Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Ukraina / 03.08.2026
Elena Davlikanova

Rosja walczy o europejskie umysły. Ukraina pokazuje, jak obalać jej mity

Rosja od lat prowadzi przeciwko Europie wojnę kognitywną, utrwalając przekonanie o własnej niepokonalności i nieuchronności eskalacji. Ukraina obala te narracje na polu bitwy i pokazuje, że bezpieczeństwa nie zapewniają ustępstwa, lecz konsekwentny opór, odstraszanie i gotowość do wywierania presji.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego siódmego wydania magazynu online!



Rosja od dziesięcioleci prowadzi wojnę kognitywną przeciwko Zachodowi. Na długo przed inwazją na pełną skalę na Ukrainę Moskwa inwestowała w kształtowanie sposobu, w jaki Europejczycy postrzegają potęgę Rosji, eskalację konfliktu, jej kompetencje wojskowe, odporność oraz granice działań Zachodu. Wiele z tych narracji stało się powszechnie przyjętą prawdą, wpływając na politykę znacznie skuteczniej niż kiedykolwiek mogłyby to zrobić czołgi czy pociski. Dzisiaj jednak Ukraina systematycznie obala te mity na polu bitwy. Wyzwaniem dla Europy jest wyciągnięcie wniosków z tych doświadczeń, zanim przestarzałe założenia ponownie zaczną kształtować jej politykę bezpieczeństwa.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Ukraińskie ataki dalekiego zasięgu dotarły do Moskwy, Sankt Petersburga, strategicznych baz bombowców i kluczowej infrastruktury wojskowej. Krym, niegdyś przedstawiany przez Kreml jako nietykalne terytorium Rosji, w coraz większym stopniu staje się polem bitwy zdominowanym przez Siły Zbrojne Ukrainy. Po raz pierwszy od czasu pełnej inwazji Rosja zaczyna doświadczać tego, co przez lata zadawała Ukrainie – wojny, która wiąże się z realnymi kosztami.

To właśnie ten moment, w którym Europa stoi przed strategicznym wyborem. Albo pozwoli Rosji w końcu osiągnąć dno i doświadczyć porażki na tyle głębokiej, by wywołała zmiany wewnętrzne, albo powtórzy znany cykl przedwczesnych negocjacji, złagodzenia sankcji i kolejnego „resetowania” stosunków, zanim zostaną rozwiązane przyczyny rosyjskiej agresji. Porażka nie wymaga obecności ukraińskich żołnierzy na Placu Czerwonym. Wymaga upadku reżimu, a wraz z nim mitów, które sprzyjały ciągłemu odradzaniu się imperialistycznych i dehumanizujących reżimów.

Od ponad trzech dekad Kreml systematycznie kultywuje zestaw narracji przedstawiających Rosję jako niepokonaną, eskalację – jako nieuniknioną, kompromis – jako jedyną racjonalną strategię, a pokój poprzez ustępstwa – jako najbezpieczniejszą opcję dla Europy. Nie jest to przypadek, lecz wynik dziesięcioleci tego, co rosyjscy myśliciele wojskowi coraz częściej nazywają „wojną mentalną”. Sam termin to próba „substytucji importowej”, mająca odróżnić go od zachodniej koncepcji wojny kognitywnej.

Według Andreja Ilnickiego, jednego z twórców tej teorii i byłego doradcy rosyjskiego ministra obrony, wojna mentalna polega na przekształcaniu tego, czym staje się naród. Jej celami są: tożsamość, pamięć historyczna, wartości, tradycje oraz sam kod kulturowy, poprzez który ludzie interpretują rzeczywistość. Teoretyk wojskowości Igor Karawajew idzie jeszcze dalej, opisując wojnę mentalną jako systematyczne wysiłki mające na celu przekształcenie świadomości społecznej, osłabienie instytucji państwowych i ostatecznie zmianę całej cywilizacji. Zwycięstwa militarne można odwrócić; przekształcone tożsamości znacznie trudniej jest odzyskać. Właśnie dlatego Kreml uważa wojnę mentalną za bardziej decydującą niż wojnę konwencjonalną.

W moim niedawnym opracowaniu dla Europejskiego Instytutu Politycznego w Kijowie (EPIK) pt. Going Mental: Russia's Cognitive War Against Europe argumentuję, że Europa nie może opracować skutecznej długoterminowej strategii wobec Rosji bez uprzedniego zrozumienia, w jaki sposób Rosja postrzega sam konflikt. Według własnych strategów nie jest to jedynie konfrontacja geopolityczna. To wojna cywilizacyjna – a zatem egzystencjalna. Rosjanie mówią poważnie, ogłaszając grę typu „albo oni, albo my".

Rosyjscy stratedzy coraz częściej przedstawiają upadek Związku Radzieckiego jako największą porażkę Rosji w „wojnie mentalnej”. Według ich interpretacji Zachód podbił radziecką świadomość, gdy obywatele ZSRR zamienili swoją tożsamość cywilizacyjną na „dżinsy, gumę do żucia i swobodę przemieszczania się”. Obecnie trwa druga faza tej rywalizacji.

Z perspektywy Kremla demokracje są niebezpieczne, ponieważ reprezentują alternatywny model społeczeństwa. Sukces Ukrainy stanowi jeszcze większe zagrożenie. Pokazuje bowiem, że kraj dzielący z Rosją wielowiekową historię oraz wszelkiego rodzaju więzi międzyludzkie może odrzucić autorytaryzm, obalić imperialne mity i zbudować inną polityczną przyszłość. Jak zauważył ponad dekadę temu rosyjski filozof polityczny Andriej Okara, Ukraina nie jest jedynie geopolitycznym wyzwaniem dla systemu Putina – jest wyzwaniem poznawczym i semantycznym. Sukces Ukrainy podważa samą narrację, na której opiera się obecne państwo rosyjskie.

Zrozumienie tego, jak Rosja postrzega ten konflikt, pomaga również wyjaśnić, dlaczego tak wiele zachodnich założeń wielokrotnie się nie sprawdzało. Rosja nie ograniczyła się jedynie do kampanii dezinformacyjnych czy ingerencji w wybory. Przez dziesięciolecia kultywowała strategiczne narracje, które kształtują sposób, w jaki Europejczycy postrzegają samą Rosję. Te narracje – lub coś, co można by nazwać „wirusami umysłu” – nadal wpływają na debaty w całej Europie, nawet po ponad dwunastu latach wojny na tym kontynencie.


Mit 1. Europa nie jest w stanie wojny z Rosją


Ukraina przekonała się na własnej skórze, że jeśli Rosja działa agresywnie wobec danego państwa, udawanie, że jest inaczej, nie zmniejsza zagrożenia. W rzeczywistości Rosja od lat prowadzi w całej Europie działania sabotażowe, cyberataki, ingerencję w wybory, naciski energetyczne, zakłócanie sygnału GPS, zabójstwa, operacje wpływowe oraz ataki na infrastrukturę. „Everywhere War – Sub-Threshold Warfare Tracker” udokumentował setki takich incydentów na całym kontynencie. Europa może nie uważać się za kraj będący w stanie wojny z Rosją, ale Rosja już dawno porzuciła to rozróżnienie.


Mit 2. Rosja jest albo niepokonana, albo obecny reżim jest po prostu „złem, które znamy lepiej”


Oba założenia prowadzą do tego samego wniosku: należy unikać wywierania rzeczywistej presji na Moskwę. Jednak historia pokazuje coś zupełnie innego. Rosja wielokrotnie ponosiła klęski militarne – od wojny liwońskiej, wojny krymskiej i wojny rosyjsko-japońskiej po pierwszą wojnę światową, interwencję w Afganistanie i pierwszą wojnę czeczeńską. Sama Moskwa spłonęła dwukrotnie: po raz pierwszy w 1571 r., kiedy to Tatarzy krymscy podpalili miasto, a następnie w 1812 r. podczas kampanii napoleońskiej. Klęska nie jest wyjątkiem w historii Rosji; jest jej częścią.

Ukraina na naszych oczach obala mit o rosyjskiej niepokonalności. Ponad cztery lata po rozpoczęciu operacji, która miała trwać trzy dni, Kreml nie zdołał osiągnąć swoich celów strategicznych, ponosząc jednocześnie ogromne straty militarne, gospodarcze i wizerunkowe. Prawdziwym zagrożeniem nie jest zatem klęska Rosji, lecz strach Europy przed nią. Bez doświadczenia porażki swojego imperialnego projektu – i bez uznania, że agresja prowadzi raczej do upadku niż do wielkości – Rosja prawdopodobnie nie przejdzie głębokiej transformacji politycznej i psychologicznej niezbędnej do przerwania powtarzającego się cyklu imperialnej ekspansji. Kolejny przedwczesny „reset” nie zapobiegnie następnej wojnie; po prostu ją sfinansuje.


Mit 3. Pokój można przywrócić poprzez pragmatyzm i zaangażowanie gospodarcze


Europa już przetestowała to założenie. Do 2014 r. Rosja została zintegrowana z praktycznie wszystkimi głównymi euroatlantyckimi strukturami gospodarczymi i politycznymi, z wyjątkiem członkostwa w NATO i UE. Zasiadała w G8, przystąpiła do WTO, prowadziła intensywną wymianę handlową z Europą i cieszyła się głęboką współzależnością gospodarczą z Zachodem. Nic z tego nie zapobiegło aneksji Krymu ani – osiem lat później – inwazji na pełną skalę. Integracja gospodarcza nie zmieniła ani kultury strategicznej Kremla, ani jego imperialnych ambicji.

Doświadczenia Ukrainy pokazują, że Rosja rozumie jedynie język siły. Ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną, lotnictwo strategiczne i logistykę wojskową miały prawdopodobnie znacznie większy wpływ na zachowanie Kremla niż wieloletnie działania dyplomatyczne. Retoryka samego Putina ilustruje tę ewolucję – od lekceważenia przywódców Ukrainy przy użyciu otwarcie dehumanizującego języka w 2022 r. do znacznie ostrożniejszych wypowiedzi na temat prezydenta Zełenskiego w bieżącym roku. Presja militarna osiągnęła to, czego wielokrotnie nie udało się osiągnąć gestami dyplomatycznymi.


Mit 4. Ukraina powinna wymienić terytorium na pokój

Dr Elena Davlikanova jest badaczką i starszą współpracowniczką w Centrum Bezpieczeństwa im. Sahaidachnego w Kijowie oraz Centrum Analiz Polityki Europejskiej (CEPA) w Waszyngtonie. Niniejszy artykuł opiera się na jej najnowszym opracowaniu dla Europejskiego Instytutu Polityki w Kijowie (EPIK) pt. Going mental: Russia's cognitive war against Europe („Szaleństwo: rosyjska wojna kognitywna przeciwko Europie”)

Własne stanowisko negocjacyjne Rosji pokazuje, dlaczego jest to złudzenie. Żądania Moskwy konsekwentnie wykraczały daleko poza terytoria, które obecnie okupuje, obejmując demilitaryzację Ukrainy, jej polityczne podporządkowanie oraz rezygnację z aspiracji euroatlantyckich. Ustępstwa terytorialne nie zakończyłyby zatem wojny; poprawiłyby one pozycję militarną Rosji, osłabiłyby wschodnią flankę Europy i stworzyłyby lepsze warunki dla kolejnej fazy agresji.

Podsumowując, narracje te zachęcają do ostrożności tam, gdzie potrzebne jest odstraszanie, oraz do kompromisu tam, gdzie wymagany jest opór. Podczas gdy Ukraina obala te mity na polu bitwy, Europa musi wyeliminować je ze swojego strategicznego myślenia.