej pojawienie się dronów w Łatgalii z pewnością przyciągnęło uwagę opinii publicznej i mediów. Niemniej na obecnym etapie właściciele „Old Believers Apartment” nie przewidują znaczącego wpływu na ruch turystyczny.
Jakiś strach być może jednak jest, bo moja rozmówczyni wspomina, że „przygotowując się do nadchodzącego sezonu turystycznego, kładziemy szczególny nacisk na przekazywanie odwiedzającym rzetelnych i aktualnych informacji o sytuacji w regionie. Ściśle współpracujemy z organizacjami turystycznymi i partnerami, aby zapewnić gościom dostęp do wiarygodnych informacji”. Głównym celem apartamentów starowierów pozostaje promocja Łatgalii jako wyjątkowego miejsca, wyróżniającego się bogatym dziedzictwem kulturowym, pięknymi krajobrazami oraz wieloletnimi tradycjami staroobrzędowymi.
Jak to wygląda w praktyce?
Chcę uzyskać parę danych statystycznych od Jeļeny Kijaško ze Stowarzyszenia Turystyki Łatgalii. Interesuje mnie, jak sytuacja wygląda w czerwcu, bo od jakiegoś czasu żaden dron nie spadł jednak na Łotwę i może po prostu nie ma sensu robić z tego histerii.
– W czerwcu sytuacja uległa nieznacznej poprawie, choć nie można powiedzieć, byśmy powrócili do normalnego poziomu. Głównym czynnikiem sprzyjającym powrotowi turystów był znaczny spadek liczby ostrzeżeń dotyczących potencjalnych zagrożeń w łotewskiej przestrzeni powietrznej. W maju wystąpił okres trwający około dwóch tygodni, kiedy to niemal każdego dnia i każdej nocy pojawiały się doniesienia o zagrożeniach z powietrza – przyznaje w rozmowie z „Nową Europą Wschodnią” Kijaško.
Rzeczywiście tak było – wystarczy prześledzić doniesienia medialne, które trafiały także do Polski.
Według Kijaško pozytywną rolę odegrał list otwarty skierowany do rządu i mediów przez jej stowarzyszenie. W odpowiedzi wiele osób publicznych zachęcało mieszkańców Łotwy do podróżowania po kraju – w szczególności wskazując Łatgalię jako cel podróży i apelując o wsparcie dla lokalnego sektora turystycznego w tym trudnym okresie.
– Choć liczba turystów nie wróciła jeszcze do poziomów typowych dla czerwca, a Łotysze nadal ostrożnie podchodzą do wyboru tego regionu, nie odnotowuje się już masowego odwoływania rezerwacji – cieszy się prezeska stowarzyszenia.
Interesuje mnie, jak rozwinie się sytuacja w lipcu, sierpniu i we wrześniu. Kijaško jest ostrożna z przewidywaniami.
– To w dużej mierze zależy od rozwoju sytuacji w łotewskiej przestrzeni powietrznej oraz od tego, czy nadal będą wydawane publiczne ostrzeżenia dotyczące potencjalnych zagrożeń (…). Kluczowe jest również to, aby region ten nie był przedstawiany w mediach wyłącznie jako miejsce potencjalnych zagrożeń, ćwiczeń wojskowych czy incydentów z udziałem dronów – kwestię tę omawialiśmy już z przedstawicielami różnych mediów.
Wcześniej przyjeżdżali Rosjanie i Białorusini
Ēriks Lingebērziņš, prezes Stowarzyszenia Łotewskich Agentów i Operatorów Turystycznych ALTA, przyznaje, że Łatgalia ma problem z turystami zagranicznymi, a region odwiedzają głównie Łotysze. Jest ku temu wiele powodów. Choćby taki, że samoloty latają jednak do Rygi, a nie do Dyneburga, próbuję podpowiedzieć. – Częściowo jest to prawda, ale mamy lotnisko w litewskiej Połądze i nie wpływa to na wzrost turystyki w sąsiedniej Lipawie – kontruje Lingebērziņš.
Może po prostu Łatgalia ma słabą markę?
Może Centrum Sztuki Marka Rothko (obecnie Muzeum Rothko) w dyneburskiej twierdzy, łatgalskie jeziora, wielokulturowy czy wielowyznaniowy krajobraz to za mało, by przyciągnąć turystę, który zapłaci w euro albo dolarach?
Wcześniej do Łatgalii przyjeżdżali głównie Rosjanie i Białorusini; przynajmniej tak było przed pandemią. Później region liczył na ich powrót, ale wybuchła pełnoskalowa wojna w Ukrainie.
Jelena Kijaško udostępnia mi odpowiednie statystyki. – W 2019 roku w regionie nocowało 48 tysięcy obcokrajowców, podczas gdy w 2022 roku było ich już tylko 35 tysięcy, a w 2025 roku liczba ta spadła jeszcze do 29 tysięcy.
Komentując obecną sytuację, Kijaško przyznaje, że początkowo wydawało się, że rezerwacje anulują turyści zagraniczni, jednak szybko okazało się, że robią to sami Łotysze, bo to oni stanowią rdzeń osób wizytujących Łatgalię.
Jak wskazuje dyrektorka Stowarzyszenia Turystyki Łatgalii, ze względu na czynniki geopolityczne podróżni z innych krajów – zwłaszcza tych bardziej odległych – postrzegają obecnie wszystkie trzy państwa bałtyckie jako kierunki obarczone wysokim ryzykiem.
Turyści z sąsiedniej Litwy i Estonii nadal odwiedzają jednak Łatgalię.
– Kraje te również graniczą z Rosją, więc ich mieszkańcy nie podzielają obaw towarzyszących podróżom w ten region, jakie odczuwają osoby z państw położonych dalej. Zaobserwowano natomiast znaczny spadek liczby turystów przyjeżdżających z takich krajów jak Niemcy, Holandia czy Polska – mówi Kijaško.
Promujcie turystykę, nie gadajcie o polityce
Jakie może być wyjście z tej sytuacji?
– Promocja turystyczna walorów Łatgalii – mówi Kijaško. Z kolei Lingebērziņš wskazuje na rolę mediów. Według niego przywiązują one za dużą wagę do sytuacji wojskowej i politycznej w regionie, gdy mowa o turystyce. – Miałem niedawno rozmowę z „Deutsche Welle”. Doszliśmy do wniosku, że w Estonii za dużo mówi się o tym, „czy Narwa będzie następna”, na Łotwie – o dronach, w Wilnie zaś – czy wojna wybuchnie już za jeden dzień.
Tomasz Otocki – zastępca redaktora naczelnego „Przeglądu Bałtyckiego”. O krajach bałtyckich pisze od 2010 roku, związany m.in. z Programem Bałtyckim Radia Wnet, NEW, „Tygodnikiem Powszechnym”, a także polskimi portalami na Litwie i publicznymi mediami na Łotwie. Najlepiej czuje się w Rydze i Windawie.
Wydaje się, że wszyscy powinni wziąć na wstrzymanie. „Przestańcie mówić o dronach i przyjeżdżajcie do Łatgalii” – mówi mi moja znajoma, lokalna patriotka, która właśnie wróciła z Silene.
Skądinąd mają tam piękne, czterogwiazdkowe SPA, które znajduje się trzy kilometry od granicy z Białorusią. A SPA to nie taki częsty widok w Łatgalii.
– My się już do tego przyzwyczailiśmy, w końcu Białoruś to nasz sąsiad – dodaje z uśmiechem znajomy mieszkaniec Dyneburga.