Nasza strona używa ciasteczek do zapamiętania Twoich preferencji oraz do celów statystycznych. Korzystanie z naszego serwisu oznacza zgodę na ciasteczka i regulamin.
Pokaż więcej informacji »
Drogi czytelniku!
Zanim klikniesz „przejdź do serwisu” prosimy, żebyś zapoznał się z niniejszą informacją dotyczącą Twoich danych osobowych.
Klikając „przejdź do serwisu” lub zamykając okno przez kliknięcie w znaczek X, udzielasz zgody na przetwarzanie danych osobowych dotyczących Twojej aktywności w Internecie (np. identyfikatory urządzenia, adres IP) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów w celu dostosowania dostarczanych treści.
Portal Nowa Europa Wschodnia nie gromadzi danych osobowych innych za wyjątkiem adresu e-mail koniecznego do ewentualnego zalogowania się przy zakupie treści płatnych. Równocześnie dane dotyczące Twojej aktywności w Internecie wykorzystywane są do pomiaru wydajności Portalu z myślą o jego rozwoju.
Zgoda jest dobrowolna i możesz jej odmówić. Udzieloną zgodę możesz wycofać. Możesz żądać dostępu do Twoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia danych, wyrazić sprzeciw wobec ich przetwarzania i wnieść skargę do Prezesa U.O.D.O.
Korzystanie z Portalu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza też zgodę na umieszczanie znaczników internetowych (cookies, itp.) na Twoich urządzeniach i odczytywanie ich (przechowywanie informacji na urządzeniu lub dostęp do nich) przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka Jeziorańskiego i Zaufanych Partnerów. Zgody tej możesz odmówić lub ją ograniczyć poprzez zmianę ustawień przeglądarki.
Międzymorze / 27.07.2026
Ihar Melnikau
Kreml uderzył w historię Białorusi. Propaganda utorowała drogę represjom
Jeszcze w 2019 roku w jednej ze swoich publikacji pisałem o zagrożeniu, jakie dla Białorusi stanowiła rosyjska Fundacja Pamięć Historyczna, która działała pod dachem służb specjalnych Kremla. Już wtedy rzucała się w oczy działalność tej pseudonaukowej organizacji w celu stworzenia podstaw do pogorszenia stosunków Białorusi z Ukrainą i krajami bałtyckimi. Książka wywołała burzę negatywnych emocji ze strony szefa Pamięci Historycznej, Aleksandra Diukowa. I było to zrozumiałe, ponieważ ujawniłem w niej ważne punkty destrukcyjnej działalności tej wrogiej dla całej przestrzeni poradzieckiej organizacji. Wtedy nie wyobrażałem sobie skali działalności osób manipulujących faktami historycznymi i działających jako agenci wpływu Moskwy.
(archiwum autora - wygenerowane przez AI)
Posłuchaj słowa wstępnego siódmego wydania magazynu online!
Pseudohistorycy
Fundacja Pamięć Historyczna powstała jesienią 2008 roku. Oficjalnie pozycjonowała się jako instytucja promująca badania naukowe nad rosyjskimi i wschodniosłowiańskimi dziejami XX wieku w celu przeciwdziałania fałszowaniu historii ze szkodą dla interesów Rosji. Początkowo swoją działalność miała prowadzić nie tylko na terytorium krajów postradzieckich, ale także w Unii Europejskiej. W kontekście Białorusi Fundacja dążyła do zgodnych z interesami Rosji wyobrażeń o wspólnej historii obu państw. Jednym z jej celów było organizowanie ścisłej współpracy z białoruskimi strukturami akademickimi, archiwalnymi i muzealnymi, tak aby w przyszłości podporządkować je realizacji rosyjskich interesów. Fundacja miała również wpływać na treść projektów historyczno-politycznych realizowanych przez białoruskie struktury akademickie z inicjatywy administracji prezydenta Białorusi. Jej aktywność obejmowała również dyskredytowanie działalności antyrosyjskich i „nacjonalistycznych” białoruskich historyków.
W 2016 roku z inicjatywy Fundacji we współpracy z Instytutem Historii Narodowej Akademii Nauk Białorusi powstało rosyjsko-białoruskie stowarzyszenie historyków Sojusznicza Inicjatywa Pamięci i Zgody. Od samego początku organizacja ta promowała narracje historyczne zgodne z interesami Moskwy. Wkrótce stowarzyszenie (do 2020 roku nie zostało oficjalnie zarejestrowane ani na Białorusi, ani w Rosji) uruchomiło portal internetowy belhistory.by. Działalność organizacji została sfinansowana ze środków pochodzących z rosyjskiej dotacji w wysokości 2,5 miliona rubli. Wkrótce rosyjscy propagandyści uruchomili na Białorusi portal internetowy IMHOclub.by, którego autorami stali się najbardziej zagorzali miłośnicy idei rusizmu i rosyjskiego imperializmu.
W 2017 roku w oficjalnym dyskursie zaczęła pojawiać się kwestia potrzeby przywrócenia prawdy historycznej dotyczącej Kuropat oraz stalinowskich represji z lat 1920–1940. Przypomnę, pod koniec lat 80. białoruscy działacze społeczni i naukowcy, na czele z Zenonem Poźniakiem, ujawnili prawdę o wydarzeniach, które miały miejsce w Kuropatach pod Mińskiem w drugiej połowie lat 30. Pod koniec lutego 2017 roku w redakcji państwowej białoruskiej gazety „SB-Belarus Segodnia” zorganizowano okrągły stół poświęcony pamięci o Kuropatach i ofiarach stalinowskich represji. Ówczesny redaktor Paweł Jakubowicz w publikacji, która ukazała się na łamach gazety, napisał: „niektórzy ludzie z uporem, jak mówią, godnym lepszego zastosowania, zaczęli uważnie szukać «faktów», które powinny przekonać wszystkich, że organy NKWD nie mają nic wspólnego z masowym cmentarzem w Kuropatach, że to podobno dzieło nazistów. A jeśli tak, to po co się martwić? Opinia publiczna, naukowcy, eksperci musieli włożyć wiele pracy, ale ustalić prawdę. A prawda była taka, że leśne uroczysko Kuropaty jest miejscem pochówku ofiar straszliwych represji politycznych”. Inny uczestnik redakcyjnego spotkania, ówczesny pierwszy zastępca przewodniczącego KGB, generał-major Ihar Sierhijenka, oświadczył, że w latach 1920–1950 na terytorium Białorusi represjonowano 235,5 tysiąca osób. „Te sprawy znajdują się w Centralnym Archiwum KGB i archiwach zarządów obwodowych. Z tej liczby 176 tysięcy osób zostało zrehabilitowanych” – powiedział generał. Najważniejszym ustaleniem spotkania była decyzja o konieczności utworzenia znaku pamięci w Kuropatach.
Jednym z zadań pseudohistorycznej fundacji pod kierownictwem Diukowa była walka z badaniami nad historią stalinowskich represji na terytorium republik postsowieckich. W 2017 roku na Białoruś po raz pierwszy przyjechała Natalia Selukina, prawa ręka Diukowa. Zgodnie z oficjalnym przekazem brała wówczas udział w konferencji zorganizowanej przez białoruskich komunistów. W rzeczywistości jednak Fundacja Pamięć Historyczna już wcześniej działała na rzecz zapobiegania rozpowszechnianiu prawdy historycznej o represjach na Białorusi. W 2017 roku kwestia ta zaczęła się wymykać spod kontroli Moskwy. W Kuropatach przeprowadzono duże akcje w ramach uporządkowania terenu, w których uczestniczyli członkowie prorządowych organizacji młodzieżowych i parlamentu Białorusi. Raporty o tym były publikowane we wszystkich mediach państwowych. Już w marcu Alaksandr Łukaszenka, komentując sytuację, oświadczył: „poleciłem stworzyć schludny, nie gigantyczny pomnik. Teraz trwa konkurs. Zrobimy ten pomnik, być może coś w formie małej kaplicy”.
Wtedy Pamięć Historyczna rozpoczęła działania, które – zgodnie z terminologią sowieckich służb specjalnych – można określić „aktywnymi”. Rosyjscy ideolodzy, dowiedziawszy się, że administracja Łukaszenki zleciła naukowe badania nad Kuropatami, natychmiast włączyli się do tego procesu. W rosyjskich czasopismach naukowych publikowano artykuły, w których informowano, że liczba ofiar represji w Kuropatach nie wynosiła 250 tysięcy, ale 7–8 tysięcy osób. Wkrótce rosyjscy propagandyści przekazali niezbędne materiały władzom białoruskim.
Równolegle Diukow i jego współpracownicy przygotowali zbiór dokumentów z historii represji stalinowskich w Białoruskiej SRR w latach 1937–1938. W rezultacie rosyjskim pseudohistorykom działającym pod przykrywką rosyjskich służb specjalnych udało się utrwalić na Białorusi „wyobrażenie o skali represji sowieckich, które odpowiadało interesom Rosji”. W listopadzie 2018 roku w Kuropatach pojawił się oficjalny państwowy znak pamięci. Ostatecznie jednak władze białoruskie nie uznały skali tragedii represji stalinowskich na Białorusi.
Skłócić Białoruś z sąsiadami
To był dopiero początek destrukcyjnej działalności Fundacji. Rosyjscy manipulatorzy przygotowali i wydali szereg książek, które miały wpłynąć na pogorszenie stosunków Białorusi z Ukrainą i krajami bałtyckimi. Po aneksji Krymu przez Rosję, Mińsk otwarcie zdystansował się od rosyjskiej interpretacji tych wydarzeń. Trzeba było zmusić białoruskie władze do użycia antyukraińskich akcentów. W marcu 2018 roku w stolicy odbyła się prezentacja zbioru dokumentów Zabójcy Chatyni. 118. ukraiński batalion policji bezpieczeństwa na Białorusi, 1943–1944. Dobór materiałów miał służyć nie tyle ukazaniu zbrodni kolaborantów, ile stworzeniu paraleli między wydarzeniami II wojny światowej a współczesną Ukrainą.
W 2019 roku Fundacja wydała zbiór dokumentów NKWD w Zachodniej Białorusi. Głównym przesłaniem tej publikacji był postulat, że „pracownicy NKWD zapewniali bezpieczeństwo funkcjonowania lokalnych organów administracji, objęli ochroną najważniejsze obiekty gospodarcze, przedsiębiorstwa przemysłowe i instytucje, nie dopuszczali do przejawów kradzieży, rozboju i grabieży, stworzyli warunki do przeprowadzenia wyborów i pracy Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Białorusi w Białymstoku”. Jak widać, akcent został przeniesiony z represyjnej polityki systemu bolszewickiego na terenach byłych województw północno-wschodnich II RP, przyłączonych we wrześniu 1939 roku do BSRR, na „czysto administracyjną pracę i wykonanie rozkazu”. Po obejrzeniu okładki książki niezależni badacze i miłośnicy białoruskiej historii liczyli, że znajdą w niej fragmenty spraw karnych ofiar stalinowskich czystek przeprowadzonych w latach 1939–1941 na wspomnianym terytorium. Liczyli na prawdę o losie 3870 obywateli polskich, którzy najprawdopodobniej zostali zamordowani przez NKWD na Białorusi (w Kuropatach i nie tylko). Ta polityka represyjna pokazuje istotę pracy NKWD na nowych terytoriach BSRR. Prawda historyczna nie leży w interesie rosyjskich pseudohistoryków z Pamięci Historycznej i ich kuratorów z rosyjskich służb specjalnych.
W 2016 roku przy wsparciu ambasady RP na Białorusi udało mi się przygotować kilka wystaw poświęconych historii walki Białorusinów z nazistami w Wojsku Polskim we wrześniu 1939 roku i w składzie 2. Korpusu Polskiego. Wydarzenia te odbyły się w kluczowych obiektach Mińska: Narodowym Muzeum Historycznym i Państwowym Muzeum Historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Wystawy wywołały skrajnie negatywną reakcję ze strony Diukowa, który zarzucił mi „miękką białorusizację poprzez polonizację” i „promowanie polskich interesów” na Białorusi. Ponadto usłyszałem zarzut, że jestem rzekomo „agentem wpływów Polski”.
W swoich badaniach starałem się przedstawić obiektywny obraz mało znanych lub całkowicie niezbadanych przez białoruską historiografię aspektów historii mojego kraju.
Czas „działań aktywnych”
Fatalne dla Białorusi wydarzenia 2020 roku stały się polem aktywnej działalności Pamięci Historycznej. Od 2021 roku władze białoruskie zaczęły represjonować niezależnych historyków białoruskich, którzy badali nieradzieckie aspekty historii ich kraju, a zwłaszcza tych, którzy badali „polskie” wątki i represje stalinowskie.
„Działania aktywne” mające na celu wyeliminowanie jakiejkolwiek krytyki bolszewickiego terroru, które prowadzili pseudobadacze z Fundacji Pamięć Historyczna, zaczęły przynosić pożądane rezultaty. W tym czasie Diukow próbował podważyć kilka ważnych punktów białoruskiej historii. Pierwszym celem stała się postać przywódcy powstania z lat 1863–1864 na Białorusi, Kastusia Kalinowskiego.
W listopadzie 2021 roku w mińskiej księgarni Swetocz odbyła się prezentacja książki Aleksandra Diukowa Nieznany Kalinowski. Propaganda nienawiści i terror powstańczy na ziemiach białoruskich, 1862–1864. Natalia Selukina opisała to wydarzenie tak: „Kalinowski jest bardzo znaną postacią na Białorusi. Przez długi czas jego wizerunek w historiografii kształtował się jednostronnie i nie bez manipulacji. Organizator wydarzenia – Fundacja Pamięć Historyczna (Rosja). Partner – Białoruskie Towarzystwo Wiedza”.
Na czele tej ostatniej organizacji stał wówczas znany na Białorusi adept „rosyjskiego świata”, Wadzim Hihin. Już w lutym 2022 roku Hihin podpisał z Diukowem umowę o współpracy między Towarzystwem Wiedza i Fundacją Pamięć Historyczna. To dodatkowo pomogło promować prorosyjskie narracje w białoruskim społeczeństwie i życiu politycznym.
Jeśli chodzi zaś o postać Kastusia Kalinowskiego, to ze strony zwolenników „rosyjskiego świata” na Białorusi słychać było wezwania do zmiany nazwy ulicy w Mińsku, która nosi imię tego słynnego Białorusina od 1963 roku. Paradoksalnie pamięć o tej ważnej postaci chroni narracja radziecka. To właśnie w przedwojennej BSRR Kalinowski stał się jednym z symboli walki z caratem, a w okresie powojennym to nie Zenon Poźniak i członkowie partii Białoruski Front Ludowy nazwali ulicę białoruskiej stolicy imieniem Kalinowskiego, ale białoruscy komuniści. Wobec tych faktów nawet najbardziej zagorzałym zwolennikom „rosyjskiego świata”, takim jak Diukow czy Hihin, trudno przedstawić przekonujące argumenty.
Ludobójstwo i nie tylko
Jeśli historia walką z pamięcią o Kalinowskim wiąże się przede wszystkim z rozprzestrzenianiem się antypolskiej narracji na Białorusi, to temat ludobójstwa narodu białoruskiego w latach II wojny światowej wpisuje się w nurt antyeuropejski. Jednym z głównych projektów Fundacji Pamięć Historyczna było wydanie wielotomowej książki Bez terminu przedawnienia. Białoruś, w której znalazły się dokumenty archiwalne dotyczące zbrodni nazistów na terytorium Białorusi w latach okupacji.
W kwietniu 2021 roku Prokuratura Generalna Białorusi wszczęła śledztwo w sprawie ludobójstwa narodu białoruskiego w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i okresu powojennego. W październiku tego samego roku dyrektorka wykonawcza Fundacji, Natalia Selukina, przekazała do Archiwum Narodowego Białorusi pierwsze dwa tomy Bez terminu przedawnienia. Białoruś. A już w styczniu 2022 roku Centrum Naukowo-Praktyczne ds. Wzmocnienia Legalności i Porządku Prawnego przy Prokuraturze Generalnej Białorusi oraz Fundacja Pamięć Historyczna podpisały porozumienie o współpracy w sprawie „badania faktów ludobójstwa ludności cywilnej ZSRR w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i okresu powojennego”. Umowa przewidywała wymianę materiałów i innych informacji, prowadzenie badań, organizację konferencji, przygotowanie oraz publikację prac naukowych i edukacyjnych.
W kwietniu 2022 roku białoruska Prokuratura Generalna na swoim kanale na YouTubie uruchomiła program Ludobójstwo. Dialog z prokuratorem. Gościem pierwszego odcinka był Aleksander Diukow. Stwierdził on m.in.: „jeszcze przed wydarzeniami z 2020 roku nie było niczym zaskakującym, że w szeregach białoruskiej opozycji byli ludzie, którzy służyli w jednostkach kolaboracyjnych. Cała historia o ludobójstwie, kolaboracji, nie dotyczy wyłącznie przeszłości”.
Warto również wspomnieć, że w ósmym odcinku programu wzięła udział sama Natalia Selukina. Opowiadała o udziale litewskich formacji policyjnych w prowadzeniu nazistowskiej polityki okupacyjnej na Białorusi. Była również stałym uczestnikiem i prelegentem konferencji naukowych organizowanych przez Prokuraturę Generalną. To Selukina stała się jednym z głównych ekspertów białoruskiej prokuratury podczas prezentowania spraw karnych dotyczących byłych kolaborantów, które były rozpatrywane w Sądzie Najwyższym. „Wystąpiłam w Sądzie Najwyższym Republiki Białorusi w sprawie nazistowskiego pomocnika Osipa Winnickiego. Przygotowałam analizę jego danych i biografii” – napisała 17 września 2025 roku w swoich mediach społecznościowych.
Od 2021 roku Selukina odwiedzała białoruskie uczelnie wyższe, gdzie spotykała się ze studentami i wykładowcami. Znaczenie tych spotkań nie wymagało specjalnych wyjaśnień – miały one charakter ideologicznego oddziaływania na białoruską młodzież i środowisko akademickie. Była również częstym gościem w białoruskich archiwach. „Pracuję w Archiwum Narodowym Republiki Białorusi. Dzięki pomocy kolegów udało się odnaleźć dokumenty archiwalne o Białoruskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym. Historia tej struktury jest pod każdym względem bardzo interesująca. Choćby fakt, że główna świątynia znajduje się w USA, już rodzi pytania. To jednak nie wszystko. Białoruski Autokefaliczny Kościół Prawosławny znany jest również z tego, że okresowo kogoś ekskomunikuje. W 2020 roku na listę tę trafił prezydent Republiki Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Takie wiadomości na tę godzinę” – napisała Selukina 21 marca 2022 roku.
Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie pseudohistorycy z Pamięci Historycznej kontynuowali swoją działalność. Latem 2022 roku Diukow przesłuchiwał ukraińskich jeńców we wsi Jeleniwka w obwodzie donieckim. Selukina natomiast uczestniczyła w wydarzeniach poświęconych wojnie. 9 marca 2022 roku przy wsparciu Stowarzyszenia Społecznego Biała Ruś w Mińsku odbyła się prezentacja filmu Wojna na Donbasie. Kręgi piekła, w którym przedstawiono narrację o „zbrodniach reżimu kijowskiego”. 22 lutego 2026 roku Selukina zaprosiła w mediach społecznościowych do udziału w pokazie filmu Kryptonim „Bochenek”, który odbył się w Domu Moskiewskim w Mińsku. Film opowiada o „bohaterstwie rosyjskiego żołnierza, który walczy z neofaszystami w Ukrainie”.
Ponadto Selukina zajmowała się promowaniem obiektów na Białorusi związanych z rosyjską historią. „Muzeum Aleksandra Wasiljewicza Suworowa w Kobryniu! Rozkosz! Broń armii rosyjskiej, państw europejskich, a nawet japońska katana, mundury różnych krajów i epok, monety i mapy, materiały agitacyjne z czasów I wojny światowej, sztandary oddziałów partyzanckich. Trudno wszystko wymienić. Ale najważniejsza jest ekspozycja poświęcona wielkiemu rosyjskiemu dowódcy, Aleksandrowi Suworowowi. Uczciwie byłoby uznać to muzeum za jedno z najlepszych na Białorusi i nie tylko” – napisała w kwietniu 2022 roku.
Pułapka dla historyka
Osobiście padłem ofiarą działalności Diukowa i jego współpracowników. Niektórzy przedstawiciele niezależnej białoruskiej inteligencji zarzucali mi, że badając kwestię kolaboracji Białorusinów z Niemcami podczas II wojny światowej, próbowałem wpisać się w koniunkturę. To stwierdzenie jest co najmniej nieprawdziwe. Badaniem historii tych, którzy podczas wojny współpracowali z nazistami na terenie Białorusi, zajmowałem się już od trzeciego roku studiów na wydziale historii Białoruskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego. Moje prace naukowe z historii kolaboracji na okupowanym przez nazistów terytorium ZSRR zajęły pierwsze miejsca na studenckich konkursach naukowych pod koniec lat 90. Kiedy zostałem zawodowym historykiem, oprócz analizy historii międzywojennej badałem losy tych, którzy podjęli współpracę z nazistami.
W latach 2022–2023 w polskich archiwach znalazłem bardzo interesujące dokumenty na ten temat, na podstawie których udało mi się przygotować i wydać książkę Kolaboracja. Anatomia zdrady. W książce tej szczegółowo przeanalizowałem fenomen tego, co zmusiło zwykłych Białorusinów i nie tylko do współpracy z wrogiem i do brutalnych morderstw. Doszedłem do wniosku, że najczęściej ta przestępcza działalność nie była związana z „białoruskim nacjonalizmem”, ale z banalną potrzebą przetrwania lub zarabiania na tragedii innych.
W 2023 roku opublikowałem tę książkę na Białorusi. Wróciłem do kraju, ponieważ po rozpoczęciu wojny z Ukrainą zauważyłem pogorszenie stosunku do Białorusinów w Polsce. Wydawało mi się, że uda mi się wrócić do dawnej działalności naukowo-oświatowej w ojczyźnie bez większych przeszkód. Okazało się, że już wtedy mnie obserwowano. Moją publikacją zainteresowała się Natalia Selukina. Pojawiły się nawet informacje o wydaniu książki w Rosji. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, że to wszystko jest grą mającą na celu „wyeliminowanie” niebezpiecznego przeciwnika.
Miesiąc po rozmowie z Selukiną zostałem zatrzymany po raz pierwszy. Niedługo potem trafiłem do aresztu śledczego. Kiedy wywożono mnie z Głównego Urzędu ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej, jeden z szefów tej instytucji powiedział: „szybko się nie spotkamy. Czeka cię długa droga”. Dopiero teraz rozumiem, że na zlecenie ze wschodu chciano przypisać mi szereg zarzutów karnych, wśród których znalazły się „zdrada państwa” i „szpiegostwo”. W ekspertyzie, którą napisał jeden z pracowników Białoruskiego Instytutu Badań Strategicznych – były pracownik białoruskich służb specjalnych, zaznaczono, że jestem agentem polskich służb specjalnych i agentem wpływów Polski. Żadne z tych oskarżeń nie znalazło jednak potwierdzenia i ostatecznie postawiono mi zarzut ekstremizmu. Zakładano, że sprawa zakończy się dla mnie wieloletnim wyrokiem w kolonii karnej, ale za moje badania nad białoruską historią odsiedziałem „tylko” dwa lata.
W decyzji sądu o uznaniu trzech moich książek na Białorusi za materiały ekstremistyczne zauważono: „te publikacje zawierają wypowiedzi mające na celu zniekształcenie pamięci historycznej, a mianowicie umniejszenie roli BSRR jako realnej formy białoruskiej państwowości, podkreślenie tematyki represji politycznych w celu stworzenia negatywnego obrazu sowieckiego zjednoczenia Zachodniej Białorusi z BSRR w 1939 roku nie jako akt sprawiedliwości historycznej, ale jako wydarzenie bezprawne z punktu widzenia prawa międzynarodowego, wynik sowieckiej agresji na Polskę, co obiektywnie stwarza podstawy do potencjalnych roszczeń Polski do zachodnich terytoriów Republiki Białorusi. Z opinii Mińskiej Komisji Miejskiej wynika, że działania Melnikaua mają na celu ukształtowanie błędnego wyobrażenia czytelników o wyjątkowo pozytywnym znaczeniu polityki władz polskich w różnych okresach historycznych, prowadzonej wobec ludności mieszkającej na terytorium zachodniej części Republiki Białorusi, mają oznaki manipulacji poprzez rozpowszechnianie nieadekwatnej do rzeczywistości informacji i mogą być interpretowane jako rozpowszechnianie nieprawdziwych i specjalnie zniekształconych informacji, które mogą zaszkodzić interesom narodowym Republiki Białorusi w sferze, bezpieczeństwa gospodarczego i informacyjnego poprzez naruszenie integralności terytorialnej i ustroju konstytucyjnego Republiki Białorusi, narzucenie Republice Białorusi ustroju politycznego, który nie odpowiada jej interesom narodowym.
Społeczno-psychologiczna orientacja materiałów informacyjnych, których autorem jest Melnikau, wiąże się z kształtowaniem przez niepewny krąg czytelników opinii o historycznej przynależności zachodniej części terytorium Republiki Białorusi do państwa polskiego, co stwarza zagrożenie dla integralności terytorialnej Republiki Białorusi w perspektywie z kształtowaniem się idei nacjonalistycznych w społeczeństwie białoruskim, w celu późniejszego tworzenia formacji nacjonalistycznych, wykorzystania ich w walce politycznej, przejęcia władzy państwowej w sposób niekonstytucyjny.
Materiały informacyjne zawierają również oświadczenia Melnikaua, w których negatywnie przedstawiono okres radziecki w historii Białorusi. Ponadto wprowadzenie przez Melnikaua historycznych podobieństw między tak zwanym rokiem 1937 a wydarzeniami z okresu wyborów prezydenckich w 2020 roku bezpośrednio ma na celu dyskryminację władzy działającej w Republice Białorusi, tworzenie negatywnego stosunku społeczeństwa do rozwiązań, które stosuje”.
Jak mówią, odczuwa się tu rękę klasyka. Powtarzam, dla rosyjskich ideologów kluczową sprawą jest wyeliminowanie wszelkich możliwości obiektywnego badania historii stalinowskich represji na Białorusi, a także rzetelnej analizy złożonej i ważnej międzywojennej historii Białorusi.
Ihar Melnikau - doktor historii. Zajmuje się okresem międzywojennym na terenie województw północno-wschodnich II RP, przedwojennej granicy polsko-radzieckiej na Białorusi, oraz służby Białorusinów w przedwojennym Wojsku Polskim. Autor 15 monografii historycznych. Laureat nagrody im. L. Sapehy w 2020 za zachowanie historycznej spuścizny Białorusi.
I ostatnia rzecz. Kto jest kuratorem działalności Fundacji Pamięć Historyczna? Bez wątpienia są to rosyjskie służby specjalne, wśród których główną rolę pełni Służba Wywiadu Zagranicznego, której szefem jest Siergiej Naryszkin. Jest on również przewodniczącym Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego.
Rosyjskie służby specjalne od dawna próbowały kształtować historyczne poglądy zarówno Mińska, jak i białoruskiego społeczeństwa. Teraz, gdy na Białorusi niemal nie ma niezależnych historyków reprezentujących narodową perspektywę, stało się to jeszcze prostsze. To prawda, że wiele zależy od społeczeństwa. Od tego, czy wybierze Europę, czy popłynie nurtem ze Wschodu. Czas pokaże. Białoruscy historycy muszą teraz pracować z podwójną siłą, aby moskiewscy propagandyści nie mogli realizować swoich „działań aktywnych”.