Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 20.07.2026
Ihar Melnikau

Japonia szukała sojuszników przeciw ZSRR. Białorusini mieli pomóc rozbić imperium

W okresie międzywojennym intensywnie rozwijała się współpraca służb wywiadowczych II Rzeczypospolitej i Japonii. Wynikało to z faktu, że oba państwa miały wspólnego, niebezpiecznego sąsiada – Związek Sowiecki. Zarówno w Warszawie, jak i w Tokio zdawano sobie sprawę, że oba państwa prędzej czy później mogą zostać wciągnięte w działania wojenne przeciwko ZSRR, do czego należy się odpowiednio przygotować. W tym kontekście zarówno Polska, jak i Japonia stawiały na wykorzystanie antysowieckich nastrojów wśród przedstawicieli grup etnicznych zamieszkujących Związek Sowiecki, w tym Białorusinów.
Foto tytułowe
Japoński oficer w Budsławiu, 1931 r. (Archiwum autora)



Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!

Wkrótce pojawi się siódme wydanie magazynu NEW
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Początek współpracy


Już w 1923 roku z polecenia szefa Sztabu Głównego Wojska Polskiego, generała Władysława Sikorskiego, do Tokio udał się oficer Oddziału II, Jan Kowalewski. To właśnie on jeszcze w sierpniu 1919 roku opracował klucz do rozszyfrowywania bolszewickich depesz. Ówczesny attaché wojskowy ambasady Japonii w Polsce, kapitan Yamawaki Masataka, zarekomendował swoim przełożonym w Tokio wykorzystanie doświadczeń polskich wojskowych, którzy z dużą skutecznością odczytywali depesze Armii Czerwonej. Z kolei Japończycy mieli wówczas poważne problemy z rozszyfrowywaniem przechwyconych danych sowieckich.

Przez trzy miesiące Kowalewski szkolił japońskich wywiadowców w zakresie łamania sowieckich szyfrów. W uznaniu jego zasług Japończycy odznaczyli go Orderem Wschodzącego Słońca. Jednocześnie strona japońska przekazywała do Warszawy cenne informacje wywiadowcze dotyczące Armii Czerwonej oraz perspektyw jej modernizacji. Polacy nie pozostawali dłużni. Polski wywiad przekazał Japończykom informacje dotyczące organizacji łączności radiowej w Rosji sowieckiej. Ponadto organizowano spotkania polskich i japońskich wojskowych, podczas których nie tylko wymieniano informacje wywiadowcze, lecz także omawiano możliwe plany na przyszłość. Warszawa i Tokio uzgodniły, że japońscy oficerowie będą odbywać staże w Polsce i zdobywać wiedzę z zakresu kryptologii.

W okresie międzywojennym Polska przywiązywała dużą wagę do rozwoju tzw. ruchu prometejskiego, czyli organizowania działalności antysowieckiej wśród emigracji narodów zamieszkujących republiki wchodzące w skład Związku Radzieckiego. Działalność ta wzbudzała ogromne zainteresowanie Japonii. Co więcej, Japończycy wspólnie z Polakami starali się finansować działalność stowarzyszenia Prometeusz, które skupiało przedstawicieli różnych narodów i republik znajdujących się pod władzą ZSRR. Podczas rozmów z Japończykami w 1938 roku przedstawiciele Oddziału II Sztabu Głównego podkreślali, że już od 1927 roku koncentrowali się na organizowaniu ruchów separatystycznych na terenie Związku Radzieckiego. Jednocześnie, we współpracy z wywiadem japońskim, przygotowywali młodzież wywodzącą się ze środowiska Prometeusza do przyszłej działalności dywersyjnej i powstańczej na terytorium ZSRR.


Mandżukuo po ukraińsku


W lutym 1933 roku attaché wojskowy Japonii w Warszawie, Hata Hikosaburō, spotkał się z członkami rządu Ukraińskiej Republiki Ludowej – profesorem Romanem Smal-Stockim oraz generałem Wołodymyrem Salskim. Już wtedy japoński wojskowy interesował się opinią Ukraińców na temat perspektyw utworzenia państwowości ukraińskiej na sowieckim Dalekim Wschodzie. Projekt ten miałby obejmować zarówno Ukraińców, jak i ukraińskich osadników z Nadamurza, obwodu amurskiego i Kraju Chabarowskiego, zamieszkujących te tereny od czasów Imperium Rosyjskiego. Struktura ta określana była jako Zielony Klin i miała być zorientowana politycznie na Cesarstwo Japonii. Warto przypomnieć, że już w 1918 roku Ukraińcy próbowali stworzyć tam własną republikę, jednak w 1922 roku przedsięwzięcie to zakończyło się bolszewickimi represjami. Dążenie Ukraińców do walki z bolszewikami było na rękę Japończykom, którzy starali się przejąć kontrolę nad sowieckim Krajem Nadmorskim.

Japończyków interesowała również opinia emigracji ukraińskiej dotycząca współpracy z hetmanem Pawłem Skoropadskim, jednak generał Salski był temu przeciwny. Mimo to w 1934 roku byłego hetmana odwiedził kapitan armii japońskiej, Takatsuki Tamotsu. Podczas spotkania Japończyk poprosił Skoropadskiego o wskazanie kilku ukraińskich oficerów, którzy w razie wojny z ZSRR mogliby objąć dowództwo nad oddziałami formowanymi z jeńców Armii Czerwonej. Dalsze rozmowy ze Skoropadskim prowadził rezydent wywiadu japońskiego w Berlinie, Tanaka Shinichi. Hetman przekazał mu listę nazwisk niemal dwóch tysięcy ukraińskich żołnierzy, gotowych wyjechać na Daleki Wschód.
Major kawalerii KOP z  Budsławia z japońskim Orderem Świętego skarbu

W 1938 roku attaché wojskowy Japonii w Polsce, generał major Shigeru Sawada, nawiązał kontakty z Ukraińcami związanymi z ruchem prometejskim i innymi środowiskami emigracyjnymi. Spotkania odbywały się także w Paryżu, Berlinie, Pradze, Bukareszcie i Konstantynopolu. W Warszawie Sawada spotykał się między innymi z Romanem Smal-Stockim, przewodniczącym warszawskiego Prometeusza. Oficera z Kraju Kwitnącej Wiśni szczególnie interesowały możliwości wykorzystania Ukraińców do działalności dywersyjnej przeciwko Armii Czerwonej i władzom sowieckim na Dalekim Wschodzie.

Stopniowo również Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów zaczęła nawiązywać coraz bliższe kontakty z Japończykami. Było to związane ze wspomnianym wcześniej projektem Zielonego Klina. W 1934 roku OUN przygotowała memorandum Ukraina jako czynnik rozpadu Rosji, które przedstawiono ambasadorowi Japonii w Warszawie. Rok później przy pomocy OUN udało się przerzucić do Harbinu dywersanta Mykołę Mitliuka. W sierpniu 1936 roku próbował on przekroczyć granicę ZSRR. Został zastrzelony przez sowieckich pograniczników. W 1937 roku w Harbinie, na terytorium Mandżukuo, utworzono Dalekowschodnią Sicz, czyli Ukraińskie Narodowe Towarzystwo Kozackie. Organizacja ta miała stać się wojskowym zalążkiem ukraińskiego ruchu powstańczego na wypadek otwartego konfliktu pomiędzy Japonią a Związkiem Sowieckim. „Pójdziemy różnymi drogami, ale do wspólnego celu. Być może wy pójdziecie do Kijowa z Warszawy, a ja przez Odessę, a może nawet przez Tokio i Syberię. Jednak mamy wspólny cel” – mówił przywódca OUN, Jewhen Konowalec, w rozmowie z prezydentem Ukraińskiej Republiki Ludowej, Andrijem Liwickim

Należy podkreślić, że OUN w Europie starała się nie eksponować swoich kontaktów z japońskim wywiadem, obawiając się negatywnej reakcji ukraińskich organizacji emigracyjnych w Stanach Zjednoczonych, gdzie dominowały nastroje antyjapońskie. Z kolei wywiad japoński brał pod uwagę nie tylko OUN, lecz także środowiska związane z Ukraińską Republiką Ludową. Warto zaznaczyć, że rezydenci wywiadu japońskiego w kontaktach z Ukraińcami działali ostrożnie, tak aby nie zaszkodzić swoim polskim partnerom. Projekt dalekowschodni nie potoczył się tak, jak oczekiwali tego Ukraińcy. Wkrótce znaleźli się w konflikcie z przedstawicielami rosyjskiej białej emigracji, której było znacznie więcej niż Ukraińców i która opowiadała się za ideą „jednej i niepodzielnej Rosji”. W tym sporze Japończycy stanęli po stronie zwolenników białego atamana, Grigorija Siemionowa. Ukraińcy byli zmuszeni zaakceptować reguły gry. Jeden z działaczy ruchu ukraińskiego, Iwan Swit, tak opisywał tę sytuację: „Dopiero po kilku latach, około 1939–1940, członkowie OUN w Harbinie przekonali się, że polityka japońska kieruje się przede wszystkim interesami Japonii, a nie sympatiami wobec tego czy innego narodu, dlatego jest zmienna i nieokreślona”.
Spotkanie Łastówki i Umedy. (Rekonstrukcja AI)

Kierunek kaukaski


Oprócz kwestii ukraińskiej Japończyków interesowały również Turkiestan i Kaukaz. Wywiad japoński udzielał między innymi wsparcia finansowego liderowi autonomii turkiestańskiej, Mustafie Czokajowi, który za pośrednictwem czasopisma „Yaş Türkistan” współpracował z Oddziałem II Sztabu Głównego WP oraz wywiadem japońskim.

Japonia rozważała plany zorganizowania antysowieckiego wystąpienia w Azji Środkowej i zamierzała wesprzeć powstańców dostawami broni. Attaché wojskowy Japonii w Turcji, Masatane Kanda, w raporcie dla Sztabu Głównego z marca 1934 roku podkreślał, że szczególne znaczenie dla Japonii mają: były minister wojny Republiki Azerbejdżanu Chosrow Sułtanow, Said Szamil (wnuk imama Szamila), a także przedstawiciel Tatarów krymskich Dżafer Said Achmed. Wszystkie te osoby Japończycy zamierzali wykorzystać w przygotowaniach do wystąpień antysowieckich. Kanda uważał, że na terytorium Iranu i Turcji można było sformować kilka oddziałów dywersyjnych liczących po około tysiąca ludzi. W razie wojny z ZSRR jednostki te miały natychmiast przekroczyć granicę i opanować przygraniczne obszary Związku Radzieckiego.

Z kolei attaché wojskowy Japonii w Polsce, Hata Hikosaburō, w latach 1930–1931 nawiązał kontakty z przedstawicielami emigracji turecko-tatarskiej w Polsce. Wśród jego najważniejszych współpracowników znalazł się lider ruchu panislamskiego Ayaz İshaki, będący jednocześnie agentem Ekspozytury nr 1 Oddziału II Sztabu Głównego WP. Japończycy sfinansowali podróż İshakiego do Tokio. Zaangażował się on w koordynowanie współpracy pomiędzy organizacjami muzułmańskimi Sinciangu i Mandżukuo, które w przyszłości miały zostać wykorzystane w działaniach przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Efektem działalności İshakiego było zwołanie w 1935 roku w Mukdenie I Dalekowschodniego Kongresu Turków i Tatarów. Podczas obrad powołano Narodowy Komitet Idel-Ural, który aż do 1945 roku koordynował życie tatarskiej diaspory na Dalekim Wschodzie.

W drugiej połowie lat trzydziestych współpraca pomiędzy polskim i japońskim wywiadem była nadal intensywnie rozwijana. Związana była nie tylko z wymianą informacji wywiadowczych, lecz także z organizowaniem wspólnych narad i konsultacji. Gdy w grudniu 1937 roku Moskwa postawiła Armię Czerwoną w stan podwyższonej gotowości bojowej w związku z japońską inwazją na Chiny oraz serią incydentów na granicy Mandżurii, w Warszawie odbyło się spotkanie przedstawicieli Oddziału II Sztabu Głównego WP z japońskimi dyplomatami i oficerami wywiadu. Podczas narady obie strony omówiły możliwości mobilizacyjne Armii Czerwonej na poszczególnych teatrach działań wojennych w razie wybuchu wojny. Współpraca polskiego i japońskiego wywiadu obejmowała również zagadnienia związane z ochroną granic. Japońscy oficerowie wywiadu wielokrotnie odwiedzali granicę polsko-sowiecką na terenie północno-wschodnich województw II Rzeczypospolitej, a oficerowie Korpusu Ochrony Pogranicza byli odznaczani japońskimi odznaczeniami.

W lipcu i sierpniu 1938 roku nad jeziorem Chasan doszło do ciężkich walk pomiędzy wojskami japońskimi i sowieckimi. W trakcie starć strona sowiecka szeroko wykorzystywała lotnictwo oraz broń pancerną. Działania bojowe ujawniły szereg niedociągnięć w wyszkoleniu i przygotowaniu bojowym Armii Czerwonej. Straty sowieckie wyniosły 960 zabitych i zaginionych. Ponadto Armia Czerwona straciła 72 czołgi, 32 działa artyleryjskie oraz 9 samolotów. Wkrótce po zakończeniu walk strona japońska przekazała do Warszawy fotografie zniszczonego i zdobytego sowieckiego sprzętu wojskowego, które wzbudziły duże zainteresowanie polskich wojskowych.
Dokument archiwalny

Wykorzystać Białorusinów?


W lipcu 1939 roku w Warszawie miało miejsce bardzo interesujące wydarzenie. Japończycy, którzy wcześniej nie zwracali większej uwagi na Białorusinów i możliwości ich wykorzystania przeciwko Związkowi Radzieckiemu, zainteresowali się jednym z przedstawicieli białoruskiej emigracji. W dokumentach Oddziału II Sztabu Głównego WP zachował się raport nr 167 z 29 sierpnia 1939 roku, w którym odnotowano, że 11 lipca w Warszawie odbyło się spotkanie attaché prasowego japońskiej ambasady, Ryōjiego Umedy, z przedstawicielem białoruskiej mniejszości w stolicy Polski, Piotrem Lastówką. Mężczyzna ten urodził się w 1907 roku we wsi Żuki Dolne w powiecie dziśnieńskim na Wileńszczyźnie. W połowie lat dwudziestych był członkiem Białoruskiej Włościańsko-Robotniczej Hromady, którą polskie władze wkrótce zdelegalizowały. Część jej działaczy, w tym również Lastówka, trafiła do więzienia. Wkrótce jednak Piotr został zwolniony, a następnie powołany do służby w Wojsku Polskim. W 1931 roku przeniósł się do Warszawy, gdzie opublikował kilka utworów literackich. Od 1936 roku aktywnie angażował się w organizację życia kulturalnego Białorusinów w Warszawie. Rok później udało mu się zorganizować koncert białoruski w sali Filharmonii Warszawskiej, który odbył się przy komplecie publiczności. W 1938 roku Lastówka powołał do życia Towarzystwo Oświatowe Białorusinów w Warszawie. W tym czasie publikował również artykuły publicystyczne poświęcone analizie sytuacji białoruskiej mniejszości narodowej w II Rzeczypospolitej. Już w 1937 roku stworzył Konfederację Młodych – organizację opowiadającą się za utworzeniem wielkiego państwa, które połączyłoby narody polski, białoruski, ukraiński i litewski oraz stanowiłoby przeciwwagę dla imperialnych dążeń bolszewickiej Rosji.

Najwyraźniej idea ta zainteresowała pracownika ambasady Japonii w Warszawie, Ryōjiego Umedę, który od dłuższego czasu badał możliwości wykorzystania emigrantów z republik Związku Radzieckiego na rzecz Cesarstwa Japonii. W przeszłości Umeda wykładał język japoński na Uniwersytecie Warszawskim, a później pracował w stołecznym Instytucie Wschodnim, pozostającym pod opieką Oddziału II Sztabu Głównego WP. Doskonale władał językiem polskim i pełnił rolę swoistego pośrednika pomiędzy japońskimi dyplomatami a polskimi służbami dyplomatycznymi i specjalnymi.

Podczas spotkania z Lastówką Umeda od razu poprosił o szczegółowy opis wszystkich aspektów życia Białorusinów na terenie Białoruskiej SRR. Szczególnie interesowały go przejawy działalności antyradzieckiej oraz perspektywy zorganizowania walki przeciwko bolszewikom na Białorusi. Należy przy tym pamiętać o bardzo ważnym kontekście. Spotkanie japońskiego naukowca, dyplomaty i oficera wywiadu z przedstawicielem białoruskiej mniejszości w Polsce nie było przypadkowe. Na początku lipca 1939 roku nad rzeką Chałchin-Goł trwały zacięte walki pomiędzy Armią Czerwoną a wojskami japońskimi. 2 lipca siły japońskie przeszły do zdecydowanej ofensywy. Oddziały generała majora Kaichiego Kobayashiego sforsowały rzekę i zajęły wzgórze Bain-Cagan, położone około 40 kilometrów od granicy Mandżurii. Wkrótce potem Japończycy rozpoczęli budowę silnej linii obronnej na zajętych pozycjach. Przeciwko nim sowiecki generał Georgij Żukow skierował 11. Brygadę Pancerną, która ruszyła do natarcia bez osłony piechoty. W bitwie po obu stronach uczestniczyło około 400 czołgów i samochodów pancernych oraz około 800 dział artyleryjskich.

5 lipca Japończycy rozpoczęli odwrót z rejonu Bain-Caganu. Strona sowiecka poniosła bardzo duże straty w czołgach, jednak zdołała zmusić wojska japońskie do wycofania się za rzekę Chałchin-Goł. I właśnie w tym kluczowym momencie walk doszło w Warszawie do spotkania japońskiego dyplomaty i oficera wywiadu z białoruskim intelektualistą.

Umeda poprosił Lastówkę o przygotowanie raportu dotyczącego tego, jaki odsetek mieszkańców Białoruskiej SRR pozytywnie odnosi się do władzy bolszewickiej. Japończyka interesowały również nastroje ludności radzieckiej Białorusi wobec Polski. Pytał o postawy białoruskiej mniejszości narodowej w Polsce oraz stosunek Białorusinów do władz polskich. Jego szczególne zainteresowanie budziły opinie Białorusinów – zarówno mieszkających w Polsce, jak i w BSRR – na temat perspektyw utworzenia niepodległego państwa białoruskiego. Lastówka opowiedział swojemu rozmówcy o współpracy Białorusinów z Ukraińcami i Litwinami.

Część pytań zadawanych przez Umedę dotyczyła potencjału gospodarczego sowieckiej Białorusi oraz możliwości wykorzystania bogactw naturalnych tego kraju. Najwyraźniej Lastówka próbował przekonać Japończyka do konieczności utworzenia niepodległego państwa białoruskiego, na co Umeda odpowiedział, że to utopia. Umeda stwierdził, że Białorusini w BSRR powinni w swojej walce przeciwko władzy radzieckiej orientować się na Polskę. Japończyk otwarcie wyraził życzenie, aby Polska rozszerzyła swoje granice na wschód kosztem ziem białoruskich i ukraińskich. Jego zdaniem osłabiłoby to Rosję radziecką i ograniczyło wpływy ZSRR w Chinach, Mandżurii oraz szerzej – w Azji. Na tym spotkanie zakończono. Najwyraźniej Umeda doszedł do wniosku, że ma przed sobą intelektualistę i romantyka, a nie konspiratora przygotowującego antybolszewickie powstanie gdzieś pod Mińskiem.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.

Inne artykuły Ihara Melnikau

Niespełna dwa miesiące później Niemcy napadły na Polskę i rozpoczęła się II wojna światowa. Wkrótce potem Umeda ewakuował się do Bułgarii, natomiast Lastówka przeniósł się w okolice Białej Podlaskiej. Japoński wywiad nadal potajemnie utrzymywał kontakty ze swoimi polskimi partnerami. Z kolei „wychowankowie” polskiego ruchu prometejskiego zaczęli być wykorzystywani przez służby wywiadowcze nazistowskich Niemiec. To jednak zupełnie inna historia.