Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Ukraina / 25.04.2024
Marek Kozubel

Ukraina przetrwała najczarniejszą godzinę. Amerykańskie wsparcie uderzy w Rosję

Przez kilka miesięcy Ukraina prowadziła wojnę obronną bez wsparcia Stanów Zjednoczonych, które blokował amerykański Kongres. Ukraińcy zostali zmuszeni do przejścia do głębokiej obrony, co odcisnęło się na sytuacji na froncie. Z zagranicznych mediów płynęły komunikaty wskazujące na rychłą klęskę Ukrainy. Jednak 20 kwietnia Izba Reprezentantów przegłosowała pakiet wsparcia dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu. „Najczarniejsza godzina” dla Kijowa w tej wojnie dobiegła końca.
Foto tytułowe
(Shutterstock)



Posłuchaj słowa wstępnego drugiego wydania magazynu online!



Od momentu zatrzymania pomocy amerykańskiej dla Ukrainy sytuacja jej obrońców znacząco się skomplikowała. Groźba całkowitego porzucenia Kijowa przez Waszyngton uderzyła w morale ukraińskich obrońców. Już wcześniej wpłynęła na nich także porażka lądowej części letniej kontrofensywy, mimo wyraźnych sukcesów na Morzu Czarnym, których znaczenie zdają się doceniać jedynie Brytyjczycy. Do tego doszły depresyjna pora roku i udana rosyjska kampania propagandowa mająca zniechęcić obywateli ukraińskich do mobilizacji. Towarzyszyły temu również teorie spiskowe, które twierdziły, że Zachód poprzez odcięcie pomocy chce zmusić Ukrainę do zawarcia z Rosją zgniłego kompromisu. Jednak pomijając aspekt psychologiczny, wstrzymanie pomocy od USA miało przede wszystkim wymiar praktyczny.


Piekło na froncie


Najbardziej dotkliwy jest brak zasobu, bez którego nawet najwybitniejszy dowódca nie odniesie zwycięstwa we współczesnej wojnie – amunicji. Ukraińcy borykają się przede wszystkim z deficytem pocisków artyleryjskich. Produkcja krajowa nie jest w stanie zaspokoić nawet ułamka potrzeb, a fabryki państw należących do Unii Europejskiej dopiero zwiększają rozmiar własnej. Natomiast pierwsze transze amunicji z tzw. inicjatywy czeskiej mają według niektórych źródeł dotrzeć dopiero w czerwcu. Upadek Awdijiwki w lutym 2024 roku jest postrzegany przez wielu analityków jako koronny przykład utraty ważnej pozycji, do tego umocnionej, właśnie z powodu niedostatecznej liczby pocisków po ukraińskiej stronie.

Świeżym przykładem fatalnej sytuacji Sił Obrony Ukrainy z amunicją są walki w rejonie miejscowości Oczeretyne, położonej na północny zachód od Awdjiwki na bardzo ważnym wzniesieniu, ok. 240 m n.p.m. Ponieważ miejscowość góruje nad okolicą, to w przypadku jej zajęcia Rosjanie uzyskają przewagę taktyczną, którą będą mogli przekuć również w sukces operacyjny – o ile starczy im sił i zasobów do jego wykorzystania. Ukraińców może z kolei czekać wymuszony odwrót na zachód, m.in. znad relatywnie wygodnych do obrony pozycji nad rzeczką Durna, której zachodni brzeg jest wyższy niż wschodni, co utrudnia jej forsowanie. Rosjanie nacierali w kierunku na Oczeretyne od wielu miesięcy, ale dopiero w drugim tygodniu kwietnia zaczął się rysować mały przełom, który zbyt późno dostrzegło dowództwo ukraińskiego odcinka. 12 kwietnia oddziały rosyjskie pomimo dużych strat ruszyły wzdłuż linii kolejowej w stronę miejscowości. Do 16 kwietnia pokonali 3,23 km w linii prostej i znaleźli się przy Oczeretyne, zajmując przyczółek w południowo-wschodniej części terenu zabudowanego. W ciągu dwóch dni walk wydawało się, że Ukraińcy opanowali sytuację i wyrzucili przeciwnika, ale 21 kwietnia Rosjanie odzyskali inicjatywę i zajęli spory fragment wsi. Kolejne dwa dni później znaczna część Oczeretyne znajdowała się w rękach agresorów. Do przebicia doszło, gdy ukraińskie dowództwo odcinka zmieniło na stanowiskach obronnych wyczerpaną załogę na elementy 115. Brygady Zmechanizowanej. Ale jako główną przyczynę kryzysu wskazuje się brak amunicji artyleryjskiej, której dostateczna ilość mogłaby zatrzymać natarcie na wieś daleko od jej granic administracyjnych.
Z kodem PATRONITENEW
magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.
Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite

Rejon Awdijiwki i Oczeretyne nie są jedynymi miejscami, gdzie sytuacja strony ukraińskiej jest bardzo trudna. Od tygodni Rosjanie zwiększają napór na miasto Czasiw Jar, położone na wzniesieniach na zachód od Bachmutu. Najeźdźcy wykorzystują w tym miejscu deficyt amunicji obrońców – nie tylko artyleryjskiej, ale również przeciwlotniczej. Rzecz w tym, że bardzo aktywne na tym kierunku jest również rosyjskie lotnictwo szturmowe, które od lutego 2024 działa wzdłuż linii frontu. Mizernie wyglądają efekty natarć Rosjan na odcinku słobożańskim nad rzekami Oskił i Żerebeć, na północ od Bachmutu, a także na odcinkach zaporoskich i chersońskim, ale nie jest to zbyt pocieszające dla Ukraińców. Dopóki Rosjanie wykazują się inicjatywą, mogą wybierać kierunek, na którym zbiorą dostateczne siły do przesunięcia linii frontu. Przy deficycie amunicji artyleryjskiej i rakiet Siły Obrony Ukrainy będą musiały z czasem oddawać teren najeźdźcy, by uniknąć wykrwawienia. Na domiar złego bez pocisków przeciwlotniczych oraz nowoczesnych zachodnich myśliwców nie odegnają wrogich samolotów od linii frontu, co pozwoli rosyjskim pilotom wspierać działania swojej armii na lądzie i ciężkimi bombami niszczyć nawet najbardziej solidne umocnienia.

Problemem okazuje się również niedostateczna liczba pocisków obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej wykorzystywanych w wyrzutniach chroniących miasta i ważne obiekty infrastruktury na tyłach działań wojennych. W ostatnich tygodniach bombardowania się nasiliły, czyniąc duże szkody w infrastrukturze krytycznej. Niedawne zniszczenie elektrociepłowni pod Kijowem było możliwe, gdyż kilka rakiet przedarło się przez ostrzał ukraińskich wyrzutni. Choć do blackoutu jeszcze nie doszło, to władze w Kijowie nie ukrywają, że sytuacja jest krytyczna i bez dostaw rakiet z USA nie tylko okres jesienno-zimowy 2024–2025, ale nawet samo lato, gdy zużycie energii elektrycznej również jest duże, okażą się trudne do przetrwania.


Okno możliwości się zamyka


Z powyższego opisu wynika dość fatalistyczny obraz, spójny z pojawiającymi się w ostatnich tygodniach w zachodnich mediach ostrzeżeniami, że Ukraina zbliża się w tej wojnie do przegranej. Tak jednak nie jest. Jeżeli odejdziemy od zero-jedynkowego podejścia do komentowania wojny rosyjsko-ukraińskiej w oparciu o proste kategorie „wygrywa – przegrywa”, to dostrzeżemy, że sytuacja wojsk Federacji Rosyjskiej również nie jest różowa. Rosjanie mają problemy zarówno na froncie i tyłach, jak i na arenie międzynarodowej. Dlatego różnymi sposobami starają się zmusić Ukrainę do rozmów pokojowych, wcześniej uzyskując zdobycze na froncie, by zapewnić sobie ich korzystny przebieg.

Prowadzone od kilku miesięcy intensywne rosyjskie natarcia pozwalają na wysnucie kilku ciekawych wniosków, z reguły bardzo pozytywnych dla Ukrainy. Rzecz w tym, że nagrania oraz fotografie potwierdzają ogromne straty osobowe oraz sprzętowe wojsk rosyjskich. Awdijiwkę zdobyto niewyobrażalnym kosztem, stąd jak najbardziej uprawnione jest określanie zwycięstwa pyrrusowym. Kolejne zdobycze terenowe również okupiono nieoptymalnymi stratami. Wbrew powszechnym stereotypom, mówiącym o tym, że Rosja walczy ilością, a nie jakością, armia rosyjska wcale nie może sobie pozwolić na takie straty w dłuższej perspektywie. Od drugiej połowy 2022 r. stopniowo uwidaczniała się degradacja sprzętowa Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Coraz częściej na polu walki pojawiają się czołgi i haubice pamiętające epokę genseka Nikity Chruszczowa, a nawet późnego Stalina. Zresztą odsetek sprzętu ciężkiego w rosyjskich jednostkach systematycznie spada, a produkcja nie pozwala na uzupełnianie strat, nie mówiąc już o dostatecznym wyposażeniu nowych oddziałów. Coraz więcej tych ostatnich ma zresztą charakter formacji strzeleckich, piechoty, której skuteczność w natarciu jest ograniczona. Spada również jakość wyszkolenia większości rekrutów. Aby utrzymać tendencję wzrostu liczebności wojsk inwazyjnych i uzupełnić straty osobowe piechoty, szkolenia trwają przeważnie 27–28 dni. Rosjanie używają też intensywnie amunicji dostarczonej z magazynów Iranu i Korei Północnej. Pociski artyleryjskie z ostatniego z wymienionych państw są powszechnie krytykowane przez żołnierzy rosyjskich z uwagi na nieskuteczność, a nawet zagrożenie dla obsługi haubic. Na domiar złego dla Rosjan wykorzystali oni już znaczną część tej amunicji, a produkcja nie jest procesem błyskawicznym. Stąd można wnioskować, że być może za kilka tygodni lub miesięcy intensywność ognia artylerii rosyjskiej spadnie, o ile najeźdźcy nie znajdą innego dostawcy amunicji. Czyli jakiegoś sojuszniczego państwa, które posiada duże jej zapasy w swych magazynach i będzie skłonne ją sprzedać.

Dotkliwe dla Rosjan okazały się naloty ukraińskich dronów kamikadze. Szczególnie boleśnie przekonali się o tym, gdy Ukraińcy zbombardowali przy ich użyciu położone w głębi Rosji rafinerie. Nawet naciski z USA nie przekonały Kijowa do zaprzestania tej kampanii. Ataki na przemysł przetwórstwa ropy naftowej wpłynęły na ceny i dostęp do paliw na rosyjskim rynku wewnętrznym, a także częściowo na dostawy dla wojska. Część bombardowań Ukraińcy skierowali na zakłady przemysłu zbrojeniowego, składy oraz lotniska wojskowe. Podkreślić należy, że skutkiem tych ataków są nie tylko utracone moce produkcyjne, dodatkowo upośledzone sankcjami Zachodu, oraz straty finansowe. Ukraińskie drony na rosyjskim niebie przekonały Rosjan, że hasła Moskwy o potędze ich obrony przeciwlotniczej były jedynie łatwą do obalenia propagandą. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej nie są w stanie ochronić wszystkich ważnych obiektów, gdyż brakuje im dostatecznej liczby systemów obrony przeciwlotniczej. Te zresztą też nie są bezpieczne, o czym przekonali się niedawno Rosjanie w bazie pod miastem Dżankoj, na okupowanym Krymie. Porażono tam rakietami m.in. pozycje baterii wyrzutni S-400. A 17 kwietnia drony ukraińskie dotarły do dalekiej Mordowii, gdzie uszkodziły radar pozahoryzontalny 29B6 „Kontener”, będący elementem ostrzegania przed atakiem powietrzno-kosmicznym.

O tym, że Rosjanie potrzebują przerwy, świadczą działania środowisk prorosyjskich na Zachodzie. Od kilku tygodni głoszą one konieczność zawarcia rozejmu, niezbyt wiarygodnie twierdząc, że zależy im na zakończeniu rozlewu krwi. Rosjanie serdecznie odnoszą się choćby do głosów takich polityków, jak prezydent Turcji Erdoğan, który niedawno proponował jak najszybsze zawarcie rozejmu i ustalenie umownej nowej granicy tam, gdzie przebiega linia frontu. Większość tego typu deklaracji nie przewiduje dla Ukrainy żadnych ustaleń z zakresu bezpieczeństwa, przez co Kijów je ignoruje, słusznie postrzegając je jako samobójcze. Nie można też wykluczyć, że Ukraińcy zdają sobie sprawę, iż Moskwa jedynie udaje militarnego „długodystansowca” i też uznali, że gra na czas leży w ich interesie.

Federacja Rosyjska miała nadzieję na to, że uda jej się wykorzystać ukraińską „najczarniejszą godzinę” i przekonać świat, że Kijów nie może wygrać wojny, a Moskwa nie może jej przegrać. Rosjanie wykorzystali swych sympatyków na Zachodzie – mowa głównie o przywódcach Węgier i Słowacji, a także najaktywniejszych przeciwnikach wsparcia dla Ukrainy z amerykańskiej grupy MAGA – by blokować albo chociaż opóźnić przyjęcie pakietów wsparcia dla Ukrainy. W niektórych przypadkach starali się sprzyjać jak najlepszym wynikom partii prorosyjskich biorących udział w wyborach. Nie szczędzono również czasu i środków na rozpętanie kampanii w social mediach, mającej na celu zohydzenie obrazu Ukrainy i przedstawienia jej jako oprawcy, a nie ofiary. Rosyjska propaganda starała się docierać także do obywateli ukraińskich. Jej celem było zniechęcenie ich do mobilizacji oraz podkopywanie zaufania do władz państwowych. W tym czasie Rosjanie chcieli osiągnąć sukces na polu walki, licząc na wyczerpanie Sił Obrony Ukrainy oraz upadek morale społeczeństwa napadniętego państwa. Dzisiaj to okno możliwości, które pojawiło się przed nimi w październiku 2023 roku, zaczyna się zamykać.


Przebudzenie w Kongresie


Polityczna epopeja z przegłosowaniem w Izbie Reprezentantów pakietu wsparcia dla Ukrainy, Izraela i Tajwanu dobiega końca. W pierwszej połowie kwietnia spiker Michael Johnson ogłosił, że trwają przygotowania do ustalenia formy, która miałaby pozwolić na możliwie szybkie poddanie pakietu pod głosowanie przy jednoczesnym umożliwieniu kongresmenom wniesienia poprawek do składających się na niego ustaw. Poparł go również Donald Trump, który stara się obecnie sięgnąć po szerszy elektorat umiarkowany, aby móc pokonać obecnie urzędującego prezydenta. Co ciekawe, wystąpił tym samym przeciw swym najbardziej fanatycznym sympatykom w Partii Republikańskiej.

Sabotować działania spikera i reszty Partii Republikańskiej próbowali najbardziej radykalni członkowie MAGA, szczególnie kontrowersyjna kongreswoman Marjorie Taylor Greene. Choć deklaruje się jako zagorzała zwolenniczka Donalda Trumpa, to znowu zagroziła Michealowi Johnsonowi złożeniem wniosku o jego odwołanie ze stanowiska spikera Izby Reprezentantów. Na tej podstawie można domniemywać, że najbardziej zacięci przeciwnicy wsparcia Ukrainy w Kongresie nie są tak lojalni wobec byłego prezydenta USA, jak wobec innych mocodawców. Poparcie dla Johnsona w przypadku poddania pod głosowanie jego odwołania zasugerowali już Demokraci. Wydaje się, że powaga sytuacji związana z zaostrzeniem sytuacji geopolitycznej i zbrodniami wojennymi Rosjan, o czym spikera poinformował amerykański wywiad, oraz częściowa utrata wiarygodności przez USA skłoniły w końcu przedstawicieli obu partii do zakończenia gierek politycznych rodem z serialu House of Cards. Możliwe, że pewien niewielki wpływ na spikera Johnsona mogło też wywrzeć spotkanie z reprezentacją ukraińskich protestantów, którzy opowiedzieli politykowi o bestialskich represjach rosyjskich, jakim są poddawani ewangelicy na okupowanych terenach. W końcu nie można wykluczyć także tego, że wziął on też pod uwagę wnioski płynące z historii ubiegłego stulecia. Michael McCaul, szef komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów i zarazem kongresmen Partii Republikańskiej, 16 kwietnia wezwał swych partyjnych kolegów do poparcia pakietu wsparcia słowami nawiązującymi do historii:
„A historia osądzi nas przez pryzmat naszych czynów: czy byłeś Chamberlainem, czy byłeś Churchillem”

Wieczorem 20 kwietnia odbyło się głosowanie w Izbie Reprezentantów. Ustawa przewidująca niemal 61 mld dolarów wsparcia dla Ukrainy została przyjęta z dużą przewagą. „Za” było 311 głosów, „przeciwko” – 112. Przeciwni byli głównie przedstawiciele skrajnie prawicowego skrzydła Partii Republikańskiej, ale również kilku kongresmenów republikańskich, uważanych dotychczas za umiarkowanych. Wynik wzbudził gniew m.in. Marjorie Taylor Greene, której nie udało się storpedować pakietu wsparcia. Zagadkowa pozostaje rola Donalda Trumpa w tym wydarzeniu, gdyż wcześniej poparł pomysł Johnsona, ale podczas głosowania jego sympatycy wystąpili przeciwko pomocy dla Kijowa. Możemy się jedynie domyślać motywów działania byłego prezydenta USA, nie możemy też wykluczać, że część jego deklaracji dotyczących wsparcia dl Ukrainy była obliczona jedynie na zdobycie nominacji Partii Republikańskiej do wyborów prezydenckich.

Po podpisaniu ustawy przez Joe Bidena Ukraina otrzyma pakiet pomocowy. Przewiduje on finansowanie wyposażenia i szkolenia Sił Obrony Ukrainy w ramach programów: Ukraine Security Assistance Initiative (USAI) – 13,8 mld dolarów na kupno nowego uzbrojenia i amunicji, Foreign Military Financing (FMF) – 1,6 mld dolarów rekompensaty dla Ukrainy za zamówienie i kupno uzbrojenia i amunicji od USA, Presidential Drawdown Authority (PDA)– 23,2 mld dolarów na uzupełnienie luki w wyposażeniu wojska USA, powstałej w skutek przekazania uzbrojenia i amunicji Ukrainie.

Programy USAI, FMF i PDA zawierają tym samym łącznie 38,6 mld dolarów bezpośrednio przeznaczonych na uzbrojenie, amunicję i pozostałe wyposażenie dla Sił Obrony Ukrainy. Nawet jeżeli ok. 10 mld dolarów z programu PDA trzeba będzie przeznaczyć na lukę związaną z różnicą między wartością sprzętu przekazanego z magazynów a tego, który go zastąpi – mowa o najnowszej produkcji, w tym nowych typach pojazdów, broni i innego sprzętu, który siłą rzeczy jest droższy od wysłanego nad Dniepr – to Ukraińcy i tak dostają ogromną sumę niemal 29 mld dolarów. Należy też przypomnieć o tym, że z poprzedniego pakietu pozostało jeszcze ok. 4 mld dolarów, których administracja Joe Bidena jeszcze nie wykorzystała, a głosowanie z 20 kwietnia otwiera drogę do uruchomienia tych środków finansowych. Teoretycznie 7,9 mld dolarów, planowanych jako wsparcie finansowe dla budżetu udzielone w formie kredytu, również można przeznaczyć na kupno broni. Ponadto pakiet przewiduje 11,3 mld dolarów na operacje militarne USA w regionie, w tym logistykę.

Tegoroczny amerykański pakiet dla Ukrainy jest też znaczący z jeszcze jednego powodu. Tym razem sympatycy Ukrainy z Izby Reprezentantów wymogli na administracji Bidena zamieszczenie w dokumencie wzmianki o tym, że celem przekazania zasobów finansowych i materiałowych jest doprowadzenie do zwycięstwa Kijowa nad Moskwą. Po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała się za takim zakończeniem wojny jedna z gałęzi władzy w USA. Ponadto kongresmeni, w tym Republikanie, stwierdzili, że Ukrainie należy przekazać pociski dalekiego zasięgu ATACMS w wersji do 300 km, które można wykorzystać z wyrzutni Himars. Dotychczas prezydent Biden wstrzymywał się z tą decyzją, choć Kijów od dawna naciskał w tej sprawie na jego administrację. Przekazanie ich Ukrainie próbował zablokować przede wszystkim Jake Sullivan, doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa, tłumacząc się niedawno tym, że jakoby bał się rosyjskiego „odwetu” atomowego. Dodać jednak należy, że władza wykonawcza nadal dysponuje sposobnością do odmówienia przekazania rakiet balistycznych ATACMS poprzez przedstawienie Kongresowi raportu z zagrożeń z tym związanych. Dotychczasowy przebieg konfliktu i skutki wykorzystania w nim przez Ukrainę rozmaitej broni pokazują, że Federacja Rosyjska nie odpowiedziała bronią atomową.

Nie można też pominąć jeszcze dwóch innych ustaw, przegłosowanych w USA. Jedna z nich daje „zielone światło” do skonfiskowania rosyjskich aktywów, które zamrożono po 24 lutego 2022 roku. Choć w porównaniu do kont w państwach Unii Europejskiej w bankach amerykańskich znajduje się jedynie ułamek rosyjskich zasobów finansowych, to przegłosowanie tego aktu normatywnego stwarza precedens, który później z pewnością zostanie wzięty pod uwagę, gdy politycy europejscy znowu będą u siebie debatować nad zamrożonymi aktywami Rosjan. Może to też oznaczać ich wykorzystanie w zastępstwie reparacji. Kolejna istotna ustawa dotyczy zakazu chińskiej aplikacji Tik-Tok na terytorium USA. Również w Ukrainie pojawiają się głosy, że należy jej zakazać. Izba Reprezentantów zdecydowała się na ten krok ze względu na doniesienia dotyczące wykorzystywania danych osobowych użytkowników aplikacji przez chiński wywiad. Tym samym Kongres USA zakończył proces rozpoczęty przez władze stanu Montana i poszedł w ślady państw europejskich i Kanady, które już wcześniej uderzyły w Tik-Tok.


Europa wspiera Ukrainę


Tymczasem państwa europejskie kontynuują wparcie materiałowe i finansowe dla Ukrainy. Niemcy stanęły na czele „koalicji” mającej przekazać dodatkowe baterie systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Czechy zrealizowały swój projekt polegający na zebraniu pieniędzy na kupno 1,5 mln pocisków artyleryjskich dla Ukrainy. Wielka Brytania 23 kwietnia ogłosiła kolejny pakiet wsparcia, tym razem na sumę 617 mln dolarów. Rośnie również wsparcie ze strony Francji, Holandii i państw skandynawskich. Trzeba też pamiętać o inicjatywie Estonii, która znalazła magazyny pocisków artyleryjskich, jakie będzie można kupić dla Ukraińców.
Marek Kozubel – doktor nauk humanistycznych oraz magister prawa. Ukończył Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autor wielu komentarzy, analiz oraz codziennych podsumowań poświęconych wojnie ukraińsko-rosyjskiej. Jest również autorem kilkudziesięciu opracowań poświęconych historii Polski, Ukrainy i Rosji w XIX i XX wieku.


Wciąż jest za wcześnie, by jednoznacznie stwierdzić, że Ukraina przetrwała swoją „najczarniejszą godzinę”. Ale informacje, które do nas docierają, wskazują, że „świt” jest już blisko. Rosjanom nie udało się przełamać linii frontu, choć w kilku miejscach odepchnęli oddziały ukraińskie na zachód. 23 kwietnia, gdy Senat USA podjął prace nad przegłosowanym w Izbie Reprezentantów pakietem wsparcia, do mediów wyciekła informacje, że władze w Waszyngtonie przygotowały już dla Ukrainy amunicję i inne wyposażenie. Ma zostać wysłana natychmiast po złożeniu podpisu przez prezydenta Bidena, co ten zrobił przed wieczorem 24 kwietnia. Oznacza to, że Rosjanie mają coraz mniej czasu na wykorzystanie sprzyjającego im okienka czasowego. Niewykluczone, że ostatniego w tej wojnie.