Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze > Wyszywanka / 30.05.2022
Związek Nauczycielstwa Polskiego

Podkast: Kluczowe momenty dla Ukrainy do II wojny światowej

O kluczowych momentach w historii Ukrainy do II wojny światowej rozmawiają Bartosz Rydliński i Olena Babakowa. Cofają się do starożytności, opowiadają o czasach bizantyjskich i "Rusi Kijowskiej", przechodzą przez powstanie Chmielnickiego aż po czasy sowieckie. W tej opowieści jest też miejsce na starcie i dialog między kulturami polską i ukraińską. Na podkast z cyku "Ukraińskie ABC" zaprasza Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Bartosz Rydliński: Pani doktor, chciałbym się zapytać o kluczowe momenty w historii Ukrainy do II wojny światowej. Z różnych względów polska opinia publiczna, również za sprawą edukacji w szkole, trochę zna tę historię, ale nie do końca. Jak z twojej perspektywy wygląda historia Ukrainy przed 1939 rokiem?

Olena Babakowa: Jak sam powiedziałeś, jestem historyczką z wykształcenia. Jak wszyscy Państwo wiedzą, nie tylko w Polsce, ale i na Ukrainie, kurs uniwersytecki z historii a kurs szkolny z historii mocno się od siebie różnią. W kursie uniwersyteckim z historii badamy te wyobrażone wspólnoty tak, jak o nich pisał Benedykt Anders. Badamy ich konstrukcje, różne fakty, różne narracje, z których potem zbierany jest bogaty obraz dzieł historycznych. Kurs szkolny natomiast jest oczywiście bardziej linearny, bardziej prowidencjalistyczny. Opowiada nam, jakie były początki dziejów, jak wszystko szło w jednej linii aż do powstania niepodległej Polski albo na Ukrainie – niepodległej Ukrainy.

Jeżeli mówimy o ukraińskim szkolnym kursie historii, jak on wygląda, jeżeli chodzi o dzieje przed 1945 rokiem, to jest praktycznie cały kurs historii pomiędzy klasą V a X. Dzieje po 1945 roku to jest dopiero końcówka klasy X i cała klasa XI. Do tego na Ukrainie są faktycznie dwa kursy historii. Jeden kurs to historia Ukrainy, a drugi to tak zwana historia ogólnoświatowa. Czyli mamy pokazane ogólne tło, czyli co działo się w świecie starożytnej Grecji, starożytnego Rzymu, Bizancjum, średniowieczu, odrodzeniu i tak dalej, a kroczek dalej jest mówione, co działo się w tym czasie na ziemiach, które my teraz nazywamy ziemiami ukraińskimi. Jeżeli mamy mówić o rzeczach kluczowych przed 1945 rokiem, a przypominam, że jest to tak naprawdę większość tego kursu, to wydaje mi się, iż to, co go różni od kursu nauczanego w Polsce, to spora uwaga do okresu starożytności.

Ukraina dzięki północnemu wybrzeżu Morza Czarnego należała do terenów rzymskiej i greckiej kolonizacji w tym akwenie. Uczymy się więc historii greckich polis, rzymskiej oraz greckiej mitologii oraz oczywiście życia tych narodów, które z Grekami i Rzymianami wchodziły w konflikty, czyli Scytowie oraz inne narody stepu, które przychodziły na ukraińskie ziemie ze Wschodu. Właśnie tam powstało to, czym historia Ukrainy ciągle bardzo się szczyci, czyli synteza kultur, to znaczy, kiedy spotykają się osoby z różnych cywilizacji, z różnych kultur, różnych religii, różnych wyznań i kiedy na takim pograniczu tworzy się jakaś nowa tożsamość na terenie tego clashu, tego pogranicza. Jeżeli przeniesiemy się trochę dalej [to] oczywiście Bizancjum. Ale Bizancjum w nawiązaniu do powstania pierwszego ukraińskiego państwa, czyli Rusi. Mówimy często o Rusi Kijowskiej, chociaż to państwo tak się nie nazywało. Termin „Ruś Kijowska” wymyślił jeden z największych ukraińskich historyków – Mychajło Hruszewski, kiedy spisywał historię Rusi na przełomie XIX i XX wieku i kiedy starał się ułożyć jakiś konsekwentny schemat dziejów, które opisywały początki dziejów aż do powstania ukraińskiego państwa. Więc Ruś, państwo mocno związane z Bizancjum. Okres chrztu Rusi, Ukrainy, czyli rządy księcia Wołodimira, później jego syna Jarosława. Obecność tych rządów wciąż można wyczuć w przestrzeni miejskiej Kijowa, Czernichowa i innych starożytnych miast ukraińskich. Święta Zofia w Kijowie, wielka katedra zbudowana na podobieństwo Świętej Zofii w Istambule, w Konstantynopolu. Dalej po Rusi i po Księstwie Halicko-Wołyńskim, które ukształtowały początki państwowości na ziemiach Ukrainy Zachodniej, dalej zaczyna się tak zwany okres problemowy.

Bartosz Rydliński: Chciałem się właśnie zapytać, na ile w tym okresie problemowym widzimy styczności z nauką historii w Polsce? Chociażby bunt Chmielnickiego?

Olena Babakowa: Problemowy był nie przez Chmielnickiego. Problemowy z jakiegoś innego powodu. Jeżeli spojrzymy na to, jak historia Ukrainy była pisana, XIX wiek [to] klasyk. Tak samo jak w Polsce w XIX wieku rośnie zainteresowanie historią pisaną, konstrukcją narracji narodowej, powstaniem linearnej, narodowej historii dziejów. Dla ówczesnych ukraińskich historyków oczywistym było, że Ruś to są początki państwa ukraińskiego, natomiast okresem, który ukraińska historiografia nazywa okresem litewsko-polskim, nie zapominajmy, że oprócz Polski było tam też Wielkie Księstwo Litewskie. Z tym okresem problem był taki, że dla Hruszewskiego i dla jego szkoły historycznej był to taki swoisty okres depresji na ziemiach ukraińskich – stracona państwowość, inne państwa, wiara katolicka, chociaż, tak naprawdę, ten okres w ramach współistnienia w Rzeczypospolitej to był okres tolerancji, multikulturalizmu, rozumianego w kategoriach nowoczesnych. Natomiast ten okres napiętych relacji z czasów Chmielnickiego, połowy wieku XVII, on przyświecał cały okres dziejów, z czasów między wiekiem XIV a XV. Problem jest taki, że historycy oceniali go niezbyt przychylnie również ze względu na swoje relacje z polskim ruchem narodowym. Drugi problem jest taki, że jeśli popatrzymy na historiografię rosyjską, a później radziecką, bo po 1918 roku to Polska uzyskała niepodległość, a Ukraina została dołączona do Związku Radzieckiego, tamten okres był uważany za pewne wypaczenie w normalnym charakterze dziejów, że była Ruś – kolebka trzech narodów, którą bardzo lubi wspominać Wladimir Putin, potem znów jesteśmy razem w ramach Imperium Rosyjskiego, a ten okres, to było takie nie wiadomo co.

W latach 90., kiedy Ukraina podchodziła do stworzenia nowej podstawy programowej, okazało się, że nie ma bardzo przystępnej, klarownej wersji tego, co się działo z tym kawałkiem ziemi między połową XIV a końcem XVIII wieku, czyli co to było. Wtedy, na początku lat 90., z inicjatywy zachodnich partnerów na Ukrainie powstała bardzo ważna książka: to są „Szkice historii” autorstwa Natalii Jakowenko. Przetłumaczona również na język polski, jeśli się nie mylę, nawet wydana w Polsce dwa razy. Nie jest to szkolny podręcznik, nie jest to nawet uniwersytecki podręcznik, aczkolwiek jest to bardzo syntetyczna wersja historii Ukrainy – od początku dziejów do końca XVIII wieku. Tam właśnie widzimy, że powstanie Chmielnickiego, które i przez ukraińską historiografię, i przez ukraińską szkołę, jest traktowane jako powstanie. Przy czym jeśli spojrzymy na ostatnie ukraińskie badania, tam podane jest, że bardziej niż charakter narodowy to powstanie miało charakter społeczno-gospodarczy. Pokazuje to jak unikalnym obszarem była wtedy Ukraina. Było to miejsce, gdzie wolności było o wiele więcej niż w Małopolsce czy na Mazowszu, gdzie układy feudalne nie były aż tak daleko rozwinięte i gdzie miejscowy lud nie czuł się zbyt zadowolony z tego, że jakaś monarchia w Krakowie czy w Warszawie chce zwiększyć pańszczyznę, chce jakiegoś większego wpływu, chce większych podatków i tak dalej.

Chmielnicki, owszem, jest ważnym bohaterem, kiedy mówimy o tym okresie przed XVIII wiekiem, przed rozbiorami Polski, natomiast mam wrażenie, że w ostatnich latach równie ważni co Chmielnicki są przedstawiciele szlachty ukraińskiej. Ostrogscy, Zasławscy, Sanguszkowie – z urodzenia Rusini, Ukraińcy, ale którzy za pomocą unii lubelskiej dołączyli się do polskiego parlamentaryzmu i właśnie jako przedstawiciele ukraińskich elit współkształtowali państwo polskie. Są to narracje pokazujące, że kultura ukraińska i polska w tym okresie miały nie tylko clash, ale także było o wiele więcej przestrzeni do dialogu i współdziałania.

Podcasty w cyklu "Ukraińskie ABC" zostały opracowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego ze wsparciem Fundacji Friedricha Eberta.