Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 20.06.2021
Jarosław Kociszewski

Podcast: Łukaszenka "stracił słuch". Teraz robi wszystko, żeby utrzymać władzę na Białorusi

Spryt, pewność siebie, wyczucie sytuacji. To część cech, dzięki którym Alaksandr Łukaszenka z dyrektora gospodarstwa rolnego stał się prezydentem Białorusi. Dawniej jego ambicje sięgały nawet poza granice kraje. Jednak na Kreml się nie przeniósł, a teraz walczy o to, żeby nadal władać z Mińska. Protesty go zaskoczyły, ale zachował pewność siebie i przekonanie, że tylko on może rządzić Białorusią.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Alaksandr Łukaszenka rządzi na Białorusi już od 27 lat. Realizuje własny pomysł na władzę i państwo. Michał Potocki, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej uważa, że jest to „samorodek”, człowiek, który jeszcze w ZSRR doszedł do stanowiska dyrektora sowchozu, państwowego gospodarstwa rolnego i był jednym z pierwszych reformatorów na Białorusi w czasie pieriestrojki. To oportunista, w pewnym stopniu pierwowzór obecnych populistów, rozumiejący prostych ludzi, wśród których wyrastał, a jednocześnie umiejący wyczuć, skąd wieje wiatr polityczny.

W ten sposób w 1994 r. zdobył władzę wbrew postsowieckiej nomenklaturze. Niedoceniany „kołchozowy cwaniaczek” okazał się zdolnym politykiem, który nie dał się kontrolować przez elity. Wypłynął na tym, że obiecywał integrację z Rosją, do której gotów był iść nawet „na kolanach”. Początkowo wiele osób liczyło na zmiany i demokratyzację państwa przez Łukaszenkę, ale jego autorytarne ambicje szybko te nadzieje rozwiały. Jedną z cech jest pewność siebie, która również pozwala mu mówić to, co myśli. W ciągu trzech lat rozmontował słabą demokrację i już pod koniec lat 90. Biegłego wieku wprowadził jednowładztwo. Później konsekwentnie eliminował i nie pozwalał nikomu z otoczenia urosnąć ponad miarę.
Baćka (rys. Andrzej Zaręba)

Ambicją Łukaszenki było odbudowanie jakiejś formy Związku Radzieckiego, przeniesienie się do Moskwy i zastąpienie prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Projektu nie udało się zrealizować. Rosjanie w ostatniej chwili zorientowali się, o co gra, i pokrzyżowali jego plan. Niemniej, zdaniem Potockiego, można wyobrazić sobie sytuację, w której Łukaszenka rządziłby teraz z Kremla w Moskwie, a nie z Pałacu Niepodległości w Mińsku. Dużym ciosem dla niego było nadejście ery Władymira Putina, który zaczął „odganiać białoruskie muchy od rosyjskich kotletów”.

Łukaszenka pogodził się z rzeczywistością i skupił się na grze z Rosją o utrzymanie maksymalnej władzy na Białorusi we własnych rękach. W tym celu długo wykorzystywał relacje z Zachodem jako kartę przetargową w negocjacjach z Moskwą. Nigdy przy jednak kierunek prozachodni nie był jego celem.

Michał Potocki uważa, że obecnie priorytetem Łukazenki jest utrzymanie władzy za wszelką cenę. Białoruski dyktator mógłby wyprowadzić regularne wojsko na ulice czy posunąć się do zlecenia morderstw opozycjonistów za granicą, tak jak w przeszłości porywani i mordowani byli jego przeciwnicy na Białorusi.

Rok temu instynkt zawiódł Łukaszenkę, który "stracił słuch", kontakt z rzeczywistością. Przez lata sprawowania władzy autorytarnej otoczył się ludźmi, którzy nie przekazują mu niewygodnych wiadomości, przez co przestał rozumieć nastroje społeczne. Pandemia tylko sytuację pogorszyła. Przekonanie Łukaszenki, że picie wódki i granie w hokej uchroni rodaków przed zachodnią chorobą przekonało nawet część przedstawicieli nomenklatury, że przywódca stracił kontakt z rzeczywistością.

Skala protestów w 2020 r. zaskoczyła Łukaszenkę i elitę, która początkowo rzuciła mu wyzwanie wystawiając własnych kandydatów na stanowisko prezydenta. Jednak szybko okazało się, że członkowie nomenklatury, widząc wierność służb siłowych wobec lidera, ponownie postawili na Łukaszenkę.

Bez rozłamu w aparacie bezpieczeństwa trudno mówić o zmianie władzy na Białorusi, a na to się nie zanosi, zwłaszcza, że ludzie służb sami mają ręce splamione krwią demonstrantów. Walczą więc już nie tylko o przywileje, ale o swoją przyszłość, która jest powiązana z Łukaszenką. Będzie więc trwał na stanowisku tak długo, jak się uda, przekonany, prawdopodobnie, że nikt, poza nim, nie udźwignie ciężaru władzy na Białorusi.

Cała seria podcastów Białoruskie przebudzenie
Projekt dofinansowany przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w ramach polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Fundacji Solidarności Międzynarodowej ani Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.