Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 22.07.2026
Selma Skenderović
Gdy dorosnę, będę Viktoriją [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Hava jest Niesłowenką. Nazywają ją Arabką, uchodźcą, czefurką. Twierdzi, że Słoweńcy nigdy jej nie polubią. „Skąd wiecie, że jestem obca?” – pyta. Pisarka Selma Skenderović przemawia w imieniu dzieci migrantów. Przeciwstawia się nietolerancyjnej większości, naświetla problem niezrozumienia przez własną rodzinę, nauczycieli, całe społeczeństwo. Robi to jeśli nie dla własnego dobra, to dla tych, których czeka podobny los.
Posłuchajmy, o czym milczy Hava.
Posłuchaj słowa wstępnego szóstego wydania magazynu online!
Pod koniec dziewiątej klasy do mojej nauczycielki S.S. zadzwoniła mama pewnego chłopca, Albańczyka. Skarżyła się, że grono pedagogiczne odnosiło się do jej syna gorzej niż do dzieci słoweńskich. Podobno również koledzy i koleżanki z klasy wyśmiewali go
i zastraszali. Krótko mówiąc, ten Albańczyk czuł się wykluczony.
Nauczycielka była wściekła. Nie mogła uwierzyć, że coś takiego dzieje się w naszej szkole. Dla pewności zapytała kogoś z klasy, Niesłoweńca, czy to prawda. Czy kiedykolwiek byliśmy dyskryminowani. Odpowiedź brzmiała: nie. Potem zapytała mnie. Chyba nigdy w życiu sformułowanie żadnej odpowiedzi nie zajęło mi tyle czasu. Myślałam o tym chłopcu, prawdopodobnie uczniu szóstej albo siódmej klasy. Przed oczyma przelatywały mi wszystkie możliwe chwile, w których pragnęłam być Słowenką. On dopiero ich doświadczy. Zakładałam, że będą jego udziałem do końca szkoły podstawowej, a potem miną. Gdybym wtedy wiedziała, że nigdy nie przemijają… Przechodzą jedna w drugą, tylko istota pragnienia pozostaje ta sama. Udzieliłabym innej odpowiedzi, ale tego nie
wiedziałam. Poza tym kończyłam już szkołę podstawową. Swoje przeżyłam, tamci niech sobie radzą sami. Burknęłam: „nie”, ale nauczycielka mi nie uwierzyła. Głębiej zapuściła sondę: odpowiedziałam tak, żeby dała mi spokój? Potwierdziłam. Na tym się skończyło.
Droga Pani S.S., już od pięciu lat wracam do Pani szkoły i wyliczam Pani wszystkie te rzeczy, które stały się tu naszym – Niesłoweńców – udziałem dlatego, że jesteśmy Niesłoweńcami.
Droga Pani S.S., żałuję, że wtedy Panią okłamałam. Gdybym wyznała prawdę, może zadbałaby Pani o to, żeby któryś z uczniów Niesłoweńców poczuł się chociaż nieco mniej niesłoweńsko.
Kliknij okładkę, by zobaczyć książkę na stronie wydawnictwa
Hava jest Niesłowenką. Nazywają ją Arabką, uchodźcą, czefurką. Twierdzi, że Słoweńcy nigdy jej nie polubią. „Skąd wiecie, że jestem obca?” – pyta.
Skenderović przemawia w imieniu dzieci migrantów. Przeciwstawia się nietolerancyjnej większości, naświetla problem niezrozumienia przez własną rodzinę, nauczycieli, całe społeczeństwo. Robi to jeśli nie dla własnego dobra, to dla tych, których czeka podobny los.
Posłuchajmy, o czym milczy Hava.
***
Selma Skenderović opisuje nie to, o czym nie wolno nam zapomnieć, lecz to, czego nigdy nie doznaliśmy, nie dostrzegliśmy, co świadomie albo nieświadomie przeoczyliśmy. Jej styl, subtelny i spokojny, a zarazem bezlitosny, nie pozwala nam ponownie odwrócić wzroku, nie dostrzegać dłużej cierpienia drugiego człowieka.
Książka Dlaczego milczysz, Havo? jest utkana z bólu codziennych, chwilowych, krótkotrwałych krzywd, z mnóstwa niewidzialnych upokorzeń i zniewag, z niezwykłej wrażliwości na drugiego człowieka, z niemożności wejścia w jego skórę i pogrubienia jej wystarczająco, by odbijała wszystkie ciosy nieczułego świata.
Goran Vojnović, laureat Angelusa 2020
Droga Pani S.S., ta historia jest dla Pani.
Moje pierwsze wrażenie ze Słowenii? Pamiętam duży parking. Czekałam w samochodzie, aż mama i tata wrócą ze sklepu. Powiedzieli mi, że idą kupić coś do jedzenia. Powiedzieli, że teraz jesteśmy w Słowenii. I pamiętam, że nagle dostałam nowy pokój, nową szkołę i nowe życie.
Drugie wrażenie? Ustawiliśmy się w szeregu. Dziewczyny po lewej, chłopcy po prawej stronie szkolnego boiska. Przyszli do nas nauczyciel i nauczycielka. Nie pamiętam, co potem robili chłopcy. Nauczycielka pytała nas, gdzie mamy trampki. Ponieważ nie wiedziałam, co to są trampki, powtórzyłam za innymi dziewczynami – że ich zapomniałam. W rzeczywistości je miałam. Białe tenisówki ze słabo przyklejonymi podeszwami. Tak słabo, że odkleiły się przy pierwszym biegu.
Później wielokrotnie zdarzało mi się czegoś nie rozumieć. Zanim przyjechaliśmy do Słowenii, mama nauczyła mnie liczyć do dziesięciu po słoweńsku. Więcej sama nie potrafiła. Potem czytałam po słoweńsku bajki na dobranoc z jakiejś grubej niebieskiej
książki. Powiedzmy, że rozumiałam co piąte słowo.
Przechodziła Pani wtedy obok boiska. Patrzyła Pani, jak biegamy. Nauczyciel machał do Pani. Pomyślałam, że śmiesznie Pani wygląda w tej szerokiej tunice, później już nigdy Pani jej nie założyła. Promienie światła odbijały się od Pani ogromnych kolczyków. Nauczycielka powiedziała nam, że za rok będzie Pani nas uczyła. Nie przejmowałam się jej słowami. Myślałam, że za rok na pewno już mnie tu nie będzie, wrócę do Bośni. Pamięta Pani jeszcze, w której ławce siedziałam cztery razy w tygodniu przez następne pięć lat?
Trzecie wrażenie? Szkolny posiłek. Kanapka z mortadelą. Ukradkiem zawijam ją w papier i wyrzucam do kosza. Mam nadzieję, że nikt tego nie widział. Biorę tylko chleb i udaję, że
jem kanapkę.
– Czy ty w ogóle masz tam coś w środku? – pyta mnie Gaja. Zna Pani przecież Gaję. Ponieważ za pierwszym razem nie odpowiadam, pyta ponownie.
– Tak, salami – zmyślam.
– Pokaż, nie wierzę ci!
– Nie pokażę. – Wzrok utkwiłam w ziemię, powstrzymuję łzy.
– No dobra, sama mogę sprawdzić.
– Zostaw, to moja kanapka! – Chwytam Gaję za nadgarstek, ona otwiera moją kanapkę i dziwi się, że jest pusta.
Kto by pomyślał, prawda? Miła Gaja.
Prawdopodobnie wszystkim o tym opowiedziała. Wszyscy się ze mnie śmiali. Uważali, że jestem dziwna.
Do siódmej klasy nic w szkole nie jadłam. Na przerwach zwykle chowałam się w toalecie. Czasami po prostu stałam na korytarzu albo szłam po coś do szafki. Nikt nigdy nie zauważył mojej nieobecności. Nie pytali mnie, gdzie byłam, co robiłam. Zresztą
nie zauważali mnie nawet wtedy, gdy byłam w sali lekcyjnej.
Cóż, w siódmej klasie sytuacja uległa zmianie. W formularzu zgłoszenia na szkolne obiady mama wpisała w rubryce „alergie”: „Dziecko nie je wieprzowiny”. To nie rozwiązało sprawy. Przed każdą wycieczką wszyscy musieliście na mnie czekać, bo szłam do kuchni poprosić panie kucharki, żeby przygotowały dla mnie inną kanapkę. Za każdym razem jakoś udawało im się zapomnieć, że nie jem wieprzowiny. Robiłam to nie z obawy, że zostanę głodna. Na każdą wycieczkę zabierałam własną kanapkę w plecaku. Na wszelki wypadek. Ale wokół mnie byli inni Niesłoweńcy, a oni nie odważyli się zrobić tego, co ja. Woleli przegłodować dzień, jak ja w poprzednich latach. Chciałam im pokazać, że muszą o siebie walczyć. Dopóki się tego nie nauczyli, dzieliłam się z niektórymi swoją kanapką na wszelki wypadek, jeśli zauważałam, że nie jedzą szkolnych.
Czwarte wrażenie. Dzwonek. Koniec lekcji. Nareszcie! Chwytam swoją torbę i niemal wybiegam z klasy. Zmieniam kapcie na buty. Kapcie wrzucam do szafki. Gwałtownie otwieram drzwi wejściowe i pędzę po schodach. Słyszę ich za sobą. Śmieją się, rozmawiają zbyt głośno. Chodzą bardzo szybko. Uciekam, oni mnie gonią. Boję się, że dogonią. Muszę chodzić szybciej od nich.
Cieszyłam się, gdy od czasu do czasu zostawiali mnie w spokoju. Nie musiałam wtedy odpowiadać na ich bezsensowne pytania i uwagi. Lubiłam być sama.
I tak codziennie biegłam do domu.
Piąte wrażenie. Na Pani lekcji wypełnialiśmy formularze zgłoszeniowe do szkoły średniej. Były jasnopomarańczowe. Według jakich kryteriów uzgodniliście między sobą w pokoju nauczycielskim, że większości Niesłoweńców doradzicie zapisanie się do szkoły zawodowej? Żałosne.
Szóste wrażenie. Wie Pani, w zasadzie jestem rozmowna. Wręcz bardzo rozmowna. Nie, nie poznała mnie Pani od tej strony. Przyznaję, że na początku nie mogłam się przyzwyczaić do brzmienia mojego głosu w języku słoweńskim. Wydawało mi się, że to
ktoś inny przemawia przeze mnie. Nawet teraz czasami mam takie wrażenie. Później po prostu nie chciałam rozmawiać z nikim w klasie. Oni też nie chcieli ze mną rozmawiać. Nie chcieli siedzieć obok mnie, być ze mną w grupie, dotykać moich długopisów i zeszytów. Nie lubiliśmy się. Byłam inna, w tym problem.Nie należało oczekiwać, że wszyscy do mnie się dostosują, więc postanowiłam, że to ja dostosuję się do nich.
Siódme wrażenie. Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój. Nie pamiętam, jak to dalej idzie. Szybko zaglądam do notatnika. Niedawno czytałam „Moje pierwsze modlitwy” i przepisywałam je, ta też powinna tu być. Ach, rano, wieczór, we dnie,
w nocy bądź mi zawsze ku pomocy. Bądź mi zawsze ku pomocy, strzeż duszy, ciała mego. Bądź mi zawsze ku pomocy, strzeż duszy, ciała mego. Bądź mi zawsze ku pomocy, strzeż duszy, ciała mego. Powtórzę to jeszcze dwa razy i będę umiała. Bardzo cię
proszę, strzeż mnie, prowadź mnie.
– Havo, przeczytaj następny akapit.
Zapomniałam, że wciąż jestem w klasie.
– Havo, twoja kolej. – Nauczycielka wezwała mnie po raz drugi.
– Na czym skończyliśmy? – pytam.
– Niech ktoś inny kontynuuje. – Pewnie się spieszyła.
Z całego serca proszę cię, strzeż mnie i prowadź mnie. Amen. A teraz jeszcze „Zdrowaś Maryjo”. Powtarzam ją od kilku dni. Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc żywota Twojego,
Jezus. Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami, grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen. Cieszyłam się, że tak szybko się nauczyłam. Wyobrażałam sobie, że upodabniam się do was. Do Słoweńców.
W domu najchętniej powtarzałam „Ojcze nasz”.
* El-Fatiha (Al-Fatiha) – sura otwierająca Koran, najczęściej odmawiana modli-
twa muzułmańska. Autorka podała wersję używaną przez Boszniaków.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam winy nasze, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom, i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego. Od tej modlitwy zaczynałam dzień.
Ósme. Szybko zdałam sobie sprawę, że nie tylko wiara odróżnia mnie od Słoweńców. Zdradzało mnie imię. Otaczały mnie wyłącznie Neže, Tjaše, Maruše, Zale i Mance. Słuchając ich rozmów, wybierałam sobie słoweńskie imię, które najbardziej by do mnie
pasowało. Neža, Tjaša, Maruša, może Zala albo Manca? W końcu zdecydowałam się na Viktoriję. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że wtedy czytałam jakąś książkę, której główna bohaterka miała na imię Viktorija. Pewnie dlatego.
Dziewiąte. Wymagałam od rodziców, żeby rozmawiali ze mną po słoweńsku. Chciałam też, żeby tak samo rozmawiali między sobą, ale uznałam, że to przesada. Już przez ich rozmowy ze mną wszyscy troje czuliśmy się niezręcznie.
„Po co w ogóle tu przyjechaliśmy? Wszyscy nas tu nienawidzą! Chcę wrócić do Bośni”. Byli zaskoczeni, że tak na nich krzyczę. A ja nie wiedziałam, skąd u mnie te pretensje, skoro robię wszystko, by zostać Słowenką.
„Nie będę dłużej Havą. Nie będę muzułmanką. Kto daje swojemu dziecku takie imię? Będę Viktoriją”. Celowo dobierałam słowa dla nich zrozumiałe.
Nigdy więcej nie wypowiedziałam tego na głos. Nawet nie zaświtała mi ponownie myśl, że mogłabym nosić inne imię niż Hava. Chociaż się nie odezwali, wszystko było dla mnie jasne. Ich rozczarowanie. Moje głupota i okrucieństwo. Złośliwość? Kim trzeba być, żeby powiedzieć coś takiego swoim rodzicom?
Wyrzec się własnych wiary, narodowości i imienia. Wyrzec się samej siebie. Jak mogłam?
Nasze relacje wówczas się zmieniły. Wiem, że tak właśnie było. Chociaż nikt z nas o tym nie wspomina nawet dzisiaj. Oni oboje może o tym zapomnieli. Ja nie.
Dziesiąte. Kiedy teraz o tym myślę, najchętniej powiedziałabym każdemu, żeby wypierdalał w pizdu. Przepraszam za te słowa. Wkurwia mnie to wszystko. Żadne słowa tego nie oddadzą. Prawdopodobnie również tego chłopca, Albańczyka, i jeszcze kogoś innego też to wkurwia. Wie Pani może, co się z nim stało? Czy znalazł pracę w jakimś sklepie?
Droga Pani S.S., tak, byliśmy dyskryminowani. I nadal jesteśmy.
Przekład El-Fatihy
W imię Boga Miłosiernego, Litościwego!
Chwała Bogu, Panu światów,
Miłosiernemu, Litościwemu,
Królowi Dnia Sądu.
Oto Ciebie czcimy i Ciebie prosimy o pomoc.
Prowadź nas drogą prostą,
Drogą tych, których obdarzyłeś dobrodziejstwami, nie zaś tych,
na których jesteś zagniewany, i nie tych, którzy błądzą.
Amen.
(przeł. Józef Bielawski)
Przełożył Nikodem Szczygłowski
Selma Skenderović (ur. 2001) – słoweńska pisarka urodzona w Kosowie, Boszniaczka. Przewodnicząca Młodzieżowego PEN Słowenii, redaktorka czasopisma „Mentor”. Tworzy poezję i prozę, uczestniczy w projektach międzykulturowych i międzynarodowych na rzecz większej tolerancji wobec obcokrajowców. Najmłodsza zwyciężczyni Festiwalu Młodej Literatury Urška 2020 (miała wówczas 19 lat). Rok później ukazał się zbiór opowiadań Dlaczego milczysz, Havo? – jej debiut książkowy. W 2020 i 2021 roku dostała nagrodę Blisk wydawnictwa Mladinska knjiga za najlepszy wiersz. W 2022 roku Publiczna Agencja Republiki Słowenii ds. książki (JAK) wybrała Skenderović z Dlaczego milczysz, Havo? do projektu Readers of Europe, w tym samym roku książka była nominowana do nagrody za najlepszy debiut literacki. Włączono ją też do Story Valley – europejskiego projektu, który zachęca młodzież do poszukiwania i odtwarzania opowieści różnych kultur oraz zajmowania się tematem migracji. W 2023 roku na targach książki w Sarajewie Skenderović dostała nagrodę dla najlepszej młodej autorki. W 2024 roku nakładem wydawnictwa ukazała się jej powieść In če vsi pozabijo (Nawet jeśli wszyscy zapomną).
SKĄDINĄD
Nie wszyscy jesteśmy stąd: osiedli, zakorzenieni, tutejsi.
W serii trzynastu powieści przedstawimy doświadczenia migranckie z Europy Środkowej i Wschodniej, krajów bałtyckich, Bałkanów, Turcji i Kaukazu, by przypomnieć współczesnym, że kiedyś i my dzieliliśmy tułaczy los.
Naszymi bohaterami będą wędrowcy z różnych epok i krajów. Szczęśliwi i zagubieni.
Wyjeżdżający z własnej woli lub pod przymusem. Kuszeni nowymi możliwościami, zieleńszą trawą. Uciekinierzy przed wojną i głodem, poszukiwacze nowego domu, schronienia, pracy. Wygnańcy, zbiegowie i repatrianci, ale także ekspaci i nomadzi.
Pokażemy perspektywę mniejszości, w tym grup, które zmieniały przynależność państwową bez opuszczania własnego domu.
Od Estonii po Gruzję, od Słowenii po Ukrainę. Z punktu widzenia dziecka i młodej kobiety, inteligentki, rolnika, robotnika, artysty.
Wyboru powieści dokonali tłumacze i tłumaczki zaangażowani w tworzenie serii. To do nich – najlepszych znawczyń i znawców literatury każdego z krajów – zwróciliśmy się z prośbą, by wskazali najciekawsze utwory odpowiadające tematowi przewodniemu serii. Będziemy je Wam przedstawiać w latach 2026–2028.
Zapraszamy do lektury.
Ten projekt został zrealizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.
Wyrażone poglądy i opinie są jedynie opiniami autora lub autorów i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Unii Europejskiej lub Europejskiej Agencji Wykonawczej ds. Edukacji i Kultury (EACEA). Unia Europejska ani EACEA nie ponoszą za nie odpowiedzialności.