Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze > Wyszywanka / 14.07.2022
Związek Nauczycielstwa Polskiego

Rusini, obecnie Ukraińcy, od wieków inspirują dążąc do podmiotowości. Nie zawsze w konflikcie z sąsiadami

Ideał Rzeczpospolitej trzech narodów przetrwał długo. Jeszcze rząd narodowy w powstaniu styczniowym odwoływał się do tradycji Polski, Litwy i Rusi, czyli Ukrainy. Jacek Kluczkowski wspomina też o wspólnych brzmieniach hymnów i dążeniu Ukraińców do podmiotowości, które niejednokrotnie prowadziło do konfliktów z silniejszymi sąsiadami. Bohaterem i symbolem tego dążenia był Mazepa. Jego postać i dokonania inspirowały poetów i kompozytorów w całej Europie.
Foto tytułowe
Pomnik hetmana Mazepy (Shutterstock)



Dorota Obidniak: Mam wrażenie, że wkraczamy w niebezpieczne rejony takich mocno uwewnętrznionych mitologii naszych poszczególnych krajów.

Jacek Kluczkowski: W istocie, to, o czym mówiliśmy do tej pory, wskazywałoby na to, że Rusini na obszarze dzisiejszej Ukrainy dojrzeli już w wieku XVII czy w pierwszej połowie XVIII do tego, żeby być równorzędnymi partnerami i Polaków, i Litwinów, w tym wspólnym państwie. Oni oczekiwali, że zostanie im zaproponowany uczciwy wariant państwa trzech narodów, taka unia „wolnych z wolnymi i równych z równymi”, jak głosi preambuła niezrealizowanej polsko-litewsko-ruskiej Unii Hadziackiej. Ponieważ te plany, marzenia starszyzny kozackiej nie zostały spełnione i Unia Hadziacka okazała się nieudanym eksperymentem, zatriumfowały tendencje do usamodzielnienia się, co doprowadziło do właściwie nieporozumienia, ale po prostu podporządkowania się Moskwie. Bardzo szybko okazało się, że partnerskie porozumienie i współpraca narodów przeczy moskiewskiej tradycji – tam państwo i jego absolutny władca są wszystkim.

Natomiast ta tradycja Rzeczypospolitej trzech narodów żyła nie tylko w XVII wieku, lecz jeszcze w powstaniu styczniowym 1863 roku. Spójrzmy na pieczęć powstańczego rządu narodowego, składającą się z trzech elementów: orła białego, pogoni litewskiej oraz archanioła Michała jako symbolu Rusi – Ukrainy. Jeszcze w drugiej połowie XIX wieku uważano, że ten byt i ten ideał Rzeczypospolitej trojga narodów jest do odtworzenia, do odzyskania.

Dorota Obidniak: I tu pojawia się taki wątek – o dziwo, my go nie zauważamy, słuchając hymnu ukraińskiego. Ostatnio pytałam kilka osób, co wiedzą o hymnie ukraińskim. Okazuje się, że nic nie wiedzą, chociaż teraz mamy okazję nieustannie w ten hymn się wsłuchiwać, ponieważ jest on wielokrotnie odtwarzany w różnych mediach. Ta pieśń jest często wykonywana, a jak się okazuje historycznie, jest ona wzorowana na Mazurku Dąbrowskiego.

Jacek Kluczkowski: Proszę przede wszystkim zwrócić uwagę nie na melodię, ale na słowa „Szcze ne wmerła Ukrajiny ni sława ni wola”, czyli – „Jeszcze nie umarła chwała i wolność Ukrainy”. Ukraina to zresztą nie jedyny kraj słowiański, który czerpał inspirację z Mazurka Dąbrowskiego. Przypomnę pieśń My Słowianie oraz hymn jeszcze do niedawna istniejącego państwa – Jugosławii. Zdarzało się, że w różnych krajach nieraz orkiestry myliły się w kwestii, czy jest to hymn Polski, czy Jugosławii.

Dorota Obidniak: To może być źródłem radości, że istnieje taka wspólnota, wyrażona w pewnym stopniu w literaturze, poezji i muzyce. Ale interesujące jest też, że to się staje pewnym problemem. W latach 90. parlament ukraiński zastanawiał się, czy nie zastąpić tego hymnu.

Jacek Kluczkowski: Radziecka Ukraina nie miała swojego hymnu, a pieśń, o której mówimy, była zakazana w tamtych czasach i komunistyczni na ogół deputowani po prostu jej nie znali, a bardzo się wtedy bali narodowej tradycji, bo wmówiono im, że jest nacjonalistyczna. Nie sądzę, aby w Ukrainie były jakiekolwiek realne plany wymyślenia nowego hymnu, podobnie jak nie było alternatywy dla żółto - niebieskiej flagi czy tryzuba. Ale w to, że niektórym drżała ręka podczas głosowania w parlamencie, jestem skłonny uwierzyć. Poza tym to nam się dużo bardziej kojarzy bliskość hymnów polskiego i ukraińskiego, zwłaszcza kiedy patrzymy na ich pierwsze słowa, niż Ukraińcom. Oni chyba nie odczuwają tego bezpośredniego związku.

W Polsce zresztą często trochę przekręcamy początek hymnu ukraińskiego, mówiąc „ Jeszcze Ukraina nie umarła”. Hymn nie jest taki. On ma swoje tradycje i swoje korzenie. I to nie unieważnia przecież inspiracji Mazurkiem Dąbrowskiego.

Dorota Obidniak: Pozostańmy jeszcze na chwilę przy literaturze. Wspominał Pan o momencie, kiedy rodzi się koncepcja unii trzech narodów. Tam pojawia się niezwykła postać – Mazepa. To jest bohater, który zainspirował Puszkina, Słowackiego, Byrona, Szewczenkę, Brechta. I Liszt, i Czajkowski również stworzyli kompozycje na cześć tego bohatera. Nawet poczciwy Jan Chryzostom Pasek nie oszczędzał Mazepy, bo się na jego temat mocno wyzłośliwiał. Kim właściwie był Mazepa i jaką rolę odegrał w historii?

Jacek Kluczkowski: Mazepa jest na Ukrainie znany nie ze swojej pełnej przygód i romansów młodości. Był jednym z kilku najbardziej wybitnych przywódców wojskowych i politycznych Ukrainy przełomu XVII i XVIII wieku. Jest symbolem ówczesnej kozaczyzny, która jest w pewnym sensie emanacją tego wolnego ducha, poszukiwaniem wolności politycznej i suwerenności państwowej. Przez jakiś czas, po wojnach z Polską, istniało na ziemiach ukraińskich jeszcze jakiś czas takie półautonomiczne quasi-państwo kozackie.

Mazepa to człowiek, który próbował stworzyć niezależną Ukrainę w sojuszu z królem szwedzkim, sułtanem tureckim i przegrał. Duża część ruskiej szlachty, bojarów i starszyzny kozackiej identyfikowała się wtedy z tym ruchem. To też jest elementem jego dziedzictwa. Oprócz tego oczywiście istniały w Ukrainie środowiska, które szukały dla siebie innej drogi, część kolaborowała z Moskwą.

Pamięta się Mazepę także jako mecenasa kultury, człowieka, który budował nowoczesną administrację, modernizował Ukrainę, którą Rosjanie następnie, po zwycięstwie w wojnie północnej, zniszczyli. Kolejny jego atut – był znienawidzony w Moskwie. To człowiek, który symbolizuje związki z Europą – poliglota, mecenas kultury i nauki, protektor kijowskiego baroku.

Warto podkreślić, że w Ukrainie podporządkowanej kozakom nie było, przynajmniej przez pewien czas, aż tak okrutnej pańszczyzny, jak na terenach Rosji właściwej. Ta granica między ziemiami kozackimi a ziemiami należącymi bezpośrednio Moskwy to nie była tylko różnica etniczna, ale różnica pomiędzy wolnością a niewolą. Ta różnica trwała potem przez pokolenia.

Takich wielkich hetmanów, którzy są dzisiaj kultowymi postaciami dla Ukraińców, jest zresztą więcej. Wkraczamy tu trochę do j mitologii historycznej. To jest na przykład Konaszewicz Sahajdaczny, który razem z Polakami zdobywał w początkach XVII wieku moskiewski Kreml, a parę lat później– razem z polskim hetmanem pod Chocimiem – odniósł wielki sukces nad Turkami. Oczywiście jest również Bohdan Chmielnicki, to jest postać bezdyskusyjna, chociaż zarzuca mu się, że zamiast budować niezależną Ukrainę, zdecydował się na ugodę z Moskwą, ugodę, która okazała się nierównoprawna. Nie gwarantowała praw ani Kozakom, ani bojarom, ani mieszczanom. Reprezentujący cara moskiewscy wysłannicy w ogóle nie rozumieli, o co chodzi. Jaka wolność, jakie prawa, jakie przywileje? O co tu chodzi?

Podcasty w cyklu "Ukraińskie ABC" zostały opracowane przez Związek Nauczycielstwa Polskiego ze wsparciem Fundacji Friedricha Eberta.