Nowa Europa Wschodnia (logo/link)
Międzymorze / 17.08.2025
Ivan Zhyhal

„Taki sam chłopak jak wy”. Maks Korż jako głos postsowieckiej codzienności

9 sierpnia 2025 roku na Stadionie Narodowym w Warszawie wystąpił białoruski wokalista Maks Korż, przyciągając ponad 70 tysięcy fanów i wywołując burzę emocji w Polsce. Koncert, a także towarzyszące mu kontrowersje – od policyjnych interwencji po obecność symboli budzących historyczne napięcia – stały się punktem wyjścia do szerszej dyskusji o fenomenie Korża, jego miejscu w kulturze postsowieckiej oraz sporach, jakie budzi zarówno w Białorusi, Ukrainie, jak i w Polsce.
Foto tytułowe
Maks Korż (Wiki Commons)



Posłuchaj słowa wstępnego piątego wydania magazynu online!



Głośny concert


Polska stolica i polskie społeczeństwo z pewnością na długo zapamiętają przyjazd białoruskiego piosenkarza, Maksa Korża, do Warszawy. Jego koncert 9 sierpnia na Stadionie Narodowym, który zgromadził ponad 70 tysięcy słuchaczy, a także impreza jego fanów na ulicy Ordona w dzielnicy Wola dzień przed koncertem, przyciągnęły uwagę zarówno zwykłych Polaków, jak i służb porządkowych. Jak wynika z oficjalnego komunikatu warszawskiej policji opublikowanego 11 sierpnia, dzień przed koncertem policja przerwała nielegalną imprezę fanów Korża na ulicy Ordona, zatrzymując dziewięć osób i nakładając 25 mandatów. Po koncercie policja zatrzymała 109 fanów białoruskiego piosenkarza, nałożyła 50 mandatów na łączną kwotę 11 450 złotych i przekazała 38 spraw do sądu. Zatrzymani fani muzyka są oskarżeni o posiadanie narkotyków, używanie pirotechniki i stawianie oporu ochronie podczas koncertu. Policja rozpoczęła również wyjaśnianie okoliczności pojawienia się na stadionie kontrowersyjnych symboli – podczas koncertu zauważono czarno-czerwoną flagę OUN-UPA, kojarzoną w Polsce z rzezią wołyńskich Polaków, dokonaną przez ukraińską konspirację nacjonalistyczną w 1943 roku.
Pobierz magazyn ZA DARMO
Magazyn Nowa Europa Wschodnia Online
jest bezpłatny.

Zachęcamy do wsparcia nas na Patronite


Nic dziwnego, że wszystko to wywołało lawinę reakcji w polskich mediach i internecie. Próby – mniej lub bardziej udane – wyjaśnienia polskim czytelnikom, kim jest Maks Korż i kim jest jego odbiorca, spotykają się z oburzeniem polskich internautów, wywołanym zachowaniem najbardziej zagorzałych fanów muzyka w Warszawie. Czasami niezadowolenie to przeradza się w podsycaną przez populistycznych polityków jawną ksenofobię wobec sąsiadów ze Wschodu – czy to Białorusinów, czy Ukraińców.

Jednak polscy komentatorzy nie są osamotnieni w swoich krytycznych wypowiedziach. Złożona postać i twórczość białoruskiego muzyka śpiewającego w języku rosyjskim, cieszącego się od ponad 10 lat ogromną popularnością na obszarze postsowieckim, pozostają przedmiotem dyskusji w tym regionie. Spory te pośrednio odzwierciedlają stan, charakter i wartości społeczeństw postsowieckich oraz to, jak chcą postrzegać samych siebie.


Korż niezgody


Najlepiej stosunek Białorusinów do Maksa Korża wyraża tytuł zeszłorocznego materiału Belsatu „Maks Korż – nasza duma, nasz wstyd, czy w ogóle nie nasz?”, w którym dwóch dziennikarzy muzycznych dyskutowało o fenomenalnej popularności białoruskiego piosenkarza.

Pochodzący z małego miasteczka na Polesiu, swoją karierę artystyczną rozpoczynał w języku białoruskim, w sytuacji praktycznie całkowitego braku białoruskiego show-biznesu postawił na bardziej globalną publikę i wybrał język rosyjski. I mimo że w swoich tekstach i teledyskach Korż często odwołuje się do białoruskich obrazów i nie zapomina, o swoim rodzinnym Łunińcu, sam fakt wykonywania przez niego piosenek w języku rosyjskim staje się dla niektórych powodem do wykluczenia Korża z przestrzeni kultury białoruskiej. Dla innych twórczość Korża, ściśle związanego z jego główną audytorią – mieszkańcami małych miast o bardzo ograniczonych możliwościach godnego życia i przedstawicielami nieformalnej kultury oddolnej – nie jest tym, z czym chcieliby kojarzyć obraz pięknej Białorusi przyszłości. Dla trzecich Korż jest nie do przyjęcia z powodu braku wyraźnego stanowiska w sprawie wydarzeń w Białorusi po 2020 roku i wojny w Ukrainie. Przy tym zarówno jego piosenki, jak i życiowe perypetie po 2020 roku jasno pokazują, że jest przeciwny Łukaszence i popiera Ukrainę w wojnie rozpętaną przez Putina.

Postać Korża jest problematyczna również dla społeczeństwa ukraińskiego. Podobnie jak w przypadku Białorusi, lista zarzutów wobec niego jest niemal identyczna, ale są pewne niuanse. Z jednej strony śpiewanie przez Korża piosenek w języku rosyjskim czyni go propagatorem „rosyjskiego świata” i jego wątpliwych wartości. Z drugiej strony Korżowi zarzuca się, że w 2015 roku dał koncert w okupowanym Krymie. I sądząc po komentarzach ukraińskich internautów, nie zmyje tej winy nawet fakt, że w lutym 2022 roku białoruski piosenkarz otwarcie wystąpił przeciwko wojnie i odwołał koncerty w Rosji. Kilka miesięcy później wydał piosenkę i teledysk „Svoj dom” („Swój dom”), który uzyskał 14 milionów wyświetleń – jest to prawdopodobnie najsilniejszy artystyczny wyraz sprzeciwu wobec wojny i poparcia dla Ukrainy w języku rosyjskim.

Pomimo wszystkich tych kontrowersji związanych z Maksem Korżem, trudno sobie wyobrazić, że piosenkarz zaryzykuje utratę popularności wśród postsowieckich odbiorców w najbliższym czasie. Powodem tego jest sam postsowiecki kontekst, którego produktem jest twórczość białoruskiego piosenkarza.


Chwytając postsowieckie


Pomimo licznych wątpliwości oraz sztuczności, a nawet szkodliwości pojęcia „przestrzeń postsowiecka”, sam postsowiecki element życia w krajach, które powstały lub odrodziły się na ruinach Związku Sowieckiego, nie jest pozbawiony realnej treści, która nadal wywiera wpływ na sposób myślenia, zachowanie i samoocenę ludzi – od nawyków codziennych i języka po system wartości, wyobrażenia o sprawiedliwości.

W sytuacji zaniku społeczeństwa radzieckiego i powstania w jego miejsce innych porządków społecznych, już w ramach niepodległych państw, z których każde miało swoją specyfikę, nasycenie i tempo rozwoju, podłoże tych porządków miało wspólne cechy – deindustrializację i niestabilność gospodarczą, nieustabilizowaną sytuację polityczną, dezorientację społeczną, ale także pragnienie (i przeżywanie) lepszego życia, które nie ograniczałoby się do zwykłego przetrwania. Cechy te stały się swego rodzaju tłem, na którym rozgrywało się życie milionów ludzi, kształtując szczególne poczucie czasu i przestrzeni, wyjątkowe i jednocześnie jednoczące cały postsowiecki świat. Właśnie tę postsowieckość Maks Korż zaskakująco trafnie uchwycił i przekazał w swojej twórczości, pokazując ją jako codzienną, niemal nieświadomą doświadczenie kulturowe.

Piosenki i teledyski Korża to mieszanka ulicznego romantyzmu i melancholii blokowisk, wspomnień o podwórkowym braterstwie, natomiast bohaterami jego piosenek i teledysków są chłopcy i dziewczyny, którzy żyją pełnią życia. Jednocześnie twórczość Korża jest pozbawiona bezpośrednich deklaracji politycznych i ostrej krytyki społecznej, ale zawiera rozpoznawalne obrazy: tanie mieszkania z obowiązkowym dywanem na ścianie, kolorowe dresy, letnie noce przy ognisku, chęć „žit’ v kajf” („mieć frajdę z życia”) wbrew szarej rutynie i jednocześnie pogodzenie się z jej nieuchronnością. Korż pokazuje postsowieckość nie jako fakt historyczny, ale jako żywą tkankę relacji, gestów, słów i intonacji, która pozostaje w ludziach, niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie.

Odwołanie się do doświadczeń postsowieckich w twórczości białoruskiego muzyka uzupełnia towarzyszący mu system wartości związany z pojęciem „pacan” („chłopak”), które – jak zauważa białoruski dziennikarz muzyczny, Aliaksandr Czarnucha – jest kluczowe dla artysty. Chłopak – to nie tylko slangowe wyrażenie lub część żargonu ulicznego – to także swego rodzaju kodeks honorowy. Bycie chłopakem oznacza pozostawanie wiernym sobie i swoim bliskim, okazywanie uczciwości, wytrwałości i gotowości do wsparcia w trudnych chwilach – „nie zapominać o swoich // iść razem // razem i do końca” („Słowo pacana”, 2016).

W piosenkach Korża pojęcie „chłopak” nabiera znaczenia etycznego i społecznego, stając się symbolem określonego stylu życia, który przeciwstawia się fałszowi i hipokryzji współczesnego świata. W tym sensie „słowo chłopaka” jest nie tylko obietnicą, ale też zobowiązaniem, wezwaniem do szczerości i odpowiedzialności.


Przekraczając granice


Dzięki wykorzystaniu wspólnych doświadczeń postsowieckich i odwołaniu się do prostych, zrozumiałych dla większości wartości, przekazanych jasnym językiem i ujętych w atrakcyjną, bliską emocjonalnie formę estetyczną, Maks Korż stał się artystą, którego twórczość z łatwością pokonuje bariery między postsowieckimi państwami narodowymi. Jego piosenki działają jak uniwersalny kod kulturowy, który jest jednakowo odczytywany w Mińsku, Kijowie, Moskwie, Ałmatach czy Kiszyniowie, pozwalając słuchaczom rozpoznać w nich własną historię i doświadczenia, niezależnie od konkretnego kraju.

Dlatego nie ma nic dziwnego w tym, że nawet teraz, w 2025 roku, Maks Korż jest nadal słuchany po obu stronach frontu, a koncert w Warszawie zgromadził tak liczną rzeszę jego wielbicieli rozsianych po całym świecie. „On jednoczy, jego piosenki mają jeden motyw przewodni – wolność. Tutaj można poczuć się wolnym, bez żadnych ograniczeń, i nie ma znaczenia, co jest napisane w paszporcie, ważne jest to, jakim jesteś człowiekiem. Nie oceniamy człowieka po kraju, oceniamy po tym, jaką jest osobą. Nie ma dla nas znaczenia, skąd pochodzi” – mówią Ukraińcy w materiale Belsatu o warszawskim koncercie Korża i o tym, dlaczego na niego przyszli. „Pieprzyć politykę!
Ivan Zhyhal (ur. 1993) – historyk, slawista, filozof kultury, eseista. Studiował historię wschodnioeuropejską i bałkańską, teorię krytyczną i filozofię kultury w Mińsku, Klużu, Warszawie i Forlì. Mieszka w szwajcarskim Fryburgu, gdzie pisze pracę doktorską z zakresu slawistyki.

Inne artykuły Ivana Zhylala
Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy jesteśmy braćmi” – mówi chłopak popularnemu białoruskiemu blogerowi, Saszy Iwulinowi, odpowiadając na pytanie, dlaczego słucha Korża.

W tych wypowiedziach można znaleźć ślady tego, o czym mówił sam białoruski wykonawca w swoim 16-minutowym monologu „O życiu”, który ukazał się we wrześniu 2023 roku. Pokolenie ludzi, którzy po prostu chcieli „mieć frajdę z życia”, wciągnęło się w „świat zwierząt”, z którego trzeba się wydostać, wydostać się do „świata harmonii, przyjaźni, szacunku, dobroci, świata bez głupoty i nienawiści”.

Niektórym tego typu wypowiedzi mogą wydawać się głupotą i polityczną naiwnością, inni dostrzegą w nich przejaw zdrowego rozsądku i próbę zachowania człowieczeństwa, które wykracza poza solidarność narodową. W każdym razie wnioski trzeba będzie wyciągnąć znacznie później, kiedy hałas czasu przestanie zagłuszać szept muzyki.